Strona główna » Ciekawe artykuły » Gawędy po FAI #2

Gawędy po FAI #2


Konsole zawsze miały tę przewagę nad PC, że stanowiły zamkniętą całość. Żadnych dodatkowych kart, złączy, czy mnóstwa innych niepotrzebnych rzeczy. Spokój i cisza. Co jednak zrobić, kiedy samych konsol zaczyna być więcej niż PeCetowych dopalaczy 3D?

Trzy firmy: Sony, Nintendo, Sega. Sytuacja wydawała się ustabilizowana, kiedy na scenę wkroczył nowy gracz: Projekt X. Nie mam tu na myśli zarzuconego już pomysłu na reinkarnację 3DO w postaci konsoli M2 (firma Matsushita, grupująca m.in. Technicsa i Pioneera stwierdziła, że technologia była zbyt słaba, by móc konkurować z potęgą obecnych maszyn oraz ich potencjalnych następców) czy też wynalazków typu Neo-Geo 64, ale prawdziwego, nowego gracza na scenie. Żeby było śmieszniej, nikt jeszcze nie ma pojęcia, kim on jest.

Screenshoty ze strony internetowej Jeffa Mintera

Coś niecoś jednak wiadomo. Firma, która tworzy świeżą super-konsolę nazywa się VM Labs, a jej dwoma głównymi udziałowcami są dobrze znani w branży panowie Richard Miller i Jeff Minter. Ten pierwszy to hardware’owy guru, znany m.in. ze stworzenia głównego chipa do ZX Spectrum (Sir Clive Sinclair odpowiadał a całość) czy Jaguara, zaś drugi to twórca wielu przebojowych gier dla Atari (niektórzy kojarzą go jeszcze z hippisowską, psychodeliczną grą Llamatron). Nawiasem rzecz pisząc, Minter najprawdopodobniej używa różnych niedozwolonych środków również i podczas tworzenia systemu dla Projektu X, ponieważ internetowa strona poświęcona przedsięwzięciu aż roi się od niejasnych zdań i kolorowych wizji. Na koniec zaś, do zespołu Projektu X dołączył jeszcze do niedawna stojący bardzo wysoko w hierarchii Sony szef oddziału R&D (Research & Development – oddział zajmujący się badaniami i rozwojem nowych technologii) Bill Rehbock.

Przyznacie sami, że jeszcze nie ma w powyższej informacji niczego super-ekscytującego. A jednak na pewno coś się święci, bo cała amerykańska prasa jest bardzo ożywiona i plotki na temat Projektu X bez przerwy krążą wśród biznesowych elit. Podobno za całą sprawą stoi jakiś potężny koncern (zapewne znany na rynku AV, który jeszcze dotychczas nie miał do czynienia z grami video.

Obiecuję, że jak tylko pojawią się jakieś bardziej szczegółowe dane, od razu o tym napiszę. Na razie zapraszam ciekawskich na internetową stronę:
http:// www.magnetic.net/~yak/zoo.html.

***

Dural – wyobrażenie

Przyznam, że rozczarowała mnie pełna specyfikacja nowej konsoli Segi, kryptonim Dural. Mamy już oficjalne dane, pochodzące bezpośrednio od tworzących tajne na razie gry developerów. Oprócz kilku w miarę miłych rzeczy (procesor Hitachi SH-4 200MHz, 64-kanatowy dźwięk, 8 MB RAMu, 8 MB video RAMu, 2 MB audio RAMu, CD-ROM 12) są dwie przykre niespodzianki, które mnie trochę niepokoją. Po pierwsze za grafikę będzie odpowiadała karta NEC PowerVR 2, znana wcześniej pod kryptonimem Highlander. Karta ta jest około 2 razy szybsza od legendarnego 3Dfx’a. Czyli pozornie nieźle, ale wiadomo już, że najpóźniej na wiosnę 1998, czyli co najmniej na pół roku przed ukazaniem się nowej konsoli Segi, ukaże się 3Dfx 2 (a właściwie VooDoo 2, bo 3Dfx to firma), który będzie ponad 3 razy szybszy od poprzednika. Z prostego rachunku wynika, że już na długo przed ukazaniem się Durala będzie istniała karta do PC, która jest 50% szybsza i lepsza! Innymi słowy, technologia Durala już w momencie wejścia będzie przestarzała.

To jeszcze jednak nie koniec. Maksymalną rozdzielczością Durala ma być 640×240. Przecież to żałosne. Nawet Virtua Fighter 2 na Saturna chodził w rozdzielczości minimum 2 razy wyższej. Przeciętna gra na PC pracuje w 640×480. Jest to dla mnie historia tak szokująca, że zostawię ją bez komentarza, wyrażając tylko nadzieję, że nastąpiła jakaś pomyłka (albo Sega sprytnie ukrywa pewne sekrety). Zresztą, ostatnio pojawiły się plotki, że NEC chce wykupić od Segi prawa do konsoli i samemu skoncentrować się na jej produkcji. Sega zostałaby tylko developerem gier, i dzięki temu pojawiłyby się jej gry na.. PlayStation… Ale się porobiło…

Adrian Chmielarz

Artykuł z pisma: NEO nr 2, 12/1997

źródło zdjęć:
NEO nr 2, 12/1997