Można nabyć już letnio-jesienny 28 numer Komoda & Amiga Plus. Decydując się na zakup otrzymujemy w cenie 35 zł 82-stronicowy kolorowy magazyn w sztywnej okładce, wydrukowany na kredowym błyszczącym papierze. Do tego dorzucają nam cover dysk, choć fakt że wirtualny. Żaden z parametrów ilościowo – jakościowych od dłuższego czasu się nie zmienia, ale właśnie dzięki temu możemy mówić o wydaniu premium za przyzwoitą cenę. Co tym razem fani sprzętu Icka Trzmiela otrzymali? Sprawdźmy zawartość.

Góry Sierra Nevada, sombrero i kaktusy na okładce bez wątpliwości pozwalają się domyśleć, że tematem przewodnim numeru są gry westernowe. Topik ciekawy choć dość trudny do zgłębienia, bo tytuły z Dzikim Zachodem w tle nigdy nie były zbyt liczne i popularne, nie błyszczały tygodniami na listach przebojów i nie osiągały kultowego statusu. Może North & South (choć to trochę naciagane), Colorado i… nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Okazało się, że autorzy znaleźli o wiele więcej dobrych tytułów, jak choćby West Bank, Gunfighter, Law of the West czy Gunfright na C64 czy Buffalo Bill’s Wild West Show, Lost Dutchman Mine i 2tinycowboys na Amigę. Jeśli dodać do tego felietony, galerię, dwa przeglądy i dyskusję redaktorów o ulubionych grach kowbojskich, wychodzi grubo ponad 20 stron o Dzikim Zachodzie. Widać że chłopaki wyciągnęli z tematu ile się dało.
Na sprzęt Commodore wciąż ukazuje się wiele gier. W rubryce „Fresh News” zapowiedzianych jest 15 tytułów, natomiast w działach gamingowych poświęconych 8-bitowcom (C64, VIC-20, Plus/4, C16) i Amidze opisano łącznie 35 produkcji, starych i nowych. Bonusowo jak zwykle dorzucono garść recenzji z innych platform (ZX Spectrum, Atari XL, Amstrad CPC, MSX), więc każdy, kto kocha gry na retro platformy, znajdzie tu coś dla siebie. Ja znalazłem komnatówkę Olli & Lissa 3 na komozłoma, w którą nigdy nie zagrałem, a która moim zdaniem prezentuje się świetnie. No i opis przejścia zamieścili, ale ja oczywiście z niego nie skorzystam 😉

Od kursów i poradników programowania z braku wiedzy trzymam się z daleka, ale nie od publicystyki. A ta tradycyjnie reprezentowana jest przez parę fajnych artykułów. Poza wspomnianymi wyżej westernowymi wspominkami z pewnością zaliczę teksty o restauracji komputerowego złomu i papierowych, kupowanych na giełdach i w sklepach solucjach do gier. Ileż ja ich miałem. Poza tym rzucę okiem na dwa wypasione arty o… Atari ST. Tak, nie przesłyszeliście, się w piśmie o Commodore opisują komputery z wrogiego obozu. Co za czasy… 🙂 A na deser pójdzie demoscena, słownik crackera i cała reszta.
Jak na koniec podsumować nowy numer K&A Plus? Dla mnie to kolejne bardzo solidne, ciekawe, pachnące nostalgią wydanie. Dla miłośników Commodore i Amigi pozycja obowiązkowa, dla fanów retro zalecana, dla koneserów prasy drukowanej wskazana. Czyli warto kupić i to w miarę szybko, bo nakład w sklepie K&A Plus nieduży.


źródło zdjęć:
Komoda & Amiga Plus #28

Już 28 numerów. Jak ten czas leci. A co o tym pierwszym mają do powiedzenia na jutubowym kanale „Retrobajtel”? Zobaczmy…
https://www.youtube.com/watch?v=7ADF_61ddp8
„Od szóstego numeru już były drukowane.”
’95? ’25? 2005? 2015? Ale zamotanie. Super się tego słucha.
Przerzucam tutaj ten wątek…
https://zapach-papieru.pl/2025/09/psx-extreme-nr-9-2025-336/comment-page-1/#comment-4486
Od 01:09:04 – o wyżej zrecenzowanym wydaniu, między innymi, że „ciekawy, fajny numer”.
„Żaden z parametrów ilościowo – jakościowych od dłuższego czasu się nie zmienia, ale właśnie dzięki temu możemy mówić o wydaniu premium za przyzwoitą cenę.”
Wydanie premium? Kredowy błyszczący papier, 82 strony i wirtualny cover disc. W cenie… „CD-Action”. Zdecydowanie, wydanie premium! W pozytywnym tych słów znaczeniu.
„Na sprzęt Commodore wciąż ukazuje się wiele gier. W rubryce „Fresh News” zapowiedzianych jest 15 tytułów (…)”
Dziwne i jednocześnie udowadniające, że czas komputerów schowanych w ich klawiaturach – jeszcze nie przeminął.
Podoba mi się to sformułowanie – komputery schowane w klawiaturach. W punkt.
W pierwszej chwili byłem pewien, że odniosłeś się do tekstu Avoka. Tymczasem to zdanie jest… mojego autorstwa. Ja to z czegoś zapożyczyłem czy jak? Przecież aż taki genialny to ja nie jestem.
Ja to musiałem z czegoś zapożyczyć, na 100%, mówię serio.