Za nieco ponad trzy tygodnie w sprzedaży pojawi się książka Bartłomieja Kluski pt. „Legendy gier wideo”. Jej wydawcą i redaktorem jest Zbigniew [B-Beck] Jankowski, a patronem Eurogamer.pl, site któremu B-Beck od lat szefuje. To szósta książka Bartka, który jest bardzo płodnym autorem, na swój sposób wyjątkowa. Lubicie poczytać o legendach branży i wchłaniacie komiksy duetu Kluska-Kleszcz jednym niuchem? Jeśli tak, to pozycja dla Was.
Na rynku co rusz pojawiają się kolejne tytuły po polsku, sam mam już ich całą półkę. Nie przypominam jednak sobie, by ktoś wydał u nas tytuł traktujący wyłącznie o twórcach gier wideo. A tutaj mamy ich aż 22, opisanych na 250 kolorowych stronach. To daje po kilkanaście stron na każdego, cóż, niedużo. Nie jest to więc analiza każdej minuty ich życia, raczej kompendium zbierające do kupy najważniejsze fakty. Starzy wyjadacze branżowi pewnie będą się nudzić, reszta powinna być ukontentowana. Tym bardziej, że całość napisana jest plastycznym językiem Bartka i okraszona ciekawą szatą graficzną Tomasza Kleszcza (ilustracje rulez!). Zapowiada się naprawdę fajna książka, w sam raz na wakacje. Takie mam właśnie co do niej plany.
Więcej informacji o „Legendach gier wideo” można znaleźć na stronie https://legendygier.pl. Obecnie książkę można zamówić w przedsprzedaży za sensowne 44,90 zł. Szkoda tylko, że nie jest planowana wersja w twardej okładce, taką bym łyknął. Planowany jest za to e-book, którego ja z kolei nie łykam. Podsumowując: mimo iż z B-Beckiem mamy od 20 lat na pieńku, mocno „Legendy” polecam ![]()


– – – = = = nieSamOWITY = = = – – –
Gdzie ja mam o tym napisać? Chcę dać newsa, żeby zwiększyć zasięgi pewnego przedsięwzięcia. Dowiedziałem się o owym ze zakładki „Notes” na blogu Bartłomieja Kluski, więc chyba powyższy artykuł będzie optymalnym miejscem. Mianowicie…
amaZINg
Grupka ludzi (w tym troje znanych nam z kwartalnika) stworzyła DRUGI już numer elektronicznego zina. Z podtytułem „Posh broszura dla fanów gier wideo”.
https://imgur.com/a/lnCHLnF
Okładka (jak widzimy) jest nader minimalistyczna. Zawiera jedynie wyżej wspomniany tytuł wraz z podtytułem oraz naklejkę „NR2 OBY NIE OSTATNI”. Życzenie nie nastraja zbyt optymistycznie, podobnie – moim zdaniem – do zdjęcia w tle (zapewne ilustrującego swoisty temat numeru), na swój sposób cyberpunkowego. W przeciwieństwie do zawartości (pozostałe 32 strony), utrzymanej w bardzo „przytulnym” klimacie.
zaWARTOŚĆ
Całość złożona jest profesjonalnie. Wita nas WSTĘPNIAK, SPIS TREŚCI oraz POZDROWIENIA. Dalej jest jednostronicowy HOT TOPIC (kto wpadł na pomysł, żeby jego podtytuł dać ściągową czcionką koloru… białego i to na tle… błękitnym?), przypominający „Retrowy” dział „C:\NEWSY_”. Następnie mamy dwustronicowe DOCENIAMY, z podtytułem „Zbiór opinii o rzeczach, które warto docenić w grach”. Pomysł wydaje się zarówno nowy, jak i po prostu świetny! W dalszej kolejności jest przeplatanka jednostronicowych RECENZJI (wskazanych w różowej chmurce) oraz identycznej długości FELIETONÓW (w błękitnej) – R F R F R R F R F R R F R F R R. Cyferki w oceniaczkach są zbyt W I E L G A C H N E! Później jest FOTOSTORY (też w błękitnej, a przecież mogłoby być w – dajmy na to – zielonej, wszak to inna kategoria; nie piszę tego złośliwie, tylko doradczo).
Ranafe – na 6 stronach artykułu „Mój japoński haul zakupowy” – opisuje oraz zdjęciami przedstawia swój wyjazd do Japonii i dobrodziejstwa, które tam widziała albo kupiła. Swoisty temat numeru. Następne są dwustronicowe POCZTÓWKI PEŁNE AKCJI – wskazujące gry, które zapadły w pamięci autora (Bolo). Takie „Retrowskie” trochę, ale nie na zasadzie, że jeden tytuł na jedną czy dwie strony, tylko kilka na jednej. Dalej jest dwustronicowe NIEGRANKO, czyli pojecajki filmów, seriali, książek czy gier planszowych. Przedostatnia strona to… HYDE PARK (brzmi znajomo?), w którym redaktorzy piszą, co tam u nich w życiu aktualnie się dzieje (brzmi jeszcze bardziej znajomo?). Tam właśnie – drugi akapit tekstu Sakory jest jakże trafny. Natomiast strona ostatnia to już po prostu formalności – FB przedsięwzięcia, mail oraz www. Grafika w tle jest tym razem jakaś taka smutna. Pożegnalna? Oby nie!
skonSUMowAne
To znaczy na chwilę obecną jedynie najciekawsze – moim zdaniem – teksty. Reszta później. Strony tego numeru zapełnili: Bolo, Cascad, Pita, Ranafe oraz Sakora. Tworząc nową i ciekawą (choć oczywiście jest to zupełnie inna kategoria pod wieloma względami) alternatywę dla „CD-Action”, „Retro” oraz „PSX Extreme”. Wszystkie teksty napisane są dosłownie… czarno na białym (oprócz ostatniej strony, gdzie jest odwrotnie). Opisane gry, pozycje popkultury (czy swoisty temat numeru) okraszone są stosownymi screenami/zdjęciami. Strony mają kolorowe podlewy. W podtytule czytamy, że jest to „posh broszura”. Posh oznacza wykwintny. Czy „amaZINg” #2 taki właśnie jest? Można przekonać się samemu…
https://drive.google.com/file/d/1bUvua89ScaFtEcs6R4vlZ3ot_UpA9Hur
Oraz podzielić się tym newsem z innymi, by powstał trzeci numer. []
Errata! Artykuł „Mój japoński haul zakupowy” – piórem Ranafe – ma 3 strony, a 3 kolejne zajmuje osobny, czyli „Całe życie z Gundami” – autorstwa: Sakora.
MÓJ JAPOŃSKI HAUL ZAKUPOWY (RANAFE) – SWOISTY TEMAT NUMERU
„W Japonii znajdują się trzy duże Nintendo Store’y, w Tokio, Kioto i Osace. Byłam we wszystkich trzech, w każdym po kilka razy. Don’t blame me, ale nie mam takich atrakcji na Bemowie i po prostu kocham patrzeć zarówno na dobra dla graczy jak i na tłumy ludzi, którzy kochają to, co ja.”
„Innym gadżetem, dzięki któremu byłam w stanie przewieźć do domu wszystkie te nadmiarowe herbatki, kubeczki, gry i figurki, była składana na płasko walizka-kabinówka, w kolorach tegoż samego Unit-01. Wygląda z zewnątrz jak skrzynka na narzędzia, jest solidna i stoi w szafie, bo boję się ją zniszczyć.”
„Ten tyci jeździec to tylko jeden z tysięcy drobiazgów, które można było kupić w muzeum.”
Genialne teksty!
CAŁE ŻYCIE Z GUNDAMI (SAKORA)
„Gundam to maszyna bojowa z serii anime. Gunpla to jej plastikowy odpowiednik do złożenia. (…) samo wyszukiwanie modelu można zacząć w jednym z wielu sklepów internetowych (…) Jest też opcja grożąca szybszym zrujnowaniem portfela, czyli wybranie się do lokalnego sklepu z Gunpla. Wyjście z niego bez nowego modelu graniczy z cudem.”
„Popularnie mówi się o tym „kupka wstydu” lub „hałda grozy” (występuje w każdym hobby). Jednak przy Gunpla to backlog lub z polskiego „bakloża”.”
Genialne teksty!
POCZTÓWKI PEŁNE AKCJI (BOLO)
W tym przypadku nie będę cytował wszystkich genialnych zdań, gdyż… „nie chodzi o spalanie się godzinami nad tekstem.”. Każda z 10 wrzutek zawiera takowe. Nawiążę tylko do jednego – przy „Transformers: Fall of Cybertron”. Że co zrobiło z poziomem fanserwisu, gdy Bolo siadł za sterami Grimlocka? No i jeszcze do drugiego – przy „Lollipop Chainsaw”. Śmierdząąąceee podwóóórkaaa tooo jeeest nasz dom. Śmierdząąąceee podwórka to nasz schron! Śmierdząąąceee podwóóórkaaa tooo jeeest nasz dom. Śmierdząąąceee podwórka to nasz schron! Właśnie z moim poziomem nostalgii zrobiło identycznie!
NIEGRANKO (BOLO, CASCAD, RANAFE, SAKORA)
Nie no, czy Wy się wszyscy celowo umówiliście, żeby pisać w taki niesamowity sposób (nawet tytuł działu)? Przy niektórych recenzjach zdania są stonowane, co jest zrozumiałe. Ale przy kilku są… genialne – „Ryś, król puszczy” (Sakora) i „Concordia” (Ranafe). Doczepić mogę się jedynie do recenzji „My Second Aoharu” (Cascad). Za Chiny ludowe nie potrafiłem wywnioskować z jej treści (okładki tym bardziej!), czymże jest powyższy tytuł. Istny czeski film. A chodzi o japoński serial telewizyjny, co zrozumiałem dopiero wtedy, gdy wygooglowałem zawarty w tekście termin „j-drama”.
HYDE PARK
Cascad: „Czy to zatem prawda, że inteligentni ludzie nigdy się nie nudzą? Nie zapędzałbym się aż tak bardzo z takimi stwierdzeniami, ale ludzie z pasją na pewno rzadko nudy doświadczają. Celebrujmy więc swe pasje: na przykład do patrzenia na świecące ekrany i składania liter w wyrazy, a wyrazów w zdania.”
Składanie liter we wyrazy, a wyrazów w zdania. Moja pasja. Celebrowana.
Ranafe: „Wiele ciepła dały mi najnowszy Dragon Age i Life Is Strange, które, mimo że dalekie od ideału, wzbudziły nostalgię za dniami, kiedy byłam mniej wymagająca.”
Gdy wszystko wokół było lepsze. Nie! To nie idealizowanie wspomnień! To stwierdzenie faktu.
Sakora: „Jedyne dobre rzeczy są gdzieś we wspomnieniach przeszłości. Tej, którą pamiętamy w określony sposób. Tej, która zostawiła w nas jakiś ślad. Naznaczyła nas. Jej już nie ma. Są tylko mgliste wspomnienia, do których chcemy uciec. A to one uciekają od nas.”
A gdyby tak stworzyć kolejne dobre rzeczy, które za dekadę dorównają tym dobrym z aktualnych wspomnień przeszłości? Taka moja propozycja, zapewne głupia. Chciałem jednak jakoś wesprzeć na duchu.
WSTĘPNIAK
„Gdy w ostatnich tygodniach słyszałem od różnych osób, że “amaZINg jest amazing”, za każdym razem rosło mi serce, bo przecież ciągle się nam wmawia, że nikt już nie ma zapału do tworzenia takich rzeczy jak ten zin, i do czytania go też.”
Tamten pierwszy numer. Zapisałem sobie, ale jeszcze nie przeglądałem. Teraz skupiam się na drugim. Pierwszy może i jest „amazing”, ale drugi jest „ama-f*****g-zing” w pełnym tego słowa znaczeniu!
„(…) to za sprawą ciepłego przyjęcia poprzedniego numeru do prac nad tym ruszyliśmy z podwójną siłą, szykując zbiór naprawdę kalorycznych tematów.”
Chciałem napisać, że mam nadzieję, że do kolejnego ruszycie ze siłą o wartości rosnącej w postępie geometrycznym, ale przecież nie ma takiej potrzeby. Już teraz jest genialnie.
„Oddajemy w wasze ręce coś, co robiliśmy z przyjemnością i przejęciem.”
Wiem. Widzę to w Waszych tekstach. Outstanding!
Może i moja recenzja drugiego numeru jest pierwsza we wielowymiarze, może i jedyna. Jednak ma formę komentarzy. Wielu Czytelników naszego serwisu przeczyta ją, ale wszystkie te moje słowa znikną w czasie (gdy na dole strony, w sekcji „Najnowsze komentarze” pojawią się kolejne), jak wiadomo co. Poza tym – ta recenzja jest pod artykułem dotyczącym książki Bartłomieja Kluski, a nie tegoż zinu. Dlatego też…
Prośba do Avoka. Zrobisz reckę #2 i wrzucisz jako artykuł? Twój serwis ma na FB…
„3,6 tys. polubienia 3,8 tys. obserwujący”
To dla tego skromnego projektu zinowego będzie niczym odpalenie silnika jonowego. Choć liczbę stron obu numerów tego przedsięwzięcia policzyć można na kończynach stonogi i wychodzi jedynie w cyfrowej formie – jest to przecież… magazyn growy. GRY I POPKULTURA – jak w „Pixelu”. GRY KONSOLE POPKULTURA – jak w „PSX Extreme”. O grach i popkulturze – jak w „CD-Action”.
Zrobisz reckę?
HOT TOPIC oraz DOCENIAMY
Ciekawie podane. Oba działy. Przy czym pierwszy postrzegam jako ciekawszy.
[FELIETON] BOHATER UMIERA SAM (RANAFE)
W takim razie czy nie lepiej byłoby Tobie wcielić się w Kate Archer? Ani nie zrezygnowałabyś wtedy z własnego ja, ani też biedna wiewiórka nie byłaby kopana.
[FELIETON] PARADOKS WYBORU (BOLO)
700 tysięcy osób? No i na **** są takim potrzebne drukowane magazyny growe, piszące o nowościach? A później że prasa gamingowa umiera. Cóż… no one lives forever!
Tam, gdzie nie jest głośno – pchać się nie trzeba.
[FELIETON] ZAPOMNIANA DOSKONAŁOŚĆ CHRONO CROSS (CASCAD)
Nie jestem w temacie, ale czytało się ciekawie, gdyż napisane było ciekawie. Stosuję „opus magnum”, a nie „magnum opus”. Sprawdziłem i… obie formy są poprawne. Zatem coś więcej wiem. Dzięki Twojemu felietonowi.
[FELIETON] DUCH POD KRAWATEM – CYKL BLACKWELL (SAKORA)
Napisałem odniesienie, jednak je usunąłem.
[FELIETON] SKOCZ ZE MNĄ PRZEZ CZAS – THE JOURNEYMAN PROJECT (SAKORA)
„Dorzućmy do tego…” Inaczej czytałoby się lead tej recenzji jeszcze 3 lata temu. I jeszcze inaczej zaledwie w miniony poniedziałek.
[FELIETON] PODCAST GAMES (CASCAD)
Po przeczytaniu leadu, byłem przekonany, że chodzi Tobie o gry typu tego indyka w miaaarę nowego, z graniem w golfa na pustkowiach (nie pamiętam tytułu), gdzie słuchaliśmy audycji radiowych (z rok temu zaliczyłem full walkthrough na YT). Mimo, że przeczytałem przecież, iż chodzi o „Podcast Games”, który to gatunek gier… nie istnieje. Czuję się zawiedziony.
[RECENZJE]
Jeszcze nie czytałem.
Nie wiem, jak jest w recenzjach gier, gdyż jeszcze ich nie czytałem. Wiem natomiast, jak jest we wszystkich pozostałych sekcjach „amaZINgu” #2, zatem domyślam się, że w reckach jest tak samo. Czyli inaczej, niż w przypadku dwóch przedstawicieli polskiej prasy growej.
Tworzy to zupełnie inne podejście do czytania. Bez świadomości, że w każdej chwili można zahaczyć o jakiś (pozwolę sobie subiektywnie nazwać to) „zadzior” – niekoniecznie związany z grami czy popkulturą. Przy czym bez znaczenia jest, w którą stronę ów byłby skierowany. Po prostu nie ma żadnych i tyle. Teksty bez nich czyta mi się NIEPORÓWNYWALNIE lepiej.
Errata do recenzji! „GUNDAMAMI”, a nie „GUNDAMI”. Pamiętam, że początkowo miałem napisane dobrze, ale później wydało mi się błędne i poprawiłem – bez sprawdzenia jak faktycznie jest. My fault.
Ze spraw technicznych…
1. Domyślam się, że świadomie nie daliście numeracji stron, jednak (moim zdaniem) lepiej by było z nią.
2. Chmurka FELIETON jest błękitna, a chmurka RECENZJA jest różowa. Dlatego też chmurka FOTOSTORY powinna być innego koloru.
3. Podpisy autorów poszczególnych tekstów powinny być w kapsułkach o takim samym kolorze, co chmurki określające ich typ. Tworzyłoby to spójność.
4. Kapsułki powinny być jednakowej długości – bez względu na to, czy jest w nich wpisany Cascad czy Bolo.
5. Nicki WSZYSTKICH autorów powinny być wycentrowane wewnątrz kapsułek, a typy tekstów (recenzja, felieton, fotostory) – wewnątrz chmurek.
6. Warto rozwiązać jakoś problem braku polskich znaków w pikselowej czcionce (tytuły). Najlepiej chyba byłoby zrezygnować z tej pikselowej na rzecz jakiejś normalnej, ale z polskimi znakami. W tej – tylko „ó” jest pikselowe.
7. Cyfry w oceniaczkach są zbyt duże.
8. W przypadku 2 linijek tytułu, niech między obiema będzie (równy) odstęp. W przypadku recenzji „Hogwarts Legacy Switch” i kilku innych – tak nie jest.
9. Pikselowy tytuł na okładce za bardzo kojarzy się z logo „Retro”, warto stworzyć własny styl. Designerski podtytuł (jakoś tak) kłóci mi się z pikselowym tytułem.
10. Warto zaprosić na pokład (gościnnie) Śledzia, by „nagryzmolił” jakiś rysunek, wystarczy jeden kadr.
11. Warto zaprosić na pokład (gościnnie) Bartłomieja Kluskę, żeby naskrobał jakiś tekst, tylko żeby nie było to ente narzekanie na niski poziom czytelnictwa w Polsce, jak czasem na jego blogu. Chociaż jako tekst do zina… no dobrze, niech ponarzeka. Ale chociaż niech ubarwi swój artykuł wyrazami na Ch, J, K oraz P. Tak wyjątkowo obniżyć lekko loty. Ekskluzywnie dla „amaZINgu”. Bo w sumie czemu by nie? Czytałbym po kilka razy!
12. Stopka redakcyjna by się przydała. Rozumiem (ze wstępniaków oraz HP w #1, że naczelnym jest Cascad. Ale kto pełni funkcję zinowego Bastiana/Romka? Kto jest od korekty? W #2, na 12. stronie, w 4. linijce felietonu (pod leadem i grafikami) jest spacja przed przecinkiem. Jakim cudem się tam ulęgła?
amaZINg #1
HOT TOPIC – ZAMKNIĘCIE MAGAZYNU GAME INFORMER (CASCAD)
Gdyby B zrobił z CD-A to, co RASP z NK – dzisiaj mielibyśmy tylko 1 (słownie: jeden) magazyn growy. A wtedy… gdyby nie Perez (choć podobno jakieś opcje rezerwowe były) – mielibyśmy takich tytułów okrąglutkie 0 (słownie: zero). To znaczy nie! Mielibyśmy ten – „amaZINg”. Jedynie cyfrowy, jedynie jako nieregularnik i jedynie jako zin, ale (jak to mówią) na bezrybiu… Na szczęście mamy cały czas OBA. To znaczy TRZY. Wliczając wyżej wymienionego, swoistego beniaminka. Gdy się rozkręci, to… Patronite i przedsprzedaż limitowanego printu na dedykowanej stronie? Właśnie rozrysowało mi się w głowie istne drzewo dywergencyjne, w którym jedna z gałęzi prowadzi do sytuacji, gdy tylko ów – już nie beniaminek – pozostałby na planszy. Trochę dziwny rozwój ewentualnych wydarzeń. Ale czy niemożliwy? Przewidywał ktokolwiek, że „Game Informer” padnie?
„To niesamowite uczucie wydać własny zin w tym samym miesiącu, w którym się to stało. Lepszego potwierdzenia, że idziemy pod prąd, nie mogliśmy dostać.”
Pod prąd? Teraz? Postrzegam to bardziej, jako długoterminowo i powolutku pod wodą – by wynurzyć się w odpowiednim momencie. Widząc dwie lub też jedną jednostkę pływającą w dali. Albo… czysty horyzont z każdej ze stron kiosku. Bynajmniej nie RUCH-u.
HYDE PARK – CASCAD
„Stało się! Marzyłem o wypełnieniu rubryki “Hyde Park” od 24 lat, czyli od momentu gdy pierwszy raz chwyciłem PSX EXTREME i ujrzałem tam twarze redaktorów opisujących co, im siedzi na wątrobie. I choć robię to w internetowym, złożonym własnymi siłami zinie, to nic to nie ujmuje podniosłości tej chwili.”
Aaa… czyli stąd taki właśnie tytuł tego działu i taka jego forma.
HYDE PARK – RANAFE
„Dobrze jest mieć takie miejsce, w którym człowiek czuje się po prostu amazing,”
Wiadomo!
Jeszcze ze spraw technicznych…
13. Na okładce (nad numerem) powinna być data jego premiery. Nie chce mi się za każdym razem wchodzić na blog Bartłomieja Kluski, żeby ze zakładki Notes przechodzić na stronę zinu i o dacie premiery #1 dowiadywać się z… wpisu zapowiadającego ową. Nie wygrałem palców na loterii.
https://www.facebook.com/amazingmagazyn
„53 polubienia 65 obserwujący”
data – lajków / komentarzy (treść wpisu)
23.08 – 11 / 0 (okładka #1)
28.08 – 23 / 2 (premiera #1)
26.10 – 8 / 0 (robocza okładka #2)
16.11 – 8 / 0 (okładka #2)
20.11 – 13 / 1 (premiera #2)
24.12 – 8 / 0 (okładka specjala)
27.12 – 4 / 0 (zdjęcia prezentów)
30.12 – 10 / 1 (premiera specjala)
Pod wpisem o premierze #1 są 2 komentarze. Pod wpisem o premierze #2 jest tylko 1 komentarz i pod wpisem o premierze specjala też jest tylko 1 komentarz.
Wpis o premierze #1 ma 23 lajki. Wpis o premierze #2 ma 13 lajków, a wpis o premierze specjala ma 10 lajków.
Widzimy, że poziom wykazywanego zainteresowania zinem – sukcesywnie maleje. Zachodzi pytanie: czy jego twórcy będą mieli wystarczający poziom motywacji, by stworzyć #3?
Można przyjąć, że tenże zin interesuje jedynie tych, którzy wychowali się… na zinach właśnie. Przy czym… interesuje coraz mniej.
Za 3 dni minie druga rocznica istnienia bloga prowadzonego przez Bartłomieja Kluskę. Zaczętego wpisem „Czy prasa growa jest nam jeszcze potrzebna?”. Z listopada 2022 roku. Moim ulubionym.
Czytamy w nim…
„Obym był złym prorokiem, ale wydaje mi się, że już wkrótce nie będzie czego kartkować.”
Taka odważna konstatacja na podstawie (a raczej w emocjach) jedynie tego, że opóźnia się premiera „Pixela” #84? A przecież w kolejnej linijce wpisu stoi jak byk…
„Ledwie miesiąc temu prowadziłem w Łodzi panel dyskusyjny o przyszłości prasy growej z udziałem reprezentantów wszystkich trzech ukazujących się obecnie w Polsce tytułów: CD-Action, PSX Extreme i Pixela (…) Zgodziliśmy się, że może złote czasy druku już nie wrócą, ale nikt nie wybiera się jeszcze do grobu.”
Prognozy pogody też nie zawsze się sprawdzają. A jaka jest najnowsza? Z listopada, ale obecnego roku…
„(…) wydaje się, że sytuacja rynkowa ww. periodyków jest stabilna.”
„Nie mówimy przy tym tylko o zatrzymaniu upadku, ale wręcz o pewnym odrodzeniu.”
„(…) rozmaitych wydawnictw tego typu ukazuje się coraz więcej”
Jest super, jest super!
„(…) zachęcam do zakupu wszystkich niżej wymienionych – niech to będzie finansowa cegiełka pomagająca dziennikarzom działającym na tym trudnym rynku.”
Że jakim rynku?
Wróćmy jeszcze do pierwszego wpisu – z 18.11.2022…
„Powyższe pomysły zapewniają obecnie jakieś 20 tys. mniej lub bardziej regularnych odbiorców i akurat tyle zysku, by dało się przeżyć, utrzymać redakcję i wydrukować kolejny numer.”
A następnie do tego z 1.11.2024…
„I reszty tej – czyli jakichś kilkunastu tysięcy regularnych nabywców – wystarczy, żeby ów skromny prasowy biznes spiął się finansowo.”
Orientuje się ktoś, czy istnieje wehikuł czasu? A jeśli tak, to czy obsługuje DESTYNACJĘ na 2026 rok? Listopad konkretnie, bo wydaje się być czasem podsumowań.
Właśnie sprawdziłem w necie i okazuje się, że wehikuł czasu nie istnieje. Możemy zatem jedynie skakać między poszczególnymi wpisami obrazującymi dany okres. Znów końcówka 2022…
„Przy czym – czego dowodzi historia śmierci i zmartwychwstania CD-Action – kilkadziesiąt tysięcy sprzedanych egzemplarzy z punktu widzenia korporacji bywa rezultatem niewystarczającym, aby utrzymać periodyk przy życiu, ale małemu, więc mającemu mniejsze koszty i mniejsze potrzeby, wydawcy może pozwolić na przetrwanie.”
Kilkadziesiąt tysięcy sprzedanych egzemplarzy! Kiedy to było… Niedawna aktualka Avoka, dotycząca nakładu, w zakładce „Informacje” magazynu „CD-Action”…
„30 000 egz. (2024)”
Sprzedaż zawsze jest mniejsza od nakładu. Ile wynosi w omawianym przypadku? Nie wiemy. Rok temu tąpnęło – „25 000 egz. (2023)”, ale dwa lata temu było tak, jak obecnie – „30 000 egz. (2022)”.
Niemniej jednak sprzedaż nie jest już taka, jak za „Bauera”. Czy kiedykolwiek jeszcze będzie?
Potężna korporacja może sobie pozwolić (choć nie w przypadku pandemicznych perturbacji) na to, że magazyn nie przynosi oczekiwanych zysków, gdyż rekompensuje to sobie innymi tytułami z wydawniczego portfolio.
Odnośnie do „Pixela”…
„Zakładając najgorsze, po ośmiu latach Pixel – jedyne czasopismo growe założone już w czasie kryzysu prasy – zniknie z kiosków nie dlatego, że był kiepski i nikt go nie czytał, ale z powodu choroby wydawcy.”
#75 – 14,50zł
#77 – 24,90zł
(…)
#81 – 24,90zł
#82 – 29,99zł
Avok w recenzji tegoż, napisał…
„Teraz kupując nowy numer musiałem dorzucić piątaka i o tym fakcie dowiedziałem się przy kasie, bo nikt w moim wieku nie jest w stanie przeczytać ceny na okładce, napisanej fontem 1px. Nie przypominam sobie także, żeby ktoś wcześniej informował o podwyżce na facebookowej stronie magazynu, nie wspomina też o niej w piśmie Micz.”
Wydaje się, że jego los i tak był już przesądzony. Pozostawała tylko kwestia czasu. Kolejna podwyżka byłaby do 34,99zł? To by zwiększyło sprzedaż?
Pod koniec felietonu z listopada 2022 roku, Bartłomiej Kluska napisał…
„(…) Topniejąca garstka weteranów, którzy są z nami od czasów Top Secret (Marek, pozdrawiam) nie wystarczy. Game over.”
Ale jeszcze nie wtedy. I jeszcze nie teraz! Czy za 2 lata – w listopadzie 2026 – będzie nadal wychodzić „CD-Action” oraz „PSX Extreme”? Prędzej czy później na rynku prasy growej pozostanie tylko jeden z nich. Który? []
Urodzinowy wpis Bartłomieja Kluski…
https://kluska.substack.com/p/drugie-urodziny-newslettera
Jeszcze jedno. We wpisie (moim drugim ulubionym) z 16 grudnia – „Dlaczego upadł Pixel” – Bartłomiej Kluska napisał…
„Ale nie chcą o grach czytać.
No bo gdyby wśród tych milionów znalazło się choć kilkadziesiąt tysięcy czytelników, Pixel istniałby nadal.”
Czyli jednak powodem końca „Pixela” był poziom sprzedaży? O tym napisałem 2 komentarze wyżej. Spadający poziom sprzedaży powodował malejącą rentowność, rekompensowaną wzrostem ceny powodującym dalszą malejącą rentowność, rekompensowaną wzrostem ceny i tak powolutku aż do końca. „Tamta” sprawa jedynie przyspieszyła decyzję. Pewien „palacz” u pewnego „wiekowego playera” powiedział więcej. Nie chcę rozgrzebywać tematu, kto wie ten wie.
„Natomiast domniemanie Mateusza, że gdyby dziennikarstwo growe było lepsze, bardziej aktualne, przyszliby i odbiorcy, uważam za zbyt optymistyczne.”
Mowa o Mateuszu Witczaku, więc kimś, kto zna branżę bardzo dobrze. Jeżeli tak domniema, to warto zatrzymać się na chwilę, pomyśleć czy czasem nie ma jednak racji i dopiero wtedy ruszyć dalej. Ja natomiast uważam jego pomysł za godny rozważenia i – choć raz, testowo – do wprowadzenia w życie. Tylko już bez husarii, twierdz, łuków czy innej jesieni średniowiecza. Któż by to zdzierżył?
„Upadek Pixela każe podejrzewać, że dziennikarstwo growe nie jest graczom po prostu potrzebne.”
Coś w tym jest. Dlaczego średni nakład „PSX Extreme” tąpnął z roku na rok o mniej więcej połowę? Dlaczego „Retro” (już raczej) nie stanie się kwartalnikiem? Ale jest i (ekhm…) kontrapunkt. O tym za dłuższą chwilę.
„Można wreszcie wolnorynkowo przyjąć, że wszystko to wina redakcji – dostarczasz produkt, na który nie ma zapotrzebowania, więc upadasz.”
Hmmm… Filmowo – „Independence Day Resurgence” (oddajcie mi kasę za bilet, popcorn i colę! po co oglądałem „2”, skoro „3” nie będzie przez zbyt małą widownię „2”? co z tą inną rasą obcych? co z kontrofensywą?). Serialowo – „Akolita” (Filmweb, Michał Walkiewicz – 3/10). Growo – „Concord”. Coś w tym jest.
„Zaryzykuję tezę, że nie musi być to wcale winą redakcji.
Że być może dowodem na niedojrzałość medium nie jest – jak chciałby Witczak – słaba publicystyka, lecz brak zapotrzebowania na publicystykę jako taką. Że cokolwiek byśmy napisali – graczy nie interesuje nic poza czystą rozrywką.”
Bzdura! Jak już wspomniałem wyżej – kwartalnikowi spadł nakład z 30K (2022) do 25K (2023), ale wrócił do 30K (2024). Niechby było, że schodzi im te 20K. Zatem zainteresowanie JEST!
A sam „Pixel”? Na allegrowym koncie „Idea Ahead” aktualnie dostępne są wymienione numery archiwalne w następujących liczbach…
#74 = 20
#75 = 6
#77 = 19
#78 = 19
#80 = 13
#81 = 17
#82 = 18
#83 = 22
#84 = 28
ZADANIE DOMOWE
Widząc powyższe zestawienie, wyjaśnij przyczynę zakończenia wydawania „Pixela”.
Rutyna. Powtarzalność. Przewidywalność. W pozytywnym tych słów znaczeniu. Tak zwana strefa komfortu. Wiemy, że składową każdego tygodnia jest PIĄTEK. Mamy też pewność, że elementem każdego tego właśnie dnia jest FELIETON BARTŁOMIEJA KLUSKI na jego blogu.
Dzisiaj za oknami jest właśnie piąteczek. Zatem…
https://kluska.substack.com/p/zawod-reporter
Haha! W młodości poszedł do redakcji lokalnego tabloidu z próbnym tekstem (który miał napisać) dotyczącym miasta. Co następnego dnia powiedział mu naczelny, po zapoznaniu się z artykułem? To trzeba przeczytać!
Najnowszy felieton Bartłomieja Kluski składa się z dwóch części. Pierwszej – w której pisze dużo (może nawet zbyt dużo, ale najwidoczniej chce się otworzyć przed nami, pokazać jak stał się tym, kim teraz jest) o swojej przeszłości. Oraz drugiej – czysto promocyjnej. Zabrani we wspaniałą podróż wysoko nad chmurami, roztrzaskujemy się o szarą rzeczywistość. W głowie rodzi się pytanie – druga część jest dobudówką do pierwszej czy pierwsza fundamentem drugiej? No i jak tu ocenić dzisiejszy wpis B.K.? Część pierwsza – 10/10, coś wspaniałego. Część druga – 1/10, całkowicie wybiło z vibe’u. Wychodzi średnia – 5,5/10. Aczkolwiek… O ile w przypadku Marcina Borkowskiego – najlepszy felieton jest ciągle przed nim, tak tutaj – istne opus magnum. W takim razie…
10/10. Za tydzień w piątek widzę kolejny tekst!
Bartłomiej Kluska wczoraj napisał na swoim FB…
„A już w najbliższy piątek w moim newsletterze (kluska.substack.com) wielki przegląd wydań specjalnych i dodatków do prasy growej. Stay tuned!”
Gdy rośnie HYPE, przypomnijmy sobie LORE, aby był większy VIBE i żeby było COOL…
=== WYDANIA SPECJALNE ===
= CD-ACTION =
„Heroes of Might and Magic III”
„Gothic”
„Souls. Dark Souls i gry soulslike”
„Retro” #7 (i wcześniejsze)
„ARHN.eu”
= PSX EXTREME =
„PSX Extreme” #0
„Pegasus Extreme”
„Saturn Extreme”
„PS2 Extreme”
„Dreamcast Extreme”
„Amiga Extreme”
„Arcade Extreme”
„PS3 Extreme” (aktualnie w przedsprzedaży)
=== DODATKI ===
= CD-ACTION =
„Chwile Chwały i Przypały. 25 lat CD-Action”
„CD-Action” #1 Reprint
„Gry, które trzeba znać” #1
„Gry, które trzeba znać” #2 (aktualnie w przedsprzedaży)
„Gry, które trzeba znać” #3 (aktualnie w przedsprzedaży)
„Gry, które trzeba znać” #4 (aktualnie w przedsprzedaży)
= PSX EXTREME =
„PSX Extreme” #1 Reprint
od tych angielskich wstawek można się porzygać
Możliwe. Ale tak jest TRENDY!
W zasadzie powinienem ten komentarz napisać nie tutaj, tylko pod najnowszym wpisem, czyli recenzją książki „Bajty Polskie 3.0”. Uważam jednak, że wprowadziłoby to lekki rozgardiasz. Dlaczego? Otóż widzę to tak, że Czytelnicy naszego serwisu, chcąc (powiedzmy) za kwartał czy rok powrócić do tego, co tam bazgrałem na temat Bartłomieja Kluski, woleliby mieć wszystkie moje kocopoły w JEDNYM miejscu, a nie rozsiane pod różnymi artykułami. Brzmi rozsądnie? Oby. Przejdźmy więc do meritum.
Rzeczony opublikował dziś (gdyż jest piątek, wiadomo) swój kolejny wpis blogowy – https://kluska.substack.com/p/odcinek-79. Tutaj odnoszę się jedynie do tych, których czuję potrzebę skomentowania (to zdanie jest jakieś takie koślawe, wiem).
„Łatwo mi empatyzować, bo sam przecież rzadko piszę to, co chciałbym napisać (znacznie częściej – to, za co ktoś chce mi zapłacić) (…)”
A co, jeśli wyrobiłeś się (a może i odnalazłeś) w pisaniu właśnie tego typu książek i artykułów? Żeby napisać coś ze s-f, fantastyki, kryminału itd, trzeba mieć konkretny pomysł, aby pozycja czymś się wyróżniła, wołała – przeczytaj mnie. Może i masz takowy, albo wpadłbyś nań. Lub nie masz czasu, by nad owym usiąść czy (chciałem napisać „tudzież”, gdyż nie chcę dublować słów, ale to oznacza „oraz”, a nie „albo”, dobrze wiedzieć) nie pomyślałeś nawet, by spróbować.
Smuggler w młodości wystrzelił raz i to konkretnie (ale bardzo proszę – bez skojarzeń, trzymajmy wysoki poziom kultury w komentarzach), po czym beletrystycznie zamilkł. Jeśli kiedyś napisze remake tych swoich „pilotów”, to jedynie do szuflady. Oczywiście też dobrze i trzeba szanować jego decyzję.
Swoją drogą… Avok, nie myślałeś o napisaniu i wydaniu książki? Uważam, że jest to naturalny KOLEJNY KROK na drodze każdego twórcy treści pisanych. Uprzedzam Twoje odbicie piłeczki – odpowiednio: tak i nie.
„Wielu z nich nie przeszkodziło to w tworzeniu rzeczy wybitnych. Zaryzykowałbym nawet tezę, że sytuacja odwrotna – dziedzic fortuny (…) dyktuje stenotypistce kolejne powieści oraz eseje (…).”
Nie wiem, nie miałem jeszcze (ekhm…) takiej przyjemności.
„(…) prawdziwa wartość w sztuce bierze się jednak z wysiłku i dyskomfortu.”
Gdy po (dajmy na to) kwartale, wracam na chwilę do poszczególnych podrozdziałów z jakichś moich „bazgrołów” i czytając je – wzruszam się (nie jestem próżny, po prostu piszę teraz szczerze jak mam), mówię sobie wtedy – dobrze, że kilka razy poprawiałem tekst, aż czasem byłem już od tego po prostu zmęczony psychicznie.
Takie wałkowanie wszystkich podrozdziałów po każdorazowym ich napisaniu oraz później, po kilku dniach czy tygodniach – stosuję dopiero od 2022 roku, ale widzę, że faktycznie warto.
„Tymczasem posty na Facebooku pisze się szybko”
Ja głównie u Avoka na stronie.
„a dowody uznania (lajki, komentarze…) przychodzą natychmiast i często w dużych liczbach.”
Yyy…
„(…) dziennikarz czy literat są jednak sprawni w operowaniu słowem pisanym, co in plus odróżnia ich od większości użytkowników tego medium.”
W rzeczy samej! xD
„Przynależna osobom twórczym próżność (…)”
Że co proszę?
„Obędzie się bez konkretnych przykładów, bo myślę, że każdy, kto i czyta książki, i śledzi internet znajdzie wielu ludzi pióra, których dzieła zyskałyby – zarówno ilościowo, jak i jakościowo – gdyby ich autorom zabrać smartfony, a w komputerach zostawić tylko edytor tekstu.”
Uważam, że jesteś chodzącym zaprzeczeniem własnego stwierdzenia. Każdy organizm żywy posiada zdolność (musi, gdyż od tego zależy przetrwanie gatunku) dostosowywania się. Trzeba. Po prostu trzeba. Nieważne jak. Ważne, żeby.
Masz swoje miejsce co kwartał w „CD-Action” i co pół roku (od nowego ponoć też co kwartał) w „Retro”. Współtworzysz (z Tomaszem Kleszczem) komiksy wydawane przez Łapusza (choć ta gałąź wydaje się usychać, może mylnie to postrzegam; ale też aktualnie Wasze zeszyty po 20zł i 25zł – ów sprzedaje w ośmiopaku, po 7,50 zeta każdy, no bez jaj!). Miałeś swe siedzisko w „Pixelu”. Cały czas, co jakiś, piszesz książki.
Last but not least… prowadzisz własnego bloga, gdzie co piątek wrzucasz nową treść. Czasem „zmuszając” mnie do ustosunkowania się do niej, jak w dzisiejszym przypadku.
Byle do przodu. Udanego weekendu i… do przeczytania.
PS Czy Bartłomiej Kluska zagląda w ogóle tutaj? Wie, że tu o nim piszę? A teraz nawet… do niego?
Panie Bartłomieju, jeśli odpowiedź brzmi tak – niech wybrzmi. To znaczy niech (hmmm…) się wyświetli. []