Strona główna » Newsy » Pixel Suplement – Fotokronika Kambra Ordowika

Pixel Suplement – Fotokronika Kambra Ordowika


Opublikowano: 12/06/2025 | Autor: Kambr Ordowik

W uzupełnieniu oficjalnej relacji z Pixel Heaven 2025 Avoka, poniżej w fotograficznym skrócie kilka reminiscencji uczestnika, który większość czasu spędzał w części kinowej.

Piątek

Na imprezę przybyłem tradycyjnie minimalnie spóźniony, ale nie byłem jedyny, rozpoczęcie też się jeszcze „minimalniej” opóźniło. Więc w sumie wyszło, że byłem ciut przed czasem. Zaczynamy!

Po czasie, a nawet przed 😉 więc jeszcze pusto. Kto przyszedł wcześniej, mógł popatrzeć na „księżniczkę”.

Niewyraźne początki.

Krooger mówi o podwójnej tremie wynikającej z wydarzeń zeszłego roku i wreszcie zaczynamy oficjalnie. Tradycyjnie filmem.

Po francuskich trzyodcinkowych dywagacjach o związkach sztuki i NFT, przypominających nieco XVII-wieczną tulipomanię, przyszedł czas na zombie.

Wytęż wzrok i zanotuj przepis na miksturę skutecznie zamieniającą w zombie. Jak się uchronić? Pomóc może jedynie mocna głowa albo metoda Ambrożego Kleksa – „A gdy wywar jest gotowy, to po rozum pójść do głowy, nie próbować, wylać, nie pić, tylko słońcem się pokrzepić”.

Ciemna sala kinowa, obok mnie na fotelu nie wiem, czy to Spiro, czy zombie. Lepiej będzie pójść rozprostować kości…

Festiwalowa hala powoli zaczynała tętnić życiem, w oczekiwaniu soboty. Ja zaś po obchodzie wróciłem na wykład o nieudanej próbie wejścia IBM na rynek komputerów domowych.

Panie i Panowie, przed Państwem PC Junior!
IBM wtedy się nie udało, o wyniku starcia na rynku komputerów przesądził dopiero atak klonów…

Po PC Juniorze zrobiłem sobie mała przerwę i opuściłem wykład Shift Happens o dziejach klawiatur. Trochę szkoda, bo po sobotniej wizycie na stoisku odpowiedzialnej za prelekcję JBWK (Jak będzie w klawiaturach) doszedłem do wniosku, że musiało być ciekawie.

Hm, cały czas miałem wrażenie, że jestem na hali dyskretnie obserwowany 😉 Gdzie czai się snajper?

Wróciłem na pokaz „Amiga Live & Kicking” – film niesie dużo pozytywnej energii. Skończyło się późno, trzeba było iść, zbierać siły na następny dzień.

Sobota

Dzień rozpoczął się pobudką już o 9 zrobioną przez Avoka i Juniora (którzy musieli wstać jeszcze wcześniej, by spod Krakowa dojechać do naszej pięknej stolicy). Ku wielkiej uldze żony, przekazałem Avokovi jego gazetowy łup, zostawiony u mnie na przechowanie, manifestujący swoją obecność w salonie w postaci robiącej wrażenie wieży czasopism w pudłach – będzie o czym niebawem czytać na Zapachu Papieru. I ruszyliśmy do Elektronika.

Na miejscu ubrałem dość obszerną (metkowy XL wyszedł komuś jak XXL) służbową koszulkę ZP (dzięki chłopaki!) i ruszyliśmy na obchód stoisk. Jako szara myszka w targowym towarzystwie szarych eminencji wykorzystałem znajomości Avoka i uścisnąłem rękę z Voyagerem, postrzygłem uszami na stoisku Retronics, nasłuchując, czy będzie i kiedy wreszcie będzie ogłoszone wydanie, wiecie sami, czego. Nie obyło się też bez obmacania wszystkich dostępnych numerów Komoda & Amiga Plus, w tym reedycji pierwszego numeru. Potem odwiedziliśmy Archona i salę, gdzie akurat nie można było pograć w Sensible World of Soccer (SWOS). A potem, jak można było, chłopaki nie dali cynku, fe 😉

Na koniec napisaliśmy w kilku egzemplarzach podanie o zwiększenia czytelnictwa wydawnictw papierowych – Junior na maszynie (przez kalkę), ja na pececie i rozdzieliliśmy się. Chwilę potem ruszyłem na salę kinową, na wydarzenie o Amidze, ekipa krakowska kontynuowała polowanie na ważne persony i udało im się spotkać i strzelić fotkę z Borkiem i Sir Haszakiem, o czym w relacji głównej.

Kroków milowych Amigi wyszło, jak się można było spodziewać, o wiele więcej, niż tytułowe czterdzieści. Prezentację prowadzili w sprawnym tempie Voyager oraz Tomek „Alt” Marcinkowski. Większość znałem jako były amigowiec, ale zawsze można się czegoś nowego dowiedzieć lub przynajmniej „przeżyć to jeszcze raz”. Częstuję Was screenem z ciekawym pomysłem, który jednak nie wypalił, czyli Amiga CDTV – przykład złego pozycjonowania produktu. Bardzo lubię jednak elegancką czarną kolorystykę, którą w czasach kremowych obudów wprowadziła CDTV.

Na deser piękna karta produkcji Phase5, której jako amigowiec nigdy się nie dorobiłem.

Później miała miejsce rozmowa o przenikaniu się światów gier wideo i komiksu, z udziałem Bartka Kluski i Michała „Śledzia” Śledzińskiego, moderowana przez Kroogera. Wydaje się, że gry (Kluska) trochę przegadały komiksy (Śledziu).

Przenikające się światy ustąpiły miejsca kulturowym uniwersom w całkiem ciekawym spotkaniu z udziałem Kasi Kifert i Dawida Marcinkowskiego – Kissinger Twins, których przepytywali Śledziu i Krooger. Uchylono malusieńki rąbek tajemnicy o grze-filmie, a może filmie-grze Dustopia. Powiem tak: stay tuned, ekhm, Water walk with me! To wyjaśniłem, co?

A potem na ekranie epoka lodowcowa – przenieśliśmy się z uczestnikami finału Deluxe Ski Jump 2 na zaśnieżone skocznie. Super to wyglądało na kinowym ekranie. Lecim na Szczecin, Panie, ale kluczowe jest nie tylko, żeby lecieć, ale…

… wylądować i ustać. Zawody komentował w niepowtarzalny sposób i z poczuciem humoru Maciek Skomarowski.

Emocje sięgały zenitu.

Oficjalna klasyfikacja końcowa. Nagrody wręczył sam Jussi Koskela. Wybaczcie brak fotki.

Równie wciągająca była rozmowa z twórcami gry Zdrajca (Traitor, ZaBoRa, Michał Schulz) i Michałem Lipieckim (jeden z szefów dobrze znanej amigowcom firmy Eureka Soft- & Hardware). Po rozmowie można stwierdzić, że mieliśmy dużo szczęścia, że ta gra się ukazała.

Kontynuując cykl ciekawych spotkań, na których Pan Gapa nie zrobił zdjęć, ale na nich był, odnotujmy panel z udziałem Simona Butlera (musicie go znać z Ocean Software) – jak zwykle mówiącego prosto z serca, bez wybierania eleganckich słów i Chris Wilkinsa (Fusion Retro Books). Rozmowę prowadził Krooger.

Krooger również miał zaszczyt poprowadzić spotkanie o gamedevie, z udziałem Macieja Miąsika i kilku innych ikon tej branży – a jakich – dla rozruszania poproszę osoby ciekawe o odczyt bezpośredni z powyższego zdjęcia.

I wreszcie nadszedł moment, gdy mogli uaktywnić się paparazzi.

Jak bowiem wiedzą wtajemniczeni, nawet, jeżeli przez całe PH nie widać nigdzie Łapusza, to na 100% pojawi się na wręczeniu nagród. Tu jeszcze przyczajony.

A tu już wręcza nagrodę Pixel Awards Europe 2025 w kategorii Big Bang!

Dodatkowo Łapusz przyznał „decyzją specjalną” jeszcze jedną nagrodę. Otrzymał ją festiwalowy wyjadacz i główna ostoja muzyczna afterów na Pixel Heaven – Jon Hare za nową wersję następcy SWOS – edycję 2025 gry Sociable Soccer. W nowej wersji tak dopracowanej, że dającej już miodność zbliżoną do SWOS (ja nie uwierzę ;-).

I jeszcze winien Wam jestem pamiątkowe zdjęcie laureatów. Po nim pospolite ruszenie udało się w kierunku Klubu Potok, na Afterparty. Ja tym razem na nie nie dotarłem, ale redakcyjny kolega Spiro był, może coś napisze.

Niedziela

Niedziela, to na Pixel Heaven zwykle dzień rozleniwiony, pełen zmian w programie, tu ktoś się spóźni, tam wyłamie…

Niestety odwołano wykład okolicznościowy z okazji 25. rocznicy PlayStation 2. W zamian można było dłużej posłuchać ciekawostek o Atari ST. Wyszło bardzo ciekawie i nie przeszkadzało mi, że jestem amigowcem 😉 Atari tak mnie zaabsorbowało, że zdjęć zabrakło. W ramach rekompensaty wrzucam sobotnie zdjęcia obu stron hali, ty razem ujęcia górnej części, widziane z dołu.

Na lewo patrz! < ———
——— > Na prawo patrz!

Rzutem na taśmę odwiedziłem jeszcze kilka stoisk, większość wystawców jeszcze była. Krążąc po zakamarkach WSF trafiłem na zagadkowe reguły korzystania z telefonów komórkowych w tejże szkole.

Na wykładowej komórek używać nie można – nu, nu!
Za to w bibliotece… Bądź tu mądry,

I na niedziałającą niestety technologię XXII wieku.

„Ręcznik papierowy teraz!” No nie działało.

I tak dobiegła końca moja przygoda na Pixel Heaven Forward 2025.

Warto dodać, że Krooger kończąc imprezę zaprosił na edycję 2026 – to dobry prognostyk. Gdzie, co, kiedy i jak – na razie nie wiadomo, ale jest wola i determinacja do zorganizowania kolejnego Pixela.

A my się już żegnamy, na pamiątkę w kolekcji pozostaje tegoroczna plakietka…

Do zobaczenia, do przeczytania.

źródło zdjęć:
Zapach-Papieru.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

4 Komentarze

  1. Dzięki Kambr i Avok za ciekawe relacje z PH. Widać najgorzej nie jest, ale może być lepiej – i oby było, bo na edycjach, na których byłem też zawsze coś z programu wypadalo…
    Mimo wszystko klimat był fajny jeśli ktoś lubi i oczekuje nieco nostalgii i retro.

  2. Był, ale wyglądał tradycyjnie tylko na wręczeniu. Chyba, że w pokoju „tam nie wolno” 😉 Wg relacji na FB/yt z after, na after nie mógł być, co mnie martwi. After bez Łapusza?

    1. Był, ale pojawił się tradycyjnie tylko na wręczeniu. Chyba, że w pokoju „tam nie wolno” ???? Ale przecież zaglądaliśmy i nie wiedzieliśmy tam Roberta. Wg relacji na FB/yt z after, na after nie mógł być, co mnie martwi. After bez Łapusza?