Ja, Mic de Goc, rocznik 1980, w trakcie czytania najnowszego wydania specjalnego CD-Action – Nasze lata 90. miałem co chwilę myśli w stylu: „Tak było”, „No dokładnie”, „Faktycznie, pamiętam”. Tyle wspomnień zostało przywołanych, że chyba musieliby dodawać do wydania słoik z kompotem z rabarbaru i plakat z Dr. Albanem, żeby jeszcze mocniej poczuć tą wędrówkę w czasie. Właściwie na tym zdaniu mógłbym zakończyć recenzję tego magazynu, bo ludzie w moim wieku i tak będą wiedzieć o co chodzi, a dla młodszego pokolenia taka „wizyta w muzeum” może okazać się zwyczajnie nudna. Ale czy aby na pewno? Nie będę obiektywny pisząc tą recenzję. Końcówka podstawówki, szkoła średnia i początek studiów kojarzą mi się z gorącymi, kolorowymi czasami. Już sama okładka Naszych lat 90. ze zdjęciami magnetofonu kasetowego, bloku z wielkiej płyty, kasety video i obrazka z gumy Turbo dużo mówi o zawartości tego wydania. Można spodziewać się podróży w czasie o jakieś trzydzieści parę lat, kiedy to nie przeszkadzał nam trzeszczący piasek w zębach po zjedzeniu truskawki prosto z pola i nogawka dresu kreszowego wkręcona w łańcuch roweru Wigry 3.

Za całym przedsięwzięciem stoi redaktor prowadzący Paweł Kicman. Google podpowiedziało, że jest to dziennikarz piszący min. do „Pisma”, „Gazety Wyborczej”, CD-Action czy „Nowej Fantastyki”, ale też projektant gier TTRPG i scenarzysta komiksowy. Jedynie data urodzenia trochę niepokoi – 1992 to zdecydowanie za wcześnie, żeby coś z lat 90. zapamiętać. Co do reszty felietonistów i redaktorów, kilku z nich zdecydowanie nie musiałem wyszukiwać w Internecie. Bo przecież Łukasz [Moraś] Morawski to redaktor prowadzący CD-Action, Bartłomiej Kluska jest również związanym z tym periodykiem autorem niezliczonych publikacji dotyczących gier wideo, Bartosz Czartoryski to znany krytyk filmowy, a Tomek Kreczmar….no cóż, polska fantastyka dużo mu zawdzięcza.

Okładka obiecuje 144 strony nostalgii, natomiast spis treści precyzuje, że będą one podzielone na 9 rozdziałów: Kalendarium, Co oglądaliśmy, Jak żyliśmy?, Co czytaliśmy?, O czym marzyliśmy?, Czego słuchaliśmy?, Czym się ekscytowaliśmy?, Na luzie i tajemniczo brzmiący 31.12.1999, 23:59:59. O ile sama okładka, kolorowa, błyszcząca i na dobrym papierze kredowym jest jak najbardziej współczesna, o tyle sam środek przywołuje na myśl lata, o których opowiada to wydanie. Ale może taki był zamysł, żeby nawet dotyk kartek zwiększał imersję w trakcie lektury. Niemniej za 35 zł otrzymujemy swoisty wehikuł czasu, który można właściwie pochłonąć na trasie z Wrocławia do Kalisza i z powrotem nie nudząc się ani przez chwilę. Sygnowanie wydawnictwa przez CD-Action podpowiada czytelnikowi, że będzie dużo o grach komputerowych, ale już pierwsze strony gazety jasno świadczą o tym, że spektrum poruszanych tematów będzie znacznie szersze.
Zaczynamy od kalendarium lat 90. i tutaj sam się zdziwiłem, że kilka dat mam tak dobrze wrytych w pamięć. Bo kto z mojego rocznika nie pamięta sensacyjnego triumfu Danii na Euro 92, premiery Forresta Gumpa w 1994 czy też denominacji złotego w 1995 roku. Natomiast już o koncercie The Rolling Stones w Chorzowie w 1998 roku nie pamiętałem, ale może dlatego że na wsi, w której się wychowywałem, nie rozpamiętywało się wizyt wielkich gwiazd rocka gdzieś w odległych miastach.

Po kalendarium płynnie przechodzimy do kultury – na początku tej trochę niższej, by w dalszej części przejść do naprawdę wysokiej. Mamy omówione klasyki kina i telewizji. Z jednej strony kultowe filmy i seriale, z drugiej pozycje często powtarzane na różnych kanałach naszej telewizji. Nawet za często. Przyznam że o ile „Kilera” czy „Przyjaciół” znam już na pamięć, to powtórką „Przystanku Alaska” nie pogardziłbym w długi, zimowy wieczór. Jak słusznie zauważył kolega z zespołu Zapachu Papieru, brakuje tu wzmianki o bardzo popularnym w tamtych czasach serialu „Cudowne lata”, ale i tak przekrój omawianych tytułów jest szeroki jak meblościanka z PRL-u. W ramach tematów związanych z małym ekranem omawiane są również początki telewizji kablowej, kasety video, bajki i teleturnieje. Poczytamy o wypożyczalniach VHS-ów, „Miliardzie w rozumie” i „Flinstonach”. Nie znalazłem wzmianki o teleturnieju „Szalone liczby” i bajce „Krowa i kurczak”, która to wywarła silny wpływ na moją psychikę, ale reszta legendarnych pozycji jest tu wnikliwie przeanalizowana.
W kolejnych rozdziałach dowiemy się więcej o okresie zmiany ustrojowej w Polsce, która wywróciła życie wielu z nas do góry nogami. Zaczynamy od bazarów (kto z nas nie przymierzał w środku grudnia dżinsów Rifle na kartonowej podkładce szczękając zębami z zimna?), by gładko przejść przez transformację przestrzeni publicznej do mody i subkultur. A propos mody to sporo trendów wróciło i ma się dobrze, patrząc na nasz ulice. Popularne są znowu workowate spodnie, które nosi co drugi nastolatek. Sam miałem w liceum tak szerokie dżinsy, że robiłem dwa kroki, a portki dalej stały w miejscu. Gdzieś w okolicach subkultur dochodzimy do tej sztuki trochę wyższej. Znalazło się miejsce dla Nirvany i Kurta Cobaina, Castle Party i muzyki metalowej. Lata 90. nie byłyby jednak tymi, którymi były bez punków, skinheadów, hiphopowców i depeszów, o których również przeczytamy parę zdań.

Kolejne artykuły uruchamiają pokłady nostalgii. Czego my tu nie mamy – tanie meble, telezakupy, telegazeta, gumy Turbo i inne rzeczy na literę „T”, że wspomnę chociaż o Twistosach i Twixach. Z tematów lekkich i przyjemnych, związanych z konsumpcją przerzucamy się na treści związane z czytelnictwem. Tekst Wojciecha Tarczyńskiego o komiksach TM-Semic uważam za świetne podsumowanie wydań kioskowych tych popularnych albumów o superbohaterach. Natomiast czterostronicową analizę świata fantastyki Tomka Kreczmara mógłbym kupić jako osobne wydanie, bo jest taka drobiazgowa i wyczerpująca. W ramy kultury czytelniczej wpisują się również recenzje czasopism młodzieżowych takich jak „Bravo” i „Popcorn” oraz bliższych naszym sercom magazynów o grach komputerowych, od Bajtka, Top Secreta i Secret Service, poprzez Gamblera, Reseta i Gry Komputerowe aż po wydawany do dzisiaj CD-Action (wszystkiego najlepszego z okazji 30-lecia!).
Przygodę z CD-Action poleca: „Nasze lata 90.” kończymy opisami sprzętów do grania (ech ten Pegasus i kartridż 168 w 1 czy walka z końcowym bossem w setnym levelu Bubble Bobble na Commodore 64), które w tych czasach królowały w naszych domach. Początki internetu również są wnikliwie omówione, podobnie jak muzyka lat 90. i wszechobecne afery (te sportowe, ale również związane z działalnością polskiej mafii). Dobrze się to czyta, jeszcze lepiej wspomina. Dużo kolorowych zdjęć, wspominek autorów i ciekawych refleksji popartych faktami i żywymi przykładami, jak to ongiś było. Poziom artykułów może nie jest równy, ale całość zasługuje na dłuższą chwilę uwagi. Część z opisywanych rzeczy jest dostępna w Polsce do tej pory (jak choćby gazeta „Przegląd Sportowy”, napoje Frugo czy sklepy Społem), ale wiadomo że to już nie to samo, podobnie jak sól nie jest tak samo słona, a niebo tak samo niebieskie.


źródła zdjęć:
zbiory własne
https://sklep.cdaction.pl/
https://www.tygodnikpowszechny.pl/

Pamietam pierwsza dostepna w PL serie gum Turbo, numerki 51-120, lata ’89-’91, ta oryginalna 1-50 nie byla chyba nigdy dostepna. Byly tez SimBom (tez z autami) i kilka innych `samochodowych`. Pamietam tez takie ze stickerami z „golymi babami”. W ogole lista gum balonowych z lat 90tych bylaby dobra 🙂 Byly rozne dziwne wynalazki, jak np Toxic Crusaders ze stickerami i `albumem` do wklejania gdzies tam kolo ’92-’94.
Druga rzecz to VHSy i `chinskie bajki` (z wloskim dubbingiem) na TV Rondo/Polonia 1 😀
Trzecia – wszechobesny syf.
Nie wiem czy ktos urodzony w 1992 powinien zarzadzac takim projektem.
„Za całym przedsięwzięciem stoi redaktor prowadzący Paweł Kicman. (…) Jedynie data urodzenia trochę niepokoi – 1992 to zdecydowanie za wcześnie, żeby coś z lat 90. zapamiętać.”
Ciekawe spostrzeżenie. Czyli gdy skończyły się… nasze lata 90., ów miał wtedy dopiero 8 lat.
„(…) i tajemniczo brzmiący 31.12.1999, 23:59:59.”
Może dla młodszego pokolenia, niepamiętającego tamtej „pluskwy milenijnej”.
„O ile sama okładka, kolorowa, błyszcząca i na dobrym papierze kredowym jest jak najbardziej współczesna, o tyle sam środek przywołuje na myśl lata, o których opowiada to wydanie. Ale może taki był zamysł, żeby nawet dotyk kartek zwiększał imersję w trakcie lektury.”
Wątpię.
„Bo kto z mojego rocznika nie pamięta sensacyjnego triumfu Danii na Euro 92, premiery Forresta Gumpa w 1994 czy też denominacji złotego w 1995 roku.”
Ja nie pamiętam tamtego triumfu.
Za to zapamiętam wczorajszą porażkę naszych. Choć trzeba przyznać, że starali się.
„Część z opisywanych rzeczy jest dostępna w Polsce do tej pory (jak choćby gazeta „Przegląd Sportowy”, napoje Frugo czy sklepy Społem), ale wiadomo że to już nie to samo, podobnie jak sól nie jest tak samo słona, a niebo tak samo niebieskie.”
Oraz my tak samo młodzi. Przemijalność, niestety. Ale… „CD-Action” trwa! Właśnie dzisiaj obchodzi TRZYDZIESTOLECIE istnienia!
To teraz pora na… „Nasze Lata 00.”.
Pamiętam – Dania – Niemcy 2-0. Euro 1992 w Szwecji. Dania nie zakwalifikowała się w ogóle do turnieju. Zastąpiła wykluczoną wtedy Jugosławię.
No i to też się pamięta…
What would you do if I sang out of tune?
Would you stand up and walk out on me?
Lend me your ears, then I’ll sing you a song
I will try not to sing out of key, yeah