Strona główna » Newsy » Papierowa AMIGA

Papierowa AMIGA


Opublikowano: 16/06/2025 | Autor: Kambr Ordowik

Być może niektórzy z naszych Czytelników, widząc tytuł, skierowali myśli ku pewnemu projektowi wydawniczemu. Tematem dzisiejszego wpisu jest jednak Amiga papierowa, a konkretnie Magazyn Amiga NG (MANG). Na początek, uprzedzam, będzie przydługi wstęp. Zachęcam do pozostania z nami. Obiecuję brak przerw reklamowych 🙂

MANG powołał do życia Adam Mierzwa w 2016 roku, wydając numer zerowy. Rok później ukazał się pierwszy numer. W kolejnych dwóch latach cykl wydawniczy ustabilizował się na poziomie 3-4 wydań na rok. Obok wersji elektronicznej dostępne były egzemplarze drukowane.

Magazyn stworzono jako periodyk poświęcony zagadnieniom Amigi „po Amidze” czyli sprzętowi i systemom operacyjnym rozwijanym po definitywnej śmierci klasycznej Amigi. Na łamach gazety swoje miejsce znajdują się zwolennicy zarówno systemu AmigaOS 4, jak i jego alternatyw – MorphOS i AROS.

MANG 10 – coś dla graczy
MANG 11 – coś dla praktyków

Wizyta gościa z Wuhan przerwała sielankę. W latach 2020 i 2021 ukazało się zaledwie po jednym numerze, dając łącznie 10 wydanych numerów. Objętość utrzymywała się na poziomie 64-68 stron, w stopce redakcyjnej pojawiało się nawet i dziesięciu autorów. Niestety doszło do upadku Wydawcy – Wydawnictwa Bitronic i wyglądało, że to już koniec. Adam Mierzwa nie poddał się jednak i w marcu 2022 udostępnił 11. numer MANG w wersji cyfrowej z zastrzeżeniem: „Będziemy wychodzić nieregularnie”.

Nie była to obietnica składana bez pokrycia. Na kolejny numer przyszło czekać nam do marca 2025 roku. Był to numer przełomowy. Przygotowany został przez tylko dwie osoby – Adama Mierzwę i Konrada Czubę. Zachowano objętość z poprzedniego numer – 62 strony. To jednak nie był koniec. Redakcja poszła za ciosem, znalazła odpowiednią drukarnię i już w kwietniu umożliwiła zamówienie wersji papierowych numerów 11 i 12. Zapowiedziano też wydanie numeru 13 w październiku.

Redakcja potwierdza – paczka z numerami 11 i 12 przybyła z drukarni

Tyle tytułem wstępu, tu wkracza Kambr Ordowik, który postanowił nabyć numery 11 i 12 w jedynie słusznej papierowej wersji, przy okazji niejako odwdzięczając się za możliwość darmowego przeczytania numerów 1-10, które w międzyczasie w wersjach elektronicznych udostępniono gratis. Raz jeszcze potwierdza się przewaga wersji papierowej i niedarmowej nad cyfrową – numery 11 i 12 od razu przeczytałem, o wiele wcześniej ściągnięte PDFy 1-10 nadal czekają na dysku. Ot, jest jakaś magia w papierze (albom to ja już taki stary pryk?).

Dziś czas na recenzję papierowej wersji numeru 11, dwunastkę opiszę za jakiś czas.

Na 62 stronach magazynu znajdziemy: Kronikę (ze względu na cykl wydawniczy tak przemianowano dział tradycyjnych newsów), teksty dotyczące sprzętu i internetu (m.in. rozwiązanie problemów z połączeniem z siecią WiFi PowerBooka z zainstalowanym MorphOS, transfer danych ze smartfona na Amigę), testy programów (w tym edytor dźwiękowy Rave), dział poświęcony kodowaniu w języku Hollywood, strefę emulacji, opisy całkiem ciekawych i intrygujących gier, o których istnieniu nie miałem pojęcia i publicystykę.

Gry też mają swoje miejsce w magazynie

Muszę przyznać, że przeczytałem wszystko od deski do deski praktycznie w dwóch podejściach i nie musiałem się bynajmniej zmuszać do lektury „na zaliczenie” platynowego celu 100% treści. Artykuły są napisane ciekawie, wciągają w poruszane tematy. Nie są nazbyt szczegółowe, by nie zanudzić laików, a jednocześnie z każdego dowiedziałem się czegoś nowego.

– Tak chwalisz – słyszę – a co podobało się najbardziej?

– Wszystko – odpowiem – a w tym: artykuł o bojach duetu PowerBook + MorphOS z WiFi, recenzja Rave i gier AstroMenace i No More Toxic Man!!! i calusieńka publicystyka.

W kosmosie wszyscy usłyszą twoje strzały
Przygoda, przygoda. Klik tu, klik tam…

Okładka MANG nawiązuje grafiką do kultowego Magazynu Amiga wydawanego przez Marka Pampucha, choć puryści znajdą subtelne różnice (nie tylko litery NG). Magazyn wydrukowano na bardzo dobrej jakości papierze. Przyjemnie się czyta, trzyma w ręce i przewraca kartki. Kończąc raport organolep