Trzynasta edycja Pixel Heaven przeszła do historii. Po raz trzeci mury Warszawskiej Szkoły Filmowej i kina Elektronik gościły fanów elektronicznej rozrywki. Miejsce ma swoją specyfikę – targi ulokowane są w holu i salach lekcyjnych, co nie buduje atmosfery dużej imprezy i nie dla każdego ma urok. Z drugiej strony panele dyskusyjne odbywają się wręcz w ekskluzywnych warunkach, w sali kinowej. Ale umówmy się: miejscówka mimo iż ważna ostatecznie nie decyduje o tym, czy się festiwal udał, czy nie. A czy się udał? Pozwolę sobie podzielić się moimi wrażeniami.
Frekwencja. Na pierwszy rzut oka widać że mniejsza niż zwykle. Nie wiem, czy to była kwestia wysokich cen biletów czy bojkotu imprezy. W poprzednich edycjach (pomijając ubiegłą) w sobotę bywał taki tłum, że ciężko było przecisnąć się między zwiedzającymi i dopchać do atrakcji, sklepów, stanowisk ze sprzętem czy stoisk developerów i wydawców. Bywało że rezygnowaliśmy z przetestowania sprzętu, pogadania z celebrytami czy udziału w konkursach, bo było zbyt wielu chętnych. Teraz spacerowaliśmy bez narażenia się na siniaki, choć w paru miejscach (np. u Archona) nasycenie tkanką ludzką było odczuwalnie większe.

Wystawcy. Mniej liczni niż podczas naszego ostatniego pobytu. Łatwo to było stwierdzić bo kilka sal, które kiedyś zwiedzaliśmy, teraz było zamkniętych. Doskwierał brak fliperów (te podróbki… proszę) i oryginalnych maszyn arcade. Braki starały się zrekompensować konsole i retrokomputery, na których można było pograć. Podobało nam się pomieszczenie z mnóstwem plastikowych spluw i sala piłkarska, gdzie na wielkim telewizorze można było zagrać w Sensible Soccer. Oczywiście musieliśmy spróbować. Jak samopoczucie, Junior? 🙂 Jeśli chodzi o sklepy i wydawców to zabrakło kilku znanych marek, część stałych bywalców jednak się pojawiła (m.in. Retronics czy K&A Plus). Jak zwykle sporo było indyczych twórców gier, których produkcje można było sprawdzić w akcji (pozdrowienia dla autora podróbki Airwolfa – fajna). Nasze serca skradła wystawa klawiatur komputerowych. Junior nie mógł się oderwać od maszyny do pisania, a Kambr Ordowik rywalizował ze mną w pisaniu na czas. Chyba wygrał, nie pamiętam dokładnie 😉 Pamiętam za to że kupiłem sobie świeczkę zapachową, prawdziwą, nie komputerową.

Odwiedzający. Jak zwykle najwięcej było nerdów, czyli takich jak my, ale widziałem też sporo rodzin z dziećmi. Te okupywały rzecz jasna wszelki sprzęt grający. Dominował język polski, ale słyszałem również angielski, ukraiński i… włoski. Więcej luzu w korytarzach pozwoliło na łatwiejsze wyławianie znajomych twarzy, stąd udało mi się namierzyć większość obecnych na targach kumpli i ludzi z branży. Zaledwie paru uroniłem (Kroogera – latał zabiegany, Śledzia czy Waldemara Siwińskiego – był kurczę!).
Panele dyskusyjne. Nie mnie oceniać ich jakość, bo na niewielu byłem. Nie wyłowiłem zbyt wiele interesujących mnie tematów i wolałem pochodzić po targach. Niemniej mile wspominam choćby takie panele jak ten o Amidze, prowadzony przez Voyagera, niemal przy pełnej sali. A jakie brawa były! Liczyłem też na fajną dyskusję o przenikaniu się światów komiksu i gier, ale wyszła z tego lipa. Panel trwał niewiele ponad 20 minut. Śledzia wzięło na wspomnienia i przez dłuższy czas gadał o tym, jak dostał za młodego Amigę, czyli nie na temat, a Bartkowi Klusce, który przyjechał na to spotkanie specjalnie z Łodzi, pozwolili się odezwać może z trzy razy.
Goście specjalni. W tym roku nie widziałem wielkich kolejek do gości z zagranicy. Ci, którzy byli już kolejny raz, trochę się opatrzyli (może poza Jussim Koskelą, który choćby z racji współprowadzenia turnieju Deluxe Ski Jump znajdował się w centrum uwagi), nowi nie wzbudzali takiego zainteresowania jak kiedyś Éric Chachi czy Jordan Mechner. Przechodziliśmy kilkakrotnie obok ludzi i stoisk wydawnictwa Fusion Retro i magazynu Fusion – świeciły pustkami. A Hansa Ippischa po prostu nie spotkałem, inna sprawa że go zbytnio nie szukałem. Gdyby na targach był autor oryginalnego Boulder Dasha Peter Liepa to na pewno byśmy pogadali, że o Kenie i Robercie Williamsach nie wspomnę 😉

Atmosfera. Bardzo dobra. Jak organizator się spisuje i ochrona nie przeszkadza, to i ludzie są zadowoleni. Oczywiście zawsze jakieś problemy, na szczęście tym razem niewielkie się pojawiają. W sobotę panele dyskusyjne miały rozpocząć się o 10:30, a bramki zamiast wcześniej otwarto też 10:30. Dobrze że kolejka była krótsza niż rok temu 🙂 W rozmowach kuluarowych usłyszałem, że w piątek był bałagan przy przyjmowaniu wystawców, niektórzy z nich nie wiedzieli gdzie się mają rozłożyć. Ale wszystko dobrze się skończyło. Generalnie i odwiedzający, i wystawiający byli uśmiechnięci i w dobrych humorach. Ludzie rozmawiali, cykali sobie fotki, brali aktywnie udział w konkursach i robili zakupy. Choć te ceny… zbójeckie.
Podsumowanie. Powiedziałbym, że informacja o śmierci Pixel Heaven jest mocno przesadzona. To nadal fajny event, gdzie można poczuć klimat retro, pogadać z fajnymi ludźmi i spotkać legendy branży. W tym roku festiwal musiał zapłacić za błędy z przeszłości, więc pewne rzeczy wyszły biedniej i nie było efektu Wow, ale mimo wszystko impreza się udała. Liczę na to, że w kolejnych latach będzie tylko lepiej. Czego sobie i Wam życzę.
Podziękowania i pozdrowienia:
Junior (Zapach Papieru) – dzięki za wsparcie i wypasione zdjęcia, chyba masz lepszy aparat
Kambr Ordowik (Zapach Papieru) – dzięki za towarzycho i noszenie „zapachowej” koszulki 🙂
Spiro (Zapach Papieru) – dzięki za dotrzymanie słowa (Pixelmania pyszna!) 🙂
Michał Klimek – ale prezent! Wielkie podziękowania, gazety oczywiście opiszemy
Jurek Dudek (Retronics) – trzymam kciuki za nowy projekt, to będzie deal roku!
Komek i ludzie z K&A Plus – wydać 170 zł na grę od takiej ekipy jak Wasza w ogóle nie boli
Archon – dzięki za fajną dedykację, jakbyś kiedyś chciał do nas dołączyć to wal śmiało 🙂
Voyager – świetny ten panel o Amidze. To kiedy szefie robimy kolejne pismo o PC? 😉
Bartek Kluska – szkoda że nie udało nam się dłużej pogadać, jak dożyję to stykniemy się na MFKiG
Borek – mam kapuścianą głowę do takich gier, ale w The Case of Andrew D. zagram na pewno!
Sir Haszak – miłe spotkanie, zapisałem ten wrzesień w notesie i sorry, ale raczej sobie nie zapomnę 🙂
Łapusz – udało Ci się, brawo, trzynastka okazała się nie taka pechowa!










źródła zdjęć:
Zapach-Papieru.pl

Jestem zaskoczony, że ta impreza jednak się odbyła po ogromnej wizerunkowej wpadce rok temu. Rozumiem, że organizatorzy tym razem staneli na wysokości zadania? 😉
Organizatorzy stanęli na wysokości zadania, jednak impreza miała mniejsza skalę. Sądzę że jest to jednak na tyle dobry poziom, że można się od niego piąć w górę w kolejnych edycjach.
Byle powoli. Impreza przyjemna, ale problem taki, ze nadal są różne niedociągnięcia (patrz wpis Bartka Kluski na substack). Mam obawy, że przy zwiększeniu skali znów nasilą się problemy organizacyjne. Ja tradycyjnie miło spędziłem czas i nie powiem złego słowa. Ale gdyby zapytać: powiedz od serca, po przyjacielsku, co nie wypaliło, nie gra itp. to by też mogłaby powstać długa lista.
Ja z kolejnymi latami wymagam coraz mniej, wiem, że pewne rzeczy to tzw. „PH tak ma”.
Natomiast ktoś z zewnątrz, kto literalnie odczytuje wszystkie zapowiedzi może być rozczarowany i widzieć rozdźwięk między deklaracjami, a tym, co jest dowiezione. Akurat Łapusz jest wulkanem pomysłów i obietnic ubranych w budzące emocje i ciekawośc słowa (a to podstawa marketingu). A potem są rozczarowani, wytykają.
Na przykład, czy w pełni prawdziwe jest zdanie 🙂 „największe w Europie wydarzenie dedykowane branży gamedev, na które składają się m. in. wyjątkowe wydarzenia na dwóch scenach”. „Prawdziwe flippery i automaty arcade! Każdy to ponad 100 kg wagi i co najmniej tyle samo grywalności.” Po prostu Łapusz jakby wypisywał wszystko, co będzie próbował zrobić, ale nie ma 100% gwarancji. Więc mistrzowie łapania za słowo na pewno się doczepią.
Bez ściemy można powiedzieć, że stanęli i się starali.
EJ NOOO GDZIE MOGĘ WYCZAIĆ TEN INTEGRAL KLUSKI/KLESZCZA!!!!!1111111
Aktualnie? Nigdzie, ziomuś. Nigdzie. xD
Trzeba było najdroższym biletem wbić na „Pixel Heaven Forward 2025”. Albo którymś zwykłym i na miejscu kupić tę pozycję w obniżce (z prawie ośmiu) do sześciu dych. A teraz? Ciuuu leeeeejt, maj ciaaajm is gooon – jak to Freddie śpiewał.
Sam zobacz…
https://allegro.pl/uzytkownik/IdeaAhead?order=n
Intetrala… po prostu… nie ma. I nie bęęędzie…
Ile mam jeszcze tego typu wrzutek dawać, żeby rozruszać komentarze?
Od ponad 2 lat staram się rozruszowywać tutejsze komentarze. Nie wychodzi mi to. W takim razie… porzucam stukanie w klawisze i idę na rower.
Albo nie. Idę na skejta.
Chociaż w sumie… zmieniam zdanie w ostatniej chwili. Ostatecznie więc… idę na… spacer.
Wracając jednak do meritum. Czyli…
EJ NOOO GDZIE MOGĘ WYCZAIĆ TEN INTEGRAL KLUSKI/KLESZCZA!!!!!1111111
Toć napisałem przed chwilą, że… nigdzie. Sam ogarnij…
https://skleppixela.pl/kategoria-produktow/komiksy
Zadajmy sobie elementarne pytanie. Czym jest poziom sprzedaży tego integrala? Silnikiem dodatkowym? Czego? Sprzedaży „Pixela”? Sprzedaży „PSX Extreme”?
Rozruszać komentarze…? Nawet jeżeli tutaj ktoś coś napisze to ginie to w zalewie Twoich komentarzy. Tak więc nie wiem jaki masz cel i motywacje do pisania takiej ilości komentarzy sam do siebie. Ale może załóż własnego bloga i tam pisz dowoli ? Serio. Bo 95% komentarzy nijak się nie odnosi do tego co autor tej strony napisał.
RETALIACJA MA, POZIOMU PIERWSZEGO (Z TRZECH)
„Nawet jeżeli tutaj ktoś coś napisze to ginie to w zalewie Twoich komentarzy.”
Valoo… Ty teraz… także strzelasz do mnie minigunem swym? Ciach! Ciach! Ciach! Mi po klatce piersiowej. Po wątrobie. Po nerkach. Po… sercu. Rani. Boli. Twoja seria z kartaczownicy słownej Twej. Mógłbym w tym teraz momencie… wyciągnąć… wielką frykcyjną spluwę mą nowodoomowską, zwaną BFC. Pocisnąć z owej raz, a celnie. Odnieść się bezpośrednio do tego, ile z moich komentarzy jest komentowanych MERYTORYCZNIE. Co dalej z kwartalnikiem? Co dalej z miesięcznikiem? Zbyt wysoki pułap dyskusji, cio?
Jednak nie czynię tego. Pod którym jest DROP WEAPON? Nie wiem. Rzucam jednak tę wielką spluwę na ziemię.
„Tak więc nie wiem jaki masz cel i motywacje do pisania takiej ilości komentarzy sam do siebie.”
Sam do siebie? AYFKM? Are you ******* kidding me? Dla Was… dla Czytelników ZP się tu produkuję.
Narzekasz, że nikt nie odnosi się do Twoich komentarzy. Ale gdy piszę, jak to widzę i dlaczego tak jest to piszesz jakieś bzdury o strzelaniu itp… mówie Ci serio, załóż własną stronę gdzie będziesz przelewał swoją twórczość, a tutaj umieszczaj te najważniejsze komentarze.
Zapewne autor tej strony cieszy się z takiej liczby komentarzy, która przekracza jego własne publikowane treści, nie wiem…
RETALIACJA MA, POZIOMU DRUGIEGO (Z TRZECH)
„Ale może załóż własnego bloga i tam pisz dowoli ?”
Odpowiednio wyszkolonemu psu – można wydawać polecenia, oczekując od niego wyuczonej reakcji. Ja takowym, tak się akurat złożyło, nie jestem. Wracając tymczasem do (niemniej jednak) meritum… Żeby czytał to kto? Autor całokształtu? Dyshonor dla owego byłby wtedy. Mnie czytać mają… miliony.
„Bo 95% komentarzy nijak się nie odnosi do tego co autor tej strony napisał.”
AYFKM? Że… nijak się nie odnosi? Stwierdza tak kto? Mam za sobą opublikowanie tutaj piętnastu felietonów (w tym tylko roku, nie licząc ubiegłych). Do ilu (do tej pory) się odniosłeś? W stosunku do ilu treści z owych – wyraziłeś swój ewentualny sprzeciw? Aleee… teraaaz… masz czelność stwierdzić, iż… 95% komentarzy mych idzie nie w temat. AYFKM?
„Wyszkolony pies” ? O czy Ty piszesz?! Sugeruję Ci, że umieszczasz tutaj tyle treści, że spokojnie można byłoby zrobić z tego własną stronę, a w odpowiedzi otrzymuję obrazę.
Pisz se co tam chcesz, nic dziwnego, że nikt Ci nie odpisuje na komentarze.
RETALIACJA MA, POZIOMU TRZECIEGO (Z TRZECH)
Kiedyś… odpowiedziałem tutaj komuś słowami brzmiącymi mniej więcej tak, że skoro potrafię w takiż rozbudowany sposób władać słowami, to retaliacja ma może przybrać podobny ton. Żałuję tamtych słów mych. Od czasu ich opublikowania. Durne prężenie muskułów słownych. W imię czego? Obrony własnego (wydumanego) ego?
Tyle że… skoro ktoś chwali się swoistym „czegetem” – powinien udowodnić, że potrafi go użyć. Stąd powyższe me wszystko. Tonowane i tak.
„Narzekasz, że nikt nie odnosi się do Twoich komentarzy. Ale gdy piszę, jak to widzę i dlaczego tak jest to piszesz jakieś bzdury o strzelaniu itp…”
Piszę jakieś bzdury o strzelaniu? Znasz pojęcie METAFORY? Wytłumaczę najklarowniej, jak tylko potrafię: atakowanie mnie za aktywność mą tutejszą – nie jest odnoszeniem się do treści owej.
„mówie Ci serio, załóż własną stronę gdzie będziesz przelewał swoją twórczość, a tutaj umieszczaj te najważniejsze komentarze.”
GFY stanowi akronim wyrażenia „Good For You”. Mam pełną świadomość tego, że gdybym podążył ścieżką, którą mi wyznaczasz… byłoby to dobre dla Ciebie. Dla mnie jednak… mniej.
„Zapewne autor tej strony cieszy się z takiej liczby komentarzy, która przekracza jego własne publikowane treści, nie wiem…”
Autor tej strony? Valoo, no… Jaki autor strony? Toć mowa o Avoku naszym. Przecież jesteś tu co najmniej tak długo, jak ja.
Dla Avoka jestem tu swoistym… złem koniecznym. Istnym collateral damagem, który musi przełykać. Ja także tę gorzką pigułkę faktu powyższego… przemycam samemu sobie przez swe gardło. Nie mam – na chwilę obecną – alternatywy, do której mógłbym przeskoczyć. Gdyby takowa istniała – chyba… uczyniłbym tak już dawno temu.
„„Wyszkolony pies” ? O czy Ty piszesz?! Sugeruję Ci, że umieszczasz tutaj tyle treści, że spokojnie można byłoby zrobić z tego własną stronę, a w odpowiedzi otrzymuję obrazę.
Pisz se co tam chcesz, nic dziwnego, że nikt Ci nie odpisuje na komentarze.”
Nie otrzymujesz obrazy. Jeżeli tak się poczułeś… PRZEPRASZAM CIĘ.
Sami widzicie. Dysponować „czegetem” to jedno. A ostatecznie… nacisnąć ten czerwony… się, jakoś tak, nie da.
Pozdro, Valoo. Zbyt bardzo jesteś jednym z nas. Zbyt bardzo mamy za sobą wiele rozmów. Bym… retaliację w Twoim kierunku wymierzał.
PRZEPRASZAM
POZDRO
PEACE []
Do przeczytania/napisania pod kolejnym wpisem na ZP 🙂
„bonkol” – SOBOTA – youtube.com/watch?v=rOTg2n7B2A4 (39:44)
„Bonkol Live” – PIĄTEK – youtube.com/watch?v=Z1IiavEhLHs (1:56:56)
„Bonkol Live” – SOBOTA – youtube.com/watch?v=jAB5dK_VzkM (2:10:16)
„Trzy i Cztery PODCAST” – OMÓWIENIE – youtube.com/watch?v=f6zok0aKRw0 (1:13:05)
Jak tegoroczna edycja „Pixel Heaven” podsumowana została przez Bartłomieja Kluskę? Przeczytamy o tym tutaj…
https://substack.com/@kluska/note/c-124447226
Materiały wideo (YT) dotyczące „Pixel Heaven Forward 2025″…
https://zapach-papieru.pl/2025/05/pixel-heaven-forward-2025-tuz-tuz/#comment-3320
Na jutubowym kanale „bonkol” obejrzeć można wideorelację z trzynastej edycji festiwalu (drugi dzień – sobota)…
https://www.youtube.com/watch?v=rOTg2n7B2A4
CIEKAWOSTKA! Integral duetu Kluska/Kleszcz – „Gry z komiksem” – kosztuje 79zł (przynajmniej na „PHF-ie”). Tamże sprzedawany był jednak w obniżonej cenie, wynoszącej… 60zł. Ciemno to widzę (choć może się mylę), to znaczy przyszły popyt. Nadal nie ma tej pozycji w obu „Sklepach Pixela”. Na co Łapusz czeka? Na specjalne pozwolenie ode mnie? Udzielam zatem.
-„Atari Więcej Węgla!” = z 99zł na 70zł / cena sklepowa: 79zł – było warto kupić
-„Byłem geekiem w PRL-u” = 60zł / cena sklepowa: 59zł – niezbyt
-tamten stary albumik „Pixel Heaven” = z 59zł na 35zł / cena sklepowa: 29zł – niezbyt
A obok… kolczyki za 25zł. Inne stoisko – breloki za 30zł. Albo pluszowi „kieszonkowi przyjaciele” za 20zł. Wspaniale! Tylko co to ma wspólnego z szeroko pojętym graniem czy tematyką retro?
Smoki z drukarki 3D. No dobra, jest technologia, nowoczesna. Spoko. Konsolite by mógł rzucić okiem. Tylko on zapewne (tak uważam, może błędnie) takie drukuje sobie podczas robienia śniadania.
T e r a z _ b ę d ę _ p i s a ł _ s z e p t e m, b o _ w y k ł a d _ j e s t.
Albercik, wychodzimy! „Frytki belgijskie”. Wolę „czekoladę dubajską” – taka moda teraz, na komunię się takie daje. Spoko, niedawno kupiłem „Mylermilsia” o takim smaku, więc wiem co to znaczy być szejkiem.
Stoisko IPN. Bardzo dobrze, że było! Planszówki, komiksy.
A obok? „Owoce w czekoladzie”.
Figurki z „Warhammera”. Spoko.
Pluszowe maskotki z popkultury i gamingu. Spoko.
Gry na PS2 i 4, Xbox One czy Nintendo. Nawet na mojego PS3! Ma konsola nadal jest trendy! xD
Świeczki zapachowe?
Stanowisko pecetowe w różowym settingu.
„Czy tak sobie wyobrażacie właśnie tak zwaną gamerkę?”
Jak najbardziej! Zaraz opiszę. Jej szarą teraźniejszość, czarną przeszłość, ale i… różową – oczekiwaną przyszłość. Żartuję. Fajny neon. Mam inny, który mi zużywa power banka, gdy go włączam. Ale ładowania starcza na wiele kilkugodzinnych wieczorów, więc spoko.
Kasia mówi o kotkach, to znaczy indyczku takim. Słodkie.
„Turbo Liar Rust and fast”
„Więc to jest gra, gdzie wcielamy się w tego dziadka, który wypił troszeczkę za dużo przy kolacji wigilijnej i opowiada swojemu wnukowi, jak to niesamowicie było za komuny.”
Natomiast opowiadający o tej grze – mówi takim z zaangażowaniem, którego od dekad nie słyszałem u nikogo. Widać, że wkłada w to swoje serce. Inspirujące!
Komiksy. A ten jeden – po co pionowo ustawiony?
„Przypinka brelok 6zł. 4 za 20zł.”
Można zaoszczędzić 4zł, fajnie, ale na piąty brelok nie wystarczy. Nie mogli tamtego komiksu normalnie położyć, tak jak pozostałe?
Kufle.
„Trzeci (najtańszy) KUFEL/KIELICH 50% taniej”
Tylko po co mi aż 3 kufle? Ale przyznam – podobają mi się. Zwłaszcza ten z czachą – trzeci od prawej. Nie mogli innego komiksu postawić pionowo?
Znowu gierki na plajaka, iksa i stare ninny. Kartridże nawet są. Są też automaty postawione. Tylko czemu tamten komiks był pionowo ustawiony?
Teraz na pierwsze piętro.
Tamten telewizor wielgachny, którego zdjęcia Łapusz pokazał we wpisie z 23 maja, na FB „Pixela”.
Klawiatury. Ta Siemensa ma ciekawy klawisz po prawej stronie. Plastikowa przejrzysta osłonka by się nad nim przydała. Zamykana na kluczyk. I kody startowe w osobnej kopercie. Chociaż nie! Lepiej, żeby tego wszystkiego nie było.
Klawiatura z trackballem? Swoją drogą… w dzisiejszych czasach można jeszcze kupić… trackballa? A są trackballe gamingowe? Przecież to jest nisza jak [wulgaryzm], która nie została jeszcze zagospodarowana. Trackball gamingowy jakby zrobili? Najlepiej taki z podświetleniem RGB i z bungee na kabel od myszy. To znaczy od trackballa.
Klawiatura ergonomiczna? Wygląda jak żywcem wyjęta z promu kosmicznego. Jakby mi się na niej waliło komentarze na ZP? Nie wiem, jeszcze nie próbowałem. Czym mam naciskać BACKSPACE? Lewym kciukiem? Nie przywykłem. Zawsze prawym serdecznym. Natomiast ENTER… prawym kciukiem? No i SPACJĘ tak samo? A nie, czekaj! SPACJĘ od zawsze naciskam prawym kciukiem.
Klawiatura MUSI mieć blok numeryczny. Tak uważam. Niestety (z mojej perspektywy) wiele gamingowych – owego nie ma.
Klawiatura bez oznaczeń klawiszy? Utargałbym, ale po co utrudniać sobie życie?
Znowu kartridże i pady.
Ooo! Stoisko z „K&A Plus!”! Faktycznie, ludzie stali i interesowali się.
Znowu gry.
Arhon! Swoją książkę podpisuje.
Schneider! Miałem kiedyś!
Znowu gry.
Ooo! Stoisko „Retronics”! Faktycznie, ludzie stali i interesowali się. Kupowali też.
A to co? „ARHN” (35zł), „Souls” (z 35zł na 32zł), „Gothic” (z 35zł na ??zł), „Heroes” (z 27,99zł na ??zł) i „Dragon Ball” (z 35zł na 32zł) na stoisku Arhona. W przecenach. Się porobiło.
Walkmany.
Jussi Koskela!
No i to tyle. Odniosłem się do materiału, który trwał niecałe 40 minut. Ze soboty. Teraz biorę się za dłuższy. Z piątku.
https://www.youtube.com/watch?v=Z1IiavEhLHs
Trwający DWIE GODZINY prawie! Za chwilę kolejna nawałnica komentarzy.
Zamotałem się w całokształcie wszechrzeczy, jeśli chodzi o jutubowe materiały dotyczące „PHF 2025”, ale tutaj…
https://zapach-papieru.pl/2025/06/pixel-heaven-forward-2025-relacja/comment-page-1/#comment-3340
wrzuciłem przejrzystą rozpiskę.
Jussi Koskela SAM na korytarzu. Nie że zagubiony, wszak nie pierwszy raz gości na tym festiwalu. Ale jakoś tak… niezbyt to wyszło. Mija trochę czasu, Bonkol przemierza kolejne metry kwadratowe miejscówki, po czym… Jussi Koskela SAM na hali. Ej no! To jest przecież Jussi Koskela. Ja nie oczekuję, żeby dwie (bogato obdarzone przez naturę) hostessy cały czas mu towarzyszyły, życie to nie setting z „Duke Nukem Forever”. Jednak jakieś większe zainteresowanie się tym SPECIAL GUESTEM powinno jednak być. Dziwi takie coś.
Inne stoisko z dodanymi specjalami „CD-Action”: 4 „Retra”, „Soulsy” i „Gry, które trzeba znać”. Książki okołogrowe innych wydawnictw.
Na stoisku „Retronics”, Bonkol kupił gry: „Robbo” oraz „Hans Kloss”.
Cały PIĄTEK obejrzany.
„Frekwencja. Na pierwszy rzut oka widać że mniejsza niż zwykle. Nie wiem, czy to była kwestia wysokich cen biletów czy bojkotu imprezy.”
Raczej to drugie.
„Wystawcy. Mniej liczni niż podczas naszego ostatniego pobytu”
„Nintendo” było?
„Jeśli chodzi o sklepy i wydawców to zabrakło kilku znanych marek, część stałych bywalców jednak się pojawiła (m.in. Retronics czy K&A Plus).”
„CD-Action” był?
„Liczyłem też na fajną dyskusję o przenikaniu się światów komiksu i gier, ale wyszła z tego lipa. Panel trwał niewiele ponad 20 minut. Śledzia wzięło na wspomnienia i przez dłuższy czas gadał o tym, jak dostał za młodego Amigę, czyli nie na temat, a Bartkowi Klusce, który przyjechał na to spotkanie specjalnie z Łodzi, pozwolili się odezwać może z trzy razy.”
A Krooger? Wszak…
https://substack.com/@kluska/note/c-123312156
Stało się chociaż zadość poniższym słowom z FB „Pixela”?
„Po rozmowie obaj autorzy będą gotowi na rozmowy, przybicie piątki, a nawet sygnowanie swoich komiksów”
Integrala „Gry z komiksem” nadal nie ma ani w allegrowym „Sklepie Pixela”, ani też głównym.
„Przechodziliśmy kilkakrotnie obok ludzi i stoisk wydawnictwa Fusion Retro i magazynu Fusion – świeciły pustkami.”
Jak w tej kwestii wyglądały stoiska „Retronics” oraz „K&A Plus”?
„Podsumowanie. Powiedziałbym, że informacja o śmierci Pixel Heaven jest mocno przesadzona. To nadal fajny event, gdzie można poczuć klimat retro, pogadać z fajnymi ludźmi i spotkać legendy branży.”
To jest najważniejsze! []
Nintendo (w sensie Switcha 2) nie było, CDA nie było.
Stoiska Retronics i K&A Plus z przyzwoitym obłożeniem.
„Stoiska Retronics i K&A Plus z przyzwoitym obłożeniem.”
Zatem jest nadzieja dla gamingowej prasy drukowanej, nie tylko tej mainstreamowej. Mówię o tej bardziej niszowej oraz reprodukcjono… reprodukcjo… no tej reprintowanej.