Strona główna » Newsy » Nixy and the Seeds of Doom – ruda skacze jak szalona

Nixy and the Seeds of Doom – ruda skacze jak szalona


Opublikowano: 27/07/2025 | Autor: Avok

Podczas tegorocznego Pixel Heaven zakupiłem na stoisku K&A cartridge z grą Nixy and the Seeds of Doom na C64. Zestaw z cartem, rozkładaną papierową instrukcją, pocztówką i naklejką sprzedawany był w tekturowym pudełku za 169 zł. Drogo, ale tego typu wydania dla kolekcjonerów zawsze sporo kosztują. Nie szczypałem się więc po kieszeni, plik banknotów wysupłałem i gierkę nabyłem, obiecując sobie dobrą zabawę. Trochę poleżała, ale teraz znalazłem czas i zagrałem.

Nixy na C64

Nixy and the Seeds of Doom jest platformówką w stylu klasycznego Montezuma’s Revenge czy wydanego rok temu Tony: Montezuma’s Gold. W skórze rudowłosej Nixy musisz ściągnąć klątwę rzuconą na twoją krainę i takie tam bla bla, w praktyce masz za zadanie zebrać osiem ziaren many, ugotować trujący wywar i zatłuc pająkowatego bosa. W tym celu eksplorujesz obszar starego zamczyska: tereny zielone, cmentarz i zamkowe komnaty, a przede wszystkim lochy i jaskinie. Niektóre przejścia są zamknięte bramami, do których dźwignie znajdziesz w najdalszych zakamarkach warowni. Na swojej drodze napotykasz nieprzyjazne istoty: duszki, rycerze, żarłoczne rośliny, kolce, ostrza itd. Niebezpieczne są także upadki z wysokości i kąpiele wodno-błotne. Na szczęście kontakt z wrogiem i skok na główkę nie zabijają Cię natychmiast, a jedynie uszczuplają pasek życia. Ten możesz regenerować zbierając serduszka. I tak to wygląda w skrócie. Standard.

Można grać na jednym z dwóch poziomów trudności. Rozgrywka jest przyjemna, bo gra wiele wybacza, nie wylicza skoków Nixy do piksela i nie zabija za byle pierdołę. Jedyny minus to konieczność żmudnego przemierzania poziomów, żeby znaleźć wajchę otwierającą drzwi znajdujące się po przeciwnej stronie lochów, oczywiście tam, skąd przyszedłeś. Więc zawijasz się i wracasz… i tak nie raz. Dobrze (albo i nie), że gra nie jest przesadnie wielka – składa się z 40 ekranów, więc ten backtracking można jakoś przeżyć. Dodatkowo w orientacji pomaga mapa, ale ani jej wersja komputerowa, ani papierowa nie zawierają lokalizacji tych cholernych wajch. Oczywiście jest to problem podczas pierwszego przechodzenia gry, potem będziesz znał rozkład „itemków” na pamięć, bo tkwią zawsze w tym samym miejscu.

Nixy na ZX Spectrum

Oprawa graficzna Nixy jest poprawna i pasuje do klimatu starego zamczyska, choć do Tony’ego startu nie ma, nie ten poziom szczegółowości. Wyczytałem, że gra tak naprawdę powinna się nazywać Nixy 2, bo jest kontynuacją spectrumowego pierwowzoru sprzed lat, a autorzy z szacunku dla oryginału trzymali się w dużej mierze starej kreski. Oczywiście dodali też sporo od siebie, wykorzystując możliwości C64, a całość, jak wspomniałem wygląda przyzwoicie, choć głowy nie urywa. Udźwiękowienie jest za to bardzo dobre, sześć zaimplementowanych muzyczek plus ambientowe dźwięki wpadają w ucho (szczególnie tytułowa) i zbyt szybko nie męczą, choć doceniam fakt, że po pewnym czasie mogłem je wyłączyć.

Bardzo fajnie bawiłem się przy Nixy and the Seeds of Doom. Mimo iż znając rozkład wszystkich wajch i ziaren da się grę ukończyć w pół godziny, w praktyce, o ile będziecie ją sami rozgryzać, zajmie wam to co najmniej kilka godzin. Polecam tytuł każdemu fanowi retro, szczególnie tym którzy uwielbiają komnatówki w stylu Montezumy. Grę można nabyć w sklepie na stronie K&A Plus, a jej cena zależy od wybranego nośnika (cart, kaseta, dyskietka), więc do wyboru, do koloru. Do każdego kompletu dorzucana jest też wersja digital, ale jak dla mnie, grania na oryginalnym sprzęcie nie odda nawet najlepszy emulator.

Zestaw z grą
Nixy and the Seeds of Doom w akcji

źródła zdjęć:
Zapach Papieru
https://h4plo.itch.io/nixy2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *