Strona główna » Newsy » Pixel Heaven Forward 2025 – relacja

Pixel Heaven Forward 2025 – relacja


Opublikowano: 09/06/2025 | Autor: Avok

Trzynasta edycja Pixel Heaven przeszła do historii. Po raz trzeci mury Warszawskiej Szkoły Filmowej i kina Elektronik gościły fanów elektronicznej rozrywki. Miejsce ma swoją specyfikę – targi ulokowane są w holu i salach lekcyjnych, co nie buduje atmosfery dużej imprezy i nie dla każdego ma urok. Z drugiej strony panele dyskusyjne odbywają się wręcz w ekskluzywnych warunkach, w sali kinowej. Ale umówmy się: miejscówka mimo iż ważna ostatecznie nie decyduje o tym, czy się festiwal udał, czy nie. A czy się udał? Pozwolę sobie podzielić się moimi wrażeniami.

Frekwencja. Na pierwszy rzut oka widać że mniejsza niż zwykle. Nie wiem, czy to była kwestia wysokich cen biletów czy bojkotu imprezy. W poprzednich edycjach (pomijając ubiegłą) w sobotę bywał taki tłum, że ciężko było przecisnąć się między zwiedzającymi i dopchać do atrakcji, sklepów, stanowisk ze sprzętem czy stoisk developerów i wydawców. Bywało że rezygnowaliśmy z przetestowania sprzętu, pogadania z celebrytami czy udziału w konkursach, bo było zbyt wielu chętnych. Teraz spacerowaliśmy bez narażenia się na siniaki, choć w paru miejscach (np. u Archona) nasycenie tkanką ludzką było odczuwalnie większe.

Widok na hol główny targów

Wystawcy. Mniej liczni niż podczas naszego ostatniego pobytu. Łatwo to było stwierdzić bo kilka sal, które kiedyś zwiedzaliśmy, teraz było zamkniętych. Doskwierał brak fliperów (te podróbki… proszę) i oryginalnych maszyn arcade. Braki starały się zrekompensować konsole i retrokomputery, na których można było pograć. Podobało nam się pomieszczenie z mnóstwem plastikowych spluw i sala piłkarska, gdzie na wielkim telewizorze można było zagrać w Sensible Soccer. Oczywiście musieliśmy spróbować. Jak samopoczucie, Junior? 🙂 Jeśli chodzi o sklepy i wydawców to zabrakło kilku znanych marek, część stałych bywalców jednak się pojawiła (m.in. Retronics czy K&A Plus). Jak zwykle sporo było indyczych twórców gier, których produkcje można było sprawdzić w akcji (pozdrowienia dla autora podróbki Airwolfa – fajna). Nasze serca skradła wystawa klawiatur komputerowych. Junior nie mógł się oderwać od maszyny do pisania, a Kambr Ordowik rywalizował ze mną w pisaniu na czas. Chyba wygrał, nie pamiętam dokładnie 😉 Pamiętam za to że kupiłem sobie świeczkę zapachową, prawdziwą, nie komputerową.

Współczesny Airwolf

Odwiedzający. Jak zwykle najwięcej było nerdów, czyli takich jak my, ale widziałem też sporo rodzin z dziećmi. Te okupywały rzecz jasna wszelki sprzęt grający. Dominował język polski, ale słyszałem również angielski, ukraiński i… włoski. Więcej luzu w korytarzach pozwoliło na łatwiejsze wyławianie znajomych twarzy, stąd udało mi się namierzyć większość obecnych na targach kumpli i ludzi z branży. Zaledwie paru uroniłem (Kroogera – latał zabiegany, Śledzia czy Waldemara Siwińskiego – był kurczę!).

Panele dyskusyjne. Nie mnie oceniać ich jakość, bo na niewielu byłem. Nie wyłowiłem zbyt wiele interesujących mnie tematów i wolałem pochodzić po targach. Niemniej mile wspominam choćby takie panele jak ten o Amidze, prowadzony przez Voyagera, niemal przy pełnej sali. A jakie brawa były! Liczyłem też na fajną dyskusję o przenikaniu się światów komiksu i gier, ale wyszła z tego lipa. Panel trwał niewiele ponad 20 minut. Śledzia wzięło na wspomnienia i przez dłuższy czas gadał o tym, jak dostał za młodego Amigę, czyli nie na temat, a Bartkowi Klusce, który przyjechał na to spotkanie specjalnie z Łodzi, pozwolili się odezwać może z trzy razy.

Goście specjalni. W tym roku nie widziałem wielkich kolejek do gości z zagranicy. Ci, którzy byli już kolejny raz, trochę się opatrzyli (może poza Jussim Koskelą, który choćby z racji współprowadzenia turnieju Deluxe Ski Jump znajdował się w centrum uwagi), nowi nie wzbudzali takiego zainteresowania jak kiedyś Éric Chachi czy Jordan Mechner. Przechodziliśmy kilkakrotnie obok ludzi i stoisk wydawnictwa Fusion Retro i magazynu Fusion – świeciły pustkami. A Hansa Ippischa po prostu nie spotkałem, inna sprawa że go zbytnio nie szukałem. Gdyby na targach był autor oryginalnego Boulder Dasha Peter Liepa to na pewno byśmy pogadali, że o Kenie i Robercie Williamsach nie wspomnę 😉

Przywiezione z Pixel Heaven

Atmosfera. Bardzo dobra. Jak organizator się spisuje i ochrona nie przeszkadza, to i ludzie są zadowoleni. Oczywiście zawsze jakieś problemy, na szczęście tym razem niewielkie się pojawiają. W sobotę panele dyskusyjne miały rozpocząć się o 10:30, a bramki zamiast wcześniej otwarto też 10:30. Dobrze że kolejka była krótsza niż rok temu 🙂 W rozmowach kuluarowych usłyszałem, że w piątek był bałagan przy przyjmowaniu wystawców, niektórzy z nich nie wiedzieli gdzie się mają rozłożyć. Ale wszystko dobrze się skończyło. Generalnie i odwiedzający, i wystawiający byli uśmiechnięci i w dobrych humorach. Ludzie rozmawiali, cykali sobie fotki, brali aktywnie udział w konkursach i robili zakupy. Choć te ceny… zbójeckie.

Podsumowanie. Powiedziałbym, że informacja o śmierci Pixel Heaven jest mocno przesadzona. To nadal fajny event, gdzie można poczuć klimat retro, pogadać z fajnymi ludźmi i spotkać legendy branży. W tym roku festiwal musiał zapłacić za błędy z przeszłości, więc pewne rzeczy wyszły biedniej i nie było efektu Wow, ale mimo wszystko impreza się udała. Liczę na to, że w kolejnych latach będzie tylko lepiej. Czego sobie i Wam życzę.

Podziękowania i pozdrowienia:
Junior (Zapach Papieru) – dzięki za wsparcie i wypasione zdjęcia, chyba masz lepszy aparat
Kambr Ordowik (Zapach Papieru) – dzięki za towarzycho i noszenie „zapachowej” koszulki 🙂
Spiro (Zapach Papieru) – dzięki za dotrzymanie słowa (Pixelmania pyszna!) 🙂
Michał Klimek – ale prezent! Wielkie podziękowania, gazety oczywiście opiszemy
Jurek Dudek (Retronics) – trzymam kciuki za nowy projekt, to będzie deal roku!
Komek i ludzie z K&A Plus – wydać 170 zł na grę od takiej ekipy jak Wasza w ogóle nie boli
Archon – dzięki za fajną dedykację, jakbyś kiedyś chciał do nas dołączyć to wal śmiało 🙂
Voyager – świetny ten panel o Amidze. To kiedy szefie robimy kolejne pismo o PC? 😉
Bartek Kluska – szkoda że nie udało nam się dłużej pogadać, jak dożyję to stykniemy się na MFKiG
Borek – mam kapuścianą głowę do takich gier, ale w The Case of Andrew D. zagram na pewno!
Sir Haszak – miłe spotkanie, zapisałem ten wrzesień w notesie i sorry, ale raczej sobie nie zapomnę 🙂
Łapusz – udało Ci się, brawo, trzynastka okazała się nie taka pechowa!

Niby flippery (bleeee…)
Stoisko Retronics
Kambr Ordowik (z prawej) na wystawie klawiatur
Junior zafascynowany maszyną do pisania
Chyba Amiga
Ekipa Zapachu Papieru z Archonem (ARHN.eu)
Voyager myślami już przy panelu dyskusyjnym
Okejka z Komkiem (K&A Plus)
Borek w koszulce firmowej
Dwaj okularnicy: z lewej Sir Haszak

źródła zdjęć:
Zapach-Papieru.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

39 Komentarzy

  1. Co jakiś czas linkuję tutaj do mego tekstu, który uważam za jeden z najlepszych – przeze mnie – tu opublikowanych. Chodzi o tę historyjkę z grupką osób czekających na wejście do budynku, w którym odbywać się będzie „Pixel Heaven 2025”. Pisanie jej pochłonęło dużo mojej energii, gdyż zawsze wczuwam się w osoby, które opisuję, aby jak najwierniej je przedstawić. By Czytający był w stanie uwierzyć w historię, która za daną postacią stoi, jak i prawdziwość jej samej (a przecież wymyślonej). Jeśli ktoś z Czytelników ZP nie miał jeszcze okazji przeczytać tego tekstu, zapraszam tutaj…

    https://zapach-papieru.pl/2025/02/parszywa-dwunastka-szczesliwa-trzynastka/comment-page-4/#comment-2543

    Dlaczego (ponownie) o tym piszę? Otóż mam powód.

    1. Na jutubowym kanale „RetroGralnia”, ponad miesiąc temu ukazał się materiał zatytułowany…

      „Pojechałem hejtować Pixel Heaven 2025…”

      https://www.youtube.com/watch?v=EKv3T7maBPk

      Krótki filmik, 10-minutowy. Jednak mą uwagę przykuły te zdania w nim wypowiedziane…

      „W momencie mojego przyjazdu na miejsce, około godziny 10 rano w sobotę, czekała na mnie kolejka na około 60 osób. No brzmi groźnie, ale spokojnie, stworzyła się, bo otwarcie przesunęło się troszkę, do około godziny 10:30. Po otwarciu wrót, kolejka rozładowała się w niecałe 10 minut i była to ostatnia kolejka na tej imprezie.”

      Ale dlaczego 30-minutowe opóźnienie? A co, drogi Czytelniku ZP, jeśli powód był taki, jak opisałem w tamtym tekście? Jeszcze raz zachęcam do jego lektury. Oraz podzielenia się tutaj wrażeniami po jej przeczytaniu.

  2. To naprawdę wciągająca relacja — czuć, że Pixel Heaven to coś więcej niż „kolejna impreza”: to święto dla fanów retro i twórców niezależnych. Doceniam, jak uchwyciłeś zarówno nostalgiczną atmosferę, jak i współczesną kreatywność, która tchnęła nowe życie w klasyczne piksele.

    Z jednym na uwadze mam pytania: czy zauważyłeś trend, że coraz więcej twórców łączy retro-grę z nowoczesnymi mechanikami lub narracją? I czy któreś z prezentowanych tytułów lub prelekcji wydają Ci się skrojone nie tylko dla pasjonatów, ale też dla szerszego grona odbiorców — takich, którzy na co dzień nie sięgają po pikselowe gry?

    1. W kwestii prelekcji nie jestem autorytetem, bo niewiele ich zobaczyłem. To bardziej inne chłopaki z ZP mogliby się wypowiedzieć.

    2. Jak dla mnie, takich elementów był zbyt mało, w prelekcjach dominowały albo gry retro albo nostalgia/tematy retro (niekomputerowe). Z tematów nie dla dinozaurów można wymienić film o boomie i upadku popularności NFT (ale dość płytko potraktowane), Granie z głową – jak chronić dzieci w cyfrowym (ale nie uczestniczyłem), Gry wideo – jedna branża, wiele uniwersów (Kissinger Twins). Reszta, to raczej celebrowanie retro, a przynajmniej gier. Ze względu na ograniczoną powierzchnię nie porywano się chyba na multi-event – osoby totalnie z zewnątrz mogłyby oczekiwać więcej komfortu sprzętu itp. Kiedyś w zajezdni była naprawdę duża strefa planszówek, grali duzi i mali i widać było dużo ludzie „niegraczy”.