Strona główna » Newsy » Game Again nr 2/2026 (4)

Game Again nr 2/2026 (4)


Opublikowano: 08/03/2026 | Autor: underluk

Czwarty numer Game Again jest już dostępny i do zdobycia po postawieniu kawki przez buycoffe.to. Ale uwaga, cena za bieżący numer wzrosła do 6 zł (wcześniej 5 zł, za które teraz dostaniemy dostęp do jednego z archiwalnych numerów). Ja nie doczytałem i… no nie ważne. Miała być też dostępna papierowa wersja pilotażowa, ale są ponoć jakieś opóźnienia. Uwierzę więc jak zobaczę. A tymczasem zerkam na wersję elektroniczną i tu pierwszy pozytyw: magazyn urósł do 82 stron względem 72 z poprzedniego numeru.

Volker Wertich

Rzut oka na okładkę zdradza co tu będzie tematem numeru. Seria The Settlers cały czas ma grono wiernych fanów, a możliwe że po lekturze tutejszych artykułów zdobędzie kilku nowych (lub powracających, jeśli dawno nie graliście). W magazynie znajdziemy retro recenzje gier wraz z oceną oraz kilkoma ciekawostkami. Czasem wspomniane są też dodatki, reedycje oraz modyfikacje stworzone przez fanów. Mamy fragment wywiadu z Volkerem Wertichem (twórcą The Settlers i The Settlers III), analizę ewolucji serii oraz kilka dodatkowych ciekawostek, jak darmowa gra promująca czwartą odsłonę lub nietypowe zabezpieczenie pirackie zaimplementowane w The Settlers III. To wszystko składa się na kompleksową (choć nie kompletną, bo ta wypełniła by pewnie cały numer) podróż przez historię Osadników. Od jej początku, poprzez nie zawsze udaną ewolucję po upadek.

Wcześniej jednak trafimy na podziękowania dla wspierających (których wyraźnie przybyło), wstępniak i spis treści. Zamiast Serwisu informacyjnego mamy Nadzieje 2026, gdzie piątka redaktorów zdradza, na co czekają w obecnym roku. A oczekiwania mają różne, obyło się więc bez powtórek. Jeszcze tabelka z nadchodzącymi premierami oraz debiutujące w poprzednim numerze Kalendarium i przechodzimy do Zapowiedzi. Te jak zwykle dzielą się na dwa typy: krótkie kilkuzdaniowe oraz całostronicowe (tym razem trzy). Przyznam, że z zajawionych tytułów najbardziej czekam na odświeżone wersje dwóch pierwszych części Maxa Payne’a oraz nową odsłonę serii Divinity. Warto zauważyć, że mniejsze zapowiedzi przeszły delikatną metamorfozę, tytuły są teraz wyraźniej wyróżnione i zyskały przewidywaną datę premiery. Zresztą te większe również zostały wzbogacone o ramkę z krótkimi informacjami o premierze, wydawcy, platformach itp.

Nowe tabelki w zapowiedziach

Dział Recenzji otwiera czterostronicowy tekst o Super Mario Galaxy + Super Mario Galaxy 2. Jest to jednocześnie najlepiej oceniona pozycja w tym numerze (9+). Dalej możemy zapoznać się z opiniami o Mortal Kombat Legacy Kollection (zaskakująco wysoka nota), Pioneers of Pagonia (ładnie nawiązanie do tematu numeru), dodatku do Diablo II: Resurrected, Dragon Quest VII Reimagined oraz Nioh 3. Ta sekcja może nie pęka w szwach, ale czyta się ją przyjemnie. Nawet przydługi wstęp o Mario.

Przechodzimy do Retro recenzji. Ten dział wprost zalewa falą nostalgii, a jeśli pamiętacie swoją pierwszą spaloną kuchnię lub konsekwencje budowy basenu bez drabinek, to zapewne otwierające tą sekcję The Sims zajmuje ciepłe miejsce w waszych serduszkach. A jeśli gra w życie to nie jest wasze ulubione zajęcie, to może coś z nutką szpiegowskiej akcji? Proszę bardzo, oto Syphon Filter. Wolelibyście jednak pobiegać płcią piękną? Jest Tomb Raider. Lara jest zbyt… hmm… ludzka? To może Legacy of Kain: Soul Reaver. Albo wiem! Połączenie obu – ciepło wspominane przeze mnie Bloodrayne. Poza tym poczytamy jeszcze o Black Crypt oraz Dark Colony. Muszę przyznać, że plakat z ufokami z tej ostatniej pozycji wisiał kiedyś u mnie na ścianie, choć w grę nigdy nie zagrałem. Może czas to nadrobić? W każdym bądź razie retro recenzje ładnie podsumowują upływ czasu jaki miał miejsce od premiery poszczególnych gier i jak bardzo odcisnął się na omawianych produkcjach.

Tytuły w zapowiedziach teraz bardziej się wyróżniają

Mamy jeszcze dwa Zapomniane diamenty: Lost Planet i The Saboteur. Pierwszy doczekał się dwóch kontynuacji więc można powiedzieć, że pewien sukces odniósł. Drugi niestety ukazał się w nie najlepszym momencie co sprawiło, że rynek nie zareagował na tę pozycję tak jak powinien. Oba teksty wyjaśniają dlaczego do tych tytułów warto wrócić, ale nie udają też, że wszystko w nich zagrało. Tyle samo mamy Gniotów, które atakują od razu solidnym uppercutem w postaci Mortal Kombat Mythologies: Sub-Zero. Jak zła to była gra wie tylko ten, kto w nią grał. Bo screeny, pomysł i marka matki nie zdradzają ogromu katastrofy, a nawet niosą pewną obietnicę, która… no cóż. Ale to zostało dokładnie omówione w recenzji. Tak samo jak przypadek z rodzimego podwórka czyli Agony. Produkcja, która wyraźnie stawiała na kuszenie screenami i obrazoburczością, ale zapomniała o samym core rozgrywki.

Archiwum alpha beta – to dział, który porównuje materiały z gier udostępniane przed premierą z tym co ostatecznie wylądowało w napędach graczy. O ile w ogóle zostało wydane, bo nie wszystkie produkcje dobrnęły do finału. A różnice często są niebanalne. W opisywanym numerze Game Again otrzymujemy ciekawą analizę The Settlers III, co ponownie ładnie wpisuje się w temat numeru. Redakcja przyjrzała się także anulowanemu SimsVille oraz pierwotnej wersji The Sims. W przypadku tego drugiego tytułu ewolucja była dość burzliwa, a efekt końcowy zaskoczył chyba wszystkich.

Najwyżej oceniona gra w magazynie

Publicystyka wita nas trzystronicowym artykułem zachęcającym do porzucenia Windows na rzecz Linuksa. Bo bezpieczniej, bo lżej, bo mniej szpiegowania. Opcji za jest dużo, przeciw tylko kilka. Autor całkiem skutecznie przekonuje do choćby spróbowania pingwinka w wersji Live. A jeśli już zdecydujemy się na jego instalację to lepiej jako samodzielny system, a nie dwa obok siebie. Dlaczego? W tekście zostało to całkiem dobrze wyjaśnione. Tak samo jak to, jaką dystrybucję wybrać na początek. Tekst jest pisany raczej pod kogoś, kto nigdy nie korzystał z Linuksa lub robił to dawno temu, gdy gry równały się Windows. A pod tym względem naprawdę wiele się zmieniło.

Kolejny artykuł próbuje odkryć, co stoi za globalnym fenomenem Minecrafta. Dlaczego grają w niego nie tylko dzieci, lecz także dorośli dają się wciągnąć do tego świata? Jak prosta w założeniach gra rozrosła się do tak wielkiego molocha? Chyba powinienem w końcu sam sprawdzić. Następny materiał jest dla mnie, fana retro prasy szczególnie ciekawy, bo traktuje o jednym z jej najważniejszych tytułów. Tym razem na warsztat wzięty został magazyn Play. Jego burzliwa historia to materiał na całkiem niezły thriller. Począwszy od taniego czasopisma, które walczyło jak równy z równym z Clickiem!, poprzez ewolucję wymuszoną przez rynek, aż po jego wydawniczy kres. Znaczy się magazynu, nie rynku. Całość ładnie zbiera historię czasopisma, wspomina o najważniejszych punktach w jego ewolucji oraz podsumowuje lata trwania Play’a na rynku. I robi to dokładniej niż artykuł z pierwszego numeru Game Again, w którym temat był zaledwie liźnięty.

Na koniec dostajemy jeszcze recenzję filmu „Wonder Man” oraz Retro Kulturę przenoszącą nas do 2002 roku kiedy to Wilki śpiewały o jakiejś Baśce, gwiazdy rodziły się w „Idolu”, a kina podbił “Dzień świra”. No i jest też Rozrywka w postaci krzyżówki z nagrodami i kilka zabawnych obrazków.

Zmiany w redakcji

Gdy rzucimy okiem na stronę redakcji to możemy zauważyć, że zniknęli Adrian Woźny oraz Jacek Zieliński, a ich miejsce zajęli Pikselowy Wojownik i Patryk Michalski.

Generalnie Game Again po raz kolejny dowozi. Na łamach czasopisma znajdziemy jak zwykle trochę aktualnych tematów i całą masę materiałów retro. W nowym numerze brakuje jakichś wielkich zmian, ale kilka wizualnych modyfikacji się znajdzie (jak chodźmy te, o których wspomniałem przy okazji zapowiedzi). Jasne, nie wszystko jest idealnie, w numerze sporo jest np. błędów tego typu, że jakieś słowo ni z tego ni z owego dostaje “-” w połowie. Podejrzewam, że tekst był pierwotnie inaczej ułożony i te słowa miały być przenoszone do nowej linii. Podczas składu coś się jednak przesunęło i finalnie zmieściły się jednak w jednym wierszu. Ale hej, to przecież magazyn, który czerpie z dawnych czasopism, a tam nie takie kwiatki się trafiały 🙂 Czekam na piąty numer.

BTW ta recenzja miała się ukazać o wiele wcześniej, ale czekaliśmy na obiecane papierowe wydanie, by ocenić jakość printu. Nie doczekaliśmy się.

Game Again nr 4 – okładka przednia
Game Again nr 4 – okładka tylna
Historia Play – pierwsza strona
Historia Play – ostatnia strona

źródło zdjęć:
Game Again nr 4

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

26 Komentarzy

    1. A gdzie te fizyczne wydania GAME AGAIN można zamówić? Bo nie mam FB to nawet nie mam jak zobaczyć co tam jest schowane pod tym linkiem?

      1. @ Valoo

        https://gameagainpolska.com/wersja-papierowa (jeszcze 2 dni temu nie było klikalne na ich głównej)

        „Wypełnij nasz formularz i wyślij na (…)”

        „Koszt magazynu to 50 złotych.”

        „Po rozpatrzeniu przesłanego formularza – odpowiemy na wiadomość i dogadamy szczegóły.”

        Niemal 2 miesiące temu przeszacowałem, pisząc…

        „Panowie… może w tym momencie bredzę, ale w przypadku drukowanego „Game Again” (w w/w jakości)… sześć dych to minimum, żeby to się jakoś redakcji spinało. Jeśli nie więcej.”

        zapach-papieru.pl/2025/12/game-again-nr-12-2025-3/comment-page-2/#comment-7373

        Nie informują o tym na swoim FB. Zatem ja czynię to tutaj.

    2. Nie rozpoczęto jeszcze sprzedaży drukowanego #4.

      Tamten wpis, który tutaj zalinkowałem…

      https://imgur.com/a/KkYupag

      „Już na dniach podamy więcej informacji odnośnie zakupu.”

      Dzisiaj mija DZIESIĄTY DZIEŃ od tej deklaracji.

  1. Ładna ta okładka kupiłabym jak i kilka osób z grupy Mroczne Plemię – miłośników serii „The Settlers”