|
Komputery i polityczka
Źle się dywersanci komputerowi bawicie...
Omawiany dzisiaj w Komputerze (nr 2/1986 - przyp.aut.) program Arnhem jest delikatnym przykładem znacznie szerszego
zjawiska, określanego słowami poważnymi i ciężkimi: dywersja KOMPUTEROWA. O tym, że POLITYKA i polityczka dociera do każdego mieszkania,
decydują nie tylko na własnej skórze odczuwalne sprawy gospodarcze, ale i docierające do każdego umysłu treści informacyjne. Codziennie atakowani jesteśmy
taką ilością wiadomości, komentarzy, obrazów i dźwięków, która w dawnych, przedkomputerowych czasach wystarczyłaby na przeciętne życie. Wykorzystywane są
przy tym wszystkie dostępne formy i każda sekunda naszej świadomości, nieustanna lawina informacji działa na wszystkie nasze zmysły. Wszystkie dotychczasowe
nośniki informacji już jednak spowszedniały i nawet telewizja satelitarna nie ma owego rozkosznego posmaczku Wielkiej Nieznanej Tajemnicy; okazuje się
bowiem, że to jest ta sama co na co dzień telewizja, wzbogacona o kolejny program.
Ale oto nowa szansa, nowa technika i nowy nośnik - komputeryzacja. W każdym domu mikrokomputer, a przed nim
godzinami przesiadający fanatyk. I szansa ta została szybko wykorzystana do prowadzenia polityczki.
Niektóre zachodnie firmy komputerowe opracowały więc służące owej polityczce programy, które jak i inne, po
kilku tygodniach dotarły do Polski. Szczęśliwie stanowią one drobną część całości, jednak ze względu na zawartość - dość głośną.
Oto symulacyjno-zręcznościowa gra Raid over Moscow. Na tę wyprawę nad stolicę
supermocarstwa wyruszyła firma reprezentująca drugie supermocarstwo - U.S. GOLD. Grający ma za zadanie przedostać się na terytorium ZSRR, którego rakiety
lecą już w stronę USA. Jeżeli nie zdąży - amerykańskie miasta zostaną kolejno zniszczone. Terytorium naszego wschodniego sąsiada przedstawione jest jako
kraina usiana prawie wyłącznie podobnymi do obozowych wieżyczkami strażniczymi i zbiornikami z paliwem (nie licząc radarów, czołgów i helikopterów).
Atrakcyjność programu powoduje, że gdzieś tam w świadomości gracza pozostaje obraz ZSRR jako państwa rozpoczynającego wojnę i o to właśnie chodzi twórcom
polityczki.
Drugą grupą są programy strategiczno-historyczne. I tu właśnie spotykamy Arnhem.
Znaczna część tych programów opiera się na wydarzeniach II wojny światowej, w tym bardzo liczne na tych bitwach, w których wojska aliantów poniosły klęskę.
W grach tych komputer także nie daje nam szans i nie mamy możliwości zmiany przebiegu bitew. Tak samo dzieje się w Arnhem,
którą omawiamy ze względu na polskie akcenty.
Jest to o tyle dziwne, że programiści są na ogół Anglikami lub Amerykanami i wydawałoby się, że raczej powinni sławić alianckie zwycięstwa, a nie porażki...
A może to raczej wpływ wspólnych interesów?
 |
| Country 48K |
Wreszcie trzeci typ programów - bazujący na niewiedzy odbiorców. Mikrokomputery są przecież świetnym
instrumentem edukacyjnym! Po swój sprzęt sięga więc zbulwersowany czytelnik prasy, pragnący dowiedzieć się nieco więcej o tym tajemniczym, dziwnym i strasznym
kraju POLAND. No i dzięki programowi Country 48K dowiaduje się! Położenie - wyznaczone przez dwie linie oraz szereg
wiadomości urzędowych: terytorium, ludność, waluta, wreszcie... języki (!!!)
Marek Młynarski
Artykuł z pisma: Komputer nr 2, 5/1986 |