 |
Kolejny rok mija, latka lecą, również Zapachowi Papieru, który wchodzi w dziewiąty rok działalności.
Jako że pandemia nie wykończyła trzech głównych graczy (CD-Action, PSX Extreme,
Pixel), a starej, nieprzeglądniętej komputerowej makulatury nie brakuje, będzie wciąż o czym pisać. A co się działo w ostatnich 12 miesiącach, podsumujmy:
- Strona Zapach Papieru kończy rok z ponad 42 tysiącami odsłon. Facebookowy profil "Zapachu" obserwuje prawie półtora tysiąca fanów.
Nieźle jak na site, który nigdzie się nie reklamuje, a popularność zdobywa pocztą pantoflową.
- Archiwum prasowe uzupełniłem o ponad 100 różnych magazynów i obecnie zawiera ono 1266 sztuk polskich i 45 sztuk zagranicznych pism growych, a także
ponad 200 sztuk innych magazynów komputerowych. Pudło i dwa segregatory niezarchiwizowanych numerów czekają w kolejce na rozpakowanie. To głównie dary od Was, odsprzedane za grosze lub
przekazane całkowicie za darmo. Dziękuję.
- Bazę redaktorów powiększyłem o 11 nowych biogramów i kupę aktualizacji starych. Łącznie zbiór liczy 158 wpisów z życiorysami, galeriami zdjęć, listami
opublikowanych tekstów, ankietami, wywiadami itd. Cieszę się, że przy tworzeniu notek pomagają niejednokrotnie sami autorzy.
- A propos wywiadów, dużym zainteresowaniem cieszą te ekskluzywne, przeprowadzane przez Zapachu Papieru. W ostatnim okresie
udało się "przemaglować" trzy znane postacie polskiej prasy growej: Mac Abrę, Naczelnika i Aliena. Jak dotąd prawie nikt nie odmówił mi rozmowy, mimo braku czasu,
wielu pytań i poruszania trudnych tematów.
- Reset to kolejny kultowy periodyk, który doczekał się "rozpracowania" i własnej podstrony na Zapachu Papieru.
Jeśli jesteście fanami "magazynu cyberniekulturalnego", znajdziecie tu prawdziwe kompendium wiedzy: nakłady, adresy, indexy, formaty,
ilości stron, spis naczelnych i autorów, historię pisma, najważniejsze daty, zdjęcia, ciekawostki i skany.
- Byliśmy obecni na targach (Pixel Heaven 2021), zlotach (Krakowskie Retrospekcje 9) i festynach - czyli wszędzie tam, gdzie można spotkać fanów retro.
Udokumentowane filmami i fotkami wizyty są do oglądnięcia m.in. na facebookowym profilu Zapachu Papieru.
- Problem z niedziałającymi ankietami popularności redaktorów i czasopism o grach w końcu rozwiązany! Junior skrobnął odpowiednie skrypty i nareszcie
wszystko hula jak należy. Jak dotąd oddaliście ponad 400 głosów na redaktorów i ponad 2600 na pisma. Na topie są Berger i Pixel.
- Minęło półtora roku od debiutu Zapachu Papieru na Patronite.pl. Jak dotąd projekt wsparło sumarycznie 11 darczyńców.
Mimo iż progi nie zostały osiągnięte, wielkie dzięki za wsparcie!. Wasza aktywność sprawia, że wciąż nam się chce, myślimy też o rozbudowie serwisu (o tym
wkrótce!). W każdej chwili możecie dołożyć własną cegiełkę do rozwoju strony, zapraszam na patronite'owy profil Zapachu Papieru.
Chciałbym, aby rok 2022 był w paru miejscach przełomowy dla Zapachu Papieru. Wiedza o tym, jak to z tymi
gazetami o grach i ludźmi je tworzącymi bywało jest fascynująca i warta pielęgnacji. Dla pokoleń starych i młodych. Dlatego
Wszystkiego Najlepszego i do zobaczenia w przyszłym roku!
|
(31/12/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Na Święta przygotowałem coś specjalnego, szczególnie jeśli są wśród Was posiwiali czytelnicy Świata Gier Komputerowych. Udało mi się namówić wieloletniego (i praktycznie
jedynego) redaktora naczelnego ŚGK - Piotra [Naczelnika] Pieńkowskiego na wywiad. Mieliśmy sporo czasu, a że Piotr do milczków nie należy, wyszła z tego
naprawdę długachna rozmowa. Najważniejsze jednak to, że tak jak w poprzednich wywiadach robionych przez Zapach Papieru, poruszonych zostało wiele tematów
nie tykanych wcześniej lub tylko lekko nadgryzionych. Więc jeśli chcecie się dowiedzieć, jak to było z tymi konfliktami w branży, kto komu (i czy) podbierał redaktorów, kogo postraszono
Top Games-em i kto tak naprawdę wymyślił CyberMychę, a także wiele innych rzeczy - bierzcie się za
lekturę, ino chybko!
Wywiad umieszczony jest w notce Piotra Pieńkowskiego, którą również zaktualizowałem. Macie do niego dostęp klikając na głównej stronie
Zapachu Papieru w zakładki "Redaktorzy/autorzy" albo "Wywiady/relacje". Wesołych Świąt!!!
 |
|
(23/12/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Od kilku dni nowy numer CD-Action zalega w punktach z prasą. Zalega, bo podnieśli cenę o dwa złote i nikt już tego nie kupuje. Oczywiście żartuję,
choć sama podwyżka jest faktem. A co oprócz efektownej okładki z Elden Ring dali w zamian, popatrzmy:
Jeśli chodzi o gry, bieżący numer zawiera cztery przedpremierowe testy (w tym właśnie Elder Ring) i
20 recenzji. Na uwagę zasługuje także 17-stronicowy (!) przegląd potencjalnych hitów 2022 roku. Dla jednych artykuł - gratka, dla innych zapełniacz. Wracając do
recenzji, trzy tytuły dostały znaczek jakości, najwyżej oceniono Mario Party Superstars ("9"), najniżej - GTA III The Definitive Edition ("4").
Generalnie w oceniaczkach nie ma szału, nawet "gorące" FPS-y ostatnich tygodni - Battlefield 2042 i CoD: Vanguard otrzymały "wyważone" noty: odpowiednio
"6" i "7" oczek (Junior: i dobrze!). Mnie osobiście zaintrygował Prison Simulator. Nie wybieram się wprawdzie do więzienia, ale w grę o penitencjarnej tematyce
bym pograł. Tak czy siak produkcja ta jest na razie tylko na PC, na wersję konsolową muszę trochę poczekać.
Drogi CD-Actionie, dziś w publicystyce mizeria. Zaledwie kilka artykułów przyspiesza bicie serca, a reszta... cóż, puls mam w normie. Tak więc w moim przypadku
po tym, jak przeczytam drugą część jubileuszowego tekstu Smugglera o Tomb Raiderze (świetna pierwsza część), art Muzeum Techniki o "wyszłych" z użycia
przedmiotach i historię Crasha Bandicoota, uznam że to, co najcenniejsze, już skonsumowałem. Niedużo. Oczywiście po przerwie wrócę do reszty artykułów,
zaliczę też felietony (niestety, autorów i tematy w większości ciężko trawię), Magazyn kulturalny (jest ok) i Szpile. Tylko testy dysków SSD sobie odpuszczę, bo i tak nie jestem na kupnie (Junior: i dobrze, więcej i lepiej znajdziesz w necie!).
Większość z nas nowy numer CD-Action będzie czytać w okresie świątecznym. Dawniej redakcje szalały z akcentami związanymi z tym okresem.
Co drugą stronę ozdabiały bombki, choinka, gwiazdka czy czapka świętego Mikołaja. A dziś? Nie ma artykułów okolicznościowych (bo załączony "Świąteczny prezentownik" to nic
innego jak ulotka reklamowa), worków z niespodziankami dla graczy czy konkursów świątecznych z Atari do wygrania. Naczelny zajęty nową stroną nie ma
czasu na jakieś głupie życzenia, jedynie dinozaur Smuggler coś tam nieśmiało zapodaje, ale kto dziś czyta Action Redaction? Nie czuć ŻADNEJ atmosfery.
Dlatego sam sobie ją organizuję: włączam "Christmas" Michaela Bubble, fotel do choinki przysuwam, grzaniec galicyjski parzę i po tym dopiero lekturę zaczynam.
Gdzie ta Lara, aaaa, na stronie 82...
 |
 |
|
(20/12/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
W bazie redaktorskiej dodałem biogram Kamila Barczyńskiego, autora znanego głównie czytelnikom
Amiga Computer Studio, brata Adama [Frey'a] Barczyńskiego (znanego z całej gamy pism
wydawanych przez CGS). Kamil działał w ACS w latach 1996-1997 głównie jako newsman, wykorzystując do zdobywania informacji, co przyznał w wywiadzie,
uczelniany komputer z dostępem do internetu. Naganne! :)
Amigowcy mogą pamiętać braci Barczyńskich z działalności w grupie Frey United, znanej ze stworzenia freeware'owych gier Santa Monica FC, PSV Manager i
Hallenturnier. A co do wspomnianego wyżej wywiadu, Kamil udzielił go w 2016 roku serwisowi PPA.pl. Możecie go odszukać w necie lub kliknąć
w odpowiedni link w zakładce "Wywiady/relacje" na stronie głównej Zapachu Papieru.
|
(17/12/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Kiedy w połowie 2000 roku debiutował magazyn Play, była to nowa jakość na rodzimym rynku. Mnóstwo kolorów i
grafik, umiarkowana ilość tekstu, naklejki, plakaty, plany lekcji... Według wielu fanów było to takie "Bravo" dla graczy i nie każdy Play'a
trawił. Tak czy siak, nowemu periodykowi Axel Springera udało się zadomowić w polskich domach na długie lata, a sprzedaż na poziomie 60 tys. egzemplarzy
(przynajmniej na początku) była dla wydawcy zadowalająca.
Nie każdy wie, że przy przygotowywaniu Play'a wzorowano się wcale nie na niemieckim "Bravo", ale hiszpańkim
Juegos & Cia. To "wzorowanie się" oznaczało wierną zrzynkę tekstów z oryginału, łącznie z layoutem. Oczywiście ktoś to
jeszcze tłumaczył, ale wiecie teraz, dlaczego nikt z rodzimych autorów pod artykułami się nie podpisywał. Co więcej, takie kopiowanie na potęgę sprawiło,
że w pierwszym numerze Play'a wrzucono fotkę nie polskiej, ale hiszpańskiej redakcji! Tak więc oglądamy
uśmiechnięte facjaty Cristiny, Gustavo, Santiago i Daniela, a nie Alexa, Martineza, Banana, Zooltara i całej reszty :). Przyznam się, że jakoś wtedy tego
nie zauważyłem, ale mimo to jest to bardzo zabawna wpadka. Oczywiście od kolejnego numeru fotki podmieniono. Play przeżył
kilkakrotnie Juegos & Cia.
 |
|
(14/12/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Marcin [Borek] Borkowski Marcin [Borek] Borkowski](../autorzy/gfx/borek10.jpg) |
Trzy tygodnie temu wrzuciłem podsumowanie popularności czasopism o grach, teraz przyszedł czas na autorów. Po upływie 9 miesiący od ostatniego zestawienia, na topie listy są:
1. Dariusz [Berger] Góralski - 28,2%
2. Tadeusz [Zooltar] Zieliński - 12,4%
2. Marcin [Borek] Borkowski - 12,4%
Dalsze lokaty zajmują User Jama, Krupik i Alex.
Pierwsza szóstka z Bergerem na czele prawie bez zmian. Borek tylko dogonił Zooltara i wspólnie zajmują drugie miejsce. Może to zasługa jego tekstów w
Pixelu, a może Puszki Pandory, która nieźle się sprzedawała na Pixel Heaven, a którą autor bardzo chętnie podpisywał osobistym pisakiem?
Nie wiem. Wiem natomiast, że czołówkę gonią okupujący siódme i ósme miejsca Mac Abra i Smuggler. Gdyby połączyli siły, byliby kilka miejsc wyżej, a tak... A można było stworzyć
autorski duet, jak Alex&Gawron :)
Przypominam, że swój głos w ankiecie możecie oddać na stronie głównej www.zapach-papieru.pl.
|
(10/12/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Trzy numery magazynu 64 Plus 4 & Amiga z drugiej połowy 1991 roku trafiło w moje ręce. Pamiętam, jak lata temu przez przypadek natrafiłem na ten
tytuł w kiosku i jak trudno było go potem nabyć. Miałem akurat C-64 i z prasy kupowałem wszystko, co było z nim związane. A z 64 Plus 4 & Amiga był taki problem, że
nie tylko był trudny do zdobycia (o trudnościach z kolportażem piszą w niemal każdym numerze), ale również ciężki do wypatrzenia. Mały format, brzydka zielona okładka, słaba szata graficzna i
mierna ilość stron - z taką prezencją nie był przez kioskarzy poważnie traktowany i leżał nieraz pod warstwą innych gazet.
Przeglądając zielone strony, natrafiam co rusz na smaczki. W dziale ogłoszeń Marek Pampuch z Krakowa reklamuje swoją "autorską książkę napisaną prostych językiem" pt. "Moja Amiga". Kawałek dalej
Adrian Chmielarz z Lublina namawia na kupno "Wnętrza Amigi bez tajemnic" za rewelacyjną cenę 70 000 złotych. Obu panów nie muszę chyba przedstawiać. Reklamują się także kluby komputerowe, księgarnie, firmy i
"studia komputerowe". Piractwo kwitło aż miło, a ludzie bez ogródek podawali swoje personalia, dokładne adresy, numery telefonów itd. O RODO nikt nie słyszał. Stare czasy... Poza ogłoszeniami publikowane były listingi,
kursy programowania, opisy użytków i gier. Dużą wartość miały zwłaszcza materiały przeznaczone na komputery C16/116/Plus 4, pomijane w innej prasie komputerowej. Pary i chęci starczyło redakcji
na dwa lata, po czym w ostatnim numerze pięknie się z czytelnikami pożegnali.
Podsumujmy: magazyn 64 Plus 4 & Amiga ukazywał się w latach 1990-1992 (11/1990 - 11-12/1992). Wydawcą była spółka ABUK z Bydgoszczy, redaktorem naczelnym
Waldemar Szczygieł, redaktorami zaś ludzie związani z polską sceną Commodore. Przez dłuższy czas cechą wyróżniającą pismo była zielona okładka (w latach 1990-1991, potem był już full kolor).
Ukazały się 23 numery, łącznie 22 zeszyty.
 |
|
(07/12/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Grudniowy Pixel zawitał do saloników prasy. "Jak piękna okładka!" - zakrzyknęła na widok Smerfów Agnes i tym
razem nie pomyliła się w zakupie. A mogła, bo na odwrocie jest grafika z Komornika: Nieskruszonego tego, w którego na Steamie gra
równocześnie aż 12 osób - identyczna, jak miesiąc temu. Otwieramy więc magazyn na trzeciej stronie, a tam...
A tam wstępniak Micza. Generalnie nie czepiam się ostatnio redaktora naczelnego, ale tym razem znowu przesadził z tymi swoimi zero-jedynkowymi opiniami.
Sprawę Bobba Koticka i protestujących przeciwko niemu pracownikom skwitował tak: "[...] na ich miejscu [pracowników] siedziałbym cicho i klecił kolejne lokacje w
Call of Duty albo przeniósł się z Los Angeles do San Francisco i zatrudnił w Electronic Arts".
W kontekście oskarżeń o mobbing i molestowanie seksualne (od lat!) w Activision Blizzard, takie słowa brzmią naprawdę kuriozalnie. Rednaczowi zebrało
się trochę na fejsbukowym Secret Levelu. Mnie jednak rozbawiło jego inne stwierdzenie: "Nikt mnie nigdy znikąd nie wyrzucał,
tylko [sam] odchodziłem [...]. Dziś nie mam do nikogo z powyższych pretensji, nie chodzę i nie hejtuję ich...". Polecam teksty Micza z cyklu "Powrócić tam"
na blogu cdp.pl o jego pracy w Secret Service i Resecie albo panel pt. Prasa growa "fala druga"
na Pixel Heaven 2014.. Nie, żadnego hejtu ani pretensji tam nie ma, to tylko takie przyjacielskie przypieprzanie się ;)
Wróćmy do Pixela. W tym miesiącu zrecenzowano 17 tytułów, z których siedem otrzymało znaczek jakości. Najwyżej oceniono
Footbal Manager 2022 i Shin Megami Tensei V (po 90%), najniżej - GTA Trilogy (50%). Intencje rozumiem, ale z całej trójki i tak najpewniej sięgnę po
"crapowatego" złodzieja samochodów. Powód? Klimat i sentyment rządzą, i żadne bugi tego nie zmienią. Z pozostałych tytułów wysokie oceny otrzymały m.in.
Forza Horizon 5, Mario Party Superstars, Age of Empires IV, Battlefield 2042 i okładkowe Smerfy: Misja Złoliść. Te dwie
ostatnie gry strasznie zrugał Junior, że dno, że Metacritic i inne gazety walą je po bebechach, a tu takie oceny itd. Obciąłem smarkacza, no bo jak nie kochać te
małe niebieskie ludziki z Papą Smerfem i Smerfetką na czele. Gili gili...
Publicystykę w Pixelu zazwyczaj szanuję, nie inaczej jest tym razem. Na pierwszy rzut łyknę wywiad Crispinem Sinclairem, synem
wielkiego Clive'a. Spokojny, niepozorny człowiek - takim go zapamiętałem z Pixel Heaven. Chętnie też poczytam o Turoku, bo to moja ulubiona marka z czasów, kiedy
miałem Nintendo 64 i musiałem dobrymi tytułami odpierać ataki kolegów-"plejaków". Zaliczę też historię starej konsoli SG-100 i nowej Retro-Cade.
Co do pierwszej - na pewno ją kupię, jak tylko będzie okazja; co do drugiej - na pewno jej nie kupię, bo mam sto razy lepszego Capcoma. Z pozostałych artów:
"najlepszą grą świecie" ogłoszono Movie. Chętnie zaznajomię się z tą produkcją, bo szczerze mówiąc nie grałem w nią, choć mapę z Bajtka
pamiętam. Na deser zostawię sobie mega długi tekst o Coktel Vision (twórcach "Goblinsów"), 21 klatek Micza (Uniwerse - skończyłem na Amidze CD-32!) i
resztę stuffu.
124 strony Pixela to nie tylko recki i publicystyka, ale także stałe działy. Patrzę i widzę, że wszystko to, co było, jest:
Indykarium, Retro Express, Vive CR, Indykarium, Kosmos, Big Box itd. Są też felietony niezmiennej od dłuższego czasu czwórki muszkieterów. W tajemnicy zdradzę wam,
że teksty Łukasza Orbitowskiego najfajniej mi się ostatnio czyta. Koniec gadania: siadam zatem naprzeciw buzującego kominka (bo za oknem piździ aż miło),
Łomżę z promocji przełykam i lekturę poczynam. Stronę 3 już zaliczyłem, lecę na 60...
 |
 |
|
(03/12/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Przerzucając szpargały przywiezione z Pixel Heavem natrafiłem na grę DaggerQuest Bielany na Atari 2600. Autorem tej produkcji jest Marcin [Whip] Łapiński, brat Roberta [Łapusza] Łapińskiego (nie no,
żartowałem :)) Tytuł rozdawany był na targach za darmo w wersji dyskietkowej / CD lub można było go nabyć w wersji kolekcjonerskiej. Ceny "kolekcjonerki" niestety nie
poznałem (podobno 250 zł), bo w momencie przebywania na stoisku autor był nieobecny, a pan zastępujący coś tam wiedział, ale w sumie niewiele.
Nie zagrałem jeszcze w DaggerQuest Bielany, ale screeny i gameplay w sieci sugerują "chodzoną" przygodówkę w oprawie zbliżonej do
Zeldy. Zadaniem gracza jest odnalezienie skarbu, w czym pomaga dołączona do gry mapa. I nie byłoby w tym nic specjalnego gdyby nie fakt, że mapa pokazuje
rzeczywistą lokację, w której autor ukrył nagrodę! Miejsce to, zaznaczone krzyżykiem, znajduje się w lesie na warszawskich Bielanach, a do odkopania jest
podobno skrzynka pełna monet, zawierająca tytułowy sztylet. Czy to prawda - nie wiem, bo jeśli wierzyć chłopakom z forum
Atarionline.pl, nikt dotąd skarbu nie odnalazł. Posprzątali za to teren ;).
Wciąż macie zatem szanse.
Przyglądam się temu z odległości 300 km, niestety. Odpadam już na starcie z gry, bo jedyne Bielany, do których mogę w miarę szybko dotrzeć, to te krakowskie. Niby
podobne, ale nie te same. Dlatego, zerkając na mapę do DaggerQuest Bielany, gorąco kibicuję warszawiakom,
by w końcu skarb znaleźli. A tymczasem wyrażam szacuneczek dla Whipa za fajny pomysł i mam nadzieję, że za rok znowu coś schowa. A jeśli nie on, to naśladowcy.
 |
|
(30/11/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Grudzień dopiero na horyzoncie, a grudniowy numer PSX Extreme już w domu. Ot, taka logika. Ale nie marudzę, bo
okładka z Battlefield 2042 zachęca do lektury. A czy jest co poczytać, sprawdźmy.
W nowym "extremie" opisano 25 tytułów (dwa playtesty i 23 recenzje). Konsolometry wskazują na delikatne prowadzenie Xbox-a w końcówce tego roku, co związane jest zapewne z premierą
Forza Horizon 5 (jest w Game Passie!). Junior pograł chwilę i chwali. HIV też pograł chwilę i też chwali, ale osiem oczek to jak na "grę numeru" żadna
rewelacja (zaraz zaraz, kto kiedyś wystawił "tylko" ósemkę MGS 2?). Z ciekawostek: najwyższą ocenę - "8+" dostało kilka tytułów, z których najbardziej zaciekawił mnie Sherlock Holmes: Chapter One. Okładkowe Battlefield 2042
zasłużyło według Butchera na "8", co brzmi dość optymistyczne w porównaniu z ocenami z Metacritica (poniżej 70%). Uwagę moją zwróciła także recenzja GTA: The Trilogy (ocena: 6+). Ten
remaster zbiera generalnie cięgi za słabą oprawę, dziwne filtry i ogólnie bugi, co nie przeszkadza mu być wciąż cholernie grywalnym kawałkiem kodu. Junior już go kończy. Dla porządku dodam,
że najniżej ocenioną grą zostało Retro Higway, któremu HIV wlepił tróję. Znowu ten HIV... ;)
PSX Extreme przyzwyczaiło nas już do trzech tematów numeru i nie inaczej jest tym razem. Na pierwszy plan wysuwa się artykuł o "Squid Game", netflixowym fenomenie
ostatnich miesięcy. Przeczytam na początku bo nie ukrywam, że jestem fanem serialu. Pozostałe dwa tematy to historia FromSoftware i tekst o metaverse (było
o tym ostatnio w Pixelu. Kartkując dalej publicystykę, dwa arty zapowiadają się szczególnie interesująco. Bohaterem pierwszego
jest Sędzia Dredd, brutalny stróż prawa przyszłości. Lata temu genialnie zagrał tą rolę Sylwek S., ale nie wiedząc czemu, film ten uznano za najgorszy obraz 1995 roku :).
Drugi fajny tekst to wywiad (pierwsza część) Łukasza Dziatkiewicza z Krzysztofem Janarkiem, założycielem najlepszego salonu gier za komuny w Krakowie.
Ile razy za młodego tam byłem i ile kasy przehuśtałem, wiem tylko ja i niech tak zostanie. Łukasz, który ma dar wygrzebywania niesamowitych retro tematów i
"pozytywnie zakręconych" ludzi, jak zwykle jest w formie.
Nie wspominam o reszcie artykułów, bo to teksty drugiego wyboru, do przeczytania na drugą nóżkę. Są oczywiście jeszcze felietony (na oko z 10 sztuk),
stałe rubryki (japońszczyzna, polszczyzna, komiksy, filmy, horrory itd.), no i rzecz jasna dział listów HIV-a (znowu ten HIV... ;)).
PSX Extreme PSX Extreme niezbyt się zmienia, wciąż to samo. Ja też swoich przyzwyczajeń nie zmieniam: siadam w fotelu-piłce,
soundtrack z Banjo-Kazooie puszczam, szklaneczkę bezalkoholowego whisky z colą przysuwam i lekturę poczynam. Najpierw strona 82...
 |
 |
|
(26/11/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Przeczytałem książkę Bartka Kluski Dawno temu w grach. Junior ostrzył się na nią od dawna, ale wersję papierową nie tak łatwo jest zdobyć, a
e-booków z zasady nie czytamy. Poszczęściło nam się jednak na ostatnim Pixel Heaven, gdzie spotkaliśmy osobiście jej autora. Pogadaliśmy, powspominaliśmy stare dobre czasy i posnuliśmy plany na
przyszłość, a na deser wspomniałem, że szukamy jego książki. I stało się coś fajnego: Bartek sprezentował nam ją z własnych zasobów! To było bardzo miłe. I nie, nie wysępiliśmy jej, po prostu
tak samo wyszło ;)
Dawno temu w grach zostało wydane w 2008 roku, w miękkiej okładce. Szata graficzna jest raczej zgrzebna: mało zdjęć, niewielki format i brak koloru. Kto
gustuje w kolorowych albumach, nie ma co tu szukać. Siła tej pozycji tkwi bowiem w zawartości, nie oprawie. Podzielona na kilka części, przybliża czytelnikowi czasy pierwszych komputerów, konsol
i gier. Przedstawia najważniejsze postaci elektronicznej rozrywki, kultowe tytuły i PRL-owską rzeczywistość. Plastyczny język, z jakiego autor jest znany, sprawia, że książkę czyta się
bardzo przyjemnie i te 127 stron można śmiało pochłonąć w jeden, góra dwa wieczory. To nie suche encyklopedyczne daty i fakty, lecz zbiór felietonów pisanych przez gracza dla graczy.
Jak to ja, nie wszystkie tezy zawarte w tomiku łyknąłem bez przepitki. Nie do końca jest prawdą, że w PRL-u w szkołach uczyli tylko rosyjskiego. Kto szedł choćby tzw. "dziesięciolatką", miał
dwa języki (oprócz rzecz jasna polskiego). Ja na ten przykład katowany byłem przez siedem lat francuskim (a do dziś umiem tylko "żarł pan żur"). Lekko dezorientowało mnie też używanie
sformułowania "komputer osobisty" w stosunku do 8-bitowców pokroju Spectrum czy Atari. Inne drobnostki nie warte są nawet wspomnienia. W zasadzie jedyną dużą bolączką
książki jest jej... wiek. Informacje, które podaje autor były świeże i odkrywcze 13 lat temu, ale dziś, dzięki np. Pixelowi czy pozostałym magazynom, eventom
(np. Pixel Heaven), a także netowi wiemy dużo, dużo więcej.
Czy warto zatem przeczytać Dawno temu w grach? Warto. To w szczególności doskonała lektura dla młodszego pokolenia komputerowców (Junior jest zachwycony), ludzi nie siedzących
zbyt "głęboko" w tematach retro czy redaktorów szukających miarodajnych źródeł przy pisaniu artykułów (vide ostatni Pixel). Polecam, choć i tak tej książki nigdzie nie
dostaniecie :)
 |
|
(23/11/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Trzynasty numer CD-Action parę dni temu zalał kioski i inne przybytki prasowe, a ja nie mogę go kupić, bo siedzę
na delegacji w jakichś durnych lasach. Poprosiłem zatem Juniora, żeby kupił "ekszyna" i obiektywnie go "zjechał". Kupił, przeglądnął i o dziwo wydał nad
wyraz pozytywną opinię. Posłuchajmy więc:
"Okładka nowego CD-Action straszy nadgniłą facjatą zombiaka z Dying Light 2: Stay Human. To oznacza, że z grą się coś dzieje.
I rzeczywiście, wczesną wersję ograł Ninho i spodobał mu się parkour, system walki oraz design miasta, słabo za to ocenił jakość fabuły i dialogi. Cóż, te elementy
w pierwszej części też nie błyszczały. Co do recenzji, jak zwykle nawalono ich od kopy, bo aż 32 sztuki. Najwięcej miejsca poświęcono
Guardians of the Galaxy, choć dwie z sześciu stron zajmuje sama grafika tytułowa. Strasznie to głupi pomysł z tym zapychaniem numeru na siłę, powielany co
miesiąc, tym bardziej że gra wcale nie jest wybitna (ocena: 8). Jak już coś to na takie miano zasługuje Metroid Dread na Switcha, któremu Otton wlepił
aż dychę! Pojechał chłop ostro choć fakt, że gra zbiera na świecie bardzo wysokie oceny. Z pozostałych tytułów, kukiełkowy indyk
A Juggler's Tale załapał się na 9-tkę, jest też kilka gier ocenionych oczko niżej: Riftbreaker, Forza Horizon 5 (właśnie pobieram z
Game Passa - sprawdzę!), Hell Let Loose czy remastery Alana Wake'a i Crysisów.
Publicystykę otwiera Smuggler świętujący 25. urodziny Lary Croft. W pierwszej, 6-stronicowej części artykułu o ikonie Eidosu co strona, to balony. Pewnie
fajnie będzie się czytać ;) Kolejne pięć stron zajmuje text o zmieniających się warunkach pracy w branży gier, czyli jak firmy starają się niwelować crunch,
wynagradzać pracowników za ciężką pracę itd. To mnie szczególnie interesuje, bo jeszcze dwa lata i kto wie, może będę częścią tego systemu. Z pozostałych
artykułów zaciekawił mnie dwustronicowy artykuł Bartłomieja Kluski o wkładzie Polaków w narodziny telewizji. Po ostatnich lekturach wiem już, że
wymyśliliśmy kamerę i aparat fotograficzny, może teraz okaże się, że jesteśmy pionierami telewizji? Dobre... :)
Jeśli chodzi o resztę pisma to nie znalazłem zbyt wiele ciekawego contentu: kilka felietonów (nudyyyy i zapychacze), Magazyn Kulturalny (Squid Game
dostał 7+, dla mnie ok), Action Redaction, Szpile i dział Technologie, gdzie znajduje się obszerny test procesorów Intel Core 12. generacji. Sensu tej ostatniej
rubryki w ogóle nie rozumiem, kto to czyta w dobie internetu?! Na koniec wspomnę jeszcze o artykule o Windows 11. Mnie zainteresował, bo sam miałem okazję
korzystać w szkole z Windowsa 11 i jak dla mnie to tragedia, marna podróbka macOS. A myślałem że Windows 10 jest
beznadziejny."
Tyle młodzież szkolna. Wracam na weekend do domu i zweryfikuję, co on tam nawymyślał. Ale to moja krew więc nie sądzę, żebyśmy wiele różnili się
w opinii o najnowszym CDA. Tak czy siak, jak już "ekszyn" kupiony, to go przeczytam.
|
(19/11/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Rok minął od ostatniego podsumowania popularności pism o grach. W międzyczasie były duże problemy z ankietą, przez jakiś czas nie
działała, w końcu Junior wziął sprawy w swoje ręce i od jakiegoś czasu zliczanie Waszych głosów hula aż miło. Popatrzmy więc, co się wydarzyło w czasie
ostatnich 12 miesięcy:
1. Pixel - 15,5%
2. Świat Gier Komputerowych - 11,6%
2. Secret Service - 11,6%
Niespodzianki nie ma - Pixel prowadzi z dość bezpieczną 4-procentową przewagą. Będący rok temu na drugim
miejscu Świat Gier Komputerowych został doścignięty przez Secret Service i na razie idą łeb w łeb.
Ciekawostką jest pojawienie się w zestawieniu CD-Action (10,7%), który wskoczył na 4 miejsce spychając
Gamblera i Top Secret. Nareszcie fani CDA zaczęli być aktywni i nastąpił zauważalny wzrost
głosów oddanych na spikaina i spółkę. Również PSX Extreme (6,9%) przebija się powoli do góry, z naciskiem na "powoli".
Zobaczymy, jak będzie następnym razem. Jeśli będziecie głosować, kolejne zestawienie już wkrótce.
Przypominam, że swój głos w ankiecie można oddać na stronie głównej www.zapach-papieru.pl.
|
(16/11/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Cztery numery PSX Extreme z drugiej połowy 2002 roku i pierwszej 2003 roku dorzuciłem do swojej kolekcji. Lata to
były dla braci konsolowej tłuste. Większość marek była już do kupienia w oficjalnej dystrybucji, a wśród "stacjonarek" wybór był większy niż obecnie. Oprócz
świeżo ukatrupionego Dreamcasta i ledwie dychającego PS One'a nasze portfele wabiły PS2, Xbox i GameCube. Wśród handheldów rządził wtedy GBA, choć wiązano duże
nadzieje z nadchodzącą Nokią N-Gage. Wizualnie biła na głowę Advance'a, ale już z grami było cienko, i jak ostatecznie skończyła, wszyscy wiemy. Tamten okres
to także kupa fajnych gier, z których niektóre zyskały miano kultowych, wiele też rozrosło się do rozmiarów pokaźnych serii (GTA: Vice City, PES 2,
Tom Clancy's Splinter Cell, Super Mario Sunshine czy Medal of Honor: Frontline).
PSX Extreme tamtych czasów to średnio grube kolorowe zeszyciki (84-108 stron) z lakierowaną okładką, wydawane na całkiem przyzwoitym
papierze. Redaktorem naczelnym był wtedy znany z ŚGK i Gamblera Przemysław [Mr. Ściera] Ścierski. Jego
blisko 13-letnia kadencja to najbardziej szalony okres w historii pisma, pełny głupawych pomysłów, wykrzywionych mord i luzackiego, często rynsztokowego
słownictwa. Wielu za tym nie przepadało (w tym niżej podpisany), ale dla rzesz czytelników to było to.
Tematy tabu? To nie tutaj. Seksizm? Jak najbardziej. Na porządku dziennym było publikowanie zdjęć mniej lub bardziej roznegliżowanych panienek, czy to realnych, czy
wirtualnych. Chcecie galerię najlepszych modelek z targów E3? Macie. A co z rankingiem najbardziej seksownych lasek z gier? Voila! Damy dla beki zdjęcie grubej
baby? Nie ma problemu! Wszystko to pachniało pisaniem przez nastolatków dla nastolatków i w dużej mierze takie było, jednak amatorszczyzną bym tego nie nazwał.
Bo jednego nie można zg(red.)om odmówić: są maniakami gier, znają się na grach i zawsze starali się zarażać swoim hobby najlepiej, jak potrafili. Z miłości do gier, nie dla kasy.
I może dlatego przetrwali do dzisiaj.
 |
|
(12/11/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
W trakcie bezowocnych jak dotąd poszukiwań czeskiego wydania CD-Action i rosyjskiej edycji Komputera, zawędrowałem na
forum fanów ZX Spectrum, prowadzone przez braci ze Wschodu. Znalazłem tam post
kolegi o ksywie "бох в отпуске", opisujący historię naszego rodzimego Komputera. W pierwszej chwili nawet się ucieszyłem, bo nie ma zbyt wielu informacji, jak
tytuł sobie radził lata temu na ruskim rynku, a tu trafiła się okazja dowiedzieć czegoś od "miejscowych". Cyrylica mi nie straszna, więc rączo wziąłem się za lekturę i... osłupiałem. Toż to jest
mój własny wpis, przepisany kubek w kubek z Zapachu Papieru i przetłumaczony! "бох" wrzucił też kalendarium ważniejszych dat w historii
Komputera, które wykoncypowałem, obrazki, a nawet całe zrzuty ekranu z mojej strony. Chamstwo i drobnomieszczaństwo przypieczętował brakiem podania źródła, z którego
"mocno" czerpał swoją wiedzę.
Zapachu Papieru jest już w sieci od 8 lat i wielu ludzi posiłkuje się jego zasobami. Korzystają z niego nie tylko zwykli
fani starych gazet, ale także byli/aktualni redaktorzy mediów komputerowych, Wikipedyści i wykładowcy akademiccy. Jest mi też znana rozprawa doktorska pani Dominiki z Łodzi, która
Zapach Papieru traktowała jako główne źródło internetowe. To miłe. Ale stosowanie metody kopiuj/wklej bez podania prawdziwego autora to lekkie sk@%$#*&%o.
Gdy sobie pomyślę, co czuli redaktorzy Crasha, gdy patrzyli na mapki do gier z Bajtka... brrr! Tymczasem powróciłem jeszcze na chwilę
na wspomniane rosyjskie forum, by ściągnąć kilka stron ichniejszego wydania Komputera. Pasuje pokazać klasę i podziękować autorowi, a więc "большое спасибо,
бох в отпуске" ;).
 |
|
(10/11/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Pixel nr 74 jest już dostępny. W zestawie dostajemy kolejny komiks duetu Kluska/Kleszcz, tym razem o
Jet Set Willy. Fajne, choć krótkie doświadczenie, no i co ten Bartek ze strony 9 taki zgrzybiały? Na Pixel Heaven wyglądał ciupkę młodziej :)
Listopadowy Pixel z pewnością grami nie stoi. Niby z 17 opisanych gier cztery mają znaczki jakości, ale poza Dark Pictures: House of Ashes
nic mnie nie zainteresowało, prawie same słabawe indyki. Okładkowy Komornik: Nieskruszony to oceniona na 73% wizualna nowela, o której konkurencja
milczy, a autor recenzji niewiele miał do napisania (więcej grafiki w tej recenzji niż tekstu). Ja rozumiem prawa rynkowe, no ale... Druga "okładówka" natomiast
- The Riftbreaker, dostała znaczek jakości i jest pewnie bardzo dobrą grą, ale ściągnąłem ją tydzień temu z Game Passa i jakoś nie mogę się przekonać, by zagrać.
Junior zaczął i pomimo wzroku orła jęczy, że mały interefjs. Z tym The Riftbreakerem to w ogóle cyrk wyszedł, bo zarówno w ostatnim
PSX Extreme, jak i w Pixelu jest grą "drugookładkową", w obu pismach są też wrzucone do góry nogami
(wyróżnik taki) wywiady z Pawłem Lekkim z Exor Studios i recki z niemal identycznymi notami (88% i 9-/10). Ten sam autor tekstów? Na szczęście nie, ale przeżywam
mocne "deja vu".
Na szczęście Pixela nie dla opisów nowych gier się kupuje, a dla publicystyki i retro klimatu, a tu jest na bogato. Zawiodłem
się trochę brakiem wywiadu z synem Clive'a Sinclaira (będzie za miesiąc), również relacja z Pixel Heaven to jakiś żart (więcej treści na Zapachu Papieru było),
ale i tak jest co poczytać. Najlepszą grą na świecie został jet Set Willy, co fajnie koresponduje z dołączonym komiksem. Nigdy tej gry nie skończyłem,
była piekielnie trudna, ale chyba ponownie uruchomię ją na moim C-64, by poczuć tą torturę. Bardzo zacnie zapowiada się historia mikrokomputerów
ZX-80/ZX-81, dla mnie to szczególne wspomnienie, bo ZX-81 miał być moim pierwszym komputerem (na szczęście nie był :)). Z chęcią pochłonę tekst o Zeldach
na przenośne konsole (osiem stron!), a także historie studia Delphine Sotware i gier o Conanie. Jako weteran Assassin's Creed: Odyssey (platyna, 226 godzin na budziku)
sprawdzę, czy Micz dobrał odpowiednio piękne obrazki do "21 klatek", spróbuję zaliczyć również artykuł o Stanisławie Lemie (z naciskiem na "spróbuję", bo
Marcina M. dość ciężko się czyta).
Dopełniaczami do 124 stron są standardowo stałe rubryki, jak Indykarium (łee!), Vive VR Corner (może być), RetroExpress (super!), Kosmos (lux! User Jama wrócił) czy
Big Box (ok), trochę chwastu (Sidequest, Autofire), a także felietony kwartetu Orbitowski-Gawron-Alex-Borek. Zabrakło działu o grach dla dzieciaków, albo
poszedł na chwilowy urlop, albo do lamusa. Ok, koniec ględzenia, czas na lekturę. Fotel bujany przystawiam, Trolla puszczam, kubek z kawunią przystawiam i w
lekturze się zatapiam. Zaraz, ktoś puka drzwi! "Kto tam?" "Komornik!" Jezu, byle nie nieskruszony!
Głupie, wiem ;).
 |
 |
|
(07/11/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Zbigniew [Zibi] Bański Zbigniew [Zibi] Bański](../autorzy/gfx/zibi.jpg) |
Baza autorów dostała upgrade notki Jerzego [Freda] Kucharza i nowy biogram Zbigniewa [Zibiego] Bańskiego.
Obu panów łączy wspólny tytuł - CD-Action, przy czym pierwszy z nich założył to pismo, drugi - według niektórych "będących w temacie" - zniszczył. Co do Freda to zapraszam tych, którzy jeszcze nie przeczytali jedyny z nim w polskim necie
wywiad, jaki udało się przeprowadzić Zapachowi Papieru, do jego notki na stronie.
Jeśli chodzi natomiast o Zbigniewa [Zibiego] Bańskiego, to żadnemu miłośnikowi CD-Action i nie trzeba go przedstawiać. Z pismem związany niemal od początku,
był jego redaktorem naczelnym przez 10 lat i drugie tyle dyrektorem wydawniczym. Co ciekawe, nigdy nie pisał o samych grach, nie znajdziecie ani jednej recenzji jego autorstwa. Za to
relacji z różnych spotkań, targów i eventów, gdzie oprócz części oficjalnej zawsze jest też poczęstunkowa, stworzył bez liku ;) Największą (choć chyba niepożądaną)
popularność zdobył w ubiegłym roku, kiedy to obwiniano go o wykończenie CD-Action i PC Formatu. Wspominam o tym w "ciekawostkach"
w jego biogramie, dlatego zapraszam gorąco do lektury.
 |
|
(03/11/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Nowa porcja czytania pod postacią listopadowego PSX Extreme wpadła mi w ręce. W internecie już
się śmieją, że plebiscyt na najbrzydszą okładkę roku właśnie został rozwiązany. Traktor, normalnie traktor! Ja jednak zostałem jakiś czas temu uświadomiony, że gry
okładkowe to nie jakaś fanaberia czy prywatny wybór redakcji, lecz najnormalniejsza reklama, za którą ktoś płaci ciężkie pieniądze. Nawet jak o Farming
Simulator 22 niewiele w środku poczytacie.
W bieżącym numerze opisano 29 tytułów. Najwyższe oceny otrzymały Metroid Dread ("9" i Gra Numeru) oraz polski The Riftbreak ("9-"). Ten
drugi produkt docenił Kroolik, który jak wiadomo jest fanem rodzimych gier i czasem patrzy na nie przez "różowe okulary". Na szczęście mogę to sprawdzić, bo gra
trafiła do Game Pass-a. Z tytułów zmiażdżonych najbardziej dostało się eFootball 2022 ("4"), ale to akurat żadna niespodzianka, bo gra Konami z zezowatym
Messim oceniana jest powszechnie jeszcze gorzej. Mnie osobiście zainteresował The Artful Escape, "gitarowa" przygodówka niezależnego studia
Beethoven & Dinosaur. W CD-Action b-side dał jej szóstkę i opisał jako raczej nudne doświadczenie, w PSX Extreme
Komodo dorzucił dwa oczka i jest nią zachwycony. Zaintrygowany ściągnąłem ją z Game Pass-a i jeszcze dzisiaj sprawdzę. Generalnie patrząc na recenzje jest w co
aktualnie pograć, a PSX-owe konsolometry to potwierdzają ("7" dla Xboksów i PlayStation, "8" dla Switcha).
Listopadowy PSX Extreme publicystyką stoi. Dużo, naprawdę dużo tekstów już na pierwszy rzut oka wzbudza zainteresowanie. Dla mnie
temat numer jeden to ocena konsol nowej generacji rok po ich premierze. Czuję satysfakcję, że moja ocena pokrywa się z opinią większości redakcji: Xbox Series X
na razie wygrywa z Sony ogólną dostępnością i ofertą. Jedźmy dalej: kolejne tematy numeru to artykuły o uniwersum Matrixa i wojnie konsol w 2001 roku. Co do
pierwszego, zaliczę go trochę później, bo poza świetnym pierwszym Matrixem nic z tych filmów nie rozumiem. Drugi temat natomiast pochłonę z ogromną przyjemnością,
bo osobiście pamiętam tamte realia, te wspaniałe konsole i cudne gry. W tych samych klimatach jest kolejny tekst - o tym, co słychać u Dreamcasta. Uwielbiam tą
przedwcześnie pogrzebaną konsolę i chcę ją ponownie kupić (z wędką!). Ciekawie również zapowiadają się arty o historycznych i "wirtualnych" tyranach
czy test nowego OLED-owego Switcha. No i nie mogę zapomnieć o relacji z Pixel Heaven, na którym redakcja "szmatławca" miała swoje pięć minut. Byliśmy z Juniorem,
uczestniczyliśmy w panelu i sprawdzimy, czy zgredziole aby nie konfabulują co nieco... ;)
Jak co miesiąc nowy PSX Extreme niesie tony dodatkowych treści: felietony (dużo!), stałe rubryki (Ohayo Nippon, Dobre bo polskie),
kąciki (komiksowy, filmowy) czy dział listów, a także rzeczy, o których zapomniałem, a przypomnę sobie pewnie po publikacji tego wpisu. Nieważne. Ważne, że jest co czytać.
Zasiadam wygodnie w fotelu, przysuwam gazetę i odsuwam szklankę z trunkiem. Wystarczy na dziś tego mleka :)
 |
 |
|
(31/10/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Od dawna chciałem mieć własny egzemplarz Puszki Pandory. Nie, nie po to, by pograć w tą mającą już dziś status kultowej przygodówkę. Nie mam nawet
ZX Spectrum. Podoba mi się kolekcjonerskie wydanie - nomen omen puszka, do której zapakowano kasetę z grą, no i ten unikalny numer na banderoli...
Pierwsza edycja "kolekcjonerki" w ilości 100 sztuk, która pojawiła się w 2012 roku na targach Poznań Game Arena, została całkowicie wyprzedana. Pojedyncze sztuki pojawiają się sporadycznie na aukcjach, ale ich ceny niekiedy szokują (nawet
ponad 2000 zł!). Moją szansą było załapanie się na reedycję (999 sztuk), która pojawiła się w 2021 roku dzięki zbiórce na wspieram.to. Akcję niestety przespałem, nie przegapiłem za to
okazji na zakup na tegorocznym Pixel Heaven. Nowiutka puszeczka o numerze 719 poza odrobinę inną grafiką niczym nie różni się od swojej poprzedniczki sprzed dziewięciu lat.
Przynajmniej taką mam nadzieję, bo Junior nie pozwolił mi otworzyć puchy i sprawdzić organoleptycznie. Ominęły mnie wprawdzie dodatki (mapa, drukowane opowiadania, naklejki), które dorzucano w czasie
akcji crowfundingowej, ale "złowiłem" za to na targach Borka, który podpisał mi się na moim egzemplarzu. Czyli w sumie wyszło na plus.
Jak wszyscy wiecie Puszka Pandory, której autorem jest Marcin [Borek] Borkowski, została stworzona w 1986 roku i
jest uznawana za pierwszą polską grę komputerową. Autor na początku próbował ją samodzielnie sprzedawać, zamieścił nawet reklamę w Bajtku, ale biznes mu się nie kręcił.
Powodem było wszędobylskie piractwo i złota zasada "dziś ja mam grę, jutro mają ją wszyscy". Dopiero później, po latach, odgrzebana i wydana w kolekcjonerskiej formie przez Roberta Łapińskiego,
Puszka Pandory sprzedała się w większych ilościach. Wprawdzie Borek i tak na niej cudów nie zarobił, ale może mieć przynajmniej satysfakcję, że te 1100 sztuk mu poszło:
100 sztuk w 2012, 999 sztuk w 2021 i jedna sztuka w 1986 roku :)
 |
|
(29/10/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
W miniony weekend (w sobotę) odbyła się IX-ta edycja organizowanych od 2014 roku Krakowskich Retrospekcji. Pomysłodawcą tego retro party jest
Marcin Kiendra, były redaktor Pixela, właściciel bloga Retrospekcja i współtwórca videocastu Loading. Dawniej impreza
odbywała się nawet dwa razy w roku, w 2021 r. w ogóle (pandemia). Miałem pewne obawy co do frekwencji po tak dłuższej pauzie, jak okazało się niepotrzebne. Była to chyba największa
odsłona w historii, dopisali zarówno wystawiający, jak i odwiedzający. A było na co popatrzeć, dotknąć czy zagrać. Oprócz klasycznych komputerów i konsol 8- i 16-bitowych było parę rzadkich
sprzętów, jak komputery ELWRO 800-2 Junior, Timex 1000 i MSX 2+ Sanyo, czy konsole Vectrex, PC Engine i Fujitsu FM Towns Marty. Można było pograć na automatach arcade, pooglądać eksponaty z
Muzeum Techniki czy przetestować prototypowe joysticki i hełm VR (super sprawa!). A także zrobić wiele, wiele innych rzeczy.
Zapach Papieru od kilku lat jest stałym gościem imprezy. Nie inaczej było tym razem. No, może trochę inaczej, bo... nie mogliśmy zaprezentować naszych
zbiorów! Ze względu na nadspodziewanie wysoką frekwencję i ciasnotę (a także nasze spóźnialstwo) zabrakło dla nas miejsca. Początkowo rozłożyliśmy się jedynie z naszym Capcom-em, który zaraz zaczął r
obić furorę wśród najmłodszej części retro społeczności. Junior patrzył ze zgrozą, jak maluchy naparzały w przyciski i szarpały gałkami. Niepotrzebnie. Arcade sticki Sanwa są prawie niezniszczalne. Ale ze
względu na to "prawie" na następną edycję może zabierzemy coś innego... ;) Wracając do imprezy, dopiero po dwóch godzinach udało nam się wyszarpać trochę miejsca, żeby choć częściowo zaprezentować
makulaturę. I dobrze się stało, bo ludzie zaczęli przychodzić, grzebać, czytać itd. A jeden zapaleniec to nawet listingi przepisywał na Amstrada z naszych IKS-ów! Prawdziwy hardkorowiec.
Krakowskie Retrospekcje IX należy uznać za imprezę udaną. Już nie mogę doczekać się kolejnej, jubileuszowej X edycji. Z pewnością znowu się zjawimy z pudłami pełnymi
gazet, choć tym razem przyjedziemy ciupkę wcześniej.
 |
|
(25/10/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Sześć numerów magazynu Mikroklan z lat 1986-1987 trafiło do moich zbiorów. Te nieobszerne, 32-stronicowe kolorowe
zeszyty zachowały się w bardzo dobrym stanie. Jest to zasługa zarówno dobrego traktowania ich przez poprzedniego właściciela, jak i kredowanego papieru,
na którym zostały wydrukowane. W środku dużo kursów programowania, również dla początkujących, listingi, opisy sprzętu i programów użytkowych. W pierwszych
numerach jest dużo materiałów dla 8-bitowców, w kolejnych dominują już 16-bitowce z PC na czele. Gier nawet w śladowych ilościach nie ma. Z magazynów, które
zdonyłem wcześniejsze były redagowane przez zespół miesięcznika Informatyka, późniejsze zaś przez redaktorów Horyzontów Techniki.
Dwie redakcje i dwa różne style pisania. O ile ludzie z HT używali współczesnego języka informatycznego, o tyle dinozaury z Informatyki
posługiwali się wyrażeniami typu: sztywny dysk (twardy dysk), płytka grafiki (karta graficzna) czy monitor ekranowy (czyli po prostu monitor). Fajnie się to czyta, trzeba
tylko bardziej się skupić :)
Dla porządku przypomnę Juniorowi i jego rówieśnikom, że Mikroklan to czasopismo ukazujące się w latach 1986-1988 i 1991-1992. Wydawane było przez
Wydawnictwo NOT-SIGMA (po restarcie przez Rubikon) i drukowane w Austrii (w czasach PRL-u!). Łącznie ukazało się 22 numery. Ciekawostką jest fakt, że już w latach
1984-1985 Mikroklan funkcjonował jako 8-stronicowa wkładka do Informatyki, więc z tej perspektywy patrząc
jest to najstarsze polskie pismo komputerowe (starsze od Bajtka!).
 |
|
(22/10/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
CD-Action nr 327 od dziś w sprzedaży. Nabyłem, sprawdziłem, może być. A teraz garść szczegółów, parę pochwał i
jedna nagana.
Kilka zapowiedzi i testów przedpremierowych plus 32 recenzje - to zawartość growa bieżącego numeru. Okładkowy Battlefield 2042 został przetestowany na
miesiąc przed premierą i zrobił dobre wrażenie na Krigorze. Ja nie zagram, więc przeskoczyłem od razu do recenzji. A tam siedem produkcji ze znakiem jakości,
z najwyżej ocenionymi (9/10) Lost Judgement i Kena: Bridge of Spirits. Czyli bez niespodzianek. "Dziewiątkę" dostał także Cyberpunk Red,
ale to gra fabularna. Ciekawostką niech będzie fakt, że przebój ostatnich dni - Far Cry 6 - doczekał się największej recenzji, ale zasłużył "jedynie" na
siedem oczek. I co więcej, jak relacjonował mi ostatnio Junior, gra na świecie zdobywa większość ocen w tych granicach. Tak więc User Jama ze swoim 95% w
Pixelu chyba mocno odpłynął. Ale że to spec od przygodówek, a do opisania wcisnęli mu grę akcji, można mu wybaczyć ;). Dla porządku dodam, że
w ramach Kaszanki Zone w najnowszym CDA najniżej oceniono Rico London (2/10). A Kaszanka, cóż, pojawia się i znika.
Publicystyka wita historią dyskietki by Smuggler. Nie wiedziałem, że można o tym napisać sześć stron, ale potwierdzam - można. Znacznie skromniej (choć zakładam
się że równie ciekawie) prezentuje się kolejna historia, tym razem fotofonu. Wpadł mi w oko także tekst o sequelach, które miały być całkowicie innymi grami, ale
"podczepiły się" pod tytuły, które odniosły sukces. Ciekawe, ciekawe... Doceniam także tekst o Diunie, po czym i tak przesuwam go na koniec kolejki. Nigdy jakoś nie
przepadałem za tym pełnym piachu uniwersum.
Zawartość CD-Action to także felietony (w końcu ktoś napisał o zmarłym sir Clivie Sinclairze), dział sprzętowy (ziew), a także stałe
rubryki. Te moim zdaniem stanowią dużą siłę CDA i zawsze pochłaniam je z przyjemnością, szczególnie Magazyn kulturalny, Szpile i Action Redaction. Zalewam
kubek przedniej yerby mocno twardą wodą, rozsiadam się w fotelu z wkładką masującą i zatapiam w lekturze...
...ale zanim się zatopię, jeszcze NAGANA! Nie znalazłem w najnowszym CD-Action choćby wzmianki o Pixel Heaven. Ja wiem, że
organizuje ją wydawca konkurencyjnych pism, ale tak mało dobrych eventów ostatnimi czasy mamy, że naprawdę szkoda je olewać! Było mnóstwo ludzi, dużo gier i
retro sprzętu, wystawy, świetne panele dyskusyjne, ważni goście (syn Clive'a Sinclaira!) itd. Długo by wymieniać, a dla CDA po prostu imprezy nie było.
Małe to, strasznie małe...
|
(19/10/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Wszedłem w posiadanie Atari 2600 z joystickiem i sześcioma kartridżami. Nie miałem dotąd tego sprzęciku w
kolekcji, dlatego miło ugościć kolejnego przedstawiciela drugiej generacji konsol. Nie jest to wprawdzie pierwsza "drewniana" wersja, która nosiła jeszcze
nazwę Atari VC, lecz model Junior, który produkowano od roku 1986. Mój egzemplarz (wersja z tęczą na całej szerokości obudowy) jest
właśnie z roku 1986 i mimo 35 lat na karku zachował się w doskonałej formie. Uwagę zwracają dość oryginalne manipulatory z przyciskami nie u góry, lecz z boku podstawy.
Zdarzały się też edycje z klasycznymi atarowskimi joystickami, wiosełkami, a nawet pilotami.
Nie jestem fanem nowych wersji starych konsol, które ostatnimi laty zalały rynek. Ważne jest dla mnie obcowanie z czymś wiekowym, historycznym, oryginalnym , a nie
podróbką. Tylko na takim sprzęcie jestem w stanie zdzierżyć gry z tamtej epoki. Bo jakie są, każdy wie. A tak, to nawet Junior uległ urokowi starej konsoli i
masteruje wyniki w Centipede aż miło.
Nobliwe Atari 2600 znalazło swoje miejsce na półeczce w komórce Harry'ego Pottera.
 |
|
(15/10/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Pixel Heaven 2021 za nami. Po rocznej przerwie event zagościł w budynku Warszawskiej Szkoły Filmowej. Z braku
czegoś takiego jak hala stoiska zajmowały hol główny i
sale wykładowe na piętrze, panele dyskusyjne odbywały się natomiast w sąsiadującym kinie „Elektronik”. Nie wiem, jak to będzie wyglądało w liczbach, ale impreza
była chyba mniejsza niż w ostatnich edycjach. Co nie znaczy, że brakowało odwiedzających. W sobotę w godzinach szczytu ciężko było się przecisnąć przez tłum
fanów, że o zagraniu sobie na czymkolwiek nie wspomnę.
Atrakcji nie brakowało. Pogwarzyliśmy z mniejszymi i większymi developerami i pograliśmy w tytuły, które załapały i nie załapały się do Pixel Awards Europe
(pozdrówka dla kolegi prezentującego skrzyżowanie walk mechów z karcianką – fajny pomysł). Junior coś nawijał o pracy z 11 bit studios i QLOC-em.
Kusili go wizytówkami, ale dopóki nie otworzą swoich siedzib w Krakowie, nie jest zainteresowany ;)). Ja z kolei pogwarzyłem sobie z panem Andrzejem Krawczyńskim
z Elbląga, właścicielem Arcade Classic Museum i synem pierwszego konstruktora konsoli do gier w Polsce, o którym pisał niedawno
PSX Extreme. Potem z Juniorem przetestowaliśmy mnóstwo retro maszynek (Vectrex z Władysławowa rulez!) i gier, oglądnęliśmy rzadkie
okazy na wystawach Sinclaira (PC 200!) i Apple’a (rewelacyjna replika Apple I, podpisana przez Steve’a Wozniaka), zrobiliśmy zakupy na giełdzie (wkrótce się
pochwalę), a na deser prawie zapisaliśmy się do klubu Tetrisa i kupiliśmy planszówkę. A potem poszliśmy do kina „Elektronik”.
W kinie spędziliśmy dobre kilka godzin, bo panele były naprawdę ciekawe. Do najfajniejszych zaliczyliśmy dyskusję o fenomenie
ZX Spectrum, odcinek specjalny Faux Pas i spotkanie z redakcję PSX Extreme. Co do spotkania z synem Clive’a Sinclaira
to moim zdaniem było jakieś niemrawe. Chyba lepiej będzie poczekać na wywiad Micza z Crispinem w następnym Pixelu. No ale jeśli chodzi
o redakcję „szmatławca”, to na żywo są równie zwariowani jak na łamach pisma. Uśmialiśmy się z Juniorem setnie, a część anegdotek zapisałem w kajecie i nie zawaham się ich
użyć w przyszłości.
Zapach Papieru tegoroczny plan na Pixel Heaven wykonał w całości. To, co chcieliśmy zobaczyć – zobaczyliśmy. Tych ludzi,
których chcieliśmy spotkać – spotkaliśmy. Bardzo się cieszę, że mogliśmy poznać się osobiście z Łapuszem, Bartkiem Kluską i Zooltarem, porobić fotki z Butcherem
i Kosem, zamienić parę słów z Borkiem, Miczem i resztą ferajny. Świetni ludzie. Do zobaczenia za rok!
|
(12/10/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Dwa dni temu październikowy Pixel trafił do saloników prasy. Akurat w sam raz tuż przed imprezą Pixel Heaven, która
się odbywa w ten weekend, a o której sporo można było przeczytać wewnątrz numeru. A o czym jeszcze można przeczytać przewracając czerwone, kubek w kubek identyczne jak
w PSX Extreme okładki?
Dziś wyjątkowo zacznę od publicystyki, bo odejście Clive'a Sinclaira zaważyło po części na zawartości bieżącego wydania, że o Pixel Heaven nie wspomnę
(chociaż nie - wspomnę, ale w następnym wpisie). Dla mnie tematem numeru jest artykuł Bartka Kluski o wynalazkach Sir Clive'a, zarówno tych znanych, które przyniosły mu
sławę i pieniądze, jak i tych mniej popularnych, które zawiodły go na skraj bankructwa. Te osiem stron wchłonę noskiem za jednym zamachem. Z innych rzeczy,
ciekawie zapowiada się tekst o serii Ghostn's Goblins. Nie wiem, czy jest to "Najlepsza gra na świecie", ale z pewnością najtrudniejsza. W sequel tnę
od kilku miechów na konsoli Capcomu i za grzyba nie mogę wyjść poza początkowe lokacje. Fajnie będzie także poczytać o historii firmy Silmarils, która
dinozaurom kojarzyć się może z cyklem Ishar, ja natomiast zagrywałem się w ich mniej znany tytuł - Arabian Nights. Jako odskocznię od czasów i gier
retro potraktuję tekst o husarii (choć to też formacja mocno retro ;)), wrzucony zapewne przy okazji premiery Humankind.
W dziale nowych gier w tym miesiącu zrecenzowano 18 tytułów, z których połowa otrzymała znaczek jakości. Zauważam (zresztą nie tylko w
Pixelu), że ostatnimi czasy te znaczki przyznawane są nagminnie i zaczynają tracić na swojej ekskluzywności. Jako czytelnik
chciałbym, aby wyróżniano nimi absolutnie najlepsze gry, a nie wszystkie bardzo dobre. Lećmy jednak dalej. Najwyższą ocenę, co mnie specjalnie nie dziwi przyznano
Far Cry 6 (94%), najniższą - Aliens: Fireteam Elite (65%). Generalnie nie ma w tym miesiącu większego rozdźwięku pomiędzy reckami tych samych
tytułów w różnych czasopismach. Jedynie No More Heroes III na Switcha w Pixelu dostało 85%, a w
CD-Action "tylko" 6/10. To spora różnica, choć w tym przypadku gust Michał R. Wiśniewskiego jest zgodny z upodobaniami graczy i recenzentów na
Metascore, a Eugeniusz Siekiera wyszedł na malkontenta :).
Do pisma jak zwykle wrzucono stałe rubryki, te co lubię bardzo (RetroExpress, Big Box, 21 klatek) i te co lubię mniej (Indykarium, Autofire, Sidequest - choć
planszówki rulez!). Zaskoczył mnie brak kosmicznego felietonu Usera Jamy, ciekawe czy to jednorazowo (może tak się zagrywał w Far Cry'a 6, że nie zdążył),
czy już na stałe. Szkoda by było. Są oczywiście felietony stałej brygady i wiele innych tekstów, o których nie wspomniałem, co nie znaczy, że to gorszy sort.
Już nie ma co wymieniać, trza czytać. Rybki nakarmiłem, kota pogłaskałem, poobiedni kubek "plujki" przysuwam i za lekturę się zabieram. Strona 65... co to,
Sinclair wybuchowy zegarek skonstruował?!
 |
|
(10/10/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Rzut beretką od mojego domu znajduje się jedyny w gminie sklep komputerowy. Nie wiem, jaki jest model biznesowy jego właściciela, ale nigdy nie
widziałem tam ani jednego klienta. Trudno zresztą się dziwić, skoro to raczej składnica złomu niż sklep, a to co straszy na półkach przykryte jest grubą warstwą
kurzu. Przechodzę obok codziennie, więc ostatnio zaryzykowałem i wlazłem. I nie pożałowałem. Po chwili wyszedłem z trzema zafoliowanymi, mocno zakurzonymi
kartonowymi pudełkami z grami: Saga Icewind Dale, Świątynia Pierwotnego Zła i
Painkiller Overdose. Toż to już zabytki, na dodatek wydane w big boxach! Trzy "kartony" za niecałą stówkę jeszcze mi się w życiu nie przydarzyły.
Pierwsze, co zrobiłem po przyjściu do domu, to obniżyłem wartość zdobyczy o połowę ściągając folię i otwierając pudełka. Taki wariat jestem ;) Nie powiem,
świadomość unboxingu fabrycznie zapakowanych staroci mile łechtała moje ego. Otwarłem, wyjąłem skarby i... zamarłem. Tu nic oprócz płytek nie ma!
Żadnych instrukcji, kart rejestracyjnych, poradników, map czy art booków - absolutnie nic! Oczywiście, cała wspomniana zawartość (a nawet więcej) znajduje
się w wersji cyfrowej na kompaktach, ale co z tego. Nie po to kupuję duży karton, żeby z niego wypadła malutka płytka! Z uczuciem zrobienia w trąbę przez
CD Projekt ustawiłem swoje zdobycze na półce. Cóż, wspólnie poudajemy, że są to prawdziwe big box-y. A do gminnego sklepu komputerowego jeszcze zaglądnę.
BTW, pół roku bezustannego borykania się z niedziałającymi ankietami było dobijające i w końcu uznałem, że czas to zmienić. Wprawdzie
free4web.pl, na którym miałem ankiety ostatecznie zdechł, ale jest przecież mój ukochany syn Junior, laureat szkolnych olimpiad, uczeń prestiżowego
technikum informatycznego i przyszłość polskiego devu. Pogadaliśmy jak mężczyźni i w efekcie Zapach Papieru może się znowu
cieszyć rankingami najlepszych pism i autorów. Miałem zarchiwizowane stare ankiety, więc oczywiście nie zaczynamy od początku. Zachęcam do głosowania i
promowania swoich ulubieńców.
|
(08/10/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Przeprowadziłem bardzo ciekawy wywiad z Jerzym [Mac Abrą] Poprawą, wielokrotnym naczelnym CD-Action,
który możecie znaleźć na stronie Zapach Papieru.
Ciekawy, bo starałem się zadawać pytania, których nikt wcześniej nie zadawał, a nie jest to łatwe. Mac Abra jest postacią znaną i nie raz już dawał się
namówić na pogaduszki z różnymi mediami lub sam się "obnażał" na łamach CD-Action. Czytając jednak rozmowy z nim zauważyłem, że ma coś w sobie
z polityka i sprytnie unika odpowiedzi, gdy mu zadać niewygodne pytanie. Postarałem się więc, bo u mnie był w 100% szczery - czy mi się udało, oceńcie sami :)
Wywiad znajdziecie w notce Jerzego Poprawy w zakładce "Redaktorzy/autorzy", możecie też na niego wejść z poziomu podstrony
"Wywiady/relacje".
|
(05/10/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Wczoraj pojawił się w sprzedaży 290 numer PSX Extreme. Miłą niespodzianką jest extra osiem stron. Czerwony kolor okładki przywodzi na myśl czasy
Secret Service, a dumny dyktator Yary, zasłaniający łepetyną tytuł pisma jasno sugeruje, jaka gra będzie języczkiem uwagi w najbliższym czasie.
I rzeczywiście, mimo iż redakcja PSX-a szarpała w Far Cry'a 6 nie za długo (bo przedpremierowo - premiera 7 października), to już teraz, ledwie po liźnięciu tematu daje mu ocenę 9-.
Żaden z recenzowanych w bieżącym numerze 25 tytułów nie otrzymał wyższej noty, choć kilka hitów załapało się na 8+ (m.in. Deathloop, Death Stranding Director's Cut czy FIFA 22). Miano "gry numeru" przyznano
Zeldo-podobnej przygodówce akcji Kena: Bridge of Spirits (ocena: 8+), baty za to zebrał Monster Harvest (3+). Mnie osobiście zaciekawił zalatujący Yakuzą Lost Judgement
(też dostał 8+), a Juniora - fana Castle Crashers - wyglądający podobnie Tails of Iron (nota to... zgadliście: 8+). Generalnie zrecenzowano dużo dobrych tytułów i jest w co pograć.
Ładnie to zresztą zwizualizowano na konsolometrach. A propos konsolometrów, jeden z komiksowych żartów pokazuje gruby goły brzuch. Mam nadzieję że nikt delikatny nie zauważy, bo znowu się zacznie...
Tradycyjnie w nowym PSX Extreme znajdziecie trzy tematy numeru. Choć na słowo "kryptowaluty" reaguję alergicznie, najbardziej zaintrygował mnie właśnie art o
kryptowalutach, a właściwie zarabianiu ich poprzez granie. Pozostałe dwa tematy to duży 6-stronicowy wywiad z Michałem Dębkiem z Try Evidence o trendach, analizie gier, neuromarketingu itp. oraz
historia serii Diablo (który to już raz...). Zostawię je na później. A wcześniej zaliczę tekst o teamie Double Fine, bo jestem fanem ich gier. Akurat próbuję skończyć (pierwszy raz!)
Full Throttle Tima Schafera, no i uwielbiamy z Juniorem obydwie części Costume Questa. Następnie przeczytam artykuły o komputerowych strip pokerach (w które oczywiście
nigdy nie grałem), a także fenomenie "Power Rangers". Wstyd się przyznać, ale wciągnąłem się przy dzieciach w oglądanie tego głupawego, prymitywnego serialu. Ale "Jackassów" nigdy nie trawiłem,
więc art o nich przetrawię również na końcu.
108 stron PSX Extreme mieści oczywiście o wiele więcej treści niż wymieniłem. Nie można zapominać o stałych rubrykach, jak Ohayo Nippon, Comix Zone, Region Filmowy,
Myszaq lubi (nie czytać na noc!) czy Listy (tylko jedna strona! HIV - kończysz się!). Miłośnicy felietonów również nie będą narzekać, mając do wyboru kilkanaście tekstów mniej
lub bardziej lubianych autorów. Czas na mnie, kawę ziarnistą zaparzam, czerwone okładki rozwieram i lekturę poczynam. Co to są te strip pokery...
BTW za tydzień widzimy się na Pixel Heaven! Kto się jeszcze nie zdecydował, niech zerknie na
stronę imprezy. Warto!
|
(01/10/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Na osi czasu umieściłem magazyny PlayStation Plus i PlayerStation Plus, o których wcześniej zapomniałem. Periodyki te
ukazywały się łącznie w latach 1998-2005.
Dlaczego wymieniłem je razem? Bo to tak naprawdę jedno i to samo czasopismo, które w latach 1998-2000 nazywało się PlayStation Plus, a w latach 2000-2005
PlayerStation Plus. Po zmianie tytułu ciągnięto nawet starą numerację, stąd dziś bez zbytnich badań wiadomo, że łącznie ukazało się 48 numerów.
Jak nietrudno zauważyć, PlayStation Plus i PlayerStation Plus opisywały produkcje na konsole Sony i, jak twierdził jego redaktor naczelny i
wydawca Robert Jerzy Szmidt (znany dziś pisarz fantastyczny), publikowały najdokładniejsze poradniki do gier na rynku. Nie wszystkim to jednak było w smak i w pewnym momencie doszło do starcia
z redakcją OPPM (M.Suchocki/D.Kazik), która miała oficjalną licencję Sony i również wydawała pismo z poradnikami (Total PlayStation).
W efekcie "spiny" Szmidt zmienił tytuł na mniej "oficjalny", pismo jednak dalej wydawał (biznes zamknął mu parę lat później internet). Niesmak i żal do konkurencji jednak pozostał, co można wyczytać nawet dziś, po latach. W wywiadzie dla strony
https://strefapsx.pl w 2014 roku stwierdził: "Próba odebrania nam tytułu miała oczyścić im [OPPM - przyp.aut.] rynek, niestety nie udała się, dokonaliśmy
płynnie niewielkiej korekty tytułu a jakiś czas później okazało się, że koledzy oskarżający wszystkich wokół o wspieranie piractwa, przepisywali teksty skąd się dało, z
Neo, z Sieci a także od nas".
 |
|
(28/09/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Trzymam w dłoniach najnowszy numer CD-Action. Czarna, efektowna okładka z ksenomorfem z Aliens: Fireteam Elite robi wrażenie i
bardzo się podoba Juniorowi. Przekartkował jednak magazyn i stwierdził, że reszta jest do luftu. Ja też przekartkowałem i stwierdzam, że do luftu nie jest. Jest nieźle, czyli...
Growo bieżący CD-Action zadowala. Jest dużo i różnorodnie. Na pierwszych stronach mamy 8-stronicową prezentację nowości z Gamescomu. Szczerze mówiąc żaden z
zapowiadanych hitów nie powalił mnie na kolana, no chyba że mówimy o LEGO Star Wars: Skywalker Saga. Serię uwielbiam i od zawsze masteruję na maxa, nie omieszkam więc tego samego zrobić
z nową odsłoną. Ale zostawmy zapowiedzi i popatrzmy na recenzje bieżącego softu. Opisano 31 gier, z których siedem otrzymało notę powyżej osiem oczek i znaczek jakości. Nie należy jednak do nich
okładkowy Aliens: Fireteam Elite, co powoli staje się tradycją. Na hit numeru pretenduje Deathloop (obszerna recenzja, nota: 9), na shit: Foreclosed (4+). Dziwi mnie dość
niska ocena Road 96, którą mam w planach ograć po entuzjastycznej recenzji w ostatnim Pixelu. No ale jeśli to nie karcianka, 9kier wyższej oceny niż 6 nie da.
Zwróciłem też uwagę na reckę gry 12 Minutes, którą Junior skończył, scalakował i bardzo mi zachwala.
Publicystycznie nowy CD-Action nie powala. Jest niezbyt dużo i nie za ciekawie. O historii WWW czytałem już ze sto razy, w tym chyba nawet w CDA (muszę sprawdzić).
30-lecie SNES-a uczczone zostało miniaturowym tekstem z ledwie garścią polecanych tytułów. Słabe to. Artykuł o modzie na stare FPS-y wygląda za to dość solidnie, opisuje zjawisko, zawiera przykłady
itd., tylko że akurat to tematyka nie dla mnie. Najbardziej zacnie wyglądają moim zdaniem arty o niedoszłych sequelach gier i historia pleografu (w ramach Muzeum Techniki), cokolwiek by to było.
Oprócz wspomnianych wyżej treści w najnowszym CD-Action znajdziecie kupę rzeczy nie wspomnianych przeze mnie plus standardowy chwast: felietony, Magazyn Kulturalny, Szpile, Action Redaction,
Gamewalker itd. Lekturę zatem czas zacząć. Otwieram stronę na recenzji Road 96...
 |
|
(23/09/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Trzy 17-letnie NEO Plus-y z 1 kwartału 2004 roku dodałem do swojej kolekcji. Kolorowe, 84-stronicowe (poza 100-stronicowym numerem styczniowym,
który o dziwo był numerem świątecznym) pisemka kuszą okraszonymi nawałem informacji okładkami, czyli czymś dzisiaj niedopuszczalnym. Bo dziś rządzi minimalizm i asceza, niektórym
nawet dyskobol przeszkadza (taki żarcik...). Ówczesne NEO Plus wyładowane było informacjami po brzegi, 40 recenzji w numerze to był żaden wyczyn, do tego
dochodziły kąciki gatunkowe, dział publicystyki (z płodami również czytelników), listy itd. Cechą charakterystyczną pism tamtych lat były reklamy sklepów z obowiązkowym spisem i miniaturkami
okładek setek tytułów. To taki folklor tamtych czasów, ukrócony przez Internet.
Rok 2004 był dla graczy konsolowych rokiem wyczekiwania, ale też obfitości. Wyczekiwania, bo na bliższym horyzoncie majaczyły się handheldy nowej generacji w postaci
PSP i NDS-a, a na dalszym Xbox 360, zapowiadający nadejście ery gier HDTV. A obfitości, bo, jak to ze sprzętem mającym już trochę latek na karku bywa, z konsol 6-tej generacji wyciskano ostatnie
soki i na rynku pojawiały się prawdziwe hity, jak Killzone, Resident Evil IV, Mafia czy Gran Turismo 4. Wprawdzie tytuły na PS2 zaczęły lekko odstawać oprawą od
konkurencji (GC, Xbox), z drugiej strony ogrom oferty rekompensował braki sprzętu Sony. Co do PSX-a, występował jedynie na okładce pisma. Podobnie Dreamcast, który pojawiał się już tylko w
reklamach firm wysyłkowych.
Zawsze lubiłem styl NEO Plusa. Nie ukrywam, że bardziej mi się podobał od wyluzowanego stylu PSX Extreme. Ale nie
ukrywam też, że pismo Gulasha z tamtego okresu prezentowało się słabiej od pisma Ściery: mniej stron, słabsza szata graficzna (te bloki litego tekstu!), mniej rubryk, nowych pomysłów itd.
Rozmawiałem o tym w 2005 roku na zjeździe GOL-i z jednym z kolegów Gulasha i powiedział mi, że inni też to widzą, ale naczelny NEO Plusa nic nie da sobie powiedzieć.
Nie wiem, jak to naprawdę było, ale chyba nie aż tak źle, skoro pismo przetrwało do 2012 roku. Dziś z trzonu redakcji jedynie Marcellus i Mielu coś tam jeszcze skrobią... u konkurencji ;)
 |
|
(21/09/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Wczoraj zmarł Sir Clive Sinclair, genialny wynalazca, twórca m.in. legendarnego ZX Spectrum. Miał 81 lat. Dla nas, pokolenia
dorastającego w latach 80-tych był guru, symbolem wprowadzenia komputerów pod strzechy. Jego wkład w popularyzację informatyki doceniła sama królowa
brytyjska, nadając mu tytuł szlachecki. Jednym słowem był kimś i takim pozostawał do dzisiejszych czasów.
Mimo iż Clive nie okupował ostatnio czołówek gazet, jego odejście moim zdaniem zasługuje choćby na wzmiankę w najpopularniejszych serwisach informacyjnych,
które posiadają przecież własne rubryki o technologiach. Tymczasem z wielkiej trójki (Onet, Wirtualna Polska, Interia) tylko Interia zamieściła
stosowną informację. Reszta ma to w nosie. A na Onecie newsem dnia jest to, co Wardęga powiedział Fritzowi, czyli wielka "spina" między youtuberami.
Takimi rewelacjami szczyci się dział o nazwie "Technologie i Gry". Chciałoby się powiedzieć: "ŻENADA!", ale chyba nie ma to sensu. Taki jest współczesny
świat, inny niż nasz. Wracam do swoich starych sprzętów i gazet.
RIP Clive.
 |
|
(17/09/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Baza autorów doczekała się dwóch update'ów. Pierwszy to uzupełnienie notki Romana Bąbla, jednego z opisanej w Pixelu
"Trójki z Grzybowskiej". Najbardziej niesamowite w tym osobniku jest to, że mimo widnienia w stopce redakcyjnej (jako redaktor!) aż trzech pism nie
znalazłem ani jednego jego tekstu!
Drugim updatem jest całkiem nowa notka Jarosława Młodzkiego, związanego głównie z Komputerem i Bajtkiem. Nie
opisywał gier (choć definitywnie nimi nie gardził, zapraszam do "Ciekawostek" w jego biogramie), lecz z racji bycia naczelnym pierwszego polskiego magazynu
promującego komputerową zabawę (rubryka "Co jest grane", Wydania Specjalne Bajtka o grach, wywodzący się z niego
Top Secret) zasługuje IMO na miejsce w Hall of Fame Zapachu Papieru.
|
(15/09/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Pixel nr 73 trafił wreszcie do kiosków. Kupiłem, zestawiłem okładkę z okładką najnowszego numeru PSX Extreme i
potwierdzam - pasują (prawie) do siebie. Choć szczerze mówiąc, bardziej mi się podoba tylna alternatywna okładka z husarią z turówki Humankind. A co w środku?
Ze świeżych tytułów, w bieżącym numerze opisano 14 sztuk, z czego 8 dostało znaczek jakości. Najwyższa ocena przypadła DEATH TRASH (86%), najniższa - NECROMUNDA: HIRED GUN (65%).
Żadna z gier nie okazała sie absolutnym hitem, żadna też absolutnym shitem. Ja z pewnością w najbliższym czasie zagram w THE ASCENT i OMNO, które i tu, i u konkurencji zbierają
pochwały, a które mam za friko w game passie. Zaintrygowała mnie także ROAD 96, na razie po krótkim opisie i obrazkach, zobaczymy, czy recenzja będzie również zachęcająca.
Dział publicystyczny cyklami gier stoi. Na w sumie 20 stronach spisano historie serii Castlevania, Zelda (pierwsze trzy części) i System Shock. Jest co poczytać, choć
wielkim fanem żadnej z tych gier nigdy nie byłem. Tak jak nie byłem fanem NBA Live 98, która znalazła się w rubryce "Najlepsza gra na świecie". Z dużą przyjemnością pochłonę natomiast
artykuł o ekranizacjach przygód Pana Kleksa. Moim ulubionym fragmentem tej dzieciącej trylogii jest nie ten z robotem o imieniu Bajtek, lecz piosenka Janusza Rewińskiego "Latający Holender" z
"Podróży Pana Kleksa". Śpiewam ją niemal codziennie pod prysznicem. Z pozostałych materiałów, chętnie dzięki 21 klatkom powspominam wspaniałą Mafię, poczytam o nowych planszówkach w
dziale Kostką i kartką (trzy strony, brawo!) i starych grach w Retro Express. A potem już będzie z górki, czyli inne stałe rubryki (Indykarium, Vive VC Corner, Pixel Kids) i felietony tych
samych obywateli co zwykle.
Żaden z artykułów w najnowszym Pixelu nie wyrwał mnie na pierwszy rzut oka z butów, ale i tak jak zwykle jest co poczytać. Dziś ciepło, więc chłodnego browarka
nie odmówię, nogi na sufit wykładam i gazetę na stronie 80 otwieram. "To jest Lucy, to Mary, a ta, ośmiornica jest siostrą potwora..."
 |
 |
|
(10/09/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Ostatnie półtora roku wyrugowało z naszego życia growe imprezy masowe. Duże (E3), średnie (Pixel Heaven) i małe (lokalne) wydarzenia zostały albo przeniesione do sieci, albo skasowane.
Na szczęście ostatnio obostrzenia trochę poluzowano i sporo eventów już się odbyło lub lada moment wystartuje. W oczekiwaniu na Pixel Heaven w ostatni weekend wziąłem udział w niewielkim wiejskim festynie z retro
graniem w tle. I bawiłem się przednio.
Festyn miał charakter rodzinny, stąd wiele stanowisk dla dzieci. Z racji wieku mało nas interesowały koniki, malowanie twarzy, zabawy ruchowe i wata cukrowa. Naszym celem był jeden z namiotów,
wypełniony po brzegi starymi komputerami i konsolami. Były m.in. Atari 800XL, C-64, Pegasus, Amiga 600 i pierwsze PlayStation. Właścicielem tych sprzętów
jest jeden człowiek - fascynat i kolekcjoner retro sprzętu. Nie wiedziałem, że niedaleko mnie mieszka ktoś tak pozytywnie zakręcony. Szacun. Na maszynach włączone były zręcznościówki sprzed lat: strzelanki, nawalanki,
wyścigi. Z pewnym smutkiem, ale i satysfakcją obserwowałem, jak oblepiająca kompy dziatwa nie radzi sobie ze starymi tytułami. Widać było że to za trudne, za szybkie, za mało żyć, checkpointów itd.
Mając u boku kumpla z technikum szybko wymasterowaliśmy wyniki w Commando i International Karate + do poziomu nieosiągalnego dla ludzi poniżej 40 roku życia. Junior tylko kiwał głową.
Atrakcją dnia był turniej w River Raid, do którego ochoczo przystąpiliśmy. Trochę miałem cykora przed blamażem, bo ostatni raz grałem w tą grę na moim XL dobre 30 lat temu.
Jakież było moje zdziwienie, gdy zasiadając do zabawy, bez żadnego treningu przeszedłem 18 mostów
zajmując drugie miejsce w kategorii wiekowej 15+! Puchar, dyplom, oklaski widzów i podziw żony - tego mi było trzeba. :)
Nie spodziewałem się, że na wsi na boisku szkolnym można zrobić taką fajną gamingową imprezę. Nie pierwszy raz potwierdza się fakt, że liczą się chęci i ludzie, nie pieniądze. Mam nadzieję, że
że podobne festyny będą się u nas odbywać w przyszłości. Ściągnąłem już River Raid i w tajemnicy rozpocząłem treningi...
 |
|
(07/09/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Nabyłem wrześniowy numer PSX Extreme. Okładka z gołą laską z Lust from Beyond pasuje ponoć do okładki nowego
Pixela, jeśliby je złączyć krawędziami. Niestety, na razie tego nie sprawdzę. Pixel znowu zaliczył obsuwę, tym
razem tygodniową. To już powoli staje się tradycją.
Trzy playtesty i 19 recenzji to bardzo przyzwoity wynik jak na "szmatławca", tym bardziej że opisuje gry ukazujące się w sezonie ogórkowym. Grą
numeru okrzyknięto Microsoft Flight Simulator, tytuł który w CDA zasłużył na "zaledwie" 8 oczek. Grałem i zgadzam się, że jest to absolutny hit, pod
jednym wszak warunkiem, że się symulatory lubi. Ja za nimi nie przepadam, a produkcja nie ma nic poza lataniem (co jest w sumie logiczne) do zaoferowania. Tak więc
przeleciałem się Cessną nad swoim domem, zapikowałem nad polem sąsiada i wmeldowałem w kościół parafialny, po czym grę odinstalowałem. A wracając do recenzji,
trzy inne tytuły otrzymały bardzo wysokie noty, wśród nich Ghost of Tsushima Director's Cut. Masteruję podstawkę na PS4 i uważam, że jest świetna.
Wersję reżyserską mimo dodatkowej wyspy jednak sobie odpuszczę. Gra jest warta każdych pieniędzy - jeśli dotąd nie graliście - zagrajcie. Dla porządku dodam
jeszcze, że w tym miesiącu nie opisano absolutnych śmieci, a najniższą ocenę (4) otrzymał Foreclosed.
Wśród trzech tematów numeru najbardziej zainteresowała mnie historia filmowo-growych wersji reżyserskich. Materiał upchnięto na czterech stronach co wydaje się
trochę mało jak na przedmiot artykułu, ale zobaczymy jak SoQ z tego wybrnął. Dwa pozostałe "szpile" numeru to rzecz o concept artach i grach low poly - wciąż
tworzonych na PSX-a. Zostawię je na później a sięgnę wpierw po inny "filmowy" tekst, mianowicie o kulisach produkcji kultowej drugiej części Obcego.
W dziale Retro pochłonę artykuł o Red Dead Redemption (jakie to retro!?), najlepszym moim zdaniem growym westernie w historii. Zaliczę także wywiad Łukasza
Dziatkiewicza z producentem fliperów Jackiem Guarnierim. Łukasz jak zwykle okrasił swój tekst kupą archiwalnych zdjęć, co lubię.
To oczywiście nie cała publicystyka w PSX Extreme. Wymieniam tylko to, co "łyknę" w pierwszym rzucie. Do tego dojdą moje ulubione stałe
rubryki (Listy, Ohayo Nippon, Region Filmowy, a nawet Myszaq Lubi :) i felietony, których jest tu chyba najwięcej z wszystkich growych pism. Dzięki temu jest w czym
przebierać, można też (jak ostatnio) przyglądnąć się jakiejś sprawie z różnych puntów widzenia (oj Zooltar, podpadłeś mi ostatnio!). Czas zatem na lekturę. Natrę
się tylko Wickiem (cholera zawiało mnie) i już zasiadam w leżaku. Dziś ciepło. Na pierwszy ogień idzie art o Aliens...
 |
 |
|
(04/09/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Dziesiąty numer CD-Action zawitał do kiosków i saloników prasy. Trzymam w rękach niebieską okładkę z artem z
Zeldy i zostałem zobowiązany przez Juniora do stwierdzenia, że jest ładna. To stwierdzam. Ale nie dla ładności wróciłem po latach do CDA, ale dla łebskich
tekstów, więc czym prędzej zaglądam do środka.
W tym miesiącu na tapecie znalazło się wyjątkowo dużo tytułów, bo aż 31 (nie licząc wersji beta i zapowiedzi). To chyba rekord. Jako że gazeta nie jest z gumy,
mnogość recenzji pożarła miejsce przeznaczone na publicystykę i to o całe 10 stron! Mnie to osobiście martwi, bo preferuję dobrą publicystykę, a niestety recki w
CD-Action często dotyczą "popierdółkowatych" gier. Nie inaczej jest i tym razem. Osiem tytułów otrzymało znaczek
jakości, ale że redaktorzy CDA od dawna znani są z wysublimowanego smaku, na wyróżnienie ich zdaniem zasłużyły kolejne Pokemony, gra o dojeniu krów na wsi,
romansidło o uwodzeniu dinozaura i kupa innych indyków (a nie, przepraszam, jest jeszcze F1 2021). Czyli jest wesoło, jak zwykle.
Oczywiście, dla sprawiedliwości muszę wspomnieć, że jest kilka wysoko ocenionych "mocnych" tytułów (Chernobylite, Microsoft Flight Simulator czy
okładkowa The Legend of Zelda: Skyward Sword HD). No ale co znaczek jakości to znaczek jakości.
Publicystyki jest mniej, na szczęście tych kilka pozycji, które się ostało trzyma poziom. Na początek powitał mnie artykuł o staczaniu się Blizzarda, potem
"przekrojówka" Smugglera (z tego co wiem fana turówek) o rts-ach, wreszcie tekst o wschodnio-słowiańskich klimatach w grach.
Cykl "Gry wiecznie żywe" w końcu przeczytam z zainteresowaniem, bo opisują produkcję, którą katowałem i szanuję (pieruńsko trudne Dead Space). Bartek w
Muzeum Techniki magluje za to polski magnetofon szpulowy, a DaeL opisuje historię kolejnego wariata, tym razem parającego się nie antywirusami, lecz grami.
Oprócz powyższych pozycji coś tam jeszcze znajdziecie na dokładkę, są ponadto felietony, dział sprzętowy (duży art o streamingu gier), Magazyn Kulturalny,
Action Redaction i Szpile. Czyli to co zwykle. Nie czekam więc, zasiadam w fotelu, lampkę wina przysuwam i otwieram niebieskiego CD-Actiona
na stronie 80...
 |
 |
|
(01/09/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Dwa zmitygowane CD-Actiony dodałem do swoich zbiorów. Są to numery 32 i 33 z początku 1999 roku. Był to okres, kiedy CDA wyszedł
już z wieku niemowlęcego, okrzepł i zaczął dominować na polskim rynku. Od pół roku regularnie pojawiały się dobre pełniaki w ramach "Kolekcji CDA", nakład sięgał
prawie 100 tys. egzemplarzy, a już wkrótce na okładce zadomowił się napis "Najlepiej sprzedający się magazyn komputerowy w Polsce".
Pisma wyglądają efektownie: grube, lakierowane okładki, 124-132 strony wydrukowane na dobrym papierze. Redaktorem naczelnym był wtedy Zbigniew Bański, a cechą charakterystyczną
ówczesnych wydań jego wstępniaki pisane wspólnie z Jerzym Poprawą. Teksty te były starannie przygotowane (niekiedy w formie dialogu), fajnie się je
czytało i widać było chemię między obu panami :) Kto by pomyślał, że 20 lat później jeden z tych Panów Redaktorów będzie chciał zwolnić drugiego?
Cóż, chemia się skończyła i ustąpiła prozie życia. Ucz się, Junior.
Przy przeglądaniu archiwalnych numerów CD-Action nachodzi chęć porównania ich ze stanem dzisiejszym, ale czy to ma sens? 22
lata to ogromna przepaść czasowa. Nie ma
już dyskobola na okładce, pełniaków, ludzi z tamtego zespołu i większości ówczesnych rubryk. Tak, powiecie, że jest przecież Mac Abra, Smuggler i Mr Jedi,
ostało się też choćby Action Redaction. Ale Mac Abra
nie pisze tyle co dawniej, Smuggler przestał mieszać ludzi z błotem w AR, a Mr Jedi nie jest już tak zabawny (choć walczy).
A Action Redaction prócz nazwy nie przypomina tamtego "actiona". Jest inaczej. Czy gorzej?
 |
|
(27/08/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
W Bajtku jakiś czas temu (w styczniu 1988 roku) pojawił się tekst Małgorzaty Pytki zatytułowany
Komputery i dziewczyny. Tekst okraszony jest niewyraźnym zdjęciem uśmiechniętych dziewczyn, tłoczących się wokół dwóch sztuk Atari 800XL. Czytamy:
"Obecność komputera na wszelkiego rodzaju pokazach i kiermaszach nikogo już nie zadziwia. A cóż dopiero kiedy przy komputerze zasiada piękna
dziewczyna. Od niedawna modelki z Agencji Reklamowej Promocja 2000 pełnią rolę hostess na wystawach. Opanowanie zasad obsługi komputera nie
wydaje się być sprawą trudną, skoro dziewczęta z Agencji Reklamowej pracy na komputerze np. Atari uczą się w ciągu czterech godzin! Zresztą stanowi to
dla nich niezłą zabawę."
Ten krótki materiał przykuł moją uwagę nie ze względu na to, że zatrudnianie modelek jako ozdoby targów było czymś nadzwyczajnym, nawet w latach 80-tych, bo nie było.
Zaciekawiła mnie informacja o szkoleniach. Czego można nauczyć się w cztery godziny, żeby zaimponować zwiedzającym i nie wyjść na
przysłowiową blondynkę? Włączania i wyłączania kompa? Wczytywania programów? Uruchamiania self-testu? Drukowania? A może obsługi jakiegoś programu, w którym można zademonstrować kilka
atrakcyjnych dla widza opcji? A może po prostu grania? W cztery godziny można skończyć np. Montezumę.
Czy rzeczywiście modelki przechodziły szkolenia i jak one wyglądały, nie udało mi się ustalić. O Agencji Promocja 2000 słuch dawno zaginął. Jedyne co odkryłem to fakt, że jedną z modelek
Agencji zatrudnionych w latach 80-tych była Agata Młynarska. Tak, znana dziennikarka, prezenterka i celebrytka, córka Wojciecha Młynarskiego, być może 34 lata temu siedziała przy klawiaturze
Atarynki klikając bez opamiętania w klawisze. Może jest nawet na bajtkowym zdjęciu. Spytam ją kiedyś.
 |
|
(19/08/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Dawno, dawno temu, 21 lat wstecz, firma CD Projekt postanowiła rozpieścić klientów wypuszczając kioskową serię eXtra Gra. Za jedyne 29,90 zł
oferowano dobre gry w polskich wersjach, w tekturowym pudełku (do samodzielnego złożenia), z instrukcją i magazynem informacyjnym. Pierwszy tytuł - Messiah - miał się pojawić w maju
2000 roku. Maszyna marketingowa ruszyła, reklamy sympatycznego amorka pojawiły się we wszystkich (a było ich sporo) czasopismach o grach. Gdy godzina zero była tuż tuż, okazało się, że
Messiah się nie pojawi. Na zorganizowanej 20 kwietnia konferencji prasowej odpowiedzialny za serię Emil [Emilus] Leszczyński poinformował, że w wyniku nacisków przez firmę Virgin (sprzedającą Messiaha
w Europie) decyzję o wydaniu gry wstrzymano. Pierwszym tytułem, który ukaże się w eXtra Grze będzie The Devil Inside.
W branży huczało. Pojawiły się plotki, jakoby w zastopowaniu wydania produkcji Shiny Entertainment maczała palce konkurencja. Przypuszczano, że CD Projekt nigdy nie miał pozwolenia na sprzedawanie
Messiaha po tak niskiej cenie. Gdy więc decydenci Virgin dowiedzieli się o tym fakcie, błyskawicznie zablokowali proces. Prawdopodobnie obawiali się strat wynikających z redystrybucji gry
na zachodnie rynki, tym bardziej, że Messiah miał być wyjątkowo wydany w wersji angielskiej. Kto zakablował do Virgina? Nie wiadomo. O tych rewelacjach przeczytałem w artykule Piotra
[Bamse] Pawlaka w Resecie nr 38 z 6/2000.
eXtra Gra ruszyła z miesięcznym opóźnieniem, serwując na początek wspomniane wyżej The Devil Inside. Plany konkurencji o zniweczeniu projektu, jeśli takowe były,
nie powiodły się. Seria z powodzeniem przetrwała na rynku aż do 2008 roku, oferując za niewielkie pieniądze wiele wspaniałych tytułów (kilka części Colina McRae, parę Falloutów i Gothiców,
Baldur's Gate, Larry'ego itd.).
A Messiah? Został w końcu przez CD Projekt wydany ale w zwykłym big boxie, a po jakimś czasie również w sklepowej "eXtra Klasyce" (za 19,90 zł).
Dostał się również jako cover CD na okładkę Top Secret nr 2/2003 (za 19,50 zł). Ale do kioskowej eXtra Gry już nie powrócił.
Nie wszyscy o tym pamiętają, jak choćby zwiedzeni starymi prasowymi reklamami Łowcy Gier. Jedynie
Markolf jak zwykle daje rzetelną informację (no i Zapach Papieru rzecz jasna :)
 |
|
(12/08/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Kolekcję magazynów powiększyłem o kilka zeszytów Wszystko o komputerze, wydawanych w latach 1986-1988 przez Wydawnictwo "Epoka".
Na przestrzeni dwóch lat ukazało się 11 tomików, każdy w cenie 130 zł. Chciałem je jakoś usystematyzować, przyporządkować do konkretnego cyklu, uchwycić początki i koniec periodyku, ale to trudna sprawa.
Jak to w tamtych czasach bywało, wiele rzeczy jest nieoczywistych i niejednoznacznych. Książeczki zostały przygotowane przez redakcję "Zeszytów Historyczno-Politycznych Stronnictwa Demokratycznego"
jako "odpowiedź na liczne postulaty środowisk czytelniczych [..], w tym środowisk Stronnictwa Demokratycznego". Ta odpowiedź to właśnie seria Wszystko o komputerze,
która była częścią serii "Konkret", a ta znowu była składową serii "Teoria w praktyce". Tyle wyczytałem we wstępie i nic z tego nie rozumiem. Wy pewnie też. Tak czy siak faktem jest,
że zeszyty te nie były zbyt popularne. Raz że nakład 30 tys. egzemplarzy to kropla w morzu ówczesnych potrzeb (Bajtek i Komputer
miały nakłady 200-tysięczne), dwa - tomiki można było nabyć prawie wyłącznie w salonach eMPiK-u, a ileż tych saloników prasy wtedy było. Ja sam kupiłem je... niedawno :)
O czym są zeszyty Wszystko o komputerze? Nie, nie o komputerach osobistych, jak sugerowałaby grafika okładki. To seria wykładów na temat programowania w Basicu i
assemblerze komputerów ZX Spectrum. Słowo "wykładów" użyłem celowo, bo w takiej formie podana jest wiedza. Autorami są wykładowcy z Politechniki Warszawskiej - dwóch pisze, trzeci recenzuje.
Poczułem się jakbym był na studiach i kupił skrypty. Niestety, akademicko-naukowy klimat wręcz przenika na wskroś broszurki i ciężko się je czyta. Wydaje mi się że dzisiejszy odbiorca, wychowany
na publikacjach "Tylko dla opornych" i samouczkach z You Tube'a, cisnąłby je w kąt. To nie choćby bajtkowe "Tylko dla przedszkolaków".
Z ciekawości sprawdziłem kompetencje autorów serii Wszystko o komputerze. Tych z pewnością im nie brakuje. Cała trójka W latach 80-tych pracowała na Wydziale Elektroniki
Politechniki Warszawskiej. Doc. dr Jerzy Pułaczewski był tam prodziekanem, doc. dr inż. Olgierd Przesmycki pracownikiem Instytutu Telekomunikacji (jest autorem ponad 90 programów na różne
komputery), a dr inż. Andrzej Więckowski zajmował się m.in. inżynierią komputerową. Co ciekawe, zgodnie z informacją na stronie uczelni ostatni z panów autorów pracuje tam do dzisiaj.
Zeszyty Wszystko o komputerze wędrują do domowego archiwum. Nie nauczą mnie Basica ani języka maszynowego ZX Spectrum, i to nie dlatego, że są napisane
trudnym językiem. Nie mam Spectruma. Jeszcze.
 |
|
(10/08/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Piotr [Alien] Bilski Piotr [Alien] Bilski](../autorzy/gfx/alien.jpg) |
Po prawie dwóch miesiącach baza redaktorów doczekała się kolejnego update'u. Uzupełniłem biogram Krzysztofa [Atora] Woźniaka i
zrobiłem całkiem nową notkę Piotra [Aliena] Bilskiego. Tym razem "poszedłem na całość" i wrzuciłem mnóstwo rzeczy: zdjęcia, ciekawostki, mini
wywiady, pełny spis tekstów itd. Dobre 30 tysięcy znaków. Co więcej, Alien wyraził zgodę na rozmowę z Zapachem Papieru i mogliśmy powspominać
stare dobre czasy. Wywiad z nim umieściłem w jego notce, a możecie go wyświetlić wchodząc z podstrony "Wywiady/relacje" lub "Redaktorzy/autorzy". Warto poczytać, jest interesująco,
na dodatek to jedyny "growo-branżowy" wywiad Piotra w sieci.
A teraz w skrócie: czytelnikom Świata Gier Komputerowych nie trzeba Piotra [Aliena] Bilskiego przedstawiać. Przez 10 lat związany był z bydgoskim
miesięcznikiem, pisząc dużo i ciekawie. Uwielbiał tematykę kosmiczną. Na koncie ma opisy, recenzje, poradniki i artykuły publicystyczne, prowadził kąciki tematyczne, a nawet pisał o muzyce.
Co ciekawe, ten sztandarowy redaktor... nigdy nie był w siedzibie redakcji ŚGK! O tej i innych ciekawostkach możecie przeczytać właśnie w wywiadzie.
Dziś docent Piotr Bilski jest szanowanym naukowcem Politechniki Warszawskiej, zajmującym się zagadnieniami, których samo wymówienie naraża mój język na kontuzję. Ale jak schodzimy
na tematy gier i czasów w ŚGK to nagle budzi się stary Alien, opowiadający z pasją i ogromnym sentymentem o dawnych dziejach. A w gablocie obok jego gabinetu wisi ostatni, jubileuszowy
numer Świata Gier Komputerowych.
 |
|
(06/08/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Wczoraj ukazał się sierpniowy numer PSX Extreme. Miałem lekkie kłopoty z jego nabyciem, bowiem w Inmedio niby był,
ale nie wiadomo gdzie. Pani w komputerze pokazywało sześć sztuk, których nigdzie nie było. Szukaliśmy wszędzie, nawet w prasie... no tam tego. Chyba ktoś "szmatławca" zwinął.
Niepocieszony poszedłem do Empiku i tam już kupiłem pismo bez problemu. A czy choć było warto?
Jeśli chodzi o granie w tym miesiącu to na łamach PSX-a jest raczej posucha. Widać to po konsolometrach, wyregulowanych na 6/10 w przypadku PlayStation i Xboxa oraz
8/10 w przypadku Switcha. Recenzji jest zaledwie 15, jeśli dobrze policzyłem, i zajmują tylko 14 stron! Nawet jeśli dodać do tego kilka zapek i playtestów, wygląda
to tragicznie. Posuchę potwierdza fakt, że najlepiej ocenionymi tytułami (9/10) zostały Ender Lilies i UnMetal, czyli indycze "popierdółki". Na "dwóję"
zasłużyło według redakcji Crash Drive 3, co może trochę dziwić, bo Metacritic docenił tą produkcję kalkulując na 70/100. Zastanawiać też może relatywnie niska w stosunku
do konkurencji (CD-Action - 8/10, Pixel) - 88/100) ocena wystawiona Mario Golf: Super Rush (6+/10),
choć akurat Metacritic jest tu podobnego zdania. Przeczytajcie i oceńcie sami.
Jeśli w części growej gazeta kuleje, to nie można tego powiedzieć o części publicystycznej. Trzy tematy numeru, 31 stron publicystyki (nie licząc artkułów z pierwszych
stron), blisko 10 felietonów - to musi robić wrażenie. Najciekawszym tematem jak dla mnie jest ten o graniu za kratkami, napisany zdaje się przez pensjonariusza brytyjskiego więzienia.
Nie to, żebym się tam wybierał, ale topik sam z siebie jest interesujący i rzadko poruszany. Zerknę też na przegląd filmowych i serialowych
adaptacji gier, tym bardziej że widzę tam zajawki Uncharted i The Last of Us. Atrakcyjne wydają się również wywiad z ex-CD-Projektowcem Michałem
Gembickim i rzecz o broni białej i jej polskiej tradycji (i nie chodzi tu tylko o Wiedźmina, choć ten szczerzy zęby z obrazków). Z tematów mocno retro nie sposób
nie wspomnieć o historii Andrzeja Krawczyńskiego, polskiego konstruktora (również gier) z czasów PRL-u. Przyznaję że o nim nie słyszałem, więc chętnie przeczytam.
Poczytam też o wielu innych rzeczach, które są w najnowszym PSX Extreme, a o których nie wspomniałem. Przeglądnę jak zwykle stałe rubryki,
(Ohayo Nippon, listy, komiksy, filmy i seriale itd.), podyskutuję z felietonistami, uśmieję się (lub raczej nie) z tekstów w Hyde Parku, a może wyślę nawet zdjęcie mojego HC Roomu
do HIV-a. Będzie co robić. Odpowiadam zatem na pytanie postawione w pierwszym akapicie: warto było!
Tylko po co komuś sześć numerów "szmatławca"!?
 |
 |
|
(03/08/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Tak się złożyło, że zdobyłem jakiś czas temu pięć płytek z okładek pism growych, każda z innego. Okres dodawania coverów w formie CD/DVD mamy już
za sobą, patrząc więc na srebrzyste krążki staram się przypomnieć, jak to drzewiej bywało.
Chronologicznie najstarszy kompakt jaki oglądam to demo-dysk z Top Secret nr 10/2002. Był to pierwszy z reaktywowanych w 2002 roku TS-ów.
Wszystkie z nowej edycji zawierały CD-eki z demami i pełnymi wersjami gier. Trzeba przyznać, że zarówno gry (Thief: The Dark Project, Earth 2150: Lost Souls,
Messiah i in.), jak i książeczki oraz same box-y wyglądały świetnie i liczyłem na zgromadzenie pokaźnej biblioteki. Niestety, rynek (również ten patentowy ;)
ma swoje prawa i Top Secret po zaledwie czterech numerach żywot zakończył.
Drugą oglądaną płytką jest również demo-dysk, tym razem z Action Plus nr 4/2003. Pierwsze Action Plus-y z lat 1998-2000
to zwykłe zeszyciki z solucjami do gier recenzowanych w CD-Action, za które trzeba było ekstra zapłacić. Nie każdemu się to podobało, ale
było jak było. Od połowy 2001 roku pismo zmieniło profil i zaczęło (a raczej chciało) funkcjonować niezależnie od CDA. Wyznacznikiem zmian miały być m.in. płyty z pełnymi
wersjami. Niestety, gry dołączane do magazynu nie umywały się do tych z pisma-matki i widać było wyraźnie, że Action Plus to odprysk, ubogi krewny CDA.
Ale i tak pociągnął jeszcze dwa lata.
Kolejny krążek to pełniak Majesty Gold Edition z CD-Action nr 12/2003. Reprezentuje okres, w którym Bauer zaczął sępić na box-y i
w efekcie gry pakowano do tekturowych kopert. Nie wyglądało to efektownie, ale mało kto na to patrzył. Liczyły się pełne wersje, a te w CDA zawsze były najlepsze. Do dziś krąży anegdota,
jakoby papierowy magazyn był tylko dodatkiem do gier :)
Robimy niewielki skok w czasie i oto mamy płytkę z Clicka! nr 6/2005, a na niej trzy pełniaki z Piratami Nowego Świata na czele. Połowa 2005 roku to okres,
w którym Click! przeżył małe trzęsienie ziemi (zwolnienie całego zespołu z Froggerem na czele, przeniesienie redakcji do Warszawy), ale ostatecznie tytuł się ostał.
Pamiętam że magazyn zamieszczał sporo pełnych wersji, lecz albo były to dość leciwe przeboje, albo mało znane produkcje. Dlatego nie dziwota, że sprzedaż leciała w dół i w 2009 roku Bauer
powiedział: dość!
Ostatnią omawianą płytką jest DVD z pełną wersją Trapped Dead z pisma Play Plus nr 1/2012. Play to zasłużony tytuł,
jeden z liderów lat 2000, który utrzymywał się na rynku 12 lat. Jak dla mnie drugi (po CDA) magazyn w historii z najlepszymi pełniakmi. Wspomniany krążek z nr 1/2012 jest jednym z ostatnich,
bowiem parę tygodni później bossowie Axel Springer zerknęli w tabelki i przy nazwie Play postawili krzyżyk.
Wspomnienia czas zakończyć, krążki zarchiwizować i do pudeł pochować. Zanim to jednak zrobię, przeglądnę ich zawartość, może znajdę ciekawe materiały, zdjęcia czy
programiki. Takie stare płytki to skarbnica retro wiedzy.
|
(30/07/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Powrót z wakacji połączyłem z zakupem zaległej prasy, nie do nabycia w osadzie rybackiej, w której wypoczywałem. Wpadły mi w ręce najnowsze
Pixel i CD-Action. Jako że Pixel nie jest już
taki nowy i pewnie każdy go przeczytał, zerknę na świeżuśkiego "ekszyna", który dopiero co pojawił się w kioskach.
Hitem numeru jest okładkowe Chivalry II, które otrzymało notę 9/10 i wraz z trzema innymi tytułami znaczek jakości. Gra wygląda bosko, choć...
Zawsze marzyłem o własnych mieczu i zbroi, niekoniecznie jednak chcę się łomotać wyłącznie w sieci. To nie na moje lata. Przykuła
moją uwagę za to inna gra - Roguebook, która również otrzymała znaczek jakości. Taktyczne karcianki to w większości "popierdółkowate" indyki,
ale kupiły mnie wysoka ocena, śliczne obrazki i fakt, że istnieje wersja konsolowa. Może się skuszę.
Nie skuszę się za to na najniżej ocenione Land of War (2/10), nie kupię pewnie też Backbone'a, choć tekst o tej ostatniej grze
polecam. Na potrzeby recenzji DaeL stworzył przezabawną historię, w którą sprytnie wplótł redakcję CDA. Świetna. I jeszcze jedna uwaga: w numerze
jest 28 recenzji, a Gamewalker traktuje tylko o pięciu z nich. Zastanawiam się, po co oni ciągną tą rubrykę-wydmuszkę? Mają za dużo miejsca?
Dwa duże artykuły w publicystyce wynotowałem do zaliczenia na dzień dobry. Pierwszy to opis burzliwego życia Johna McAfee, twórcy słynnego antywirusa, któremu
poświęcono aż sześć stron! Myślałem, że był on genialnym programistą, a tu co zdjęcie, to facet ze spluwą stoi. Drugi art to spisana przez Smugglera (który
według plotek wciąż zbiera materiały do tekstu o pokrowcach na monitory ;) historia mikrokomputerów ZX-80/ZX-81. Mam wielki
sentyment do ZX-81, w przeszłości o mało nie był to mój pierwszy komputer (zabrakło mi paru groszy - skup butelek zamknęli). Z innej
publicystyki, warto poczytać o laser dyskach (choć niedawno było to już u konkurencji), powspominać z redakcją Quake'a (25 lat minęło!) czy
poudawać, że się pierwszy raz słyszy o BitTorrencie. Do tego jak zwykle dochodzą pozostałe teksty, felietony (Assassin's Creed jest ok), Magazyn
kulturalny, Action Redaction i Szpile. I pełniaki (he he, taki żarcik na koniec ;)
Nowy czerwono-czarny CD-Action jest w porządku. Kupować!
 |
 |
|
(28/07/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Tegoroczny urlop spędzam z książką w ręce, robiąc sobie detox od telewizji, komputera, konsol i gier. Ale wędrując
po nadmorskim Mrzeżynie nie sposób nie zawitać do któregoś z salonów gier, choćby po to by zobaczyć, jaki jest ich obecnie stan i co
jest teraz "na fali".
Rozrywka w kurortach nie przypomina już "wolnej amerykanki", jaka panowała nad morzem jeszcze parę lat temu.
Dziadostwo ustąpiło miejsca uporządkowaniu. Salony gier nie występują same, lecz są elementami większych centrów zabawy, zawierających
urządzenia rozrywkowe dla dzieci i dorosłych, cymbergaje, stoły bilardowe, a także maszyny hazardowe (głównie "coin pushery").
Wszystko jest w bardzo dobrym stanie, co nie powinno dziwić, gdyż są to automaty sezonowo wypożyczane z firm głęboko osadzonych w
tej branży (np. FoxGames), z full serwisem. Wśród gier arcade dominują tytuły na dwie osoby, głównie strzelanki (The Walking Dead,
House of the Dead 4), bijatyki (Tekken Tag Tournament 2) i wyścigówki (Moto GP, Dead Heat), wszystko
w oryginalnych obudowach. Cena jednej gry to dwa złote.
Muszę stwierdzić z przykrością, że mimo iż centra rozrywki wypełnione są chętnymi, miejsca z grami arcade świecą pustkami.
Ludzie preferują cymbergaje, automaty mechaniczne (dzieci) albo "hazardówki" (dorośli). Junior, który powinien ciągnąć do gier
wideo niejako z obowiązku, interesował się bardziej coin pusherami. Ja sam też nic dla siebie nie znalazłem. Może gdyby były jakieś
flipery czy starsze gry to może... Trudno, nadrobię zaleglości jak wrócę do domu. A na razie wracam do biografii Bruce'a Lee.
 |
|
(19/07/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Mimo iż nie kolekcjonuję (choć trzymam, jak wpadną w ręce) pism komputerowych wydawanych po 1990 roku, kupiłem ostatnio
PC World Komputer nr 12/1993. Skusiła mnie okładka, łudząco podobna do stareńkiego Komputera. Jest to ostatnie lub
jedno z ostatnich wydań PCWK ze starym logo. Część winiety ("PC World") jest jeszcze napisana niewielką czcionką i subtelnie umieszczona powyżej głównego
słowa "Komputer". Na pierwszy rzut wydaje się, że mamy do czynienia ze starym magazynem Komputer.
Zastanawiałem się, czy oprócz okładki jakieś inne elementy przypominają protoplastę z lat 80-tych. Kiedy pismo reaktywowało się w kwietniu 1992 roku,
premierowy numer opatrzony był liczbą 51, sugerującą, iż jest to kontynuacja Komputera (który zakończył żywot w 1990 roku na
numerze 50). Dodatkowo ISSN był ten sam i redaktor naczelny (Marek Młynarski) także. Całkiem niezły zabieg, żeby przyciągnąć starych fanów.
I choć trzon autorów odszedł z branży albo przeszedł do LUPUSA (Grzegorz Eider, Andrzej Kadlof, Zbigniew Blewoński), jakaś tam ciągłość dynastyczna od
biedy była.
Numer 12/1993 to już praktycznie inne pismo. Stare logo i rubryka "STragan" to ostatnie łączniki z przeszłością (jak już wspomniałem, logo wkrótce zmieniono).
Wszystko jest inne: inna szata graficzna, inni autorzy (z nowym redaktorem naczelnym na czele), inne działy i inne rysuneczki ozdabiające teksty (kreski
i humoru Piotra Kakieta nie da się podrobić). Co do gier, brakuje bardzo Grzegorza Czapkiewicza i jego kultowych "rozkoszy łamania palców". Tematyką
gier zajął się ktoś inny - znany z Top Secret Piotr [PLis] Liszewski. PLis to fan gier i świetny redaktor, ale to już nie to...
 |
 |
|
(09/07/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Trzymam w dłoniach lipcowy numer PSX Extreme. Co my tu mamy? Z przodu okładka z nowego Snipera, z tyłu -
Green Hell (znowu? A miesiąc temu nie była?). W środku zaś...
W tym miesiącu najwięcej, bo prawie 20 stron poświęcono grom prezentowanym na E3. Oczywiście to nie stare czasy, kiedy każdą relację z targów czytało się z uśmiechem na
twarzy, a perypetie redaktorów zwiedzających targi (i ich okolice) były równie fascynujące, co serwowane nowości. A jakie były zdjęcia z imprezy?! Obecnie ze względu na
pandemię mamy event online i suche informacje o grach. O hitach z E3 poczytałem w ostatnim CDA, więc ten przegląd zostawię sobie na
później.
W bieżącym numerze zrecenzowano 23 gry. Najwyższe oceny - dziewiątki - otrzymały Guilty Gear Strive i Ratchet & Clank: Rift Apart (ten drugi
został też "grą numeru"). Najbardziej (noty 4/10) dostało się Gold Rush: The Game i Necromunda: Hired Gun. Sięgam do ostatniego
CD-Action i widzę, że większość ocen w obu periodykach się pokrywa. W przypadku dwóch tytułów są większe rozbieżności,
a najmocniej biją po oczach różnice w ocenie Subnautica: Below Zero. CDA dało tej grze 9/10 i znaczek jakości,
PSX Extreme - tylko 6/10. Trzystronicowy esej Daela kontra upchany na 1/3 strony tekst Konsollite. Kto ma rację,
a kto dyrdymały prawi - oceńcie sami. Ja nie grałem (Junior grał w jedynkę, scalakował i nie poleca) i na razie za Subnauticę się nie zabieram.
Chrapkę mam za to na opisywane w PSX-ie Chivalry 2. Cóż, zawsze marzyłem, by walczyć niby legendarny rycerz Fulko de Lorche.
Pewnie ze względu na objętość materiału z E3 w najnowszym numerze jest tylko jeden temat numeru. I to na dodatek kompletnie mi nie podchodzący,
bo wojna marżowa wielkich tego świata już mi się dawno przejadła. Inne teksty mogą za to poprawić humor.
Przy okazji premiery Sniper: Ghost Warrior Contracts 2 zaznajomimy się z profesją prawdziwego snajpera, poczytamy też o filmowych bohaterach ery VHS.
Zwiedzimy ponadto muzeum/salon gier w Elblągu, poczytamy o exclusive'ach Sony na PC i postaramy się zrozumieć, na
czym polega fenomen D&D. Na deser dostaniemy wybór felietonów z(gredów) i nie tylko, kąciki filmowy, komiksowy i listowy, a także pokaźną kupę rubryk i tekstów,
o których zwyczajowo nie napisałem, a które wołają: "zalicz mnie!". I zaliczę, choć może art Myszaqa tym razem sobie daruję. Co poczytam o tych jego
propozycjach filmowych, to w nocy spać nie mogę.
 |
 |
|
(06/07/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Dzisiaj, gdy na rynku pozostały trzy periodyki growe, redaktorzy konkurencji szanują się wzajemnie nie jeżdżąc zbytnio po sobie.
Cóż, od tego jest Facebook ;). Ale kiedyś było dużo pism, brak netu i ograniczona ilość czytelników, których trzeba było czymś przyciągnąć. A nic tak do
lektury nie zachęca jak jakaś wojenka, potyczka słowna czy choćby niewinny prztyczek w nos. W tamtych czasach wojenek było sporo, a najbardziej znane to
bój o prawo do zamieszczania materiałów "exclusive" i wzajemne zarzuty o pisanie recenzji na podstawie piratów i dem. Niekiedy też między redakcjami
iskrzyło o przysłowiowe duperele.
W trakcie imprezy Playbox'94 hitem miał być growy pojedynek pomiędzy redaktorami Gamblera i
Secret Service. Sprawa dość prestiżowa, bo i cała branża jest na miejscu, i tłum wiernych fanów obserwuje, aparaty i kamery
rejestrują, a na koniec relacje we wszystkich pismach się ukażą. Prosta sprawa - spotkać się i zagrać. A gdzie tam prosta...
We wstępniaku do Gamblera nr 5/94 Sylwester [McSon] Wrzesiński napisał, iż pojedynek się nie odbył, bo chłopcy z
Secret Service się nie stawili. Czytamy: "Organizatorzy targów zapewnili wspaniały, ogromny ekran wizyjny złożony z 36
telewizorów, my zaś dołożyliśmy do tego interesu CDTV z softwarem i obsługą naziemną. "W samo południe..." na głównej alei targowej rozległy się ciężkie kroki
oddelegowanych do walki gamblerników. [...] Pokaźny tłumek okupujący stoisko IPS rozstąpił się, by nas przepuścić, ale... po przeciwnikach pozostały
tylko ślady pospiesznie zgaszonego ogniska. Do potyczki nie doszło. [...]".
Inaczej sytuację tą opisał Secret Service (nr 5/94): "Tego dnia miał się odbyć pojedynek międzyredakcyjny, jednak z przyczyn
technicznych nie wyszedł. Na początku User grał w jakieś wyścigi samochodowe i chyba nawet wygrał, ale później gdy grał KaYteck, jakiś człowiek wyrwał
mu joystick i dalsza część turnieju odbywała się bez nas".
Jakby koledzy pismacy na dwóch różnych imprezach byli. Ale na obu relacjach się nie skończyło. Po kolejnym tekście w Gamblerze
(nr 6/94), w którym Mirosław Domosud ponownie stwierdził, że chłopaki z SS-a nie podjęli rękawicy i Martinez na dwa dni przed targami nie był pojedynkiem
zainteresowany, do redakcji trafił list z Secret Service podpisany przez Usera Jamę i KaYtecka, w którym, "powołując się na
prawo prasowe", zamieścili sprostowanie. A tam znowu wersja na opak, że potyczka się odbyła i skończyła na jednym wyścigu wygranym przez SS, co zresztą
obwieścił prezenter. A na to Gambler ponownie swoje, że to nieprawda, że to była tylko jazda treningowa, po której goście
z SS się zmyli.
Tak oto pojedynek na joysticki został zastąpiony batalią na słowa. Inne redakcje pewnie cieszyły się, że jest "dym", ale nie mieszały się w konflikt. Jedynie
Top Secret w swoim stylu raczył trochę pośmieszkować: "Atrakcją miało być "Spotkanie na teleścianie - Gambler vs. Secret Service"
[...]. Pojedynek na teleścianie był nieco nieczytelny (kto to w końcu wygrał?)". No właśnie, kto w końcu wygrał? Myślę, że odpowiedź na to pytanie
mogliby dać bezpośredni świadkowie tamtych wydarzeń. Oczywiście, o ile nie są z redakcji Secret Service i
Gamblera :).
 |
|
(02/07/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Wczoraj w kioskach pojawił się ósmy numer CD-Action. Gdybym sprawy nie śledził to zakup pewnie bym przegapił,
myląc pismo z czerwcowym PSX Extreme. Okładka normalnie kopiuj/wklej. Zawartość na szczęście jest już inna.
W tym miesiącu na same gry poświęcono wyjątkowo dużo miejsca. Raz, że wrzucono info o nowych tytułach z E3 (sama relacja z targów krótka, wiadomo - były
online), dwa - samych recenzji jest aż 35! Niestety, blisko 30% to opisy produkcji na PC, więc dla mnie mało ciekawe. Wśród ośmiu gier ze znaczkiem
jakości najbardziej promowany jest Ratchet & Clank: Rift Apart na PS5, więc te niedobitki, którym udało się zdobyć konsolę Sony z
pewnością się ucieszą. Muszę się przyznać, że dwa razy przeleciałem strony z recenzjami i nic szczególnie nie przykuło mego wzroku. No, może
poza indykiem The Longest Road on Earth, którego opis autor opatrzył określeniami typu "doświadczenie", "emocje" i "przeżycia", i w efekcie nie
przyznał oceny, bo podobno się nie da. Tani chwyt żeby zaciekawić czytelnika i przyznaję - ja na takie rzeczy daję się nabrać, Junior nie.
Skoro recenzji więcej, to publicystyki mniej. I prawda, w tym miesiącu teksty okołogrowe zaczynają się dopiero na stronie 82 (w poprzednich numerach
odpowiednio na stronach 78 i 72). Oczywiście jest co poczytać, ale baza, z której wybieram, jest mniejsza. Na początku sięgnę po artykuł o niedawno
zmarłym Benoît Sokalu, puszczając sobie w tle nastrojową muzykę z Syberii. Potem zaliczę tekst o nowych grach na stare komputery i konsole,
po czym zaglądnę do "Muzeum techniki", gdzie powspominamy z Bartkiem czasy Telegazety. Archiwalne zdjęcia przyciągają mnie także do spisanej na
kilku stronach historii klawiatury, choć to temat trochę zalatujący banałem. Zastanawiam się, co Smuggler wymyśli do następnego numeru - dzieje pokrowców na monitory?
Poza tym łyknę w całości Magazyn kulturalny, Szpile i Action Redaction, pozostawiając na sam koniec działy sprzętowy i technologiczny. Jest tam na przykład
obszerny artykuł o popularnych apkach na smartfony. Tylko że mnie to totalnie nie interesuje.
Na zewnątrz gorąc, mam leżak, chłodne napoje się skombinuje. Dwa dni przerwy od EURO wypełnię lekturą CD-Action, czego i wam
życzę.
 |
 |
|
(30/06/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Trzy numery pisma Komputer Świat GRY z 2001 roku dorzuciłem do swoich zbiorów. Mimo 20 lat na karku
nieźle się trzymają, choć słaby papier po latach jest w paru miejscach pozaginany czy naddarty. Ale nie jest to coś, czego nie dałoby się naprawić.
Co do zawartości, kartkując chętnie przypominam sobie ówcześnie topowe tytuły, jak NBA Live 2001, the Longest Journey, Black & White czy
The Settlers IV. Przeglądam także listę "pełniaków": Torin's Passage, Swedish Touring Car Championship i Lords of the Realm
głowy nie urywają, za to zostały na potrzeby cover dysku w pełni spolszczone i dodane do gazety kosztującej 7,50 zł. Patrząc w taki sposób to całkiem nieźle.
Krótka kartka z historii: Komputer Świat GRY to pismo wydawnictwa Axel Springer Polska, ukazujące się w latach
2000-2012. Była to zrzynka z niemieckiego Computer Bild Spiele, tego samego wydawcy.
Ukazało się blisko 130 numerów normalnych i ponad setka specjalnych. Cechą charakterystyczną tytułu były mnóstwo tabelek, zestawień i
statystyk, które serwowali czytelnikom autorzy. Kluczem było słowo "test", które używano bardzo często, a które pozwalało generować dziesiątki tabelek.
Jak w korporacji. Dostawaliśmy metryczki gier składające się z kilkudziesięciu pozycji (w tabelce), zestawienia rychłych premier (w tabelce), przegląd podaży polskich
czasopism growych (zgadliście: w tabelce), porównanie ocen gier w poszczególnych magazynach (ja też zgadłem: w tabelce), najniższe ceny produktów w kraju (znów
w tabelce) czy adresy dystrybutorów gier (w tabelce? w tabelce). Wcale nie wymieniłem wszystkiego. Drugą charakterystyczną cechą KŚG były bardzo dokładne
opisy gier, wręcz łopatologiczne, z rozpiską instalacji, sejwowania, klawiszologii, a nawet ikon na ekranie. Piraci byli wniebowzięci. Generalnie i estetyka, i
zawartość były dość charakterystyczne wyróżniając pismo na tle konkurencji, dlatego w pierwszych latach cieszyło się dużą popularnością, dobijając do
100 tysięcy sprzedanych egzemplarzy.
Dziś ze względu na duże nakłady i dostępność na rynku wtórnym Komputer Świat GRY nie ma wielkiej wartości kolekcjonerskiej
(poza niektórymi numerami specjalnymi), za to sentymentalną - i owszem.
 |
|
(25/06/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Od kilkunastu lat byłem wierny marce PlayStation. Po tym, jak mój Xbox 360 zamigotał czerwonymi diodkami "okręgu śmierci", kupiłem
PlayStation 3. Później przyszedł czas na PlayStation 4, a na Gwiazdkę 2020 miał być "plejak" oznaczony numerem 5. Miał być, ale nie był. Po kilku miesiącach oczekiwania
na uzdrowienie chorej sytuacji z dostępnością powiedziałem Sony: dość! Jeszcze tylko krótka (choć trudna) rozmowa przełamująca opór Juniora i
poszliśmy do sklepu.
Kupiliśmy Xbox-a Series X z dwoma padami i usługą Game Pass. Konsola jest stosunkowo nieduża, estetyczna i cicha. Pady są wygodne
i dobrze leżą w dłoniach, choć trzeba się do nich przyzwyczaić. Archaiczne rozwiązanie z bateriami jest oczywiście do luftu i pierwsze co zrobiliśmy, to
zakup akumulatorów. Okazało się, że mogę dalej używać mojego konta z dawnych lat, a achievementy ze starej generacji nie przepadły. Gier jest mnóstwo,
ale na system killery przyjdzie nam jeszcze poczekać i żaden z ogranych tytułów startu nie ma do Ghost of Tsushima, który męczę jeszcze na PS4. Ale mamy
trochę Xbox-owych zaległości, więc jest w co grać. Skończyliśmy właśnie kooperacyjne A Way Out. Farewell, PlayStation 5!
 |
|
(22/06/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Natrafiłem w Świecie Gier Komputerowych nr 3/1995 (27) na felieton wkurzonego Gracza czyli Piotra
Pieńkowskiego. Zirytował go jeden z odcinków programu telewizyjnego "Telekomputer", gdzie jechano równo po grach komputerowych, nazywając je "zabijankami".
Piotr napisał, że podczas gdy lektor sączył swój propagandowy jad, na na ekranie pojawiały się "jakieś platformówki, wing-commandery i inne doomy".
Jak widać już wtedy, 26 lat temu toczyła się dyskusja nad tym, czy gry mają zgubny wpływ na naszą psychikę, czy nie. Jako że irytacja Gracza była wyższa niż
ustawa przewiduje, postanowiłem odszukać wspomniany odcinek "Telekomputera". I wiecie co, znalazłem!
Argumenty psychologów, socjologów i polityków z jednej a graczy z drugiej strony są niezmienne od lat i znam je na pamięć. Jedyne co ulega zmianie to
otoczka dyskusji, gry przewijające się w tle. Zainteresowało mnie, jakich to morderczych "platformówek, wing-commanderów i innych doomów" użyto wówczas do
zilustrowania felietonu o "zabijankach". Włączyłem, zerknąłem i... uśmiałem się szczerze. Podkładem bowiem były: Uridium 2, First Samurai, SWIV i Microcosm.
Pierwsza to kosmiczna dwuwymiarowa strzelanina, w drugiej samuraj walczy z mitycznymi potworami (i z ludźmi, choć nie w wyświetlanym fragmencie), w trzecim
śmigłowiec z wozem bojowym złomują tony nieprzyjacielskiej stali, a w czwartym stateczek wewnątrz ludzkiego organizmu eliminuje zabójcze mikroby. Gdzie
tu zabijanie, hektolitry krwi, rozrywane pociskami ciała i inne zgubne dla psyche widoki? Czy strzelanie do wirusów jest złe ze względu na sam akt przemocy?
Pomijając to, czy rację mają krytycy, czy obrońcy gier, jedno wiem: ja robiąc taki materiał użyłbym do jego zilustrowania innych, "mocniejszych" produkcji. Poza dyżurnym
Doomem dobry byłby na przykład Alien Breed: Tower Assault, w którym nawalamy wprawdzie do Obcych, ale w bazie napotykamy dziesiątki
zakrwawionych ciał. Również Cannon Fodder ładnie by się zaprezentował, z rozstrzeliwanymi wrogimi żołnierzykami, pagórkiem pokrytym
dziesiątkami grobów i piosenką o wojnie, która nigdy wcześniej nie był tak zabawna. Nie można zapomnieć o klasyku Mortal Kombat z jego trybem fatality czy
choćby rodzimym Franko, gdzie oklepać można ziomali na ojczystej ziemi, w swojskim Szczecinie. Naprawdę dużo jest brutalnych,
krwawych gier, które mogli zaprezentować w "Telekomputerze", a dali strzelanie do stateczków kosmitów i trzebienie wirusów. Moim zdaniem osłabiło to
i tak słaby merytorycznie przekaz.
Omawiany odcinek jest do oglądnięcia na YouTubie, wpiszcie "Telekomputer -
cały odcinek". Interesujący was materiał zaczyna się od 9 minuty.
 |
|
(18/06/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Wczoraj, z prawie dwutygodniowym poślizgiem pojawił się czerwcowy Pixel. Krucha, oj krucha jest ta finansowa
fasada, na której opiera się pismo. Podobno po pandemii wrócą eventy i kłopoty miną. Miejmy nadzieję, bo słabo wyglądają te nieterminowe wydania.
Dość biadolenia, spójrzmy na atrakcje, jakie nas czekają w bieżącym numerze. Widzę że wróciły dwie okładki, główna z Biomutanta, tylna z
The Amazing American Circus. Pierwsze kilkanaście stron tradycyjnie przekartkowuję, bo rubryki Vive VR Corner, Pixel Kids czy
Indykarium mniej mnie interesują. Zaciągam ręczny (też tradycyjnie) na Retro Expressie, by wchłonąć opisy kilku świeżych gier na 8-bitowe platformy.
Szczególnie Circus Convoy wzbudza szacunek. Ta pozycja została wydana na leciwe Atari VCS w aż trzech wersjach, w tym kolekcjonerskiej! Fakt,
trzeba za nią dać 140 dolców, ale nie dalibyście? Jakbym miał Atari VCS to bym dał.
W dziale recenzji tym razem umiarkowanie jeśli chodzi o wysokie oceny. Trzy tytuły otrzymały znaczek jakości i o ile jest to oczywiste w przypadku
Resident Evil Village czy Mass Effect Legendary Edition, o tyle Biomutant z wyśrubowaną na 94% oceną wielu ludzi musiał zdenerwować.
Juniora zdenerwował. W konsekwencji stwierdzenie Micza ze wstępniaka, że "piszący w Pixelu są w dobrej formie" Junior uznał za zbyt śmiałe.
Ja się nie wypowiadam, bo okładkową myszkę z mieczykiem widziałem tylko na obrazkach, niemniej średnia 64-68% z Matecritica mówi sama za siebie.
Co do pozostałych tytułów, nic mną nie wstrząsnęło, nic nie powiedziało: idź, kup! Raczej bryndza, ale poczytamy, zobaczymy.
Publicystykę w tym miesiącu planowałem zacząć od tego, co nam przygotowali autorzy z okazji wydania 70 numeru. Na czterech stronach liczyłem na jakieś
wspominki, anegdoty, ciekawostki z początków pisma itp. Przeleciałem pobieżnie treść i nie spodobało mi się. Zamiast ciekawostek dostaliśmy opinie
redaktorów na temat netu, a w praktyce mniej lub bardziej zawoalowana jazdę po internecie, jego contencie i e-redaktorach. Za to pisma papierowe to elita,
panie. Nie mówię, kocham papier, ale wolałbym przy jubileuszu poczytać coś innego. Na szczęście jest parę innych fajnych tekstów, jak historia gier arcade
na dyskach laserowych (skojarzenia z Dragon's Lair jak najbardziej słuszne, ale były też inne tytuły), dzieje polskiej firmy ART4, produkującej w
latach 90 popularne amigowe przygodówki czy rzecz o straszeniu w Silent Hill 2 - "najlepszej grze na świecie". Junior polubił ostatnio cykl "21 klatek"
i już jara się obrazkami z Eye of the Beholder (choć nic z tego nie rozumie, młody... ;) Ja natomiast cieszę się z wydzielenia miejsca w piśmie na gry planszowe, które po raz
drugi (i mam nadzieje na stałe) zagościły w Sidequeście. Denerwował mnie ten dział, bo nic tylko komiksy i komiksy, a tak jest już lepiej.
Niewiele czasu pozostaje na przeczytanie nowego Pixela, bo Micz zapowiada na początek lipca następny numer. Trzeba się sprężać,
bo kupa tekstów jest do oczytania, a są także inne czasopisma. I z tego też się cieszę.
 |
 |
|
(16/06/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Andrzej G. [Junior] Baciński Andrzej G. [Junior] Baciński](../autorzy/gfx/junior.jpg) |
Baza redaktorska otrzymała update notki Andrzeja G. [Juniora] Bacińskiego i nowy biogram
Marka Młynarskiego. Co do Juniora, to działał w pierwszych składach Top Secret i
Secret Service, więc wielu z was może go nie pamiętać z prostego powodu, że nie było was wtedy jeszcze na świecie. Ale dodałem
m.in. spis jego tekstów, jakbyście chcieli Juniora poczytać.
Co do Marka Młynarskiego, trudno sobie wyobrazić osobę bardziej nieobeznaną z grami i światem elektronicznej rozrywki. Ale umieściłem go w bazie autorów
z racji jego rednaczelnikowania w Komputerze od pierwszego do ostatniego numeru. I choć w redakcji się nie przemęczał
(polecam komentarz Władysława Majewskiego w "ciekawostce"), to brał udział w opracowaniu kultowych 44 gier na Atari,
umożliwił działanie rubryki "rozkosze łamania palców" (prowadzonej prze G.Czapkiewicza) na łamach pisma, a nawet popełnił jeden felieton o grach.
Wprawdzie uśmiałem się z niektórych tez tam stawianych (szczególnie w odniesieniu do gry Arnhem), ale, jak to w wojsku gadali: "sztuka jest sztuka".
Wspomniany wyżej tekst Marka "Komputery i polityczka" znajdziecie w dziale "Ciekawe artykuły".
Całkiem off-topowo: polecam stary ale jary cykl 29 felietonów
"Piwo i Orzeszki" na portalu GRY-Online.pl. Podobno
można się pośmiać :) Banner z linkiem z prawej strony, pod ankietą czasopism.
|
(11/06/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Wzbogaciłem się o kilka egzemplarzy magazynu IKS - Informatyka, Komputery, Systemy. To stareńkie pismo z
lat 80-tych, tworzone przez absolwentów i wykładowców Wojskowej Akademii Technicznej, wyróżniało się najbardziej surowym wyglądem wśród wszystkich
ówczesnych periodyków komputerowych. Niewielki format, gazetowy papier, niewyraźna czcionka i raptem 32 strony - dzisiaj nie miałoby żadnych szans na rynku,
wtedy sprzedawało się na pniu. Jego największą wartością były serwowane w dużych ilościach listingi programów na najpopularniejsze w naszym kraju 8-bitowce
(Atari, Spectrum, Commodore, Amstrad), przeklepywane mozolnie przez czytelników. Zdarzały się nawet gry!
IKS ukazywał się w latach 1986-1989 jako dodatek do "Żołnierza Wolności". Wydano w sumie 33 numery normalne i 9 numerów
specjalnych - pod nazwą IKS - Zeszyty programów komputerowych. Redaktorem naczelnym był Wiesław Cetera. Początkowo
pismo ukazywało się na przyzwoitym papierze, miało kolorowe okładkę i kilka wewnętrznych stron. Po jakimś czasie zaprojektowano i wdrożono bardziej
efektowne logo magazynu, a potem... A potem wszystko to olano. Wrócono do starej, prostej winiety, wyrzucono kolory i zmieniono papier na gorszy. Cóż,
podaż i tak się nie zmieniła. Tylko my, kolekcjonerzy, mamy spory problem po latach, bo niektóre egzemplarze dosłownie rozlatują się w rękach.
 |
|
(08/06/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Dzień Dziecka obchodzę już w kraju, uraczony paczką nieprzeczytanych gazet, wśród których jest najnowsze
CD-Action. Miło jest wziąć do ręki gruby, ponad 120-stronicowy magazyn napisany w rodzimym języku, nie to co te chude fińskie
wyskrobki. A czy jest o czym poczytać, zobaczymy.
Okładka wita na grafiką z Mass Effect: Edycja Legendarnej i już od razu wiadomo, co będzie hitem numeru. No ale potem okazuje się, że nie - nie jest
to hit, bo Smugglerowi nie podoba się to, tamto i siamto, i w efekcie dał "tylko" 8 oczek. Na miano hitów zasłużyło za to osiem innych gier, wśród
których znalazły się zarówno uznane przez cały świat przeboje (Returnal, Resident Evil Village, Judgement), jak i "popierdółki",
w które tylko recenzenci CDA grają (Papetura, Mind Scanners, Before Your Eyes). Czyli jak zwykle. Osobiście z chęcią rzucę okiem na teksty
o dwóch innych pozycjach: Diablo Immortal (nie wydany ale ograny, podobno "diablo" dobry choć na mobilki) i Biomutant (najgorętszy
tytuł ostatnich tygodni, z notami od 0 do 100, tutaj oceniony na "8" - chyba kupię).
Z publicystyki w pierwszym rzędzie zaliczę wywiad z Kazimierzem Kaczorem, moim ulubionym aktorem starszego pokolenia i prawdziwym, nie udawanym fascynatem
gier. Łyknę też chętnie historię PC Juniora, tekst analizujący posuchę na rynku konsol i kart graficznych, a także podróż do początków telefonów
komórkowych w ramach "Muzeum techniki". Z ciekawością przeczytam też tekst oszustwach mistrzów sztuk walki, tym bardziej że się po trochu na tym znam.
Fakty o oszustwie bohatera "Krwawego Sportu" są zresztą znane od dawna, ale nie zmienia to faktu, że film jest w pierwszej trójce wielu miłośników
kina kopanego (np. mojej). Na koniec pozostawię sobie resztę punktów programu: Szpile, Action Redaction, Magazyn kulturalny i pozostałą publicystykę. Megatestu
lapków dla graczy nie przeczytam, bo na kupnie nie jestem, ale wysiłek autora szanuję.
Dobrze jest po dłuższej przerwie zagłębić się w lekturze rodzimej prasy growej. Najnowszy CD-Action nie ma aż tylu odlotowych
tekstów, jak to drzewiej bywało, co więcej, dostałem pochlapaną lakierem okładkę (a nie, to chyba tak specjalnie, meteory są polakierowane ;), ale i tak
mile przez te kilka chwil spędzę czas, choć do Papetura się raczej nie przekonam.
 |
 |
|
(03/06/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Właśnie otrzymałem informację z kraju, że możecie już nabyć czerwcowy numer PSX Extreme. Junior kupił i
na moją prośbę dokonał szybkiego przeglądu zawartości. Co tym razem zaserwowano i czy warto kupić "szmatławca", niech nam opowie:
"Czerwcowy PSX Extreme wita nas dwoma okładkami: kolorową z nadchodzącego Ratchet & Clank Rift Apart i
"survivalową" z polskiego Green Hell. Na pierwszych stronach natrafiłem na opis gogli VR Oculus Quest 2 i gier na nie. Ciekawe urządzenie nie
potrzebujące peceta do zabawy, niemniej swoje kosztuje - aż 1799 zł! Tematami numeru są dzieje serii Ratchet i Clank ("Bezsenność w kosmosie") oraz
artykuł "Co wiedzą o nas konsole" dotyczący danych, jakie gromadzą o nas konsole i za ich pośrednictwem producenci. Strasznie mnie to zaciekawiło, bo o ile
mocno dbam o prywatność na komputerze, o tyle na konsoli jakoś nigdy nie zwróciłem na to większej uwagi.
Przejdźmy do działu recenzji. Tutaj rządzi długo przez wielu wyczekiwany Resident Evil Village (ocena 9- i "gra numeru"), bardzo dobre noty
zebrały Mass Effect Legendary Edition (ocena 8 za trzypak gier plus DLC) oraz japońskie visual novele Famicom Detective Club: The Missing
Heir / The Girl Who Stands Behind (ocena 8-). Nie wiem jak można w to grać, ale może się nie znam... Ja najbardziej wyczekiwałem
recenzji Biomutanta, o którym ostatnio głośno w mediach. No i jest - oceniony na 7+ (bezpiecznie - tyle co na Metacritic ;). Z jednej strony to
dużo, patrząc na powtarzalność, słabą fabułę czy niezbalansowany system walki. Z drugiej świat gry i klimat wydają się
nieziemskie, a eksploracja ponoć wciąga jak bagno. Może zagram kiedyś jak cena spadnie poniżej stówki. Z pozostałych gier jest kilka pozycji, które dostały
"ósemki", jednak większość z nich to indyki, dodatkowo opisane w postaci mini-recenzji na 1/3 strony. Z tej gromady wyróżnia się Judgment,
będący spin-offem serii Yakuza. Na marginesie nie podoba mi się taki układ recenzji - no bo jak rzetelnie można ocenić grę poświęcając jej
tak mało miejsca? Rozumiem recki totalnych shitów, ale dobrych gier?
W publicystyce poza tematami numeru znalazłem kilka ciekawych pozycji. "Resident Evil - na polskiej prowincji" mówi o miejscach i wydarzeniach w Polsce,
które nadawały by się na miejscówki czy scenariusz niejednej "residento-silenthillowej" gry. "Robin Hood - prawda czy mit?" zmaga się z legendą
najsłynniejszego angielskiego Janosika. Istniał czy nie istniał? Sam jestem ciekawy. W dziale "Retro" znajdziemy kilka artykułów np. mało mnie
interesujący art o serii Xenosaga czy już bardziej ciekawą historię gry Cytadela (to miał być chyba taki polski Doom na Amigę). Jest
też wywiad z Johnem Newcomerem, twórcą gry Joust z 1982 roku. Pozostały jeszcze "zapychacze" czyli felietony oraz wizyta w studiu
Creepy Jar, dłubiącym przy Green Hell. Ten ostatni tekst jest tradycyjnie do góry nogami, więc tradycyjnie "oblukam" go na końcu.
Tyle. Jest IMO troszku słabiej niż miesiąc temu, ale jest co poczytać."
Już niedługo będę miał okazję naocznie sprawdzić najnowszego PSX Extreme i potwierdzić / obalić opinie
Juniora. Tymczasem dziękuję mu za ten unpacking i idę pooglądać fińską telewizję.
|
(30/05/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Rafał [Szycha] Szychowski Rafał [Szycha] Szychowski](../autorzy/gfx/szycha.jpg) |
Trochę ruchu porobiło się w bazie autorów. Uzupełniłem notkę Artura [Ambroza] Ambroziaka i dodałem nowy biogram
Rafała [Szychy] Szychowskiego. W zakładce "Wywiady/relacje" wrzuciłem także link do jednego z wywiadów (moim zdaniem najciekawszego) z Tadeuszem [Zooltarem] Zielińskim.
Jeżeli chodzi o Artura Ambroziaka to jest to autor - widmo. Widniał w stopce magazynów Computer Studio i
Computer Studio Wydanie Specjalne przez ponad cztery lata, a w międzyczasie prawie nic nie napisał. Albo go tak lubili, albo
wykosić ze stopki zapomnieli.
Szycha natomiast pisał do Gier Komputerowych i przez dwa lata nawet brylował w ilości tekstów i ogólnej obecności na łamach pisma.
Mimo iż młody i niedoświadczony, zabierali go na targi, pokazy, eventy itd. Był jednym z "młodzieżówki", która w latach 1997-1999 dominowała
w wydawnictwach CGS-u i którą chlubił się Marek Suchocki. Teksty pisane były w młodzieżowym stylu, z użyciem potocznego słownictwa i slangu uczniowskiego.
Jednym się to podobało, innym nie. Ci drudzy mówili o degradacji do poziomu gazetki szkolnej i obniżaniu rangi pisma. Faktem jednak jest, że był to
najlepszy okres (trwający do 2000 roku) w dziejach Gier Komputerowych. Magazyn się rozrósł i myślę (choć nie znam statystyk sprzedaży), że
cieszył się dużą popularnością. A samego Szychę wiatr wywiał z gazety i branży tuż po tym, jak GK połączył się z PC Gamerem Po Polsku. Dziś działa w marketingu sieciowym, robi podcasty i wciąż lubi sobie pograć.
 |
|
(26/05/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Pierwszy numer Resetu doczekał się opisu na łamach
Zapachu Papieru. Możecie przeglądnąć stopkę magazynu, ówczesny skład redakcyjny, spis treści i indeks gier. Wrzuciłem
też trochę screenów, ciekawostkę i wstępniak. Z artykułów wybrałem test hełmu wirtualnego VFX1 autorstwa Usera Jamy. Dlaczego akurat ten tekst? Ze względu na
dokładny opis działania i wrażeń z użytkowania sprzętu, a także ciekawe wnioski co do przyszłości VR. Jak się okazało - całkowicie nietrafne ;) Niemniej
rozumiem fascynację hełmem, który wyglądał kosmicznie, kosztował kosmiczne pieniądze (ok. 4000 złotych czyli tyle, co niezły komputer) i oferował kosmiczne
odczucia. I był nagrodą w pierwszym konkursie Resetu!
|
(24/05/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem ascynac
|
 |
Kilka tygodni temu opisywałem pierwszy z dwóch fińskich magazynów o grach - Pelaaja, teraz czas na jego
konkurenta. Multipatformowe czasopismo Pelit (fin. gry) ukazuje się od 1992 roku i jest najstarszym periodykiem growym w
Finlandii. Obecnie liczy blisko 320 numerów. Egzemplarz, który prezentuję wydany jest na dobrym kredowym papierze,
ma 68 stron i kosztuje 8,90 EUR. Kupiłem chyba okazyjnie, bo wartość według okładki to 9,90 EUR. Pismo (podobnie jak Pelaaja)
ma wymiary 297 x 230 cm i jest dość szerokie. Porównując obecne wydanie z tym nabytym półtora roku temu stwierdzam z niepokojem, że magazyn schudł o 8
stron i podrożał o 2 EUR. Nie wygląda to dobrze i mam wrażenie, że przy takim podejściu chłopaki się za niedługo spakują.
Popatrzmy na to, jak się Pelit prezentuje i co oferuje. Po otwarciu pisma widzę, że jest bardziej kolorowe od swojego
konkurenta. Obrazki są większe i ułożone w rzędach u góry i na dole strony, a tekst to jakieś 40-50% całości. Co można zmieścić na zaledwie 68
stronach? Okazuje się, że całkiem sporo, tym bardziej, że nie ma prawie reklam. Mamy zapowiedzi, recenzje, trochę publicystyki (gry na podstawie
filmów, historia Tomb Raider - standard) i niewielkie kąciki: filmowy, sprzętowy i książkowy (w bieżącym numerze omawiają książkę
o fińskich grach). Ciekawostką jest fakt, że recenzje nie są zgrupowane w jednym bloku, lecz przeplatają się z zapkami i publicystyką, ot, taki artystyczny
misz masz. Autorzy generalnie nastawieni są pozytywnie do świata i oceny poniżej 70% nie uświadczycie. W omawianym numerze najwyższe noty zebrały
Dragon Quest XI i Gnosia (widzisz Junior, a mówiłeś że Gnosia to kupa), które otrzymały powyżej 90%.
Polskie akcenty w Pelit? Znalazłem jeden, ale za to solidny. To dwustronicowy playtest polskiej siekaniny "pojedynkowej"
Hellish Quart. Wydaje mi się, że wydźwięk artykułu jest pozytywny, ale nie odważyłem się go wrzucać do Google translatora po tym, jak ten przetłumaczył mi
fiński tytuł tekstu "Terȁs taipuu Varsovassa" na "Stalowe ławki w Warszawie".
Trudno powiedzieć, czy Pelit jest lepszy od Pelaaja. Pod kątem wielkości i zawartości oba
magazyny wyglądają podobnie, choć estetycznie bardziej podoba mi się Pelaaja. Widać, że trudy rynkowe odbijają się na kondycji
pisma (mniejsza objętość, wyższa cena) i mam obawy, czy jak pojadę do Finlandii za kolejne półtora, to je jeszcze kupię. Chciałbym, bo poczytać
to może nie poczytam, obrazki za to pooglądam i kolejną fajną pozycję do kolekcji dodam.
 |
|
(20/05/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Moi! Majowy Pixel ukazał się w połowie ubiegłego tygodnia, ale dopiero teraz Junior zdecydował się podzielić ze
mną opinią na temat najnowszego numeru. Niezbyt ciągnie go do Pixela, bo „to pismo dla starych ludzi”. Policzę się z nim jak
wrócę. Tymczasem doniósł mi, że:
"Na starcie muszę zaznaczyć, że w nowym Pixelu tym razem nie ma dwóch okładek. Myślałem, że będzie to
standard, ale z tyłu dali tylko reklamę komiksu Śledzia. Nie wiem, może
się słabo sprzedaje? Z przodu za to mamy grafikę z gry Land of War: The Beginning, która za kilkanaście dni zadebiutuje na Steamie. Zostawmy zatem
okładki i zerknijmy do środka "gazety" ;), która w tym miesiącu liczy aż 122 strony.
Na początku przeskoczyłem kilka stron i zatrzymałem się na rubryce Retro Express, opisującej nowe gry na stare platformy. Sam bym sklecił jakąś na C64,
jednak stworzenie nawet prostej platformówki zajęło by mi prawdopodobnie wieki :P Lecę więc dalej. W dziale z recenzjami przystanąłem na dłużej, bo dzieją się
tu rzeczy niestworzone. Krytykowane powszechnie za błędy techniczne Outriders otrzymało znaczek jakości i notę 88/100 (w
CD-Action 7+, w PSX Extreme 7-, na Metacritic średnio 74%). Autor chyba przegiął z tym
patriotyzmem lokalnym. Równie kontrowersyjną ocenę otrzymał ogólnie chwalony Returnal - zaledwie 70/100 (w PSX Extreme
9-, na Metacritic średnia z setki recenzji 86%).
O tym, że Pixel jest pismem dziwnym świadczą także inne recenzje. DOOM 3 VR ogromnie się spodobał opisującemu
otrzymując 85/100 i znaczek jakości, podczas gdy ta jakość była w branży kwestionowana (Metacritic – 68%, CD-Action
– 6, PSX Extreme – 5). Albo NieR Replicant ver.1.22474487139... – znowu w Pixelu znaczek
jakości i bardzo wysoka ocena 90/100, a u konkurencji znacznie niżej i na jednym poziomie: CD-Action – 7+, PSX Extreme – 7). Obie wspomniane wyżej recenzje
napisał ten sam człowiek i zastanawiam się, czy to wiek, fanboizm japońszczyzny (w drugim przypadku), czy może wspomagacze sprawiają, że jego recki
są tak odjechane. Nie pierwszy zresztą raz. Halo, tu Ziemia!
Pośmiałem się z recenzji, zerknę na publicystykę, gdzie widzę kilka ciekawych artykułów. W alei sławy zaprezentowano Tetris. Nie pierwszy, ale może
ostatni raz. Później leci tekst o Huntdown – nowej side-scrollowej strzelance 2D nawiązującej do salonowych klasyków. Musi być świetna, skoro
poświęcono jej aż siedem stron! ;) Interesująco wygląda też wywiad z Januszem Gajewiczem, programistą ZX Sprectrum, który znał się z gośćmi z "Sondy" i
wydał legalnie swój program jeszcze za komuny. "Mocny" wydaje się też artykuł "Biologiczne sprzężenie zwrotne", traktujący o nowoczesnych
technologiach umożliwiających sterowanie za pomocą "siły umysłu", sprawowaniu kontroli nad emocjami odbiorcy itd. Pooglądam sobie też fotosy w
21 klatek: The Secret of Monkey Island 2, bo fajne zdjęcia powrzucali.
Dużo innych tekstów jeszcze nie wymieniłem, ale albo zostawiłem je na później, albo to nie jest moja bajka (felietony), albo nic ciekawego w nich nie
znalazłem. W takim Sidequest najbardziej przyciągnęła mnie… reklama gry fabularnej Obcy. Kto nie kocha Aliena! Trzeba tylko znaleźć ekipę do
grania (i sponsora - gra kosztuje prawie 2 stówy!) i zabawa gwarantowana. Tyle. Pozdrawiam recenzentów Pixela :)"
A ja pozdrawiam Polskę i rodaków. Podobno obostrzenia wam znieśli i możecie grać bez maseczek.
|
(15/05/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Hyvää huomenta! Dzisiaj czas na kolejny przegląd prasy dokonany przez Juniora. Ja, siedząc 1400 km na północ mogę tylko notować
i publikować. Spójrzmy więc, co ma do powiedzenia na temat majowego numeru PSX Extreme:
„"Jakie to ładne!" - zachwyt naszej żeńskiej głowy domu na widok kolorowej okładki nowego PSX-a utkwił mi w głowie. Zapamiętałem,
bo rzadko chwali cokolwiek, co jest związane z grami. A może jej chodziło o Larry’ego? Spytam. Po otwarciu pisma na początku powitały mnie
w dziale „Playtest” dwa gorące tytuły - Diablo II: Resurrected i Resident Evil Village. O pierwszym mówią ostatnio wszyscy i mimo iż
jest to wielka gra, to będzie to raczej doświadczenie z gatunku „Przeżyj to jeszcze raz”. Drugi zapowiada się na smaczny kąsek nie tyko dla wielbicieli
residentów, gdyż więcej tu ma być akcji niż główkowania.
W dziale recenzji opisali 19 tytułów, z czego na uwagę zasługuje przede wszystkim Returnal. Kosmiczna strzelanina już wcześniej była na okładce
PSX Extreme i już wtedy zapowiadała się nieziemsko. Teraz to potwierdzają oceną 9- i tytułem gry numeru. Jestem ciekaw tej produkcji i być
może po przeczytaniu recki zdecyduję się na zakup. No tak, ale najpierw muszę kupić PS5. Nie kupię za to Outriders, bo choć ma potencjał to
technicznie leży i grać się podobno nie da. CD-Action było dość łaskawe (ocena 7+), ale PSX Extreme już
mniej (7-). Zobaczymy, co powie reszta. Pozostałe recenzowane w numerze gry (poza 2-3 indykami) też nie powalają ocenami i generalnie ten miesiąc
w kwestii dobrych tytułów jest do bani.
Dział publicystyki wypada za to świetne. Wszystkie trzy tematy numeru zapowiadają się interesująco. "Pechowy erotoman" to dzieje i ciekawostki serii
Leisure Suit Larry, "36 twarzy Godzilli - historia króla potworów" opowiada o filmach z japońskim potworem, natomiast w "Nie tylko Music
Instructor" dowiecie się o inspiracjach i nawiązaniu do gier w muzyce i teledyskach (lubicie "I’m blue dabudi, dabuda…"?). Ciekawie wyglądają teksty
o zagrożeniach dla astronautów w kosmosie („Kosmiczna trauma"), robieniu biznesu na limitkach i kolekcjonerkach („Gry jako inwestycja”) i kasetach wideo („Pokolenie wychowane
na VHS”). A i to jeszcze nie wszystko. Naprawdę dawno nie widziałem tak wielu fajnych artykułów. Chyba zacznę regularnie kupować PSX Extreme.”
Nie musi, wystarczy że rodziciel kupuje i da mu poczytać. Tymczasem dziękuję po raz drugi Juniorowi i oddaję głos do studia w Warszawie.
|
(10/05/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Uroki przebywania w obcym kraju pośród lasów, skał i jezior mają jedną zasadniczą wadę – polskie gazety o grach tu nie docierają. Stąd
moja niemożność obsmarowania ostatnich wydań krajowej czołówki. Świeże numery czekają na mnie w domu, tymczasem poprosiłem Juniora by opowiedział mi o
wrażeniach z unboxingu CD-Action. Poniżej stenogram z naszej rozmowy:
„Powitała mnie ładna, stylowa okładka z Diablo II: Resurrected. W okrojoną wersję gry redaktorzy już cięli i chwalą się tym w
dziale „Już graliśmy”, ale jeśli to jak mówią pochlapane nową farbą Diablo II z dodatkiem Lord of Destruction, to ja pierdziu. Mogli się
bardziej wysilić. Jako fanboy PlayStation najpierw jednak zerknąłem na jeden z pierwszych artykułów "Dokąd zmierzasz, Sony?". Opisują w nim ostatnie
działania firmy np. to że nie zrobią Days Gone 2, nie zamkną cyfrowych sklepów PS3 i Vity czy nie dadzą nam odpocząć za sprawą nowego
benefitu w PS Plus - Playstation Plus Video Pass. Taki mini Netflix wykombinowany.
„Recenzje” otwiera świeża polska premiera: Outriders. Widzę że nie jest to hit numeru (ocena 7+). Najwyższe noty dostały bowiem Monster Hunter Rise,
Euro Truck Simulator 2 - Iberia i Gnosia (oba po 8+). Co do pierwszej gry to wiadomo – wygrywa wszędzie, co do ostatniej to jestem zdziwiony.
Nie dość że to nienowy tytuł z 2019 roku, który dopiero teraz wyszedł na Switcha, to na dodatek visual novel i nie ukrywam - wygląda jak kupa.
Luźno kartkując dział „Publicystyki” zainteresowałem się sporym, solidnie przygotowanym artykułem Smugglera o mikroprocesorach. Dalej „Złamać konsole” –
tekst o walce producentów konsol z niezależnymi wydawcami, którzy żeby robić gry na konsole, musieli najpierw je złamać. Na pewno odwiedzę „Muzeum
techniki” Bartłomieja Kluski, który opowiada o kasetach magnetofonowych. Mamy wielkie pudło kaset na strychu, może jakąś włączę jak będę czytał. Na
koniec jeszcze "Z archiwum Deus Ex" – tekst porównujący popularne teorie spiskowe z cyberpunkowym uniwersum. Nie do końca wiem jak to się będzie czytać,
ale fajnie wygląda, no i ma 5 stron ;) Kto lubi sprzęt ten się ucieszy na duży (12 stron) dział „Technologie”. Tym razem hitem ma być chyba megaporadnik
dotyczący smartfonów. Dla mnie osobiście to jest bez sensu, bo jak będę szukał telefonu, to znajdę i porównam sobie w sieci wszystkie modele, a nie tą
garstkę z pisma.”
Tyle Junior. Dziękuję mu i przypominam, że CD-Action jest w kioskach od 4 maja.
|
(08/05/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Marek [Hammer] Konderski Marek [Hammer] Konderski](../autorzy/gfx/hammer.jpg) |
Baza autorów wzbogaciła się o update notki Marcina [Gutka, G1200] Gutkiewicza i nowy biogram
Marka [Hammera] Konderskiego. Gutek został uzupełniony o epizod w Resecie, listę
spłodzonych tekstów i informacje "pozagrowe".
Co do Hammera, znany jest dobrze fanom Resetu, gdzie spędził trzy lata, dwukrotnie piastując stanowisko naczelnego.
Komputerowcom może kojarzyć z pismami Komputer Świat i PC Format, w których spędził w sumie kilkanaście lat. Z branżą pożegnał się dość
boleśnie, dostając kopniaka od Bauera. Powód: przeniesienie redakcji z Warszawy do Wrocławia. Podobno proponowano mu i reszcie zespołu etaty w dolnośląskiej
siedzibie, ale jakoś nikt nie miał ochoty na zamianę warszawskiej syrenki na wrocławskie panienki (wiem, brzmi bez sensu, ale ładnie się rymuje).
|
(02/05/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Półtora roku temu byłem w Finlandii i opisywałem wtedy prasę grową tego żyznego kraju. Dziś znowu pomieszkam tu
kilka tygodni, więc mam plan sprawdzić, czy coś się zmieniło. Na pierwszy rzut kupiłem magazyn Pelaaja (fin. gracz) i
porównałem z tym, który kiedyś nabyłem. Ten ukazujący się od 19 lat periodyk ma na koncie już 221 numerów. Cena ta sama co poprzednio - 8,90 EUR - dużo jak
na liczące 68 stron pismo bez dodatków, a jakby jeszcze to przeliczyć na złotówki to ho ho... Ciekawostką niech będzie fakt, że na czele kilkuosobowej redakcji stoi
kobieta - Johanna Puustinen. My też mieliśmy swoje redaktor naczelne, więc nie jest to ewenement w skali światowej, ale żadna z nich nie znała Jiu Jitsu,
a Johanna zna. Podobno przydaje się gdy trzeba pogoniać kolegów do roboty... ;)
W środku ze względu na mało miejsca nie ma wiele recenzji, ale to co miało być, to jest. Porównując oceny poszczególnych
tytułów z polskimi odpowiednikami muszę przyznać, że gusta Polaków i Finów poza jednym wyjątkiem nie różnią się. Gracz to gracz. Popatrzmy: najwyższe
noty w Pelaaja otrzymały gry Loop Hero (CD-Action dało znaczek jakości) i
Monster Hunter Rise (w PSX Extreme gra numeru), najniżej oceniono Harvest Moon: One World
(dla PSX Extreme też słabiak - ledwie 3/10) i Maquette. Przypadek Maquette to wspomniany wyżej wyjątek.
Dla Finów to cienizna, dla naszych gra niezła (CDA - 6 plus) lub nawet dobra (Pixel - 70%). Ktoś się nie zna.
Polskie akcenty w fińskim piśmie? Niewielkie, ale znajdziemy. Jest grafika z Cyberpunka 2077 okraszająca artykuł o usługach internetowych
dla graczy (Google Stadia, GeForce Now, Amazon Luna, PlayStation Now itd.). Jest również konkurs z pudełkowymi wersjami Outriders jako nagrodami.
Trzeba tylko odpowiedzieć na pytanie, skąd pochodzi studio People Can Fly. Możliwe odpowiedzi to: z Polski, Łotwy lub Szwajcarii. Obstawiam Helwetów! :)
Kupując obcojęzyczne pismo z góry wiem, że zbyt wiele treści z niego nie wyciągnę. Jednak studiowanie zawartości ma swoje zalety: pozwala lekko podciągnąć
się z języka, sprawdzić trendy i gusta w danym kraju oraz porównać stan ich prasy growej z naszą. Porównałem i jedno wiem: nie mamy się czego wstydzić.
 |
|
(20/04/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Nowy numer CD-Action nabyłem z tygodniowym opóźnieniem. W powód trudno uwierzyć: wykupili go
w miejscu mojego zamieszkania! Chyba pierwszy raz w historii mi się to zdarzyło, wcześniej to raczej pismo mnie szukało niż na odwrót. Czyżby przybyło fanów CDA
albo numer był wyjątkowy? Po zakupie sprawdziłem i dementuję - nie jest wyjątkowy. Nie ma w nim specjalnego: zero bonusów, "pełniaków", kodu na pizzę czy talonu
na prenumeratę, że o dyskobolu nie wspomnę. Czysta treść. A jaka treść, popatrzmy.
Kreowany na przebój okładkowy Deathloop to śpiewka przyszłości, natomiast tu i teraz opisano 26 gier. Dużo, ale wiecie co? Mimo mnogości tytułów i
czterech znaczków jakości (dla indyków) nie znalazłem tu czegoś, co zrywałoby przysłowiowy kask z głowy. Jeśli szukacie "mocnych" produkcji AAA, to nie w tym miesiącu.
Ilość nie przeszła w jakość. Zresztą w CDA często lubują się w opisywaniu "popierdółek", których u konkurencji próżno szukać. I jarają się garstką pikseli,
no bo miodna. Podejście rozumiem, ale to nie moja bajka. Szkoda na to czasu. Przeleciałem jeszcze raz indeks gier i znalazłem jednak coś, co mnie zainteresowało
- Breathedge. To może być to!
Publicystyka w tym miesiącu to prawie 60 stron. Żaden temat nie aspiruje do miana tematu miesiąca, a w takim PSX Extreme są aż trzy! ;)
Jako pierwsze z pewnością zaliczę historie Facebooka by Smuggler i ruskiego aparatu LOMO by Bartek Kluska. Chętnie poczytam o problemach prawnych CD Projekt Red
i sądowych bataliach z Street Fighterem II w tle. Poza tekstem o bit-coinach, który zostawię na koniec (bo i tak go nie pojmę), resztę będę łykał z
umiarem i za koleją. Opuszczę tylko (jak zwykle) dział technologiczny, choć napracowali się w tym miesiącu z tym megatestem kart graficznych. Doceniam, ale i tak
wolę konsole.
Czas kończyć. Stwierdzam, że zaczynają się problemy z dostępnością CD-Action w wiejskich kioskach. Albo więc skoczyły im słupki
sprzedaży, ale zmniejszyli nakład. Z tą filozoficzną myślą zasiadam z lekturą w fotelu, otwieram stronę na "Muzeum techniki" i zaczynam czytać o
starych aparatach fotograficznych. Ja Smienę miałem...
 |
|
(13/04/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Kwietniowy numer PSX Extreme można od tygodnia kupić w kioskach. Patrzę właśnie, co koledzy - konsolowcy
mają do zaoferowania. Najpierw okładki: podobnie jak w Pixelu są dwie okładki i podobnie jak piśmie Micza ta druga, odwrócona
do góry nogami jest z War Hospital. Albo ten indyk jest rzeczywiście tak dobry, albo ktoś nieźle posmarował za reklamę ;) A co tam w środku?
W tym miesiącu na 16 stronach opisano 25 tytułów. To dużo, choć większość recenzji upchana została w systemie "2-3 recki na stronę" i
dotyczy to gier zarówno nisko, jak i wysoko ocenianych. Taki widać teraz trend w redakcji - więcej, ale mniej. Choć trzeba przyznać, że ważniejszym grom
poświęcają więcej miejsca. Okładkowe Outriders nie doczekało się recenzji, bo chłopaki ograli tylko demo. Na grę numeru wytypowano za to Monster
Hunters Rise. Co ciekawe, gra otrzymała "zaledwie" 8 oczek, a dwie inne nie będące grami numeru oceniono na "dziewiątkę". Jakie? Sprawdźcie.
Ja osobiście zapisałem w notesie Black Legend, który swoim klimatem i chwalonym systemem turowym rozgrywania bitew wydaje się idealny dla mnie i Juniora
na te nerwowe czasy. Acha, zapomniałbym o TOP 100. W bieżącym numerze znajdziecie ranking 100 gier, jakie zostały zapowiedziane na najbliższe lata. Sensowny, choć
oszczędny w słowach. Każdej grze poświęcono ledwo dwa zdania i to bez względu na miejsce w zestawieniu.
Publicystyka kwitnie, a nawet pączkuje. Normalnie bowiem w gazetach temat numeru jest jeden, a tu są aż trzy! Pierwszy to wspomniany wyżej TOP 100.
Drugim jest artykuł o sztucznej inteligencji, ale nie tylko takiej "rządzącej" w grach, ale również takiej, która robi lub robiłaby gry. Ciekawe podejście. Trzecim
tematem numeru jest tekst cyberprzestępczości. Na ten od razu rzucił się Junior (dlaczego? nie wiem, muszę mu chyba przeglądnąć kompa...), ja po przesyceniu
trylogią Smugglera o wirusach odłożę go chyba na później. Poczytam za to chętnie o tworzeniu gier po pijaku, bo to bulwersujący i nośny temat. Także arty o
egranizacjach filmów Spielberga, scenie PSX-a i premierze PS2 przeczytam z ciekawością. I pooglądam, bo dużo starych zdjęć dali ;)
Z pozostałych "zapełniaczów" 100-stronicowego "Extreme'a" tradycyjnie warto wspomnieć o felietonach, których jest zawsze wiele i na wszelkie możliwe tematy,
nowinkach z Japonii Mazziego (które bardzo lubię), kącikach komiksowo-filmowych i HIV-owych listach. Dla każdego coś dobrego. Ja już się zabieram do lektury, bo
o tych pijakach robiących gry to nie słyszałem...
 |
 |
|
(09/04/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Wziąłem właśnie do ręki najnowszy, 68 numer Pixela, który mam w końcu czas poczytać. Tradycyjnie (to już
chyba wejdzie na stałe) witają mnie dwie okładki: główna z Metal Slugiem (nawiązanie do publicystyki o SNK), tylna z War Hospital (obiecującym
polskim indykiem w produkcji). W środku generalnie bez zmian, nowych rubryk nie dodali, starych nie wycięli. W dziale recenzji opisanych jest 13 gier,
z których tylko jedna (Mundaun) doczekała się znaczka jakości (i miana gry numeru). Większość z pozostałych tytułów (poza może
Bravely Default II na Switcha) to dość przeciętne indyki. Żadnego hitu, tytułu AAA - dawno takiej bryndzy nie było. Ale że Pixel
nie recenzjami, a publicystyką stoi, skoczmy właśnie tam.
Tu jest jak zwykle bogato, choć nie znalazłem tyle killer textów co poprzednio. Najciekawiej IMO zapowiada się artykuł o SNK, uwielbiam tą kultową firmę,
choć w Metal Sluga jestem raczej cienki i Junior mnie rozkłada na łopatki. Za to na handheldzie od SNK (Neo Geo Pocket) rozwalam wszystkich w golfa. Wracając
do meritum, bardzo chętnie poczytam o grach z Kajkiem i Kokoszem. Poza jedną przygodówką na Amigę nie pamiętam zbyt wiele tytułów opartych na komiksie
Janusza Christy, może się oświecę. Również teksty o propagandzie w grach i historii Apogee wyglądają interesująco, tak jak opis fenomenu firmy Supergiant Games
(to ci od Hadesu) czy slideshow story z Demon's Souls ("21 klatek"). Micz od jakiegoś czasu deklaruje miłość do "demonów", czytałem o tym już chyba w pięciu
miejscach, ale widać to za mało. Z drugiej strony, ładne te "soulsowe" obrazki.
Poza wspomnianymi wyżej artykułami jest jeszcze kilka innych do zaliczenia, tyle że w drugiej kolejności. Ponadto dochodzą stałe rubryki, jak Retro Express, Pixel Kids,
VR Corner czy kosmiczna (dalibóg, do dzisiaj nie wiem jak się ten kącik nazywa!). W tle czają się felietony TCZ (Tych Co Zwykle) autorów i "popierdółki" pokroju
Indykarium, Sidequest czy Autofire. Dla porządku dodam, że jest jeszcze wstępniak i podziękowania (imienne!) redakcji dla sponsorów z Patronite'a. To od czego zaczynamy?
Yerba już zaparzona, otwieram więc Pixela na stronie 50...
 |
 |
|
(06/04/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Po miesiącach pracy Zapach Papieru pragnie pochwalić się kolejną podstroną w stylu "Wszystko o...".
Tym razem wybór padł na kultowy magazyn Reset. Mówią, że "kultowy" to określenie na coś, co się słabo sprzedawało i
upadło. Coś w tym jest. Sprawdźcie sami klikając na link do Resetu i przekonajcie się, co "magazyn cyberniekulturalny" miał do
zaoferowania. Czego tu nie ma: pełna charakterystyka (nakłady, adresy, indexy, formaty, ilości stron itd.), spis naczelnych i autorów, historia pisma a la Avok, najważniejsze daty, zdjęcia, ciekawostki,
skany i Bóg jeszcze wie co. Ten wpis to dla fanów na pewno smakowity kąsek, dla mnie jako autora - najgorsze możliwe przeżycie. Tak chaotycznego,
brzydkiego i nieczytelnego czasopisma w dziejach polskiej prasy growej nie było! Pozbierać to do kupy, usystematyzować, powsadzać w odpowiednie
szufladki - orka na ugorze! Ale udało się. Czytajcie.
|
(02/04/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Uwielbiam teledysk z Amazing zespołu Aerosmith. Wykreowany wirtualny świat rozpala wyobraźnię, a hełm VR i cyber rękawicę, które
posiada bohater clipu, a dzięki którym można się "kontaktować" z Alicią Silverstone, chciałby mieć każdy. Oczywiście w 1993 roku to było science fiction i
dopiero dziś, po prawie 30 latach od premiery teledysku podobna technologia jest dostępna. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że stałem się właśnie posiadaczem
cyber rękawicy "The Glove" na PSX-a. Alicio Silverstone, nadciągam!
"The Glove" jest oficjalnie licencjonowanym przez Sony kontrolerem, wypuszczonym na rynek w 1998 roku. Po założeniu na prawą dłoń można wykonywać nim ruchy zarówno
w poziomie, jak i w pionie. Żadnych żyroskopów, jedynie ruchy nadgarstkiem. Przyciski standardowego Dualshocka zostały przeniesione na kontroler i tak
rozmieszczone, żeby można było je obsługiwać wszystkim palcami. Co ciekawe, nie uświadczycie dedykowanych rękawicy produkcji, obsługuje ona bowiem
wszystkie gry na PSX-a. Założyłem więc gadżet na łapę, włączyłem pierwszy lepszy tytuł z brzegu i...
Po 30 minutach "zabawy" wyłączyłem to ustrojstwo w cholerę! Na tym nie da się grać! To znaczy da się, ale potrzeba długiego, żmudnego treningu, a efekty i
tak będą sto razy gorsze niż przy użyciu Dualshocka. Przyciski nie leżą idealnie pod palcami, więc trzeba sporo się nagimnastykować, by je odnaleźć. Ale najgorszy
jest bezustanny ruch nadgarstkiem. Po półgodzinnej sesji takiego operowania we wszystkich kierunkach już wiedziałem, że jeśli natychmiast nie przestanę, to jutrzejszy
dzień zacznę od teleporady u chirurga-ortopedy. Na szczęście przestałem.
"The Glove" to fajny, futurystycznie wyglądający gadżet do zaszpanowania kolegom i wrzucenia zaraz potem do gablotki.
Nie próbujcie na tym czymś grać! No chyba, że, jak słusznie zauważył Junior, nie macie lewej kończyny górnej, wtedy sterowanie samą prawą ręką ma sens. Może po
dłuższym treningu da się do tego przyzwyczaić. Nie wiem, nie planuję próbować. Mam na szczęście dwie łapy i póki co wracam do Duala!
 |
|
(28/03/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Przeglądam właśnie trzy numery Świata Gier Komputerowych z ostatniego kwartału 2000 roku. To były pierwsze
wydania z kilkoma poważnymi zmianach wewnątrz pisma. Wewnątrz, bo na zewnątrz wszystko wygląda tak samo jak wcześniej - kolorowo, napaćkanie, z dużym logo
i małym globusikiem (ale już bez rakietki). W środku dobili właśnie do 148 stron, powiększyli działy "Tawerna", "Kantyna" i "Frakcja 3D", a także zmienili
sposób oceniania gier. W numerze 10/2000 (94) dorzucili także pełną wersję gry (Homeworld: Raider Retreat), co nie było w ŚGK częstą praktyką w
tamtym czasie. Techtoorki z klawiszologią (bardzo fajny patent!), karty do Magica, gry paragrafowe, plakaty i inne gadżety owszem, dawali, ale
"pełniaki" - raczej od święta.
Kartkując magazyny czytam kolejne tytuły hitów tamtych czasów. Gry miesiąca to proszę: Heavy Metal F.A.K.K. 2, Baldur's Gate 2 i
C&C: Red Alert 2. Same sequele, choć znalazłem też wiele nowych IP: Hitman, Daikatana,
Shogun: Total War czy Crime Cities. Jedne, jak historia "łysola" z kodem kreskowym na szyi padły na żyzny grunt i dziś się mogą poszczycić
wieloma kontynuacjami. Inne, jak bajka o mieczyku od pana Romero nie znalazły zrozumienia gawiedzi i zginęły w pomroce dziejów. Opinie redaktorów
Świata Gier Komputerowych w tym zakresie pokrywały się z większością ocen innych czasopism. W ŚGK nie bawiono się
w kontrowersje, by zrobić szum i znaleźć na ustach wszystkich graczy. Stawiano na solidny, merytoryczny, wspierany poprawną polszczyzną warsztat. Nie tak jak u ... (i tu
proszę wpisać znienawidzony tytuł konkurencji). Według niektórych ta normalność była wręcz nudna.
I na koniec szybka ściąga: Świat Gier Komputerowych ukazywał się w latach 1993-2004 i pod względem liczby wydanych numerów
(131) uplasował się w ścisłej polskiej czołówce. Pismo było tworzone w Bydgoszczy pod dowództwem Piotra [Naczelnika] Pieńkowskiego.
Mimo iż miało swój klimat i rzeszę fanów, nie uniknęło pogromu, wykreślone pewnego dnia z notesu prezesa Egmontu. Szkoda. Należy pamiętać, że mimo
geograficznej "zaściankowości" ŚGK wyhodował na swoim łonie wielu późniejszych Poważnych Panów redaktorów:
Przemysława [Ścierę] Ścierskiego (PSX Extreme), Jacka [Randalla] Piekarę (Gambler,
Click!, GameRanking), Michała J.Adamczaka (Play,
KŚ Gry) czy Michała [Elektrycznego] Nowakowskiego (Play). Sam Naczelnik mimo lat na karku
coś tam od czasu do czasu skrobie do Pixela, zajrzyjcie do ostatniego numeru.
 |
|
(23/03/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Mariusz [Mariusz] Turowski Mariusz [Mariusz] Turowski](../autorzy/gfx/mariusz2.jpg) |
Baza redaktorów powiększyła się o biogram Mariusza Turowskiego, poprawiłem też notkę
Michała (CeFKa) Cegły. Dodałem ponadto do "Bazy gier z
czasopism" wszystkie tytuły z 1993 roku, opisane w Secret Service. Baza liczy sobie już ponad 700 gier, nieźle.
Mariusz Turowski wielu komputerowcom w średnim wieku kojarzy się z PC Format, gdzie przez dobrych kilka lat był redaktorem naczelnym.
Komputerowcy w wieku podeszłym mogą go pamiętać jeszcze z PC Shareware - protoplasty PC Formatu, który ukazywał się w drugiej połowie lat 90.
Ale nie wszyscy wiedzą, że był także drugim redaktorem naczelnym CD-Action. Po ilości recenzji widać, że zapalonym graczem raczej nie
był, wolał za to jeździć na targi (nikt głupi nie jest, ja też bym wolał :). Po odejściu z branży komputerowej od wielu lat realizuje się jako naukowiec - filozof.
Miarą jego sukcesu niech będzie fakt, że w 2017 roku otrzymał nagrodę państwową z rąk samych premierów Szydło i Gowina. Geny komputerowca dały jednak znać o sobie.
Wielka pompa, wszyscy w gangach, a on po nagrodę w sweterku przyszedł... ;)
Minął równy rok, odkąd Zapach Papieru zadebiutował w serwisie Patronite.pl. Bardzo dziękuję wszystkim,
którzy wsparli moje hobby. Mimo iż czas nie jest dobry na wydawanie pieniędzy, znaleźli się tacy, którzy poszli o krok dalej niż standardowe kliknięcie "like'a".
Tak naprawdę liczy się gest, nie suma. Jeszcze raz wielkie dzięki!. A tych, którzy chcieliby na Zapachu Papieru więcej treści, częstszych aktualizacji, nowych
pomysłów, a także mają chęć wydać parę groszy i znaleźć się w "zapachowym" Hall of Fame, zapraszam na https://patronite.pl/Zapach-Papieru.
|
(20/03/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
W ostatni piątek 67 numer Pixela pojawił się w salonikach prasy. Tym sposobem lutowy numer mamy z głowy.
Cieszmy się jednak z marcowego, bo jeśli kłopoty z płynnością finansową w Idea Ahead się nie poprawią, kwietniowego Pixela też możemy
nie doczekać. Wydawca czerpał największą kasę z eventów, a eventów póki co nie ma i nie będzie. To i kasy nie będzie. Nie chciałbym, żeby w którymś momencie
Łapusz stanął przed dylematem, który z magazynów skreślić. Ale odgońmy czarne myśli i zajmijmy się bieżącym numerem.
Biorąc Pixela do ręki od razu rzucają się w oczy dwie okładki. Znaczy się jest główna - z Paradise Lost, i dodatkowa - z
Bang-On Balls Chronicles na odwrocie. Pierwsza klimatyczna, bioshockowa, utrzymana w ciemnej tonacji. Druga prosta, kuleczkowa, z bijącą po
oczach niebieskością. Pomysł niezły, wybór należy do Ciebie. Zaglądnijmy więc do środka i od razu skoczmy do działu recenzji. Zaskakująco dużo tam wysoko
ocenionych gier. Na 12 recenzji aż siedem ma znaczek jakości. Najwyższa nota przypada krakowskiemu The Medium. Na Metacriticu jest 76%, u konkurencji
między 8 a 8+, a tu aż 92%! Muszę przeczytać, dlaczego. Wiem, że Marcin M. Granat ma sentyment do Krakowa, ale żeby aż tak? ;). I Pendrive'a Borka nie
zrecenzowali... W Pixelu?! Dziwy.
W publicystyce w tym miesiącu wyróżniłbym 7-stronicowy tekst Micza o pierwszych przybytkach z grami arcade w Warszawie. Z tego co widzę artykuł sięga wcześniej
niż w lata 80-te, może być ciekawie. Ponadto chętnie poczytam o historii VR i Arnoldzie Schwarzeneggerze w grach. Uwielbiam i czczę Arniego od lat szczenięcych
(moich, nie jego), więc jeśli nawet artykuł nic mi nie powie ponad to, co wiem (a na pewno nie powie), przeczytam go z przyjemnością. Kolejnym
artykułem wartym uwagi jest tekst o planszówkowych adaptacjach gier komputerowych. Ostatnio po takim tekście dałem się namówić na zakup Tanks, kto wie,
może teraz kupię następną planszówkę? Uwielbiam ogrywać Juniora. Z pozostałych artów zaliczę pewnie te o książkach na podstawie uniwersów ze świata gier, o
najlepszej grze na świecie, której nie znam (Eternam), a także o minionym roku 2020 w oczach redaktorów. Może coś ciekawego napiszą.
W bieżącym Pixelu nie brakuje także stałych działów, o których wspominam co miesiąc, a także felietonów stałych komentatorów, o
których również napomykam co miesiąc. Dużo czytania. Zaparzam kawę, Mechanicy Szanty już dają w tle, zaczynam lekturę. Najpierw ten o Arnie...
 |
 |
|
(17/03/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Jubileuszowy CD-Action dostępny jest w sprzedaży od 9 marca. Czarna okładka ze złotą 25-tką jasno daje do
zrozumienia, co możecie znaleźc w środku. I rzeczywiście, pismo jest grubsze o 25 stron i ten naddatek przeznaczony jest na wspominki - jedna strona na jeden rok.
Tylko co można nowego powiedzieć o czasach, o których wspominało się już sto razy? Z drugiej strony nie każda gazeta dożywa Srebrnych Godów, więc jak tu nie zrobić
żadnego materiału. Osobiście wyłowiłem jedną, może dwie ciekawostki, które mnie zaskoczyły i zaciekawiły, reszta to odgrzewany kotlet. Brakuje mi starych zdjęć ludzi i
miejsc związanych z CDA. Takich wygrzebanych z prywatnych archiwów. Może pojawią się na 30-lecie.
W bieżącym numerze CD-Action zrecenzowano 20 gier, trochę więcej niż poprzednio i dużo mniej niż wcześniej. Pięć tytułów otrzymało
znaczek jakości, najwyższą notę ("9+") - Super Mario 3D World na Switcha (dziwne, jak na takie pro-PC-towe pismo). Mnie osobiście zaciekawiła zapowiedź
Hellish Quart - polskiej gry z pojedynkami na broń białą w roli głównej. Fabuła tworzona przez Jacka Komudę, klimaty sarmackie, sienkiewiczowska (mam
nadzieję) atmosfera - takiej produkcji jeszcze nie było! Z pozostałych growych spraw wpadły mi w oko trzy rzeczy. Pierwsza to recka gry Borka Pendrive
znaleziony w trawie, która zadebiutowała na Steamie (dobrze oceniona, choć nie wybitnie - cóż, Borek pisze dla konkurencyjnego periodyku ;). Druga to recenzja
i znaczek jakości dla gry Wonderful Dizzy w wersji na... ZX Spectrum! Ktoś tu pozytywnie odleciał. A trzecia to recenzja World of Tanks w wersji
planszówkowej. Przeczytałem. I wiecie co? Już gadałem z Juniorem - kupujemy.
Mniej gier to więcej publicystyki, i w jubileuszowym CD-Action jej nie brakuje. Część to teskty w stałych,
sprawdzonych rubrykach, np. historia pocztówek dźwiękowych w "Muzeum techniki" czy wspomnienie Blade Runnera w "Dałbym dychę". Ponadto intrygująco
zapowiadają się artykuły o kolorze brązowym w grach (DaeL zarobi fortunę jak pomysł chwyci - kupa kolorów jest jescze do oblukania), plagiacie
Resident Evil, grach "marsjańskich" czy wirusach komputerowych (która to już część? Jak się Smuggiemu nie nudzi...). Reszty nie wymieniam, bo
a nóż słabizna i będzie później na mnie? Ale zarówno wśród nich, jak i felietonów i pozostałych rubryk (Szpile, Magazyn kulturalny, Action Redaction i in.) coś
dla siebie jeszcze wybierzecie.
CD-Action dożyło 25 lat, wielkie to święto dla graczy. Pismo z jednej strony mocno się zmieniło: brak pełniaków, gratisów, dyskobola
czy Papkina. Z drugiej wiele rzeczy pozostało niezmiennych (siwy Mac Abra, łysy Mr Jedi, kilka starych działów, dobra publicystyka), takich, które wciąż
przypominają, że to stare dobre CDA. I obyśmy wkrótce świętowali kolejną rocznicę.
A tymczasem zabieram się za lekturę. Zacznę od strony... może 7? Zdrapkę na pizzę dali, trza zamówić.
 |
 |
|
(12/03/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Wdycham właśnie zapach marcowego numeru PSX Extreme. Tak czasami mam, że sztachnąć się muszę. Na okładce
za sprawą Returnal wita nas wiosenna, lekko zgniła zieleń. W środku po większej liczbie opisywanych tytułów (recenzje na 18 stronach,
poprzednio na 13) też widać, że ferie się skończyły. Najlepiej ocenione tytuły w bieżącym numerze to Nioh Remastered i Control Ultimate Edition - oba
na "9-". Ten drugi wciąż mam nieograny na PS4. Najbardziej zainteresował mnie jednak wspomniany wyżej okładkowy Returnal - wygląda pięknie i zachęcająco, a
screeny na pierwszy rzut oka wyglądają jak z "Avatara". Albo mi się wydaje.
Publicystyka jak zwykle wypada okazale. W oko wpadło mi kilka tematów, z 40-leciem Indiany Jonesa na czele. Któż z nas nie kocha Indiego? Ciekawie zapowiada
się tekst o historii Rockstar, przeleciałem wzrokiem kilka akapitów i dominującymi słowami są "PR", "marketing" i "skandal". Trudno się nie zgodzić.
Jest też świetnie zapowiadający się artykuł Łukasza Dziatkiewicza o dziwnych miejscach, do których trafiały automaty arcade. Gdzie? To trzeba
przeczytać! Poza tym mamy teksty o polskim mistrzu portów i remasterów czyli QLOC, rozważania w stylu "czy cyberpunk dopadnie nas za 10 lat"
i wiele, wiele innych materiałów. Wszystkich w ciemno polecić nie mogę, bo nie każde słowo pisane w PSX-ie trzyma w mojej opinii poziom.
Ostatnio po raz pierwszy od niepamiętnych czasów nie doczytałem artykułu do końca (historia serii Chrono Trigger). Po dwóch stronach rozbolały mnie wszystkie
zęby, a muszę o nie dbać, bo większość mam swoich.
Rzecz jasna nowy PSX Extreme wypada na plus. Oprócz wspomnianej wyżej zawartości pamiętajmy o masie felietonów, działach
listów, komiksowym i filmowym, forum czytelników i wiele innych drobiazgach, składających się na 100 stron dobrej rozrywki. Rubika już włączyłem i zabieram się za
czytanie. Zacznę od Indiany, albo nie - od arcadówek w pralniach, albo nie - od Indiany jednak, a może...
 |
 |
|
(09/03/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Dariusz [Berger] Góralski Dariusz [Berger] Góralski](../autorzy/gfx/berger1.jpg) |
Pół roku po pierwszym podsumowaniu rankingu najlepszych autorów czas na kolejne. Prowadzący się nie zmienił, ale roszady są.
Zresztą popatrzcie:
1. Dariusz [Berger] Góralski - 28,6%
2. Tadeusz [Zooltar] Zieliński - 13,0%
3. Marcin [Borek] Borkowski - 10,5%
Jak widać pozycje pierwsza i trzecia pozostały bez zmian, na drugą wskoczył Zooltar. Dotychczasowy wicelider Alex spadł aż o cztery miejsca, wyprzedzony
przez Borka, Usera Jamę i Krupika.
Berger wciąż trzyma się mocno, ale nie deklasuje już tak rywali jak ostatnim razem. Wskoczenie przez Zooltara na drugie miejsce uzasadniam
niedawnym opublikowaniem jego biogramu. Pozwoliło to głosującym przypomnieć sobie o tym autorze (znanym choćby z Gamblera,
Play'a czy Komputer Świat GRY), choć on sam wciąż o sobie przypomina publikując felietony
w PSX Extreme, prowadząc programy w telewizji Polsat Games czy rozjeżdżając przechodniów podczas rajdów
monocyklem.
Przypominam, że swój głos w ankiecie możecie oddać na stronie głównej www.zapach-papieru.pl.
|
(05/03/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Gdy byłem jeszcze pacholęciem, Młody Technik był pismem bardzo popularnym wśród młodzieży. Sam miałem niewiele numerów, bo po pierwsze - dostać go jak
wszystko wtedy było bardzo trudno, a po drugie - nie miałem technicznych ciągotek. Inni budowali radia, zasilacze, balony stratosferyczne czy choćby
składane taborety, ja - nie. Do komputerów miałem natomiast zawsze ciągoty i kiedy w 1987 roku pojawił się na rynku dodatek do Młodego Technika -
InforMik - zapałałem rządzą posiadania wszystkich numerów. Niestety, mimo nakładu rzędu 75 tys. z dostępnością było tak samo
jak z kupnem szynki bez kartek. W efekcie większość egzemplarzy pożyczałem lub wypożyczałem, czytając wszystko od deski do deski. Nie ukrywam: nic z tego nie rozumiałem.
Trzymam w rękach niedawno zdobytego InforMika z początku 1988 roku. Kartki już lekko pożółkłe i wytarte, ale stan dobry.
Junior się dziwi, że taki chropowaty papier kiedyś produkowali. Ano produkowali. W środku 34 strony o komputerach, w większości ZX Spectrum, trochę o
Commodore i IBM XT. Publicystyki niewiele, choć z zainteresowaniem przeczytałem o dylematach moralnych ówczesnych "informatyków", którzy zastanawiali się,
co jest mniej etyczne: kopiowanie cudzych programów czy tłumaczenie ich na język polski. Zdecydowana większość tekstów to artykuły poruszające konkretne
zagadnienia software'owo-sprzętowe. O grach nie poczytałem, natomiast co rusz natrafiałem na listingi, rysunki i schematy okraszone profesjonalnym
słownictwem. Cóż, jeśli chodzi o mnie, to po 30 latach pod jednym względem się nie zmieniłem: dalej niczego nie kumam. :)
 |
|
(02/03/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Super Mario Odyssey to drugi duży tytuł na Switcha, który ograłem. Wielka, pełna sekretów i niespodzianek gra. Skończenie trybu fabularnego wcale nie
kończy zabawy i jeśli zdecydujecie się na żmudne gromadzenie kolejnych księżyców, odblokujecie wiele bonusów, w tym dodatkowe etapy. Nie wiem, ilu ludzi samodzielnie wymasterowało ten tytuł, ale obstawiam
że może promil. Odnalezienie wszystkich księżyców, nawet jeśli zna się ich lokalizację, jest prawie niemożliwe. Prawie, bo mimo iż taki tuz jak ja nie dał
rady, Junior się zawziął i calaka wbił, robocop jeden.
Junior tak pokochał Super Mario Odyssey, że namówił mnie na utworzenie kącika Mariana w naszej komórce Harry'ego Pottera. Tylko, że jak ma być kącik
to muszą być eksponaty. Trochę gier i handheldów się uzbiera. Wzbogaciliśmy się też o 12-centymetrową figurkę Mario i piękny album
The Art of Super Mario Odyssey. Księga, wydana przez Dark Horse, odrywa tajemnice tworzenia bohaterów i świata gry. 370 stron
zapełnionych jest zdjęciami, rysunkami, szkicami koncepcyjnymi, zapiskami twórców i ciekawostkami z procesu projektowania gry. Niezwykle interesująca pozycja,
najpierw do pooglądania, potem do czytania. Może też służyć do samoobrony, bo swoje waży. Polecam każdemu fanowi Nintendo.
 |
|
(27/02/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Baza redaktorów Zapachu Papieru wzbogaciła się o nowe nazwiska. Doszły także update notki
Marcina [Martineza] Przasnyskiego i nowy biogram Waldemara Siwińskiego.
Co do Martineza wiadomo: to nestor polskiej prasy growej. Zaczynał w Bajtku, gdzie prowadził kultową rubrykę "Co jest grane",
potem wymyślił Top Secret i Secret Service, wreszcie dał się porwać korporacyjnym trybikom Axel
Springera, z którym zrobił jeszcze kilka ciekawych pism o grach. Oprócz tego parał się giełdą, VOD, developerką, a ostatnio prowadzi interesy w Londynie. Wiemy też,
że nie umie grać w Another World. Barwny, bogaty życiorys.
Waldemar Siwiński to człowiek z innej dekady i świata, choć ma jeden wspólny z Martinezem pierwiastek - Bajtka. Według różnych źródeł
i podejść był jego pierwszym lub drugim redaktorem naczelnym. Upierdliwcy mogą nawet powiedzieć że żadnym, bo Bajtkiem kierował zza
biurka redakcyjnego Sztandaru Młodych, mianując się "kierownikiem zespołu" (tak stoi w stopce). Nie miał też zbytniego pojęcia o komputerach, a tym bardziej
o grach, pisał za to mocno zalatujące PRL-owską propagandą teksty publicystyczne. Tak czy siak przez te kilka lat przewodził mającemu dzisiaj status kultowego
periodykowi i choćby z tego względu miejsce w Hall of fame mu się należy.
 |
|
(24/02/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Jakiś czas temu zamieściłem w dziale "Ciekawe artykuły" tekst Emila Leszczyńskiego z Top Secret nr 16 z 5-6/1993 na temat programu
Joystick. Recenzja Emilusa była krótka, napisana z punktu widzenia telewidza, bez większego zgłębienia tematu. Tymczasem
Secret Service poszedł krok dalej, w osobach Martineza i Pegaza Assa odwiedził redakcję Joysticka i porozmawiał z Mają
Wójcik-Czarkowską, pomysłodawczynią i reżyserem programu. Dzięki wywiadowi dostajemy spory zastrzyk informacji o kulisach powstawania programu, pomysłach,
oglądalności, sprzęcie, gościach i samej Mai. Bardzo ciekawa lektura, znajdziecie ją również w zakładce
"Ciekawe artykuły".
Dla przypomnienia: Joystick był pierwszym polskim programem telewizyjnym o grach komputerowych. Pierwszy odcinek
wyemitowano na antenie TVP1 latem 1992 roku. W tamtym czasie widownię szacowano na 300 tysięcy osób. W trakcie 25-minutowego odcinka można było zobaczyć Wojciecha
Malajkata opowiadającego o grach i Kazimierza Kaczora prezentującego ulubione
strategie. Pokazywano również felietony z miejsc, gdzie używa się komputerów. Wisienką na torcie bywały komputerowe pojedynki w studiu pomiędzy małoletnimi fanami
gier. W szranki z młodzieżą stawali także zaproszeni goście (Marek Niedźwiedzki, Przemysław Babiarz i in.) i dostawali zazwyczaj srogie lanie.
Przekonał się o tym na własnej skórze także sam naczelny Secret Service, którego legendarna już "lamerka" w Another World
przeszła do historii gier.
 |
|
(20/02/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Kolekcję konsolek przenośnych powiększyłem o 41-letni egzemplarz gry Tennis firmy Tomy Company Ltd. Tomy to japoński
producent zabawek o prawie stuletniej tradycji. W latach 80-tych wypuścił serię grubo ponad 100 handheldów, część pod marką TomyTronics.
Wiele z nich jest bardzo pomysłowo wykonanych jeśli chodzi o ideę, kształt, malowanie czy manipulatory. Marka nie korzystała ze zbyt wielu znanych licencji, ale parę ciekawych franczyz by się znalazło,
jak Hello Kitty czy TMNT. Sama firma Tomy działa do dzisiaj, po przekształceniach i fuzji z konkurencją przyjęła nazwę Takara Tomy.
Mój egzemplarz Tennisa jest sprawny i bardzo dobrze zachowany. Ma mało rysek i otarć, naklejki niewyblakłe, przyciski i przełączniki prawie jak nowe.
Obudowa o wymiarach 22 x 14cm zawiera wyświetlacz fluorescencyjny (VFD), na którym widać sylwetki tenisistów i lecącą piłeczkę. Całość zasilana jest czterema bateryjkami
R14. Gra ma instrukcję przyklejoną na odwrocie obudowy, co było ówcześnie powszechnie stosowaną praktyką. Sam zabawa nie jest zbyt skomplikowana, można rozgrywać mecz
samemu lub w parze (!). Zawodnik obsługiwany jest przez sześć przycisków ruchu i jeden serwisu. W przypadku multiplayera taki sam zestaw ma do dyspozycji
drugi gracz. Pograliśmy trochę w Tennisa z Juniorem i chęci starczyło nam na pół godziny. Więcej nie da rady. Niemniej
sama konsolka jest bardzo ładna, prestiżowa i starożytna. Zajmie godne miejsce w mojej kolekcji.
 |
|
(17/02/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Dwa egzemplarze magazynu Play z lat 2004-2006 powitałem w mojej kolekcji. Mimo 15 lat na karku trzymają
się dobrze, są czyste, mają niewiele zagięć i otarć, tyle że krzyżówki ze środka ktoś rozwiązał (a w zasadzie próbował rozwiązać, połowy rzeczy cymbał nie wie).
Dobry stan kolejny raz potwierdza tezę, że papier wtedy dawano lepszy niż obecnie. Jednakże za te chudziutkie, liczące raptem 64 strony pisemka (dwa razy mniej
niż np. w ówczesnym CD-Action) trzeba było zapłacić aż 12 złotych (czyli jakieś dzisiejsze 16 zł)! Drożyznę rekompensowały dołączane
płyty CD z przyzwoitymi pełniakami.
Większość fanów Zapachu Papieru kojarzy zapewne Play'a. Wydawany w latach 2000-2012 przez Axel
Springer, skupiał zbieraninę redaktorów z większości pism growych lat 90, które wzięły i upadły. Tłoczyli się tam dziennikarze z Top Secret,
Secret Service, Gamblera, Świata Gier Komputerowych,
Gier Komputerowych i pewnie setki innych periodyków. Ta egzotyczna poniekąd mieszanka sprawiała, że o poziom merytoryczny czytelnicy nie
musieli się martwić. Pismo miało swój klimat i grono wiernych czytelników, stąd doczekało się blisko 150 numerów i wytrzymało na rynku aż 12 lat.
Patrząc pod kątem sprzedaży nie było dominatorem: zaczynało od poziomu 60 tysięcy, by jeszcze w połowie lat 2000 utrzymywać się na poziomie 40 tysięcy. Niestety,
potem nastąpiło ostre pikowanie w dół. Gdy w 2012 roku sprzedaż spadła do 13 tysięcy, wielki wódz Axel rozgonił towarzystwo i magazyn zamknął.
Zerkam na moje zdobycze. Na okładce egzemplarza z 2004 roku widnieje napis Play PC. Pismo przez dwa lata miało taki tytuł, bo na jakiś
czas zdecydowano się pisać wyłącznie o grach na blaszaka. Konsole dostały za to numery specjalne. W środku czytam o hitach ówczesnego czasu: Far Cry,
Painkiller, Harry Potter i więzień Azkabanu czy Splinter Cell: Pandorra's Tomorrow. Przyciągają wzrok pojedynki między grami, będące wtedy
wizytówką Play'a. Dla relaksu czytam komiks Śledzia i biorę się za krzyżówkę (a nie, moją już ktoś rozwiązał). Zerkam też na pełniaki
i widzę niezłe tytuły (Postal 2, Flight Unlimited 2). Sięgam po drugą z gazet - z 2006 roku. Na okładce stoi na powrót
Play. Zaglądam do środka a tam to samo co w poprzedniku: ta sama szata graficzna, stopka redakcyjna i rubryki (krzyżówka znowu jest i znowu
ktoś ją rozwiązał). Zmieniły się tylko opisywane tytuły (Need for Speed Carbon, Assassin Creed, Company of Heroes i in.) i pełne wersje na
coverach (Singles 2, Resident Evil 3: Nemesis). Wiele z tych tytułów ogrywamy dzisiaj, tylko z inną cyferką przy tytule. Inni też gwiazdorzy
reklamują kolejne edycje FIFY i PES-a. W moim Play'u sprzed 15 lat bryluje Maciej Żurawski. Młodzi mogą nie
pamiętać, ale ten do niedawna napastnik Porońca Poronin był napastnikiem klasy światowej. A Junior ciągle tylko "Lewy" i "Lewy"...
 |
|
(14/02/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Nowa okładka CD-Action wygląda niezwykle stylowo. Czarna sylwetka łysego zabójcy idealnie komponuje się z różnymi
odmianami czerwieni tytułu i tła. I ta lakierowana cyfra 47 - toż to ładne to! Z drugiej strony obecny logotyp bardziej przypomina szyld z amsterdamskiej "De Rosse Buurt"
niż z pisma dla graczy, okładka pięknie zbiera odciski palców, a o braku dyskobola nawet nie wspomnę. No dobra, poprzyczepiałem się, to teraz zaglądnę do środka.
W numerze przeczytamy 18 recenzji (mało, posucha na rynku?), wśród których najbardziej, bo na siedmiu stronach poświęcono uwagi Hitmanowi III.
Co ciekawe, to nie Agent 47 dostał najwyższą ocenę. To kto? Sami sprawdźcie. Od razu mówię, że nie jest to Medium, które i tak zostało docenione (8 oczek).
Reszta to prawie same indyki, lepsze lub gorsze. Pod względem gier klęski urodzaju w bieżącym numerze nie ma. Gamewalker za to wrócił.
Klęskę urodzaju mamy natomiast w publicystyce. Tak dobrze nie było nigdy, naliczyłem aż 15 artykułów zajmujących 40 stron! Oczywiście ilość nie oznacza
jakość, ale wszystkie teksty do bani być nie mogą! ;) Tym bardziej, że parę artów już na wstępie wpadło mi w oko: 10 lat 3DS-a, 25 lat Duke'a i
Toy Story, początki telewizji satelitarnej w Polsce, przypomnienie serii Hitman (to musiało być), historia wirusów komputerowych (a to nie
musiało być, bo było niedawno). A to tylko czubek góry lodowej. Do tego dochodzi masa felietonów plus stałe kąciki. A propos Konfiguratora, widzę że chyba po raz
pierwszy od hohoho (albo i dłużej) proponują kupić konsole zamiast PieCów (no, prawie). Cieszę się, szkoda tylko że ceny wzięli z kołnierza. Niestety wszyscy,
nawet duże "renomowane" sieci RTV bawią się teraz w spekulantów. Za PRL-u dobrano by im się do du...szy, a dzisiaj - cóż, nazywa się to wolnym rynkiem.
CD-Action żyje i ma się dobrze, jest co poczytać. A jakby jeszcze dorzucali co jakiś czas jakiś gadżecik (kody do WOT-a, 3 m-ce
PS Plus, figurkę Mario, bilety do kina na nowego Mortal Kombata) to w ogóle poczułbym się jak za dawnych lat. Ale póki co zostawiam kolejny odcisk kciuka na
okładce i otwieram pismo na 122 stronie...
 |
 |
|
(11/02/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Przerzucam strony nowego, lutowego numeru PSX Extreme. Okładka (łatwo pomylić z tą z
Pixela, chyba mają wspólnego grafika) sugeruje, że polskie The Medium jest bohaterem wnętrza. I rzeczywiście, horror
Bloober Team ma swpją recenzję, dostał znaczek jakości i tytuł "gry numeru". Oceny jednak wcale nie biją po oczach (8+/7+), a konkurencji (może poza Hitmanem 3)
w bieżącym numerze nie ma. W ogóle jest słabo z recenzjami - zaledwie 13 stron! Tego chyba jeszcze nie było. Dziury udało się na szczęście zapchać całkiem
smakowitą zawartością.
Rok 2020 za nami, więc czas na podsumowania i ranking najlepszych tytułów ostatnich 12 miesięcy. PSX Extreme zawsze ambitnie podchodzi
do tego tematu, poświęcając mu wiele stron. Również w tym roku na 14 stronach znajdziecie nie tylko TOP 50 gier, ale także osobiste growe preferencje
zg(red)ów z rozbiciem na poszczególne gatunki, komentarze, opisy najważniejszych wydarzeń minionego roku itd. Najlepsza produkcja została wybrana z puli murowanych
pewniaków i... nie jest to Cyberpunk 2077. O grze Redów rzecz jasna nie zapomniano, poczytacie o niej zarówno w felietonach Zooltara, Zaxa i kilku innych autorów,
jak i w Zgrentgenie.
Sporo dobrej publicystyki wychwyciły moje oczęta w najnowszym PSX Extreme. Na pierwszy plan wysuwają się dwa arty: o certyfikowaniu
gier przez producentów konsol (o KJ-cie Nintendo sporo słyszałem, ale o Sony i Microsoftu już nie) i o salonach gier wideo i anime w Japonii (fascynuje mnie ten
dziwny, kolorowy świat). Ciekawie zapowiadają się teksty o niezrealizowanych produkcjach ze świata Silent Hill i zrealizowanych ze świata Alien.
Poza tym jest spora dawka retro wspomnień, kupa felietonów, tradycyjnie kąciki komiksowe, filmowe i czytelników, listy do HIV-a, a także cała gama publikacji
specjalnie lub niespecjalnie nie wspomnianych przeze mnie. Dość ględzenia, fotel do kominka czas przysunąć, okulary na nos wsunąć, muzę z "Mortal Kombata" zapodać
i wisienki w likierze otworzyć. Od czego tu lekturę zacząć, może od Ohayo Nippon...
 |
|
(03/02/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Jakiś czas temu kupiłem za grosze Torment: Tides of Numenera na PlayStation 4. Fajna edycja, z dołączoną mapą i soundtrackiem. Stareńkiego
Planescape: Torment pamiętam jako ambitny, wciągający tytuł, przy którym zarwałem wiele godzin. Na jego następcę rzuciłem się jednak bez odpowiedniego
przygotowania (ogranie wcześniej czegoś podobnego, tydzień urlopu, skrzynka piwa) i szybko tego pożałowałem. Gra odrzuciła mnie na kilometr wysokim progiem wejścia
masami tekstu do przeczytania i nienajlepszą grafą. Po kilku miesiącach chcę jednak znów spróbować. Żeby złapać klimat, włączyłem najpierw płytę z soundtrackiem.
Autorem ścieżki dźwiękowej jest amerykański muzyk i kompozytor Mark Morgan. Seniorzy tacy jak Borek czy Mac Abra kojarzą go pewnie z popularnego w latach 80-tych
zespołu Starship, w którym grał na klawiszach. Młodsi mogą go pamiętać z późniejszych seriali telewizyjnych (Hawaii, Bez pardonu, Instynkt mordercy) i oczywiście gier. Skomponował
muzykę m.in. do Planescape: Torment, Fallout, Fallout 2, Giants: Citizen Kabuto czy Bards Tale IV. Omawiany soundtrack składa się
z 22 dość wolnych, nostalgicznych utworów. Dla mnie to taki mix muzyki "Gladiatora" z "Blade Runnerem", do tego orientalne tony (flet) i pianino na deser.
Moim zdaniem wyszło średnio. Przesłuchałem płytę dwa razy pod rząd i nie wychwyciłem żadnego tematu wpadającego w ucho. Soundtrack jest idealny jako muzyczne tło w
trakcie grania, ewentualnie jako rozpraszacz ciszy w trakcie np. majsterkowania. Muza zdecydowanie nie dla każdego (żona wyszła z pokoju).
Dam tej płycie jednak szansę i może po jeszcze kilku odsłuchaniach między nami "zaskoczy"".
 |
|
(03/02/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Tadeusz [Zooltar] Zieliński Tadeusz [Zooltar] Zieliński](../autorzy/gfx/zooltar.jpg) |
Nowy redaktor powiększył bazę autorów Zapachu Papieru. To
Tadeusz [Zooltar] Zieliński, gwiazda starych pism, internetu i telewizji. Zebranie materiałów na jego temat nie sprawia większych problemów, gdyż wszędzie go
pełno. Co akurat uważam za pozytyw. Z drugiej strony trzeba było selekcjonować treści, gdyż wszystkiego do notki wpisać się nie da.
Zooltar ma jedną tajemnicę, którą od lat nie chce się podzielić z nikim. Chodzi o sekret długowieczności. Tadek według metryki ma lat prawie 50, a wygląda na 15.
Co go ktoś spyta o przepis na taki wygląd, bredzi o jakiś genach. Moim zdaniem w grę wchodzi kuracja botoksem, wstrzykiwanie dwutlenku węgla i farbowanie włosów.
Albo zaprzedanie duszy diabłu. ;)
|
(30/01/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Styczniowy, 66 numer Pixela trafił wreszcie do saloników prasy. Opóźnienie spore, na osłodę dostaliśmy w prezencie
164-stronicową książkę / magazyn pt. PolskiGamedev.pl. Kniżka słuszna, jest co poczytać, choć w moim przypadku na pewno nie od deski do deski. Z pewnością
zaliczę rubrykę „retro” i co poniektóre artykuły, np. tekst Jacka Piekary, którego dawno nie czytałem. Nie zarzekam się zresztą, bo publikacja
wydaje się być ciekawa, o czym świadczy fakt, że na razie podwędził mi ją Junior. A jeszcze wczoraj po tym, jak zobaczył facjatę Papkina we wstępniaku,
zarzekał się że na nią spojrzy ;)
Przejdźmy do właściwego Pixela. Co ma do zaoferowania numer o najbrzydszej okładce w historii, nawiązującej do gry, o której nie
poczytacie w środku? Dużo dobrego. Pierwsze strony to standardowe rubryki (Indykarium, Vive VR Corner, RetroExpress, Pixel Kids) plus kilka ekstra
tekstów, wśród których zanotowałem przegląd polskich horrorów (nie uwierzycie ile tego jest). W dziale recenzji notę 90 i więcej złapało kilka tytułów:
Demon’s Souls, Medal of Honor: Above and Beyond oraz Cyberpunk 2077. "Cyberka" recenzent ogrywał i opieczętował "znaczkiem jakości" w wersji
na… PS4 Pro! Ale jaja! Taki hit pixelowy fachowiec na czwartego plejaka zachwala, a ja jeszcze siedzę w domu. Lecę do sklepu!!! Z tego miejsca chciałbym przeprosić chłopaków
z CD-Action.
Po uspokojeniu nerwów czas na coś, na co zawsze czekam: publicystyka. Dużo tu wartościowego stuffu. Najlepszą grą na świecie okrzyknięto The Trap Door.
Miałem na C-64, ale pamiętam ją głównie z oryginalnego wydania (lata 80-te!) na ZX Spectrum, w czym maczał palce kultowy Komputer.
Dalej mamy wywiad z Joe Decuirem, współtwórcą konsoli VCS i 8-bitowych Atari (czarno-białe zdjęcia!), dzieje serii Prince of Persia i uniwersum
Jurrasic Park, a także przegląd starych gier cyberpunkowych. Na deser pozostaje historia Sierra Network, która również zapowiada się smakowicie, choć autor
mógłby spytać najpierw Micza, jak wyglądają Ken i Roberta Williamsowie, zanim zacznie podpisywać zdjęcia.
Na koniec nie wspomnę już o stałych rubrykach magazynu, jak big box, komiks, kosmos czy side quest (który powinien zmienić nazwę na comix quest), a także felietonach
posiwiałych oldboyów, bo po co. I tak wiecie że tu są. Załączam wodę na kawę, nastawiam Dolly Parton w stereo, dorzucam do kominka i zasiadam do lektury pisma
z najbrzydszą okładką w historii...
 |
|
(22/01/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Dwa pożółkłe Komputery z lat 1987-88 dodałem do swoich zbiorów. Ja z tych co pamiętają czasy, kiedy kupowało się je
w kioskach Ruchu, a raczej próbowało kupić. Ciężka to była sprawa, 200-tysięczny nakład wsiąkał w rynek jak woda. Gdy jednak udało się zdobyć pachnący farbą
drukarską numer, czytało się go od deski do deski. Nie to żebym był aż tak mądry - jak większość nastoletniego narybku niewiele z tego rozumiałem. Pismo było
"poważniejsze" od Bajtka (którego też nie rozumiałem), pisano dużo o profesjonalnych programach na poważny sprzęt (czytaj: PC).
A że peceta prawie nikt nie miał, było to trochę jak czytanie literatury science fiction. Na szczęście coś tam również kapano na 8- i 16-bitowce.
Czytając Bajtka wiedziałem, że mam zapewnione minimum 4 strony o grach, Komputer nie dawał tego komfortu.
Rubryka "Rozkosze łamania palców", prowadzona przez Grzegorza Czapkiewicza, skupiała się z reguły na krótkich opisach i POKE'ach. Mapy, recenzje, TOP listy?
Zapomnijcie. Dobrze, że chociaż rubryka POKE'owa była prowadzona z wykorzystaniem treści nadsyłanych przez czytelników. Dzięki temu możemy wyłowić wśród ówczesnych
małoletnich "hackerów" znajomo brzmiące nazwiska: Adrian Chmielarz, Marcin M. Drews czy Rafał Wiosna.
Spędziłem dwa dni wertując Komputery - trzydziestokilkuletnie kawałki historii. Pooglądałem, powspominałem, otarłem łzy nostalgii
z policzków i powiedziałem: dość! Czas wracać do rzeczywistości i Cyberpunka 2077 (nie no, żartowałem :)
 |
|
(19/01/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Patrzę tępym wzrokiem na okładkę nowego numeru (317) CD-Action. Miesiąc temu nie żartowali.
Dyskobola nie ma. Ja wiem, że te cierpienia pod pręgierzem poprzedniego wydawcy sprawiły, że chcą wszystko robić od nowa, ale usunięcie symbolu towarzyszącego CDA
od pierwszego numeru to jak usunięcie rakietki z loga Świata Gier Komputerowych. Usunęli i za jakiś czas padli. Wracając
do okładki CDA - brak logo, wyróżników, podtytułów, haseł reklamujących zawartość, nijaki, napisany czcionką z Worda tytuł - to wszystko sprawia, że pismo z
zewnątrz jest brzydkie, mdłe i niczym nie wyróżniające się. Wygląda bardziej jak komiks i przelatując wzrokiem półki w Empiku łatwo je ominąć. Mówiąc wprost: nie
podoba mi się.
W środku jest oczywiście dużo lepiej. Tematem numeru jest podsumowanie i wybór najlepszych gier roku 2020. Ustanowiono wiele kategorii, jest też standardowe Top 10.
Co do zwycięzcy to wiadomo kto zwyciężył, dali to co musieli. Mnie bardziej zdziwiło dopiero 7 miejsce The Last of Us Part II, które zostało wyprzedzone choćby przez
taki Hades. Cóż, o gustach się nie decyduje, widać jednak, że redaktorzy CDA są trochę dziwni, a na pewno głęboko tkwią w swoich blaszakowych korzeniach. Z
innych artykułów: warto zerknąć na opis hecy z Cybepunkiem 2077, historię starych serwisów netowych, "żywot" robota Electro czy rzecz o implancie od Elona
Muska. Te i inne teksty sprawiają, że jeśli chodzi o publicystykę, jest co w bieżącym "ekszynie" poczytać.
W numerze zostało zrecenzowanych blisko 30 gier. Brak Gamewalkera tłumaczę brakiem miejsca spowodowanym wspomnianym wyżej 20-stronicowym podsumowaniem A.D. 2020.
Jest też opcja, że zrezygnowano z tej niegdyś kultowej, obecnie tworzonej ewidentnie "na siłę" rubryki. Ci, którzy lubią znęcać się nad CD-Projekt Red, z pewnością
zaczną od recki Cyberpunka 2077 na mijającą generację konsol. Nie ma najwyższej oceny. Najwyżej oceniony jest Devil May Cry 5 Special Edition. Co
ciekawe, przy okazji zrecenzowano także grę planszową, osadzoną w uniwersum "dewila". Bardzo fajny pomysł i liczę, że będzie kontynuowany. Z innych gier przeczytam
z zainteresowaniem opis Empire of Sin, na którą ostrzę się od jakiegoś czasu. Gra jest różnie oceniana przez recenzentów i Junior też mi ją obrzydza,
zobaczymy co Mac Abra ma do powiedzenia.
Miłośników działu sprzętowego, Magazynu kulturalnego, Action Redaction, Szpili i innych stałych "zapychaczy" pragnę uspokoić - są ;). Ja tymczasem przewracając
z obrzydzeniem okładkę otwieram CD-Action, zapadam w wyro, włączam Cindy Lauper i pociągając grzańca z kusztyczka, zagłębiam się w
recenzję konsolowego "cyberpunka", he he...
 |
 |
|
(15/01/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Dawniej, w czasach przed- i wczesnointernetowych rubryka "Listy" była jedyną płaszczyzną dyskusji pomiędzy czytelnikami a pismem. Dyskusji, w
której, co tu dużo mówić, ostatnie słowo należało zawsze do redakcji. A jeśli redaktor poczuł się obrażony, bo jakiś lamer rzucał epitetami lub posądzał go o
niekompetencję, to potrafił oddać tak, że drzazgi leciały. Mniej lub bardziej inteligentnie.
Poniżej przytoczam taki bardziej inteligentny, choć dosadny respons pochodzący z pewnego pisma. Czytelnik o nicku Silwanos wyraził niezadowolenie z opinii Pana Redaktora, jakoby
Rosjanie nie potrafili robić dobrych cRPG. Jedynym negatywnym przykładem podanym przez Pana Redaktora było ponoć Spells of Gold, a przecież na rynku jest wspaniałe
Evil Islands. Silwanos wywnioskował, że Pan Redaktor takimi wypowiedziami dowodzi marnej znajomości świata gier komputerowych.
Przesadził. O żesz ty Silwonosie - marny prochu, nie wiesz z kim zadarłeś! Posłuchajcie riposty:
"[...] Nie będę ukrywał, że jestem bezczelnym lamuchem i leserem, a mój kontakt z grami RPG jest czysto powierzchowny. Nieprawdą jest bowiem, że działałem wcześniej w
pismach, takich jak Click!, Play i GRY. A już zupełnie przez pomyłkę
CD Projekt Red Studio powierzył mi (oraz Maciejowi J.) napisanie scenariusza do gry RPG Wiedźmin. Nadmienię też, że z wrodzonej nikczemności przyssałem się
do teamu, który opracował pierwszy polski dodatek do Neverwinter Nights - Diabeł w Kamieniu, bo wszak moja wiedza o cRPG jest nikła.
Potwierdzeniem mojej nieznajomości tematu jest teza, którą wygłosiłem w poprzednim numerze, iż rosyjskie cRPG są słabymi tytułami. No cóż, myliłem się, bo wszak
rynek zapchany jest wspaniałymi grami cRPG made in CCCP. Z pewnością ukoronowaniem ich zasług był Konung, w którego zagrywają się gracze na całym świecie.
Opinię zaś moją opieram nie tylko na wrażeniach z gry Spells of Gold, ale na doświadczeniach z innymi tytułami. Tak się złożyło, że miałem okazję poznać
produkcje, które nie weszły na rynek, na przykład Fatherdale. Idea rozgrywki była tam prosta jak budowa samowaru, a grafika prosta i kanciasta, jak pizza
w dworcowej budzie z fast foodem. Evil Islands zaś owszem, przewyższa inne reliepliewyje igruszki, ale gra nie odniosła sukcesu. [...]"
Jak można było nie rozpoznać takiej legendy wśród redaktorskiej braci! Wspaniała "odgryzka" i jednocześnie świetna autopromocja Pana Redaktora. Jego zranione ego
bolało tak mocno, że w kolejnym numerze ukazał się artykuł pt. "RPG po sowiecku". Zgadnijcie, o czym był ten tekst i kto był jego autorem? :)
|
(12/01/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Trzymam styczniowy numer PSX Extreme w rękach. We wstępniaku czytam, że był już do kupienia przed Świętami. Nie
wiedziałem i nie widziałem. Widzę natomiast nowy kalendarz na 2021 rok, ścienny, z ważnymi datami gamingowymi. Wygląda jak zrzynka z Pixela,
(albo na odwrót, choć jakie to ma znaczenie, skoro to ten sam wydawca :) Pożartowaliśmy, a teraz zaglądnijmy do środka.
Dwa tematy rządzą w bieżącym wydaniu "szmatławca": nowa generacja konsol i Cyberpunk 2077. Pierwszy reprezentują art Rogera komentujący premiery
PS5/XSX, dyskusja zgredów o przesiadce na nowy sprzęt oraz "Temat numeru", a w nim opis next-genowych peryferiów (head setów, padów, charge kitów, kamerek itp.) i
telewizorów do podpięcia konsol. W sumie 25 stron. Drugi wyczerpują: mega recenzja "Cyber-a" (znaczek "gra numeru", ocena 9- dla wersji next-genowych i dużo niższa
dla PS4/XBO), tekst o kampanii marketingowej "Redów" i felieton Mazziego o pożegnaniu PS4. W sumie 10 stron. Mam wrażenie, że obszerność tych materiałów zjadła miejsce na recenzje innych gier, które w
większości są przeraźliwie krótkie (po 2-3 recki na jednej stronie!).
Z pozostałych materiałów od razu wpadły mi w oko artykuły o Pewexach, modelach Gunpla i wierzeniach pogańskich Słowian. To pójdzie do czytania na pierwszy rzut. Poza tym jest
jak zwykle cała masa felietonów stałej paczki autorów, standardowe działy okołogrowe (filmowy, komiksowy, czytelników), rubryka listów HIV-a i kupa mniej lub
bardziej potrzebnego stuffu. Jest co poczytać. Kawka zaparzona, Zdziśka Sośnicka nastawiona, nogi pod sufit wywalam i o tych jakiś Perunach czy też Pieronach
lekturę zaczynam...
 |
|
(08/01/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Paweł [Leviathan] Kozierkiewicz Paweł [Leviathan] Kozierkiewicz](../autorzy/gfx/leviathan.jpg) |
Bazę autorów poszerzyłem o aktualizacje notek Aleksandry [Krupika] Cwaliny (większa) i
Jerzego [Mac Abry] Poprawy (mniejsza), a także nowy biogram Pawła [Leviathana] Kozierkiewicza.
Leviathan znany jest bardziej z serwisów growych (WIG, gamestar.pl, gram.pl) niż prasy o grach. Skakał po pismach jak Filip z Pszczółki Mai, a
gdzie wskoczył, zaraz musiał wyskakiwać, bo gruchło, trzasło i upadło (Reset, Secret Service,
GameStar). Nie posądzam go oczywiście o bycie przyczyną zgonów w/w periodyków, ale w sumie samo wychodzi... :)
Warto nadmienić, że Leviathan maczał też palce w CD-Projekt Insiderze - gazetce reklamowej wrzucanej do
CD-Action w latach 2000, którą osobiście bardzo lubiłem. Strasznie długo zeszło mi na pisaniu jego notki. Niestety, autor ma
zawodną pamięć albo ułańską fantazję, jeśli chodzi o jego recenzencką przeszłość. To nie tak drogi Leviathanie było i nie z
Zapachem Papieru takie numery ;)
|
(05/01/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Nowy rok zacząłem od cofnięcia się 10 lat wstecz za sprawą 5 sztuk CD-Actionów z pierwszej połowy 2009 roku.
Jeszcze przed zagłębieniem się w zawartość rzucają się w oczy różnice w stosunku do obecnych wydań: większy format, lepszy papier, po 3-4 pełniaki (akurat takie sobie:
Psychonauts, Imperial Glory, Full Spectrum Warrior: Ten Hammers czy Two Worlds) na DVD czy większa ilość stron. A w środku?
Wewnątrz starych numerów od razu kłuje dwu-, a nawet trzykrotnie mniejsza ilość recenzji. Należy pamiętać, że wtedy to było jeszcze pismo PC-towe.
Przestrzeń zapełnia większa liczba rubryk, z których wiele już dzisiaj nie istnieje (m.in. Modulator, Polonizacje, Edycje kolekcjonerskie, Wznowienia, Konfigurator,
Freeware). Inne, jak Na Luzie, Action Redaction czy Gamewalker to dziś poza nazwami coś zupełnie innego. Całość ogarnia z małymi wyjątkami poprzedni zespół, choć trzeba
przyznać, że po ostatniej zmianie wydawcy sporo ludzi sobie o CDA przypomniało. I dobrze.
Dobrze bawiłem się przeglądając archiwalne CD-Actiony. Powróciły wspomnienia o takich tytułach jak GTA IV, Assassin's Creed 2,
Mafia 2 czy Just Cause 2 (prawie same króca sequele). Pośmiałem się czytając Na Luzie i Gamewalkera, zrelaksowałem przy Action Redaction (trochę
już ugrzecznionym). Planuję kolejny skok w "ekszynową" przeszłość, może tym razem 20 lat wstecz?
 |
|
(02/01/2021) / skomentuj na
/ zostań patronem
|