 |
Sylwester A.D. 2020 skłania do refleksji nad mijającym rokiem. Jaki był? Dla większości Polaków z wiadomych powodów ciężki, dla
Zapachu Papieru - niezły. Paru rzeczy nie udało się zrealizować, inne wypaliły (jak gigantyczna reklama
na frontonie słynnego a dziś nieczynnego hotelu). W sumie wychodzi na plus. Z ważnych spraw ogólnych na pewno warto wspomnieć o zmianie wydawcy
przez CD-Action i odwołaniu wielu imprez, w tym tegorocznego Pixel Heaven. Z ważnych spraw osobistych - zwycięskie przeżycie
ataku tego małego sk... Podsumujmy zatem rok 2020:
- Strona Zapach Papieru zanotowała prawie 10 tysięcy wejść i obecnie licznik odwiedzin zmierza do 38 000. To podwojony wynik w stosunku
do ubiegłego roku. Facebookowy profil strony obserwuje okrągły tysiąc fanów. W jednym i drugim przypadku to dobre prognostyki na jutro.
- Pudła z prasą uzupełniłem o kolejną setkę pozycji i liczy ona obecnie 1154 sztuki polskich i 43 sztuki zagranicznych pism o grach, a także
blisko 200 sztuk innych magazynów komputerowych. Kolejna setka "nierozprawiczonych" gazet leży w mojej komórce Harry'ego Pottera i woła "weź mnie"!
- Bazę redaktorów powiększyłem o 8 nowych biogramów i wiele wspomnianych i nie wspomnianych aktualizacji. Od jakiegoś czasu skupiam się na uzupełnianiu spisu
tekstów, jakie popełniał dany autor, w czym pomaga mi dzielnie Junior.
- Nowością są ekskluzywne wywiady Zapachu Papieru z zasłużonymi dla polskiej prasy growej postaciami. Naczelną zasadą jest
wrzucanie świeżych tematów i niepowielanie tysiąckrotnie zadawanych już pytań. Trudne sprawy, kontrowersje - o to chętnie pytam! Na razie udało się opublikować 2 wywiady, ale w
planach są już kolejne.
- Kolejną nowością jest ankieta popularności redaktorów czasopism o grach. Chętnie się bawicie w głosowanie na ulubionych "pismaków", choć awaryjność strony
hostującej ankiety doprowadza mnie do szału. Wyniki nowej ankiety są trochę zaskakujące, ale wcale nie niesłuszne.
- Zapach Papieru zadebiutował na Patronite.pl. Pozdrawiam tych, którzy zarzucali mi "żebractwo" i bardzo
dziękuję tym, którzy wsparli / wspierają mój projekt. W każdej chwili każdy z Was może dorzucić cegiełkę do rozbudowy strony, a nawet mieć realny wpływ na treści
na niej się ukazujące. Po szczegóły zapraszam na patronite'owy profil Zapachu Papieru.
Nie ma sensu pisać o tym, co się w tym roku nie udało. "Coco Jambo i do przodu" - jak mówił pewien mafioso.
Zapach papieru zaczyna właśnie 8 rok działalności i życzy wszystkim graczom i czytelnikom w 2021 roku
Wszystkiego Najlepszego!!!
I zaszczepcie się koniecznie.
|
(31/12/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Świętemu Mikołajowi trzeba niekiedy pomóc. Dzięki takiej "pomocy" staliśmy się ostatnio z Juniorem posiadaczami maszyny Capcom Home Arcade.
Większość z Was pewnie słyszała o tej rocznej konsoli, pozwalającej wczuć się w bywalca salonów gier sprzed 30 lat. "Wczuwkę" umożliwia konsoleta z dwoma
zestawami manipulatorów i przycisków, takich, jakie mają prawdziwe salonowe automaty arcade. Do ogrania jest 16 tytułów Capcomu, w tym takie klasyki jak
Ghosts'n Goblins, Final Fight, 1944: The Loop Master czy Street Fighter II: Hyper Fighting. Jeśli wydaje się Wam że to mało -
zapewniam, że to złudzenie. Gry są kopiami "jeden do jeden" oryginałów i ginie się w nich równie często, jak ćwierć wieku temu.
Po zakupie Capcom-u pierwsze dwie rzeczy, jakie zrobiliśmy, to ściągnięcie najnowszej aktualizacji oprogramowania i zakup
długiego kabla HDMI. To pierwsze dodaje kilka przydatnych funkcji i pozwala na bardziej komfortową obsługę menu konsoli, które i tak jest strasznie "chropowate".
To drugie pozwala "odkleić się" od telewizora i znaleźć wygodne miejsce do zalegnięcia. To ważne, bo konsoleta z manipulatorami jest nierozdzielna i przy grze na
dwie osoby gracze muszą się do siebie przytulić. Najwięcej zastrzeżeń budzi połączenie przez Wi-Fi, sprzęt raz się łączy, raz nie, tak naprawdę nie wiadomo o co chodzi.
Sprawdziliśmy w necie i jest to problem ogólnoświatowy, więc się cieszymy (szczególnie Junior - fachowiec od sieci), że łącze nie działa nie przez naszą
niewiedzę, a niewiedzę autorów konsoli. Poza tym gra się świetnie, atmosfera starych fliperów unosi się w powietrzu, a kredyty "pękają" z prędkością karabinu
maszynowego. I nie trzeba za nie płacić.
 |
|
(28/12/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Cztery numery magazynu Commodore & Amiga (C&A) dodałem do swojego katalogu. Wśród
nich jest pierwszy numer ze stycznia 1992 roku. Te prawie 30-letnie gazetki zachowały się w dobrym stanie, choć papier już pożółkł, a numer premierowy wymagał
podklejenia. Czasopismo szatą graficzną, objętością i formatem przypomina siostrzane Bajtek i Top Secret,
co i nie dziwota, bo wydawca jest wspólny - Spółdzielnia "Bajtek".
Dla przypomnienia: Commodore & Amiga ukazywał się w latach 1992-1995, pierwszym redaktorem naczelnym był Klaudiusz Dybowski. W sumie wydano
46 numerów. Podtytuł "magazyn użytkowników komputerów "Commodore" mówi wszystko. Na łamach miesięcznika można było znaleźć materiały dotyczące wszystkich "komozłomów"
używanych w polskich domach i biurach, zarówno popularnych C64/C128 i wszelkiej maści Amig, jak i niszowych VIC-20, C16/C116 czy Plus/4. Mimo niewielu stron
upychano wiele treści: poradniki sprzętowe, opisy programów, kursy oprogramowania i publicystykę. Było miejsce na listingi, recenzje książek i dział listowy.
Fani gier też mogli znaleźć coś dla siebie, choć ich hobby wydzielano nie więcej jak 1-2 strony. W redakcji działali znani graczom autorzy: Piotr [PLis] Liszewski,
Bartłomiej [Voyager] Dramczyk, Rafał [Jetboy] Piasek czy Rafał [RAF] Wiosna. Nieść gminna niesie, że nawet niejaki Smuggler z późniejszej konkurencji
coś tam przemycił i opublikował. Ale to pewnie plotka.
W 2015 roku przy okazji Pixel Heaven ukazało się jednorazowo wydanie specjalne Commodore & Amiga, które można było nabyć na imprezie.
Teraz do zdobycia w drugim obiegu.
 |
|
(22/12/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
CD-Action nr 316 od kilku dni gości w kioskach. Gryząca żółć okładki nie pozostawia złudzeń, co jest
tematem przewodnim numeru. Cyberpunk 2077 rządzi w recenzjach, publicystyce, nawet reklamach (możecie chcecie dorzucić specjalnego sprite'a do cyber kolekcji?).
Recka główna (są też dodatkowe) wyceniona została na 9 oczek plus znaczek jakości, na co wersja PC-towa pewnie zasługuje. Co się stało na konsole - wiemy.
Publicystyka zdominowana jest również przez cyber tematy: historia cyberpunka, cyborgi w popkulturze, rzecz o współczesnych cyborgach. Zapowiada
się to wszystko bardzo ciekawie i pewnie od tego zacznę lekturę "ekszyna", tym bardziej, że sam mam implant i po części czuję się jak cyborg (wprawdzie to
tylko ząb, ale zawsze...).
W każdym numerze CD-Action jest ponad 30 recenzji, więc nawet jeśli nie rusza was hype na Cyberpunka 2077, odnajdziecie się
w innych tematach. Innym świeżym tematem są konsole i gry nowej generacji, ale nie jest to jakoś specjalnie widoczne w bieżącym CDA. Niby skrobnęli coś na dwie
strony o wynikach sprzedaży, niby znajdziecie recenzje najnowszych tytułów na PS5 i XBX, ale jest to wszystko gdzieś pochowane na dalszych stronach, niewidoczne,
utopione w zalewie recek na PC-ety. Stare PieCowe ciągoty redakcji jak widać wciąż się mają dobrze. Ja dla siebie wyłowiłem parę growych "rodzynków", na które zwróciłem
już uwagę u konkurencji, jak Chicken Police, Demon's Souls czy Yakuza: Like a Dragon.
Publicystyka tak, jak wspomniałem cyberpunkiem stoi. Z innych tematów sporo trzyma klimat retro: tekst o grach na podstawie filmów "Sam w domu"
(uwielbiam Kevina!!!) i "Szklana pułapka", historia FromSoftware, coś o początkach netu w Polsce (wraca trauma...), Outcast story czy... recenzja
Montezumy na PC, ale to w innym dziale :). Generalnie pod tym kątem jest lepiej jak w poprzednim numerze, ale mogłoby być jeszcze lepiej. Wprawdzie Smuggler
twierdzi, że pod retro podchodzi już pisanie o grach sprzed 10 lat, ale on młody (choć starszy od Juniora), niedoświadczony, niewiele widział... :)
Fajny ten nowy (numer 1/2021? w połowie grudnia - jajka se robią) CD-Action, jest co poczytać. Zakładam więc okulary, zanurzam się w czeluściach kanapy,
kawę podstawiam pod nos i Lady Pank włączam. Cyborgi i implanty, która to strona...
 |
 |
|
(18/12/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Marcin [Borek] Borkowski Marcin [Borek] Borkowski](../autorzy/gfx/borek.jpg) |
Każdy fan starych czasopism wie, kto to jest Marcin Borkowski. Popularnego Borka Wasi ojcowie (mówię do pokolenia Juniora) znają ze starych
czasów Bajtka i Top Secret, Wy sami możecie go czytać w Pixelu i
oglądać / posłuchać na Pixel Heaven. Barwny, sympatyczny człowiek, chronicznie zajęty, ale nie odmawiający rozmowy. Skorzystałem z tego.
Zapraszam na ekskluzywny wywiad, jaki Zapach Papieru właśnie przeprowadził (a w zasadzie doprowadził do szczęśliwego końca) z Marcinem Borkowskim. Borek sporo się udzielał w prasie/necie, więc ciężko go spytać go o coś o czym już nie mówił. Ja spróbowałem. Jeśli chcecie się więc dowiedzieć, kiedy były rednacz TS-a wróci na studia, jaki nosił
mundur w wojsku, czy Puszka Pandory przyniesie mu kokosy i kim była naprawdę Małolata, sięgnijcie po wywiad.
|
(14/12/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Dziś już 9 grudnia, a ja dopiero zdobyłem najnowszego Pixela. Cóż, pandemia. Ale już rozdzieram folijkę i wyjmuję
dwupak z pismem i kalendarzem. Kalendarz jest jest spoko, można go powiesić na ścianie (ma nawet dziurkę ;) i co miesiąc delektować się widokiem innych
retro sprzętów. Nawet screeny z gier się zmieściły. O jego atrakcyjności niech świadczy fakt, że Junior go postanowił zafasować dla siebie, a trzeba Wam wiedzieć,
że Junior rzadko wiesza coś na ścianie. Esteta.
Otwórzmy właściwego Pixela. Przelatuję szybko wstępniak z uśmiechniętym na zdjęciu Miczem i jestem generalnie na tak, jego konsolowe wspomnienia są częściowo
moimi, z tym że ja wciąż ogrywam God of War (masteruję na PS3), no i pozostałem przy konsolach. Mam za to takie same sandały. Lećmy dalej. Omijam
nie pomijane zazwyczaj rubryki Vive VR Corner, Retro Express i Pixel Kids, zostawiam na kolację Indykarium i już jestem przy testach PS5 i Xbox Series X. Nie wiem,
czy tych kilka stron zmieni moje życie i dość mocno wyrobione zdanie na temat nowej generacji, ale dam im szansę. Od tego zacznę lekturę.
Recenzje nowych tytułów czytam zazwyczaj na końcu, parę wyjątków jednak zrobię (Assassin's Creed: Valhalla to jest to!). Zaintrygował mnie także
Chicken Police - znaczek jakości dla kryminału noir, w którym główną rolę grają kurczaki? Czy kogoś...? Ale klimat wygląda na przedni, no i te
czarno-białe zdjęcia - to zawsze kupuję.
Publicystyka wita nas Commander Keenem jako "Najlepszą grą na świecie". Szczerze mówiąc nigdy nie rozumiałem fenomenu tej gry, która IMO była brzydką,
nudną platformówką z jednym plusem - można było pograć w nią za darmo. Artykułem, który z pewnością przeczytam z przyjemnością będzie duży tekst o starszej, mniej
znanej historii Atari. Czarno-białe zdjęcia i fotki sprzętów sprzed prawie 50 lat - czy pisałem już, że to zawsze kupuję? Kolejny ciekawy art to historia marki The Goonies - filmu,
gier, planszówek itd. Film jest strasznie słaby, a mimo to dorobił się statusu kultowego. I kto mi powie, że magia Spielberga nie działa?
Dużo fajnych artykułów jest w bieżącym Pixelu, bo zostało mi jeszcze trochę stron do końca, a już znalazłem trzy
teksty, które zaliczę w jednej posiadówce. To historia symulatorów lotu (znowu te czarno-białe zdjęcia, i znowu mnie kupiły...), wywiad Borka z właścicielami
PRL-owskiej "wypożyczalni" programów, a także opis świetnej retro - przygodówki Flight of the Amazon Queen - jednej z niewielu, którą przeszedłem. Na
deser pozostaje reszta tekstów: felietonów, stałych i niestałych rubryk, niewspomnianych przeze mnie artykułów itd. Sami przecież wiecie.
Siadam więc w fotelu, yerba już zaparzona, Magda Femme włączona, zaczynam czytać o tych konsolach...
 |
|
(09/12/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Ze względu na testy konsol nowej generacji kupiłem grudniowy numer PSX Extreme. Kto wie, może tak już
zostanie, w końcu jestem konsolowcem. 15 stron ze 108 zajmuje Temat numeru czyli wspomniane testy, a co z resztą?
Newsy tradycyjnie okraszone są konsolometrami obrazującymi kondycję platform w danym miesiącu. PS5 i XSX na razie współdzielą wskaźniki ze starszymi siostrami, ale
pewnie się to wkrótce zmieni. Na pierwszych stronach napotkacie jak zawsze "Ohayo Nippon" (bardzo lubię) i "Dobre, bo polskie" (lubię), skróty nowinek z Kraju
Kwitnącej Wiśni i rodzimego rynku. Skaczę do recenzji, a tam już zaczyna się testowanie gier na nowe platformy. Co ciekawe, jeśli
nawet jakiś tytuł przeznaczony jest na PS4/XBO, to i tak sprawdzany jest na next-genach (wsteczna kompatybilność to super sprawa!) by sprawdzić, czy i jakie są różnice.
Szybko przelatując nagłówki widzę, że najwyższą ocenę dostał Demon's Souls na PS5 (nota 9+). A AS: Valhalla wycenili tylko na 8 oczek. Hmmm... trzeba
będzie przeczytać, o co kaman.
W jednym z działów publicystyki, zwanym "Retro" (he he...) od razu rzucił mi się w oczy tytuł "Pierwszy polski salon gier" i już się na niego ostrzę. Znam autora i wiem, że to
solidna, dociekliwa bestia, popełniająca ciekawe teksty. W retro zonie mamy również opisaną historię The Elder Scrolls, ale to na później. Dział "Hardcore"
proponuje m.in. wywiad z twórcami Ghostrunnera (klimat Cyberpunka 2077, choć to różne gry), jest też artykuł o filmach "więziennych" autorstwa
Myszaqa - patrząc po zdjęciach atmosfera tekstu jest "ciężka". Na koniec zostaje kupa felietonów (Zooltar, Marcellus, Krooger, Mazzi i inni), Listy HIV-a (HC Room
rulez!), działy komiksów i filmowy, jakieś popierdółki pokroju "Głosu ludu" i cała reszta, o której nie wspomniałem, a gdzieś tam czyha.
Sam jestem ciekawy, czy po lekturze nowego numeru PSX Extreme przekonam się do "szmatławca" i zacznę go kupować regularnie. Póki co
zalegam na "wozie", nastawiam Jamesa Browna, wdycham opary kawy i otwieram gazetę na Temacie numeru...
 |
 |
|
(04/12/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
W maju br. zamieściłem ostatnie podsumowanie rankingu popularności czasopism. Co się wydarzyło przez ten czas, kto zyskał, a kto stracił, kto jest
liderem, a kto outsiderem? Zobaczmy:
1. Pixel - 16,43%
2. Świat Gier Komputerowych - 11,88%
3. Secret Service - 11,55%
4. Gambler - 10,98%
5. Top Secret - 10,73%
Jak widać, coraz bardziej uwidacznia się przewaga Pixela nad resztką stawki. Pozostała czwórka idzie łeb w łeb.
Na uwagę zasługuje kolejny awans Świata Gier Komputerowych, który na początku miał pod górkę, a teraz jest już wiceliderem. Może to zasługa ManJAka, który
ostatnio odwiedza Zapach Papieru? Tu click, tam click, no i jest drugie miejsce :) Przyznam się Wam, że nigdy nie byłem
ortodoksyjnym fanem ŚGK. Zawsze preferowałem inne pisma, ale Świat Gier Komputerowych i tak kupowałem.
Miał swój klimat, unikalne działy i przede wszystkim rzetelne teksty. No i zorganizował turniej Sensible Soccer, na którym byłem, no ale akurat o tym
wolałbym zapomnieć...
Przypominam, że swój głos w ankietach możecie oddać na stronie głównej www.zapach-papieru.pl
|
(30/11/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Numer 13/2020 CD-Action trzymam właśnie w rękach. Na okładce rządzi "wikingczka", a środek miał przejąć
Cyberpunk 2077. Nie przejął. Może (?) za cztery tygodnie. W zamian coś tam na szybko dorzucono, tak aby zapełnić te 124 strony. Cóż więc szef kuchni poleca?
Jak zawsze przeskakuję zapowiedzi i przechodzę do recenzji, a tam aż 33 teksty! Dużo. Wprawdzie spora część to opisy gier na PC-ta, na którym nie
gram, bo już kręgosłup (i sprzęt) nie ten, ale i tak jest w czym wybierać. Oczywiście tytułem numero uno jest okładkowy
Assassin's Creed: Valhalla. Widzę, że gra otrzymała znaczek jakości, ale i bez tego i tak bym ją kupił. Bo to "asasyn" czyli to
co kocham: bezustanny grind i tygodnie nabijania platyny. Z pozostałych produkcji dużo jest średniaków, ocenionych na 5-6 punktów, brak za to killera wartego 9 i
więcej oczek. Pewnie takim byłby nieobecny Cyberpunk 2077.
Przeskakując do publicystyki artykułów zakonotowałem sporo, za to tematyki retro niewiele. Co do priorytetów, z pewnością rzucę okiem na kolejny odcinek
"Muzeum techniki", poczytam o historii wirusów i starych "silento-residentach". Ciekawie zapowiada się też felieton MQc-a o drugim The Last of Us. Wyczuwam
kontrowersję i tak ma być! Wal brachu bez strachu! Również test nowego Xboxa przeczytam z ciekawością, choć decyzję już podjąłem i "klocka" nie kupię (PS5 rulez!).
Co do reszty artykułów, nic moim zdaniem wybijającego w bieżącym CD-Action nie ma. Ot, przeczytać i na drugi dzień zapomnieć. Pewnie
teksty o Cyberpunku 2077 mogłyby zarządzić, no ale tych z przyczyn wiadomych nie ma. Póki co kawę jednak zaparzam, w fotel zapadam, Blue System
zapuszczam i lekturę poczynam...
 |
 |
|
(21/11/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Kolejne porządki w zakładce "Linki" wzbogaciły ją m.in. o opis i odnośnik do strony
Strefa PSX. Oprócz mnóstwa informacji nt. pierwszego "plejaka" zamieszczone są
tam także skany okładek i spisy wszystkich recenzji, ocen i poradników na PSX-a z takich czasopism konsolowych jak NEO Plus,
PSX Extreme, PlayStation Plus czy OPPM. Rzecz przydatna zarówno dla
zbieraczy okładek, jak i szukających pomocy przy przejściu konkretnych gier. Przygotowanie takich spisów to mrówcza robocza i mam duży szacunek dla ludzi,
którym się po prostu chce. Strona warta polecenia.
|
(18/11/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Trzy numery NEO Plus (44, 46 i 49) z lat 2002/2003 znalazły się w moich zbiorach. Jak zawsze kartkuję je przed
zapuszkowaniem do segregatorów, żeby powspominać stare dzieje. Cóż więc działo się 18 lat temu? Jeśli chodzi o rynek pism konsolowych,
NEO Plus dużej konkurencji nie miało. W zasadzie konkurent był tylko jeden - PSX Extreme.
NEO, GAME Station, PSX Fan i Total PlayStation
padły, a okazjonalnie wydania specjalne Clicka! czy Play'a nie były zagrożeniem, podobnie tak jak
potwornie drogi Oficjalny Polski PlayStation Magazyn i niszowy PSM2. Wprawdzie Gulash w jednym z
numerów utyskiwał, że konsole w Polsce są wypierane przez pecety i pisma konsolowe przez to upadają, ale o ile to pierwsze mogło go martwić, o tyle drugie raczej
cieszyło.
Co można powiedzieć o omawianych NEO Plusach? Numery 44 i 49 mam w wersjach bez płyty, ale można było je nabyć także w wersjach z
dołączonym kompaktem na PS2: na jednej było demo Jak and Daxter, na drugim demo The Getaway albo Tekken 4. Pisma posiadają 84-100 stron i
opisują wszystko, co się ówcześnie działo w temacie konsol szóstej generacji (i odchodzącego PS One). W praktyce oznaczało to pisanie prawie wyłącznie o
PlayStation 2, bo GameCube i Xbox pozostawały daleko w tyle, a Dreamcast doczekał się... jednego tytułu (Ikaruga). Na topie były takie gry, jak
Final Fantasy X, Pikmin, The Getaway, Onimusha 2 czy Splinter Cell. Świat konsol jeszcze nie śnił o grafice HD i trofeach, a
usługa Xbox Live właśnie raczkowała. Wszyscy się zastanawiali, jak to kiedyś będzie. My już wiemy: beznadziejnie.
 |
|
(13/11/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Listopadowy numer Pixela z małym opóźnieniem trafił w moje ręce. Na okładce grafika z Cyberpunka 2077
zachęca do przeczytania recenzji wewnątrz numeru, ale nie jarajcie się na darmo - recki nie znajdziecie, bo premiera znowu przesunęła się o parę tygodni. W zamian dostajemy
wywiad z ludźmi z CDP Red i obszerny artykuł o architekturze Night City. Hmm... Dobrze, że ja na tą grę nie czekam. Idźmy dalej. Na pierwszych 30 stronach
natraficie na garść stałych rubryk: Indykarium, Vive VR Corner, Pixel Kids i Retro Express. W "expresie" warto odnotować nowy tytuł (klon Boulder Dasha) na...
Commodore Plus/4! Ech, mój kochany pierwszy komputerze i największa zmoro ever, żebym to ja kiedyś mógł grać w takie gierki.
W dziale recenzji wzrok mój od razu padł na Baldurs Gate III, które po 30 latach od poprzedniej części może w końcu znów zarządzi. Wprawdzie na razie
jeszcze we wczesnym dostępie i bez Pietrka Fronczeskiego, ale zawsze to Baldur. Kolejnym tytułem, który mnie zaciekawił jest
Super Mario 3D All-Stars. Mikołaj za miesiąc, może by sprawić prezent mojemu Switchowi? Choć ocena słaba - zaledwie 66%. Trochę dziwne, bo ta sama gra
dostała w CD-Action 9/10 i znaczek jakości. Rozstrzał duży, muszę przeczytać, o co się temu Sosowi rozchodzi. Ostatni produkt,
który wywołał szeroki uśmiech na mojej twarzy, to nowy Larry. Larry'ego uwielbiam i różne części od dziecka ogrywam do upadłego, choć żadnej nie
skończyłem. Taki ze mnie wielki fan przygodówek, bez talentu.
Przechodząc do "mięsa" czyli retro strefy pierwsze strony na razie pominąłem, bo Vampire: The Masquarade - Bloodlines to nie jest moja Najlepsza gra
na świecie. Dalej już się zatrzymuję, bo wywiad z Frederickiem Raynalem, autorem Alone in the Dark i Little Big Adventure wygląda zachęcająco.
Nieźle też zapowiada się art o starwarsowej serii "Shadows of the Empire". To pokaźne uniwersum, na które składają się książki, gry i komiksy. Przyznam szczerze
że znam tylko grę pod tym samym tytułem na N-64. Dałem aż trzy stówki, ale za to z jaką dziką satysfakcją wpędzałem nią w kompleksy moich kumpli, tych od "szaraka".
Najlepszym moim zdaniem artykułem w bieżącym Pixelu (i to nie dlatego, że uwielbiam stare zdjęcia!) jest tekst o Computer Space.
To taka opływowa automatowa miss, którą każdy fan retro pragnie, a ja ją na pewno będę kiedyś miał. A co do reszty tekstów, nic mi już w oko nie wpadło: mamy tradycyjnie
kupę felietonów, drobny chwast pokroju "Sidequesta" i "Autofire'a", komiks Szprota czy coś takiego, a na deser kilka nie wymienionych przez mnie artów
"drugiego sortu", które po lekturze może okażą się "sortem pierwszym". Jest co czytać.
Pixel Heaven w tym roku skasowany, szykujemy się mocno z Juniorem na przyszły rok. Tymczasem zasiadam do lektury 124 stron nowego Pixela.
Starczy na jakiś czas. Poducha pod plechy (bo kręgosłup nie ten), kawa do kubka, Shakin' Stevens do kieszeni wieży i lecimy już z tym wstępniakiem...
 |
 |
|
(09/11/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Po kilku latach postanowiłem powrócić do ogrania Lords of the Fallen na PS4. Za pierwszym razem odbiłem
się od niego po kilku godzinach grania (brak mapy, respawny wrogów, mało zróżnicowane lokacje itd.), teraz chcę wrócić i przy odrobinie zaparcia nabić "platynę".
Tymczasem come back zacząłem od odsłuchania ścieżki dźwiękowej, dołączonej na osobnej płycie CD do pudełka z grą.
Autorem soundtracka do Lords of the Fallen jest norweski kompozytor Knut Avenstroup Haugen. Tworzy zarówno muzykę filmową
(Fuck Up, The Scaffold, filmy animowane z serii Solan i Ludwik), jak i do gier (seria Age of Conan, Viking Saga,
Bubbins itd.). Patrząc na growe portfolio widać, że autor lubuje się w klimatach nordyckich. Stąd pewnie pomysł na zatrudnienie go przy
Lords of the Fallen, gdzie atmosfera jest ciężka, zamczysko ponure, wrogowie przerażający, a główny bohater wygląda jak krzyżówka Conana z Marcusem
Fenixem. Knut stworzył soundtrack mający oddać klimat gry i sadzę, że mu się to doskonale udało.
Czy zatem ścieżkę dźwiękową do Lords of the Fallen dobrze się słucha? No, nie do końca. Płytka zawiera 15 symfonicznych
utworów dających w sumie ponad 40 minut muzyki. Poza melodyjnym motywem głównym "Winter's Kiss" (który doczekał się nawet nominacji do Hollywood Music in Media
Award) i jego wariacjami ("Prologue: The Light", "Sacrifice" czy "Atonement"), reszta to najczęściej nieśpieszne kawałki epatujące niepokojącymi dźwiękami,
urywanymi tonami, chórkami, odgłosami dzwonów itd. Bywa że muzyka tak cichnie, że trzeba dać głośniej, inaczej nic nie słychać. Ot, taka muzyka tła bez jasnej
linii melodycznej, dobra jako podkład przy czytaniu gazety, nie do samodzielnego kontemplowania z lampką wina Chateauneuf du Pape w ręce.
Może z pięć kawałków (szczególnie "Sacrifice") z Lords of the Fallen jest świetnych i można ich słuchać zawsze i wszędzie,
reszta raczej na kolana was nie rzuci.
 |
|
(06/11/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Bartłomiej [Quentin] Kossakowski Bartłomiej [Quentin] Kossakowski](../autorzy/gfx/quentin.jpg) |
Baza autorów otrzymała nowy biogram Bartłomieja [Quentina] Kossakowskiego. Quentina powinni znać wszyscy fani czasopism Play
i Komputer Świat GRY, gdyż działał w nich prężnie i był nawet przez jakiś czas podwójnym redaktorem naczelnym (co się rzadko zdarza).
Nie każdy jednak wie, że zaczynał przygodę z prasą o grach dużo wcześniej, na łamaniu milenium, jeszcze w Secret Service. Niestety, został przyjęty na
dobre do redakcji i zaczął się rozkręcać dopiero w numerze 95, który jak wiadomo okazał się numerem ostatnim. To się nazywa pech :)
Bartek przez lata związany był z rozmaitymi mediami internetowymi traktującymi o grach, komputerach, nowych technologiach itd. Miałem możność poznać go osobiście (choć pewnie tego nie pamięta) w połowie lat 2000, na jednym ze zlotów serwisu Gry-OnLine. Spokojny, sympatyczny gość.
|
(04/11/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Dwa ponad 30-letnie Bajtki w niezłym stanie trafiły do mojej czytelni. Pierwszy to
Numer specjalny: Tylko dla początkujących, który ukazał się w marcu 1989 roku (trochę strzelam, bo daty nie podali). Zgodnie z tytułem
zawiera ściągę dla "zielonych" w sprawach komputerowych, zarówno tych będących przed zakupem hardware'u, jak i tych po. Na 32 stronach upchano charakterystyki
dostępnych w Polsce "mikrokomputerów" (z których cztery modele miałem przyjemność posiadać, oczywiście nie naraz), opisy peryferiów i
podstawowych programów, odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania, trochę publicystyki i oczywiście gry. Mimo gigantycznego
nakładu 200 300 sztuk Bajtek ten, tak jak inne ówczesne pisma informatyczne został wchłonięty przez rynek jak gąbka. Dziś jest do
kupienia w drugim obiegu, choć czasem trzeba poszukać. I jeszcze jedna ciekawostka: jednym z redaktorów omawianego wydania, piszącym m.in. o grach był Grzegorz
Onichimowski, późniejszy pionier dystrybucji w Polsce legalnego oprogramowania, założyciel IPS CG.
Drugim zdobytym przeze mnie czasopismem jest Bajtek nr 34 z 10/1988. Wygląda prawie identycznie (wielgachne głowy na okładkach) jak
omawiany wyżej kolega, tak samo straszy wielkim formatem i zawiera 32 strony, podzielone między cztery 8-bitowe klany. Całości dopełniają teksty o sprzęcie, garść
publicystyki, listy, giełda i oczywiście rubryka "Co jest grane". A tam brylują próbujący wrzucić trochę luzu Martinez i Luke, czyli Marcin Przasnyski i Łukasz
Czekajewski. Co do luzu, to w ówczesnych Bajtkach za wiele go nie było. Cóż, były to jeszcze czasy komuny i spora część
artykułów była napisana typowo dla tamtego systemu - stylowo sztywno, oficjalnie, prawie urzędowo. To nie taki lekki język jak spotykany dzisiaj w mediach
komputerowych. A już zupełnie osobną kategorią były artykuły propagandowe. W omawianym numerze najlepszy "sponsorowany" akapit zaserwował
naczelny. Jest tak zabawny (choć chyba pisany na serio!), że pozwolę sobie go przytoczyć. Tłem jest radziecko-brytyjska
szkoła komputerowa, organizowana co roku naprzemiennie w UK i ZSRR. Tutaj wspomniana jest akurat edycja u naszych wschodnich sąsiadów.
Co zaoferowali Rosjanie Anglikom? Jaki był zakres warsztatów, programy pisane, sprzęty używane, autorytety poznane? Tego się nie dowiecie, ale dowiecie się,
że:
"Zupełnie czym innym martwił się w połowie września 14-letni Dawid Miller, uczestniczący w radziecko-brytyjskiej szkole komputerowej w
Lesielidze (Gruzja) nad Morzem Czarnym. Zgłosił on do kierownictwa szkoły skargę na... zbyt obfite porcje: - Zjeść ich nie sposób - stwierdził - a wyrzucić żal,
bo takie smaczne!"
Biedne, niedożywione angielskie dzieci pojechały na komputerowy obóz do ZSRR, żeby sobie podjeść... :)
|
(28/10/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Do grudnia jeszcze prawie półtora miesiąca, a ja już trzymam 12 numer CD-Action. Dziwny ten ich cykl wydawniczy, ale
do tego zdążyli mnie już przyzwyczaić na przestrzeni dobrych kilkunastu lat. Na okładce Star Wars: Squadrons, a w środku 124 strony wypełnione newsami,
zapowiedziami, recenzjami, publicystyką, technikaliami oraz umierającym Action Redaction. Pismo jednak odżyło, w stopce dobra setka ludzi, więc moich textów nie
chcą puszczać. Do przemielenia aż 32 recenzje i dobre 20 stron artów okołogrowych. Tylko jakoś retro niewiele, no i pełniaków brak.
Z bieżących tytułów pięć sztuk dostało znaczek jakości, jednak mnie tak naprawdę zainteresował jeden tytuł - nowy Crash Bandicoot. Chyba dlatego, że
podjarałem się jakiś czas temu "jedynką" ogrywaną na wirtualnym PSX-ie (wirtualnym, bo odpalonym w Uncharted 4). Dwie inne recki również przyciągnęły
moją uwagę. Pierwsza to NBA 2K21, która na Metacriticu ma ocenę 68%, w Pixelu 74%, a w CDA tylko 4+. Mimo braku ach-ów i och-ów
świat koszykówkę docenił, ale nie Otton z CD-Action. Otton jest inny. Ja wiem, że to recenzja, subiektywna ocena i takie tam bla-bla,
no ale kurde bez przesady. Ktoś tu odleciał. A propos słabych gier to jest przecież "kaszanka zone", a tak również widzę coś dziwnego. Objechana została bowiem
gra autorstwa ludzi z Rare, a jak powszechnie wiadomo Rare to kult, kult i jeszcze raz kult. Ich gier objeżdżać po prostu nie można. Pójdziesz Gienek do spowiedzi,
a i tak ci ksiądz rozgrzeszenia nie da.
Ostatnio niewiele publicystyki w CD-Action już na wstępie podnosiło mi adrenalinę. Teraz widzę dużo fajnych tytułów. Ciekawie zapowiada
się porównanie nadciągającej generacji konsol. Ja skłaniam się do zakupu Xboxa, junior na okrągło bełkota "PS5 forever". Poczytamy, co "ekszyn" o tym sądzi.
Wpadł mi w oko artykuł "Lubię Ubisoft". Może dlatego, że ja też lubię Ubisoft i cieszę się, że jest nas dwóch. Art o Yakuzie
też zapowiada się ciekawie. Nigdy nie zagrałem w gry z tej serii, ale przymierzam się mocno. Mam nadzieję, że tekst mnie zachęci.
Przeczytam jak zawsze z przyjemnością "Muzeum techniki", tym razem o joystickach. Zobaczyłem kilka zdjęć Quickshotów i już się "jestem w domu", bo wszystkie
kiedyś łamałem, a na jeden patrzę nawet teraz. Na koniec jeszcze jeden felieton muszę sobie zakarbować. To text o Gay Blade, grze wzbudzającej duże
zainteresowanie dzięki Netflixowemu serialowi "High Score: złota era gier". Pewnie o grze nie słyszeliście i nie dziwota, bo to
z wyglądu crap straszny, ale że tematykę LGBT porusza, dostał swoje pięć minut... Ciekawe, co na to autor artykułu.
Sporo dobrego contentu zapowiada się w nowym CD-Action. Nie pozostaje mi nic więcej jak zaparzyć kawkę, rozwalić się w fotelu,
przyciszyć odrobinę C.C. Catch i zabrać się za lekturę...
 |
 |
|
(23/10/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Bardzo ładna, stylizowana na zamykany kalkulator gierka elektroniczna LCD trafiła do mojej kolekcji. To Golf Master 2 z 1992 roku
angielskiej firmy Systema, pozwalający wcielić się w walącego kijem w gumową piłeczkę gentlemana. Gracz oprócz samej gry ma do dyspozycji
kolorową ściągę z mapkami dołków i listę dostępnych kijów. Wszystko wygląda elegancko i stylowo, szkoda tylko że gra jest prosta jak konstrukcja
cepa. Obsługuje się ją jednym przyciskiem (drugi jest do zmiany kija) i chodzi tylko o to, by uderzyć w klawisz w odpowiednim momencie. To determinuje siłę
uderzenia w piłeczkę. O braniu jakichkolwiek innych parametrów pod uwagę można zapomnieć. Zabawa nudzi się już po kilku minutach. Generalnie konsolka jest raczej do
oglądania niż używania i w związku z tym powędrowała na półkę.
To pierwsza gierka firmy Systema w moich zbiorach. W sumie ten działający w latach 90-tych producent handheldów wydał ponad 30 tytułów.
Zaletą tych zabawek było ich niezłe wykonanie i atrakcyjna cena, wynikająca zapewne z faktu, iż produkowane były w Chinach i Indonezji.
Systema był także dystrubutorem na Wyspach niemieckiego handhelda na wymienne cartdridge Game Master (w UK sprzedawanego jako
Systema 2000). Niestety, ani gierki elektroniczne LCD, ani Game Master świata nie zawojowały i Systema u progu nowego millennium
zwinął żagle. Dziś w Reading, parę przecznic dalej od dawnej siedziby firmy wciąż działa Systema, ale jest to... szkoła sztuk walki :)
 |
|
(16/10/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Pakiet PC Formatów z lat 2007-2015 wzbogacił moją biblioteczkę. Mimo iż ich los jest przesądzony - chcę je
wymienić na czasopisma o grach, z chęcią przewertowałem wszystkie numery. Powspominałem stare dobre czasy: procesory i karty graficzne, które już wyszły
z użycia, programy, których się już nie używa i ludzi, których już nie ma... No, może z ludźmi nie jest tak źle. A propos redaktorów, w
prawie każdym "poważnym" piśmie komputerowym można znaleźć ślady tych, którzy mają growe korzenie. Nie inaczej jest z PC Formatem.
Przykładowo: przez kilka lat funkcję redaktora naczelnego pełnił w nim Marek [Hammer] Konderski (Reset), a za specjalistę od spraw konsumenckich
(!?) robił Krzysztof [Ator] Woźniak (Secret Service, Reset).
Dokonałem też przeglądu działu "Linki" na Zapachu Papieru. Odświeżyłem i zaktualizowałem wpisy, usunąłem trupy, a także dodałem nowy link do strony wydawców czasopisma Komoda & Amiga plus.
Dodajmy - czasopisma na papierze. Nie można go nabyć w tradycyjnej formie w kiosku czy saloniku prasy, można go za to zamówić na podanej stronie. Ja zamówię.
 |
|
(10/10/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Październikowy numer Pixela już jest. Na okładce gangster z Mafii: Definitive Edition, w środku 124 strony
wypełnione mniej lub bardziej retro tekstami. Niespodzianek nie zauważyłem: te same działy i rubryki, te same nazwiska autorów, ten sam brak zdrapek z kodami
na cokolwiek, jest za to kartka pocztowa z Pixel Heaven 2020. To raczej gadżet promocyjny niż kolekcjonerski, ale mi się spodobał - przyda się na zakładkę.
Dział "Play the Game" otwiera recenzja okładkowej Mafii: Definitive Edition i gra jak widzę otrzymała "znaczek jakości Pixela". To tytuł, który lata temu
ogrywałem na PS2 i nawet napisałem jego recenzję (wcale się nie chwalę) dla najlepszego ówcześnie (a na
pewno teraz) serwisu o grach w polskim necie. Może się skuszę na nostalgiczny powrót i kupię odrestaurowaną wersję Mafii. Tym bardziej, że poza
Tell Me Why żadna produkcja w omawianym numerze nie przykuła mojej uwagi. No, może oprócz Captaina Tsubasy, który w Pixelu
został uznany grą bardzo dobrą i dostał 75%, a w najnowszym CD-Action grą złą, z oceną co najwyżej 4/10. Ot, taka redaktorska fantazja.
I kupuj tu gry na podstawie recenzji :)
Jak dla mnie, hitami bieżącego numeru są dwa artykuły. Pierwszy to opis uniwersum "Powrotu do przyszłości". Filmy uwielbiam, przygodówkę Telltale scalakowałem,
zakup DeLoreana mam w planach. Czegoż pragnąć więcej? Zawsze dobrej publicystyki na ten temat. Drugim hitowym artykułem jest wywiad z Piotrem Łukaszukiem, byłym
pracownikiem firmy Dynamix, który 30 lat temu wraz z bratem bliźniakiem Dariuszem byli bodaj pierwszymi polskimi programistami robiącymi gry w USA. Do dziś pamiętam wywiad
z Piotrem w Secret Service nr 9 z 1/1994, który czytałem z zapartym tchem. W eterze krąży też anegdota, że Martinez dostał
od braci kilka pudełek z oryginałami. Gdy po jakimś czasie w SS-ie oprócz recenzji pojawiły się kody do obejścia zabezpieczeń, bliźniacy nie byli zbyt
szczęśliwi tym faktem. Cóż, takie to były czasy :)
Tyle na dzisiaj. Jeśli chcecie się dowiedzieć, co można jeszcze znaleźć w najnowszym numerze, po prostu kupcie Pixela. Ja się zabieram
za lekturę. Kawa zaparzona, Kicia śpi obok do góry kołami, Samantha Fox brzęczy w tle, odlatuję...
 |
 |
|
(04/10/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Wygrzebałem archiwalnego Reseta z pudła-niespodzianki. Akurat trafił mi się nr 15 z lipca 1998 roku czyli czasów,
kiedy User Jama z Miczem byli już wspomnieniem, Dr Destroyer jeszcze nie nastał, a bieżącemu naczalstwu nie chciało się pisać nawet wstępniaków. W związku z tym
ciężko było wychwycić jakiekolwiek zmiany, jakie zachodziły w piśmie i redakcji, a także zaakceptować lub nie plany i widoki na przyszłość, bo nikt o nich
nie mówił. Anarchia, ale jakże miła dla tych 30 tys. fanów, którzy co miesiąc magazyn kupowali, czytali i kultowym nazywali.
Czym się Reset na tle konkurencji wyróżniał? Z pewnością klimatem, luzem, mało poważną atmosferą i rubryką "Odloty". W tymże dziale
z publicystyką, rozrośniętym nawet na 25 stron (!), zamieszczane były teksty o wszystkim, byle nie grach. Poważnie! Było o filmach, komiksach, muzyce,
samochodach, kosmosie, astrologii, skate'ach, Coca-Coli, poszukiwaniu skarbów, metodach płukania złota itd. Ale nie o grach. Oczywiście, tymi zajmowały się
pozostałe działy i autorzy, których dziś można nazwać renomowanymi (RooS, McSon, Krooger, PooH, KaYteck, Mamut, Bamse i inni). Jednak to "Odloty" kojarzone są
dzisiaj z Resetem. I głupie konkursy (typu: udowodnij, że masz dziecko).
Niestety, to co jest kultowe, zazwyczaj szybko upada. Pismo nie było w stanie przyciągnąć nowych czytelników, krążki CD były słabe i nie zawierały żadnych
"pełniaków", stara konkurencja mocno naciskała, a na dodatek powstała nowa (Click!, Komputer Świat GRY,
Play). Reset, o ile w ogóle się zmieniał, robił to zbyt wolno i w efekcie w połowie 2001 roku, po
wydaniu 51 numerów "odleciał".
 |
 |
|
(30/09/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Drugi numer CD-Action pod egidą nowego wydawcy trafił do kiosków i mych rąk. Okładka z Tony Hawkiem zachwyciła
juniora, mnie wydała się taka... pusta!? Przyzwyczajony do zapisanych wszystkich marginesów, odczuwam maliznę patrząc szczególnie na miejsce nad logosem, gdzie
zazwyczaj były wymieniane dumnie "pełniaki". Zdaję sobie sprawę, że pełne wersje pewnie nie wrócą, ale można by tam wrzucić jakiś dowcipny tekst w stylu "dwa
razy mniejsze DVD" czy "dziś na zdrapce... aaa, zdrapek nie będzie" ;) Ach, taki żarcik strzeliłem, uśmialiśmy się, więc teraz zaglądnijmy do wnętrza magazynu.
Pierwsze, co się rzuca w oczy po przekartkowaniu pisma to dalsze powiększanie liczby współpracowników i kolejne powroty "starej gwardii" (Eld, Berlin, gem, MQc).
To dobrze, bo oznacza różne style pisania, a i nowych pomysłów na tematy może być więcej. Mimo iż liczba stron jest niezmienna (124), to wydaje się że tekstów
jest więcej niż kiedyś, może ze względu na niewielką liczbę reklam. W rubryce o grach zrecenzowano 29 tytułów, z czego aż 9 otrzymało znaczek jakości. Dużo.
Paradoksalnie nie duże produkcje przykuły mój wzrok, ale coś mniejszego, mające "to coś" - mianowicie Spiritfarer. Nie wiem, czy nie kupię. Wiem natomiast,
że nie kupię na pewno Surgeon Simulator 2, czyli symulatora chirurga. Widzę, że Smuggler się jara tym tytułem, ale on zawsze był inny. Grzebać w czyichś
bebechach... brrr!
Publicystyka liczy kilkanaście artykułów, z których powiew retro znajdziecie w tekście o monitorach CRT i tradycyjnie rubryce "Muzeum techniki". Tym razem tematem
są karty telefoniczne. Czy można napisać ciekawie o kartach telefonicznych? Można. Poza tym nieźle zapowiadają się arty o bugach i Okami (świetnej, choć
niedocenionej grze), no a potem pozostaje cała reszta. Jest w czym wybierać. Na dokładkę mamy dział "Technologie" i okrojone, będące cieniami samych siebie z przeszłości
rubryki: Na luzie, Gamewalker i Action Redaction. Szczególnie ta ostatnia mocno bieduje, pozostały dwie strony, na których nic się nie dzieje! Króluje obrzydliwa
poprawność. To już nie te czasy, kiedy Smuggler kogoś opluł, a Mr Jedi wyśmiał. Normalnie nudy, panie!
No ale reszta to nie są nudy, co więcej, widać zapał i energię, jakie wstąpiły w zespół po zebraniu tych potrzebnych 1,2 mln złotych. Życzę
CD-Action kolejnych 100 wypasionych numerów, choć jak trzeba, szpileczkę zawsze im wbiję ;) Tymczasem rozkładam się w fotelu, kawa
zaparzona, kieliszek wiśniówki własnej roboty nalany, Roy Orbison nastawiony. Lekturę czas zacząć...
 |
 |
|
(26/09/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Radosław [Kaczuch] Kaczyński Radosław [Kaczuch] Kaczyński](../autorzy/gfx/kaczuch.jpg) |
Dwie notki z nową zawartością trafiły do bazy autorów. Zrobiłem update biogramu Piotra [Bamse] Pawlaka
(treść, galeria, spis artykułów) oraz całkiem nowy wpis dotyczący Radosława [Kaczucha] Kaczyńskiego. Kaczuch pisał do
Secret Service u schyłku istnienia pisma, po krachu SS-a próżno go szukać w innych pismach branżowych. Prochu nie wymyślił, celebrytą
growym nie został, ale w Hall of Fame Zapachu Papieru się znalazł. Przez lata był związany dość luźno z różnymi mediami i trzeba
przyznać, że rozrzut miał spory: pisał do "Piłki nożnej", współtworzył portal o muzyce, a nawet był spikerem w radiu. Dziś ma firmę w Warszawie i doradza
w sprawach IT.
|
(24/09/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Czytając felieton Borka w ostatnim Pixelu szczerze się uśmiałem. Wspomina w nim 3-dniowe Mistrzostwa Polski Gier Komputerowych, zorganizowane
przez redakcję Top Secret w grudniu 1995. Wedle słów Marcina imprezę można skwitować jednym słowem: porażka. Odszukałem relację
z mistrzostw (odbywających się pod nazwą "Mega Game") w TS 45 z 12/1995. Dwie strony tekstu i zdjęć, wydźwięk eventu raczej pozytywny. Jak więc było naprawdę?
Borek AD 2020: impreza to porażka. Lokalizacja na wygwizdowie (klub oficerski WOT), więc ludzi tyle co kot napłakał.
Spora nadprezentacja studentów WOT, którzy akurat mieli blisko, bo byli u siebie. Regulamin rozgrywek funkcjonuje jedynie w głowie Sir Haszaka i jego
przejrzystość jest mocno dyskusyjna (Naczelny i reszta nic nie kumali). Generalnie podczas "Mega Game" królował żywioł, chaos, improwizacja i długie przestoje.
Ponadto Borkowi grał na nerwach Dean, który na telebeamie umilał widzom przerwy jeżdżąc w Need for Speed tyłem i pod prąd.
Reduktor (też Borek?) AD 1995: rozgrywki były emocjonujące i zacięte. Publiczność obserwowała zawody na wielkim
telebeamie, raczona profesjonalnym komentarzem najpierw Sir Haszaka, potem zawodowego komentatora sportowego Rocha Siemianowski. W pierwszym dniu rządziły
twarzobicia, w drugim symulatory, w trzecim cała reszta (tzw. kategoria open). Zawody odwiedziły ekipy telewizyjne z CANAL + (program "Na gapę") i TVP ("5-10-15").
Radochy mediom dostarczał Dean, który kręcił piruety i jechał pełnym gazem pod prąd w Need fo Speed. Mistrzostwa wygrało dwóch 17-latków i 20-letni
student WOT, którzy w nagrodę otrzymali puchary Top Secret, medale i nagrody rzeczowe (joysticki, karty muzyczne, moduły
Thrustmastera). Impreza ogólnie była cool i już zaproszono na kolejną edycję za rok.
Mój komentarz: Po felietonie Borka przyglądnąłem się dokładniej archiwalnej relacji i... na zdjęciach rzeczywiście tłumów nie widać.
Przy stoliku sędziowskim każdy robi coś innego: pilnowana przez prezesa para coś liczy, Sir Haszak słucha gestykulującej młodzieży, RooS trzyma ręce w
kieszeni i nie słucha nikogo, ktoś się drapie po policzku, ktoś inny czyta gazetę... każdy sobie rzepkę skrobie. Nad rozgardiaszem (o którym subtelnie napomknięto
w tekście) powinien panować Borek, ale jego nie uświadczysz. A nie, jest, znalazł się na rozdaniu nagród :) W gajerku, uśmiechnięty, dekorujący zwycięzców na
tle najgorszego bannera, jaki w życiu widziałem (brakło materiału na literkę "A", dorobili z czegoś innego :). Podsumowując: widać, że idealnie nie było,
prowizorkę czuć wręcz na odległość. Ale te uśmiechy na twarzach, gesty triumfu triumfatorów, zadowolone miny sponsorów... wyglądają na szczere. Może Borek źle
zapamiętał ;)
 |
|
(18/09/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Trzy egzemplarze PSX Extreme z 2002 roku dodałem do swojej bazy pism. Są to numery 55, 57 i 58. Czym żyła branża konsol w pierwszym
półroczu 2002 roku? Ano było już po amerykańskich i japońskich premierach Xbox-a i GCN, sprzęt ten lada moment miał się ukazać w Europie. PS2 trzymał się bardzo
mocno, choć gros tytułów kwalifikowało się na "średniaki". Pierwszy PSX był w odwrocie, otrzymując prawie same crapy, a Dreamcast właśnie się skończył,
nie otrzymując nic. Graczy elektryzowały Virtua Fighter 4, Metal Gear Solid 2 i Tekken 4.
Tak wyglądał rynek konsol, uzupełniony o przenośnego GBA, na tle którego zwariował cały świat.
Co do PSX Extreme tamtych czasów, był to okres, kiedy redakcja mieściła się jeszcze w Katowicach, a trzon zespołu stanowiła
"stara gwardia". Wciąż mocno odczuwalne są luzacka atmosfera i styl pisania, "wygładzane" w kolejnych latach. Na razie jednak jest
"jołmenowo" i jajcarnie, a konkursy typu "wykrzyw ryj" rządzą. Czasopismo liczy sobie 100-108 stron, mnóstwo miejsca zabierają reklamy (znalazłem moją ulubioną
ze skoczkiem spadochronowym), a layout kolorami wywołuje delikatny zawrót głowy. Wewnątrz znajdziecie masę rubryk i kącików, z których wiele bujało się na łamach
przez dobrych kilka lat (Hyde Park, Szara Strefa, kącik DVD itd.). Szczególnie mocno wyróżnia się dział listów HIV-a, zajmujący siedem (!) stron. Dzisiaj Tomkowi
zostawili zaledwie dwie ;).
 |
|
(15/09/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Pomysłowość ludzka nie zna granic. Chciałbym dzisiaj przytoczyć fragment artykułu "Mam pomysł na grę" z CD-Action nr 3 - 7-8/1996,
autorstwa Jerzego [Liftera] Poprawy. Lifter pracował ówcześnie w Leryx Longsoft i firma ogłosiła w gazetach, że poszukuje oryginalnych scenariuszy gier. Przyszło
podobno mnóstwo propozycji, niektórych rzeczywiście bardzo "oryginalnych". Tymi się postanowił podzielić autor artykułu. Ja przytoczę jeden pomysł na grę, noszącą
tytuł TORTURY:
"Gra jest oryginalna - chodzi bowiem o torturowanie jeńców. Na początku kierujemy członkiem gestapo posiadającym pałkę i strzykawkę z napojem usypiającym. Za
nami posuwa się ciężarówka. Napotkanych ludzi trzeba walnąć pałką, dać zastrzyk i wrzucić do ciężarówki. W ciężarowce mieści się 10 ludzi.
Im szybciej i bez draśnięcia zapakujesz ludzi do ciężarówki tym więcej dostaniesz siana. Za pieniądze możesz kupić odpowiednie materiały do tortur: maszynę do
prania mózgu, maszynę prawdomówności i inne. Możesz też wynająć typków do oblewania jeńców wodą i bicia pałkami. Więzień musi powiedzieć przynajmniej 5 linijek.
Torturować go możesz tak by go nie zabić lub by nie stracił przytomności.
Łapanie i torturowanie jeńców to punkty prestiżu w gestapo. Za 5 punktów awansujemy wyżej. Po kilku awansach zostajemy szefem gestapo. I wtedy, niezależnie od nas,
w formie komiksowych screenów, wpadają rosyjscy żołnierze i zabijają wszystkich (!!!!!).
Na koniec widać rękę z kartą identyfikacyjną ze zdjęciem twojego wybranego gestapowca. Na dole podane są ofiary. Ręka z kartą obniża się i jawi się Twoje
ciało z kilkoma ranami."
Nie podano imienia i nazwiska autora powyższego pomysłu, ale trzeba przyznać że łeb facet ma ;) Nie tylko podał zarys "fabuły", ale nawet opisał mechanikę, punktację, levelowanie itd.
Wydaje się jednak, że nie wygrał ostatecznie konkursu, bo nie przypominam sobie, żeby Leryx Longsoft stworzył grę w oparciu o podobny scenariusz. A i Lifterowi
też się nie spodobało... :)
 |
 |
|
(12/09/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Dariusz [Berger] Góralski Dariusz [Berger] Góralski](../autorzy/gfx/berger1.jpg) |
Po prawie dwóch miesiącach od stworzenia rankingu najlepszych autorów czas na pierwsze podsumowanie. Wyniki zaskakują. Żadnej jednak manipulacji
nie ma - tak głosowaliście! Waszymi najulubieńszymi redaktorami są:
1. Dariusz [Berger] Góralski - 40,0%
2. Aleksy [Alex] Uchański - 9,1%
3. Marcin [Borek] Borkowski - 7,3%
Tuż za podium znaleźli się Krupik, User Jama i Zooltar (po 6,1%).
Fakt, że wygrał Berger jest zaskoczeniem, ale jego przewaga nad resztą to już hiper niespodzianka!
Pisał do kilku znanych periodyków (Secret Service, Reset, PC Games CD), ale
zajmował się specyficznym gatunkiem (strategie) i nigdy nie był growym celebrytą. Co więcej, zawsze ustawiał się z boku branży twierdząc, że ma swoje pieniądze
i pisze z zamiłowania, nie dla kasy. Zresztą tą jego miłość do strategii, historii i wojskowości naprawdę było czuć w niezwykle dopieszczonych tekstach.
Chyba każdy fan strategii pamięta "Moja boje". Dużo się wtedy nauczyłem.
Przypominam, że swój głos w ankiecie możecie oddać na stronie głównej www.zapach-papieru.pl.
|
(10/09/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Andrzej [Karalusio] Łukasiak Andrzej [Karalusio] Łukasiak](../autorzy/gfx/karalusio.jpg) |
Baza autorów wzbogaciła się o nową notkę Andrzeja [Karalusia] Łukasiaka oraz upgrade'y biogramów Jerzego [Mac Abry] Poprawy i Michała J.
[ManJAka] Adamczaka. Karalusio pisał do pism Secret Service i GameRanking, miłośnicy RPG mogą go
też znać z wcześniejszych publikacji w "Magii i Mieczu". W ostatnich latach najbardziej kojarzony może być z... biżuterią steampunkową. Bo
ją wytwarza i sprzedaje.
A propos notek redaktorskich, od teraz uzupełniane będą o pełniejsze spisy artykułów, jakie autorzy popełniali na przestrzeni lat. Dotychczas z braku czasu zaniedbywałem ten
obszar, teraz otrzymałem wsparcie. Jest nim NyteU - fan retro, programista i gracz, wojownik Hapkido i wirtuoz Rocket League
(sprawdźcie na YT), a także fan Borka (zrobił sobie z nim zdjęcie) i Indykarium. Mam nadzieję, że jego pomoc będzie jak diamenty - forever.
|
(08/09/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Prawie 30 szt. CHIP-ów z lat 2002-2010 przekartkowałem przed zapakowaniem ich do archiwum. Dar ludu Gdańska ;)
Mimo iż nie jest to prasa, którą zbieram, zawsze coś ciekawego się w nich znajdzie. Tym bardziej, że wśród autorów są ludzie z branży gier: Bartłomiej [Voyager]
Dramczyk, Piotr [PLis] Lisowski, Piotr [Sokół] Sokołowski czy Rafał [Rif] Frąckiewicz. Artykuły o grach to jednak margines.
Pisma spakowałem do pudła i wyjechały na strych. Będą grzecznie czekać na zbieraczy CHIP-ów, którzy zaoferują mi na wymianę growe
gazetki. Lista numerów dostępna jest w zakładce "Moja baza pism".
|
(07/09/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Powakacyjny Pixel nr 62 zawitał do saloników prasy. Kupiłem, przekartkowałem i... delikatnie się zawiodłem.
Nie znalazłem w nim bowiem takiego multum artykułów zrywających kask z głowy jak zwykle, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Oczywiście, są moje ulubione rubryki
(Retro Express, kosmiczne historie, felietony Borka), ale artykułów - system killerów zlokalizowałem niewiele. Miłośnicy świeżych tytułów znajdą wiele
recenzji, z rozpiętością ocen od 10% do 90%, ale o wielu grach czytałem już w magazynach, które nie miały wakacji. Jestem nogą w "sportówki", dlatego
THPS jako Najlepsza gra na świecie zwyczajnie mi nie podchodzi. Bijatyki... znowu? Dopiero miesiąc temu były.
Najlepszymi "kąskami" wydają się teksty o 10 rocznicy powstania World of Tanks (do dziś mój StuG IV budzi popłoch w WOT-owej sieci :) i niewydanych grach z uniwersum
Indiany Jonesa.
Na koniec słowo o nadchodzącym Pixel Heaven. Cały czas biję się z myślami, czy w dobie pandemii odwiedzić ten event. W bieżącym Pixelu
jest obszerny materiał zachęcający do udziału. Atrakcji jest wiele, goście znamienici,
pogadałoby się z Wojtkiem Zientarą, wzięło autograf od Lucjana Wencla, sprzedało uśmiech Miczowi... Chciałoby się, ale tak w maseczkach, z obostrzeniami? Nie
wiadomo, czy ktoś czegoś nie przywlecze. Hmm, jeszcze się zastanowię. A póki co herbatę z malinami zaparzyłem, kocem się otuliłem (zapalenie płuc nie dym :(,
Big Cyca włączyłem i... do roboty!
 |
 |
|
(04/09/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Dzięki owocnej współpracy z Maćkiem kupka czasopism, które oczekują na przegląd, weryfikację i umieszczenie w mojej biblioteczce znów się
powiększyła. Dostałem sporo pojedynczych numerów (niekiedy z dość rzadkich wydawnictw), których mi brakowało. Na przykład Cool Games nr 11
z lutego 2000. To jedna z tych serii, których dość dużo zawitało na polski rynek dwadzieścia lat temu (Top Games,
Dobra GRA, Extra Gra, Ultra Gra i inne). Zawierały zazwyczaj pełną wersję gry
plus broszurkę będącą w istocie instrukcją / poradnikiem do gry, czasami wrzucano jeszcze coś ekstra (plakat, recenzję, opis uniwersum gry itd.).
Seria Cool Games ukazywała się w latach 1999-2001, w sumie wydano 17 zeszytów. Na okładce 20-stronicowego pisemka
można przeczytać "Kolekcja najnowszych gier komputerowych" i na początku rzeczywiście tak było. Potem jednak "najnowsze" zaczęło oznaczać dwu-,
trzyletnie produkcje i pewnie dlatego zmieniono podtytuł na "Kolekcja najlepszych gier komputerowych".
Jeszcze słowo na temat wydawcy. To firma SoftPress z Kątów Wrocławskich, której właścicielem i równocześnie redaktorem prowadzącym
był Tadeusz Gramiak. Był on w bliskich stosunkach z ówczesnym wydawcą CD-Action (Silver Shark), przez co mógł np. "wypożyczać" z CDA
recenzje gier, które puszczał w serii Cool Games. A i kilka tytułów pojawiło się w podobnych okresach i tu, i tu (Shogo,
Unreal).
 |
 |
|
(02/09/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Mam już za sobą Netflix-owy serial "High Score: złota era gier", poświęcony historii gier wideo. Sześć 40-minutowych odcinków umożliwia
zaledwie "liźnięcie" tematu, jednak ze względu na sprawną realizację i kilka unikatowych materiałów archiwalnych (szczególnie z turniejów growych) ogląda się je
bardzo dobrze. W sam raz na sześć sesyjek z miską popcornu i puszką coli. Ludzie, którzy od lat interesują się branżą i "siedzą" w temacie raczej nie znajdą tu
nowych, sensacyjnych informacji. Sami wiedzą o wiele więcej. Ale dla młodego pokolenia i ludzi "z zewnątrz" atrakcyjnie podana, acz mocno skompresowana historia
gier wideo to rzecz warta uwagi. Polecam!
"High Score" ma też swoje drugie oblicze, gorąco ostatnio dyskutowane w sieci. Chodzi o tematykę LGBT. Część widzów twierdzi, że jest ona wciskana na siłę, wręcz
nachalnie, nie przystając nieraz do tematyki odcinków. Przyznam się, że nie miałem z tym problemu. Oczywiście raz czy dwa razy miałem wrażenie, że autorzy starali
się kogoś "przemycić" tylko dlatego, że był z tego środowiska. Ale w całości materiału to ginęło. No, może poza jednym przypadkiem w odcinku o grach przygodowych
i RPG. Tamże bowiem, obok prekursorów gatunku Roberty Williams i Richarda Garriotta postawiono Ryana Besta. Kim jest Ryan Best. Nie wiecie? Nie przejmujcie, ja
też nie wiedziałem. Oglądnijcie film, to się dowiecie ;)
 |
|
(30/08/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Przecierając ściereczką swoje zbiory otworzyłem skrzynkę kolekcjonerki z Heroes of Might of Magic V - grą, którą wygrałem kilkanaście
lat temu na pikniku GOL-i. Ostatnio sporo słucham soundtracków z gier i także tym razem nabrałem chęci na odsłuchanie "hirołsowej" piątki. Okazało się, że muszę
szukać pomocy na zewnątrz, bo moja kolekcjonerka niby taka wypasiona, a ścieżki dźwiękowej nie zawiera. Szybki research pozwolił zlokalizować soundtrack zarówno
na płycie (niestety - brak na stanie sklepu), jaki i do odsłuchania online w formacie mp3. Z braku laku wybrałem opcję numer dwa.
Autorami ścieżki dźwiękowej do HOMM V są Rob King i Paul Romero, muzycy tworzący podkład do całej
serii od samych jej początków. Ci pracujący nie tylko razem i nie tylko nad grami artyści są laureatami wielu nagród i mają ogromne portfolio. Mnie jako fana
komputerowej rozrywki interesuje oczywiście ich twórczość na growym poletku. Ta jest imponująca i, oprócz wspomnianych "hirołsów", obejmuje pracę nad takimi
tytułami, jak: Everquest, Might and Magic IX, Tomb Raider: Shadow of the Tomb Raider,
Conan: Exiles, Ghost Recon: Wildlands, Battlefield: Bad Company 2, Prototype 2, The Fable, Battlefield: Vietnam,
James Bond: Quantum of Solace, Need for Speed: Most Wanted, Driver: Parallel Lines, Jade Empire i wiele innych.
Muzyka z wersji podstawowej HOMM V zawiera 25 utworów i trwa nieco ponad godzinę. Edycja pełna (zawierająca "podstawkę" plus dwa dodatki) to 77 utworów i
2 h 50 min słuchania! Uff! Wytrzymacie? Ja wytrzymałem, bo nudzić się tu nie sposobna. Orkiestra symfoniczna, mnóstwo dźwięków, chóry anielskie i dzwoneczki w
lokacjach "niebiańskich", tajemnicze szepty i plusk wody w podziemiach, dynamika plus trąbki bojowe podczas bitew, a nawet orientalne rytmy w czasie przepraw
przez pustynie. Zróżnicowanie przeogromne! A że w poprzednich częściach muzyka brzmiała podobnie, to inna sprawa...
 |
|
(28/08/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
"Nowy początek CD-Action" - tak głosi napis na górze strony tytułowej numeru 312 pisma. Myślę, że bobas z
Death Stranding nie znalazł się na okładce przypadkowo. Po wykupieniu marki przez Fantasyexpo wszyscy w redakcji się cieszą i mają wielkie plany. Na
początek lepszy papier i korekta, a także nowy / stary redaktor naczelny (spikain) i rzesza chętnych współpracowników (jakiś Q'nik, CormaC - kto to jest? ;).
Potem ma być jeszcze lepiej: super serwis online'owy, być może "pełniaki"... cóż, zobaczymy.
Wracając na ziemię i do konkretów: nowy CD-Action jest droższy o 2 złote od poprzedniego i nie zawiera pełnych wersji (to znaczy
niby zawiera: patrz ostatnia strona :), liczy za to tyle samo stron (124).
Przelećmy zawartość. Na początkowych stronach zwróciłem uwagę na opis Xbox Game Showcase - imprezy prezentującej przyszły stuff na Xbox-a Series X. Kupić
nowego X-a czy nie, oto mój dylemat. Artykuł może pomoże. Zapki przeleciałem w mgnieniu oka, z recek w oko wpadł mi pecetowy Death Stranding (dość słaba
ocena jak na taaaki hit - 7) i Beyond a Steel Sky (nostalgia, no i tak jak Smuggler lubi(łem)ę przygodówki). Na 12 stronach publicystyki znalazłem "szpile"
do zaliczenia na pierwszy ogień w postaci artów o BAFTA i Segway'u. Reszta tradycyjna: Na Luzie, Action Redaction, Sprzęt, Szpile itd.
Czyli nic nie zginęło, nic starego nie wypadło, ale i nic nowego nie wpadło. No może poza ksywkami - tych jakby więcej się przewija, a nie tylko Witold i Witold... ;)
 |
 |
|
(26/08/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Uzupełniłem bazę gier opisywanych w starych pismach o kilkadziesiąt tytułów (zakładka "Baza gier z czasopism"). Ponadto podstronę
CD-Action wzbogaciłem o okładki numerów specjalnych z serii "Extremalna grywalność". Było kiedyś coś takiego, dawno temu.
Natomiast w dziale "Linki" dodałem namiar na stronę Michała Milera pt. "Kolekcja CD-Action" -
http://kolekcjacdaction.cba.pl. Michał postanowił uzbierać całą kolekcję "ekszynów" we wszystkich możliwych wariantach i dzielnie wspiera mnie okładkami
i informacjami nt. CDA. Robi się z niego naprawdę ekspert w tej dziedzinie. A na jego stronie znajdziecie multum okładek z pism, pudełek z płyt i zdrapek.
|
(21/08/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Trzy numery CD-Action z 2008 roku zasiliły moją kolekcję. Wypasione (148-172 stron), niedrogie (14,99 zł),
z dołączonym coverem DVD, na którym były minimum trzy "pełniaki". Patrzę na tytuły: Codename: Panzers - Faza Druga, Spellforce 2, XIII czy Loki - było w co
pograć. Do tego Tipsomaniak i plakat-gigant w grudniowym numerze. Tak się w pigułce prezentują "ekszyny" sprzed 12 lat, prowadzone wówczas przez niejakich
Mac Abrę i Qn'ika.
Z gier, o których wówczas było głośno, na pierwszy plan wysuwa się GTA IV. Wersja na PC właśnie miała być wydana (na konsolach Niko rządził od dawna), a
redakcja CDA nie omieszkała się pochwalić wycieczką do siedziby Rockstara. Kolejnym "mocnym" tytułem był Mirror's Edge, który według Gema miał
zrewolucjonizować gatunek, a odebrany został i sprzedał się tylko przyzwoicie. Poza tym rządziły Dragon Age: Origins, Borderlands, Dead Space,
Saint Row 2 i Gears of War 2 czyli gry, o których do dziś się mówi, a także takie "hity" jak Limbo of the Lost, o którym w sumie też się
mówi, choć w trochę innym sensie. Na marginesie, jestem zbulwersowany jego oceną w CDA, bowiem nie mieści się w redakcyjnej skali. Jak mają skalę, niech się
do diaska jej trzymają! ;)
A tak poza tym to CD-Action A.D. 2008 jest tym starym dobrym "ekszynem" z tymi rubrykami, które przetrwały do dziś (Na luzie, Action
Redaction, Kaszanka Zone, Gamewalker itd.), jak i tymi, których (chlip!) już nie ma (np. Kolekcjoner). Warto wspomnieć, że wtedy jeszcze było to pismo pecetowe.
Konsole olewano wydzielając im łaskawie jedną stronę (rubryka "O grach inaczej"). Na szczęście opamiętanie przyszło już niedługo.
Kartkowanie starych gazet to miły powrót do przeszłości. Trudno powiedzieć, czy były to czasy największej świetności CD-Action (teraz słyszy się głosy redaktorów, że
od środka wcale to dobrze nie wyglądało), ale z pewnością pismo rządziło. I było odrobinę większe od obecnego ;)
 |
|
(18/08/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Maciej [Valpurgius] Hajnrich Maciej [Valpurgius] Hajnrich](../autorzy/gfx/valpurgius.jpg) |
Dodałem nowy biogram Macieja [Valpurgiusa] Hajnricha oraz zaktualizowałem notkę Krzysztofa [Atora] Woźniaka. Valpurgius (po ksywce widzę,
że fan Legionu Ciemności z Doom Troopera) był redaktorem Secret Service w ostatnim okresie istnienia pisma. Miliony fanów SS-a
pewnie go nie pamiętają, ale fani FPS-ów już bardziej, gdyż prowadził rubrykę "Kill'em Zone". Teraz realizuje się jako grafik cyfrowy i trzeba przyznać, że
tworzy efektowne wizualizacje. Zresztą popatrzcie sami: https://www.valpnow.com.
|
(09/08/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Ostatni CD-Action pod patronatem Bauera i jednocześnie ostatni numer pod redakcją Michała Kuszewskiego trafił w
moje ręce. Co ciekawe, kupiłem go w spożywczaku w Kątach Rybackich, niewielkiej ale milutkiej wiosce nad Bałtykiem. Czyli z tym kolportażem CDA nie jest jeszcze
tak źle, jak mówią.
Okładka nowego "ekszyna" prawie się nie różni od tej sprzed dwóch numerów. Tu jest szarobury samuraj, tam był szarobury wiking, tła z chmurami na oko te same.
W środku mamy 124 strony wypełnione klasycznymi dla CDA rubrykami. Można zauważyć, że zapowiedziach pojawia się coraz więcej gier na PlayStation 5 (w tym dedykowany nań
Ratchet & Clank: Rift Apart). Jeśli chodzi o recenzje, tym razem opisano 16 tytułów wyróżniając Ghost of Tsushima (dychy nie było). Sam
zainteresowałem się recką West of Dead, którą to grą zaciekawił mnie Pjotsze w ostatnim Pixelu (ocena: 74%). W
CD-Action gra dostała 8/10 i pewnie jest komplementowana, dlatego po lekturze mocno rozważę jej zakup.
Po 80 stronach opisów trafiam na publicystykę. W tym miesiącu ciekawie zapowiadają się artykuły o katanie (wrzucony pewnie w kontekście premiery
Ghost of Tsushima), realnych lokacjach wrzuconych do gier i growych lekturach szkolnych, a z retro tekstów historia płyt CD i symulatorów osadzonych
w świecie Gwiezdnych Wojen. Jako wisienkę na torcie proponuję felieton Ninho pt. "(Nie)sprzedane recenzje". Ten tekst jako jedyny na razie przeczytałem i
polecam jako lekkie kuriozum. Autor przekonuje bowiem, że problem sprzedawania recenzji przez redakcje jest wyimaginowany. Ech, ta idealistyczna młodzież...
Trudno policzyć, ile razy handel tekstami naświetlany był przez branżę, i to zarówno w odniesieniu do papierowych, jak i internetowych mediów. Podawano
konkretne przykłady i "winowajców" (tak redaktorów, jak i wydawców), cytowano rozmowy, a nawet drukowano listy z "przestępczą" zawartością. Że nie wspomnę, że
sam parę lat byłem w branży, trochę się naoglądałem i nie zawsze wszystko było takie cacy (ale oczywiście ja zawsze byłem uczciwy).
Na koniec jeszcze słowo o "pełniaku" dodanym do najnowszego CD-Action. Przygodówka point and click
Apocalipsis: Harry at the End of the World, oceniona na Metacriticu na 73% (branża) i 7/10 (gracze). Czyli nie najgorzej. Gra jest w polskiej wersji
językowej, a głosu narratorowi użyczył sam heavymetalowiec Nergal (tak, to ten od potarganej Biblii i Dody - Elektrody).
 |
 |
|
(01/08/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Jakiś czas temu jeden ze znanych z niesamowitego poczucia humoru redaktorów zażartował sobie ze mnie na facebookowym forum: "Czasy się zmieniają,
a Ty wciąż jesteś w komisjach oceniających redaktorów". Ta ewidentna zżynka tekstu z "Psów" bardzo mi przypadła do gustu i co więcej, naprowadziła na
pomysł stworzenia ankiety pozwalającej zagłosować na ulubionego autora.
Ankieta na Zapachu Papieru podwieszona, a więc oceniajcie! Na razie lista liczy 30-tkę wybranych przeze mnie "indywidualności",
ale nic nie stoi na przeszkodzie, by ją powiększyć. Ślijcie na maila propozycje wraz z uzasadnieniami,
będziemy ankietę upgrade'ować. Acha, nie da się zagłosować naraz na więcej niż jednego redaktora, ustawiony jest jeden głos na miesiąc. To dla cwaniaczków, co by chcieli oddać na siebie
od razu 100 głosów :).
Masz rację Piotrku, czasy się zmieniają, a ja wciąż w komisjach... :)
|
(17/07/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Wakacyjny Pixel z niewielkim opóźnieniem trafił pod moją strzechę. Ładna, kolorowa okładka zachęca do otwarcia
pisma, więc robię to bez szemrania i zaczynam tradycyjnie lekturę od wstępniaka.
Micz troszku się chwali, a troszku zżyma na setki maili, jakie dostaje od różnych agencji, deweloperów i ludzi związanymi
z branżą indyków i retrogier. Co rusz chcą mu coś wcisnąć, zareklamować, przychlebić się darmowym lunchem itp. I wiecie co? Wierzę mu. Przecież poza Pixelem
niewiele już pozostało, jeśli chodzi o papierowe media. Nawet ja od czasu do czasu niepokoję Piotrka jakimś postem, choć nie przypominam sobie, bym go
zapraszał na obiad. Co najwyżej zafunduję mu hot-doga na najbliższym Pixel Heaven.
Wracając do bieżącego numeru, pierwsze strony to jak zwykle dział dla pięciu ludzi w Polsce czyli Vive VR Corner, dwie nowe rubryki RetroExpress i Pixel Kids
(świetne pomysły, brawo Łapusz, bo to Twoja zasługa), Indykarium oraz coś specjalnego czyli relacja z ogrania pełnej wersji
Cyberpunka 2077. Gra mnie w ogóle nie podnieca, więc przewracam kartki dalej. A tam blok recenzji nowych gier, w których rządzi (co nie dziwi)
The Last of Us Part II. Znaczek jakości plus ocena na 94% to coś, czego można było się spodziewać. Inne gry przelatuję tylko wzrokiem zatrzymując się
jedynie na Desperados III. Zacna seria, trzeba będzie zagrać.
Hall of Fame otwiera "Najlepsza gra na świecie" w postaci Micro Machines. Grało się w mini autka, oj grało, i chętnie o nich poczytam, ale to znów IMO
tytuł nie zasługujący na miano "najlepszego". Dalej ciekawie zapowiadający się wywiad z Warrenem Spectorem i dwie historie: o serii God of War oraz
KOTORZ-e II. Wszystko eleganckie, na poziomie, ale nie wyrywa z butów.
Dopiero Secret Level zawiera rodzynki, które wyglądają hitowo i połknę je jako pierwsze. Najpierw świetnie wyglądający tekst o grach na podstawie komiksów, potem rzecz o realizmie w grach z
serii Uncharted (mojej ukochanej!), a na koniec wyliczanka bijatyk na ośmiobitowce (wiem, było wiele razy, ale jak ja to lubię!). Do tego pakiet stałych
rubryk: o kosmosie, Big Box, felietony (ooo.., pojawił się znowu Piotr Pieńkowski), Side Quest, Autofire itd. Na koniec teksty, których nie wymieniłem,
a które mile/niemile mnie zaskoczą. Oby.
Na pierwszy rzut oka na nowy Pixel nie zrywa kasku z głowy, ale i tak znalazłem co najmniej kilka ponadprzeciętnych artów.
Muszą jednak poczekać, aż skończę czytać świeżo kupione CD-Action. Akurat na Pixela przyjdzie czas
w trakcie urlopu. Bałtyk czeka. Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew... i Avok zalegający na leżaku z chłodnym piwkiem, rozdartym stereo z "Latem
z radiem" i gazetką w rękach. Miodzio!
 |
 |
|
(10/07/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Tydzień temu w kioskach pojawił się 310 numer CD-Action. Nie wspominałem wcześniej o nim, bo najpierw postanowiłem
go zdobyć. Niestety, życie na wsi jest piękne ale niesie za sobą pewne niedogodności, jak choćby brak saloników prasy. Pytam o CDA w spożywczaku, gdzie mają półkę z prasą - nie ma, pytam na poczcie -
nie ma, pytam na stacji benzynowej - nie ma. Dopiero kupiłem... ech, nieważne gdzie. Niestety, to już nie te czasy, kiedy "największe w Polsce czasopismo dla
graczy" można było kupić u kioskarza, sklepikarza, zielarza i konsyliarza. Dziś wprawdzie mamy alternatywę w postaci wersji cyfrowej, ale po pierwsze -
"cyfrówka" to nie papier, a po drugie - wołają za nią tyle, ile za wersję papierową! I to pomimo wykastrowania z pełnej wersji gry! Ktoś tu szuka głupiego albo
myśli że my, elektorat dobrej i złej zmiany, nie umiemy liczyć.
Wracając do pisma, najnowszy numer stoi przede wszystkim premierą The Last of Us Part II i relacją z ogrania Cyberpunka 2077. Reszta gier blednie przy
tych "szpilach" i jest, ale jakoby ich nie było. Z publicystyki wzrok mocno przyciągają artykuły o komórkach retro, magnetowidach i pasjansie pod Windowsa.
Średnie przyciąganie jest w przypadku wspominek o drugiej Zeldzie na N64 i Mafii II (gra za klimat ma u mnie 10/10). Reszta przyciągania nie ma, ale
jak zawsze mogę się mile zaskoczyć, zobaczymy. Zapomniałem (a w zasadzie ne zapomniałem) wspomnieć o wisience na torcie czyli "tęczowym" felietonie Smugglera.
Dziś każdy musi zająć stanowisko w owej kwestii - od polityków, deweloperów gier, redaktorów pism po zwykłych łamaczy joy'a. Wystarczy wejść na FB. Na koniec wspomnę
jeszcze o "pełniaku". Tym razem jest to polski RTS pt. Re-Legion. Gra na Metacriticu oceniona została na 55% przez branżę i 6.1/10 przez graczy. Czyli
wygląda na to, że da się zagrać.
Ósmy numer CD-Action czas zgłębić. A dziewiąty... cóż, będzie. I tą optymistyczną wiadomością zapraszam Was do lektury.
 |
 |
|
(06/07/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Techland jest firmą z czołówki polskich deweloperów. Na dodatek bardzo bogatą, o czym ostatnio informowały media. Według Forbesa majątek jej
założyciela Pawła Marchewki urósł o ponad 3,2 miliarda złotych w czasie pandemii. Wszystko pięknie, ale kto z was pamięta początki Techlandu? Drogie samochody,
piękne kobiety i kasyna dla VIP-ów czy może bieda, liczenie każdego grosza i kombinowanie, ocierające się niekiedy o oszustwo, jak wyciągnąć z graczy jak
najwięcej pieniędzy? Pozwólcie, że przytoczę wam list jednego z czytelników Top Secret, opublikowany w TS 51 z 6/96.
Zwracam się z uprzejmą prośbą o wydrukowanie tego tekstu na łamach Waszego pisma, lub przynajmniej skorzystanie z niego i podjęcie tematu.
Z góry dziękuję. Dnia 16 kwietnia br. odwiedziłem targi Infosystem, a przy okazji Labirynt '96. Wystawa ta (czy też mini targi) poświęcona była grom. Można tam
było pograć i kupić stare, nowe, polskie i zagraniczne gry. Jako stary gracz i zapalony komputerowiec nie mogłem tam być i nie kupić sobie jakiejś gry.
Postanowiłem kupić grę polską, ponieważ uważam, że i na naszym rynku powinny istnieć firmy zajmujące się tym procederem (bez moich pieniędzy byłoby to
niemożliwe). Hasło "Dobre bo polskie" pasowało mi tu w 100%. Niestety tylko pasowało (czas przeszły).
Kupiłem grę Prawo krwi firmy TECHLAND z Parczewa. Ładne pudełko, ciekawa tematyka i możliwość zakupu dobrze zrobionej polskiej gry zaważyła na wyborze.
Na okładce przeczytałem m.in.: gra zawiera 6 poziomów walk ulicznych, 3 poziomy strzelaniny i 2 poziomy "szalonych pościgów" po ulicach miast. Byłem z siebie
dumny i zadowolony, że kupiłem grę polską i na dodatek tak dobrze się zapowiadającą.
Po otwarciu pudełka i przeczytania mini" instrukcji (mój pierwszy szok, ponieważ takiego d... jeszcze moje oczy nie widziały!) zapowiadało się mimo wszystko
ciekawie. Niestety, wybuch nastąpił w momencie odpalenia gry. Gra = szmelc - pierwszy wniosek, ale nienajgorszy!!! Firma TECHLAND oszukała wszystkich,
zrobiła świństwo czy jak to tam można jeszcze gorzej nazwać. Zamiast obiecanych 11 poziomów tylko 6, zamiast bajerów, lepiej nie mówić co. Brak wszystkiego, za
co zapłaciłem (przez chwilę myślałem, że im się pudełka pomyliły). Ogólnie gry na Atari 65 czy Commodore są o niebo lepsze. Wszystko byłoby OK, gdyby tak było
napisane na pudełku lub choćby w instrukcji. Mówię sobie: nie dam się nabić w butelkę, a że Parczew jest niedaleko od mojego miasta, to wsiadłem na rower i
pojechałem do oszusta czyli firmy TECHLAND. I co?
Zostałem po prostu olany. Szef firmy [Paweł Marchewka? przyp. red.], która tworzy i sprzedaje gry patrzył na gracza jak na gorszy gatunek człowieka. Gracz
(na którym zarabia) był dla niego ZEREM. Żadnych wyjaśnień, żadnych przeprosin, jedyna rzecz którą się dowiedziałem to to, że gra była przewidziana na Amigę
(ja mam PC), a potem już im się nie chciało zmieniać pudełka (ano pewne, bo po co komuś mówić, że te wersje tak się różnią: z 11 tylko 6, o strzelaninie można
pomarzyć, grafika i poziom trudności zerowy - grę ukończyłem w 10 min., niechaj płaci, a potem to już jego sprawa). Niestety, to jeszcze nie najgorsze. Szef
firmy TECHLAND powiedział, że wszystkie firmy komputerowe, a w szczególności polskie stosują takie praktyki!!! Jeśli to prawda, to chroń nas Boże.
Poczułem się jak ktoś, kto doszedł do końca gry i został zabity!!! To oszustwo nie może przejść przez echa!!!
Jeżeli wszystkie firmy komputerowe będą tak postępować jak firma TECHLAND SOFT z Parczewa, to myślę, że ani jeden polski gracz nie kupi polskiej gry.
Gdybym wiedział wcześniej, że wersje amigowa i na PC się różnią, mógłbym mieć pretensje do siebie, a tak ja - polski gracz, zostałem oszukany przez firmę, która
ma produkować dla mnie! Już nigdy nie kupię gry firmy TECHLAND i dzięki jej działalności chyba nie będę już kupował polskich gier (chyba, że otrzymam
zapewnienie od innych polskich firm komputerowych, że oni nie stosują podobnej praktyki).
Ogłaszam bojkot firmy TECHLAND SOFT z Parczewa oraz jej produktów. Niechaj firma, która niegodna jest noszenia nazwy firmy komputerowej nie oszukuje już
więcej polskich graczy i niechaj nie psuje reputacji innych polskich firm!!!
Gracz, który nie da się zrobić w balona.
Piotr Drygas
Chyba niewielu graczy wzięło sobie do serca apel czytelnika Top Secret, bo Techland póki co żyje i ma się bardzo dobrze. Zrobiłem szybkie śledztwo i
rzeczywiście - okładki Prawa krwi w wersji na Amigę i PC są identyczne - w przypadku pieca naklejono na box-a jedynie nalepkę z wymaganiami minimalnymi.
Faktem jest, że firmy często umieszczały na okładkach screeny z platformy, na której gra wyglądała najlepiej, ale mijanie się z prawdą co do trybów zabawy czy
liczby poziomów to wyższa półka nabijania klienta w butelkę.
Już nigdy nie kupię żadnej gry firmy Techland z Parczewa! ;)
|
(03/07/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Natrafiłem w szpargałach na diablopodobną grę Torchlight, którą kiedyś kupiłem w serii Topseller. Tytuł 11-letni, dobrze
przyjęty przez graczy i branżę (m.in. znaczek jakości CD-Action), w przyszłym roku doczeka się trzeciej części. Nie miałem okazji zagrać, ale gdy dowiedziałem się,
że autorem oprawy dźwiękowej jest Matt Uelmen, postanowiłem posłuchać.
Sylwetka Matta Uelmena nie jest może powszechnie znana, nie posiada on ogromnego portfolio, ale za to ma w swoim dorobku muzykę do takich
hitów, jak obie części Diablo, World of Warcraft: The Burning Crusade (częściowo) czy właśnie seria Torchlight.
Ścieżkę dźwiękową Torchlight można odsłuchać bezpośrednio z płyty z grą (pliki w formacie .ogg) albo z YouTube'a. Utworów jest 15 i trwają w sumie
35 minut. Po włączeniu od razu czuć, że w soundtracku maczał palce kompozytor Diablo. Większość muzyki stanowią stonowane, niepokojące, tajemniczo brzmiące
kompozycje, wspomagane przez chórki, niezidentyfikowane "głosy", organy kościelne czy gitarę akustyczną. W grze zapewne sprawdza się to znakomicie, tworząc sugestywną, przejmującą oprawę
muzyczną. Niestety, słuchanie muzy Torchlighta oddzielnie okazuje się męczarnią. Trudno znaleźć jakiś zapadający w ucho motyw przewodni, większość brzmi
"na jedno kopyto". Sytuacji nie ratują może dwa, trzy żywsze utwory (Title, Cavern, Boss Fight), którym mocniej bijące bębny czy gitarowe riffy dodają trochę
życia. Za mało tego i za krótko.
Nie od dzisiaj wiadomo, że istnieją gamingowe soundtracki, które żyją własnym życiem. Są i takie, których lepiej nie słuchać w oderwaniu od gry. I tym przypadkiem
jest Torchlight. No chyba, że szukacie czegoś absolutnie do pobrzękiwania w tle, czegoś co by sobie grało nie przeszkadzając wam w pykaniu na komputerze,
czytaniu z koleżanką książki czy naprawianiu roweru. Wtedy może warto Mattowi Uelmenowi dać szansę. Ale tak czy siak to nie jest jego najlepsza płyta.
 |
|
(30/06/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Dokonałem aktualizacji bazy redaktorów o biogram Michała [Nefliqusa] Kaliciaka. Nefliqus udzielał się dość mocno w
Secret Service w ostatnim okresie działalności pisma. Szczerze mówiąc nie specjalizował się w niczym konkretnym i nie wymyślił
jakiegoś zajebistego kącika, więc niewielu z was go pewnie pamięta. Ale był sobie taki redaktor...
Jako samozwańczy ekspert od prasy growej, redaktorskiej braci i gier retro teraz was zaskoczę: Barbarian na Atari XL istnieje!!!. Wbrew obiegowej
opinii "ekspertów" atarynka miała swojego barbarzyńcę i basta! A jak nie wierzycie, możecie pocałować mnie w nos albo przeczytać recenzję Kaczora w
Top Secret nr 23 z 2/1994. Dziękuję, skończyłem. :)
|
(26/06/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Dzisiaj wpis całkiem na czasie, wybory bowiem za pasem. Niecałe 18 lat temu w kilku miastach Polski rozegrano turniej SimCity 3000.
I nie byłoby w tym żadnej sensacji gdyby nie to, że uczestnikami byli... politycy ubiegający się o fotele prezydentów miast. Organizatorami byli Cenega
Poland, Gazeta Wyborcza i TVN. Na starcie pojawiła się polityczna śmietanka: Lech Kaczyński, Andrzej Olechowski, Julia Pitera, Zbigniew Ziobro, Marek Balicki i inni.
Zapraszam do relacji Sir Haszaka, która ukazała się w Top Secret nr 57 z 12/2002-1/2003. Uśmiejecie się setnie czytając o pomysłach polityków na
zwycięstwo, o tym, kto zaczynał budowę miasta od dróg, a kto od ZOO, kto próbował wdrażać własny program wyborczy, a kto po prostu polegał na młodych doradcach,
wreszcie kto ostatecznie wygrał i dlaczego był nim późniejszy prezydent Warszawy :).
Zapraszam do zakładki "Ciekawe artykuły", tekst z 2002 roku pt."Wirtualni burmistrzowie".
|
(19/06/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Pierwszy numer Total PlayStation, datowany na początek 1999 roku dodałem do swojej kolekcji. Ładnie zachowany
egzemplarz, niewybrakowany, niepoplamiony, niepomięty i niewyblakły. Trudno się dziwić, skoro wydawany był na niezłym papierze z grubą, kredowaną okładką.
Zgodnie z tytułem magazyn dedykowano posiadaczom pierwszej konsoli Sony i tak naprawdę był on odpowiednikiem brytyjskiego kwartalnika
Essential PlayStation. Wydawnictwo CGS Marka Suchockiego po raz kolejny skorzystało z licencji Future Publishing racząc graczy
polską wersją zachodniego tytułu (wcześniej OPPM, PC Gamer Po Polsku). W związku z tym w środku nie
uświadczycie rodzimych autorów, a jedynie tłumaczenia angielskich tekstów. Co ciekawe, w wielu miejscach zamiast nazwisk widać tajemnicze numery referencyjne i
kody. Albo to takie typowe dla specyficznego angielskiego humoru nicki, albo rodzaj RODO sprzed 21 lat ;)
Czasopismo ma dziwny format (279x230mm) i liczy zaledwie 68 stron. W środku dominują wielostronicowe, okraszone mnóstwem obrazków Playtesty, czyli takie
poradniko-recenzje. O tym, że gust Wyspiarzy różni się od naszego, świadczy choćby zamieszczone TOP 50 tytułów na PSX-a. Na 19 i 20 miejscu są odpowiednio
Soul Blade i Wipeout 2097, a w pierwszej dziesiątce goszczą Bust A Move 2 (dobra gra, ale że aż tak...) i Smash Tennis (rozumiem,
Wimbledon). Sądzę, że gdyby tą listę robili Polacy, byłoby dokładnie na odwrót.
To, co stanowiło siłę Total Playstation to grywalne dema gier. W omawianym numerze było ich aż 11, w tym takie hity jak
Tekken 3, ISS Pro'98, Tomb Raider 3 czy Crash Bandicoot 3. Dla tych z was z mocnym kręgosłupem moralnym, którzy nie używali piratów,
była to świetna okazja na wypróbowanie dobrze zapowiadających się tytułów tuż przed decyzją o ich zakupie. Dla pozostałych... cóż,
Total Playstation nie stanowiło większej atrakcji. Tym bardziej że kosztowało aż 25 zł! To takie teraźniejsze 7 dych.
Dalibyście dziś 70 zł za czasopismo, nawet z dołączoną płytką? Żyliśmy w ciekawych czasach.
 |
 |
|
(15/06/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Seria Sniper: Ghost Warrior zadebiutowała w 2010 roku i w ciągu 10 lat dorobiła się czterech części. Podobny tytuł -
Sniper Elite to seria ciutkę dłuższa i liczniejsza. Obie to żadne retro, jako gry też mnie nie porywają, ale kolekcjonerki mają niczego sobie. Ostatnio
udało mi się nabyć "za grosze" reklamówkę z czterema Snajperami, w tym trzema w wersjach kolekcjonerskich. Super okazja! W efekcie wzbogaciłem się o kupę
gadżetów: bandankę, mapy, tajne dokumenty, artbooki, steelbox-y, soundtrack, kompas, naszywkę i Bóg jeden wie jeszcze co. Wielu fanów gier nie znosi dodatków i
uważa je za zbędne "śmieci". Wynika to poniekąd z braku miejsca w ciasnych blokowych mieszkaniach. Ja na szczęście nie mam tego problemu i już się zastanawiam,
w którym miejscu mej komórki Harry'ego Pottera wyeksponować świeżą zdobycz. A bandankę będę nosił, w końcu jest pandemia!
|
(10/06/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Fioletowy jak diabli Pixel nr 60 trafił do mnie jak nigdy tuż po druku. Bez ogródek rozrywam więc
folię (aha, nie ma folii) i biorę się za przegląd materiałów.
Wita mnie wstępniak, gdzie Micz wspomina swoje pierwsze ECTS i płynnie konkluduje, dlaczego robi to co robi. Jednocześnie mamy okazję zobaczyć, jaki był
z niego przystojniak 40 lat temu. Przeskakuję Indykarium (Junior, nieopierzony programista indie przeczyta nudy Borka za mnie) i Vive VR Corner, by trafić
na nowy dział: Pixel Kids. Szanuję pomysł, ale moje dzieci mogłyby mieć własne dzieci i choćby dlatego nie zatrzymam dłużej wzroku na tym miejscu. Poza tym
trochu przegięli z czcionką, a ja nie mam lupy.
Dział gier otwiera recenzja zremasterowanej Mafii II, którą męczyłem jeszcze na PS3. Wspaniała gra, ale ja ją zapamiętałem głównie dzięki bugowi,
przez który nie wbiłem platyny. Dalej widzę kolejne remastery, w tym okładkowego Saint Row: The Third, garść indyków i dwa ciekawe tytuły: Maneater i
Minecraft Dungeons. Pierwszy intryguje mnie ze względu na oryginalny pomysł (bycie rekinem - taką prawdziwą drapieżną rybą, nie finansjery).
Drugi interesuje za to Juniora, bo ktoś mu powiedział, że to takie klockowe Diablo, a jak można nie kochać Diablo?
W tym miesiącu na najlepszą grę na świecie wybrano Contrę. Tytuł Konami zna każdy i nie ma się co rozpisywać na jego temat, moim zdaniem nie zasługuje
jednak na takie wyróżnienie. Zasługuje natomiast opisywany parę stron dalej Rick Dangerous. Ta gra to po prostu miód i hardcore w najczystszej
postaci. Odpaliłem ją ostatnio na komozłomie i stwierdzam, że w ogóle się nie zestarzała. Ale trudna jest jak cholera i ile "kurek wodnych" w trakcie zabawy
wykrzyczałem, to wie chyba tylko mój kot. W bieżącym Pixelu znajdziecie także wywiad z twórcą Ricka. Przeczytam go z chęcią - może się dowiem, dlaczego zaprojektował
grę, w której się ginie co parę sekund.
Najobszerniejszym artykułem w numerze jest historia komiksowego czasopisma Relax. Przyznaję, że nie mam z nim tak ciepłych wspomnień jak ze Światem Młodych.
Trudno zresztą mieć, jeśli prawdopodobieństwo kupienia komiksu w normalnym obrocie było równe zero. Czasami antykwariat, giełda książkowa czy dobre znajomości
dawały jakąś szansę, niewielką. Za to Żołnierza Polski można było kupić wszędzie, to kupowałem. Wracając do Pixela, z dużych
tekstów wpadł mi jeszcze w oko art o filmach i grach o piratach (tych karaibskich z szablami, nie komputerowych). Do tego dochodzą inne publikacje, które mi
umknęły plus drobnica: felietony "ważniaków", kosmiczne opowieści, big-boxowe skarby, komiks, Sidequest itd.
Z niepokojem obserwuję rozrastanie się tego ostatniego działu - to już prawie 10 stron! O wszystkim i niczym.
Przede mną literacki wieczór. Za oknem brzęczy deszcz, w stereo muzykuje Limahl, w kubku bulgocze wieczorna kawa. Otwieram Pixela
na felietonie o kosmicznych hotelach. Ano właśnie, nie załatwiłem sobie jeszcze hotelu na tegoroczne wakacje...
 |
 |
|
(05/06/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Od wczoraj w kioskach można nabyć nowy numer CD-Action. Nowy, ale na szczęście nie ostatni, bowiem redakcja pracuje już nad kolejnym.
Parafrazując słynną wypowiedź Marka Twaina: "pogłoski o śmierci CDA okazały się mocno przesadzone". I choć wielu malkontentów postawiło już na nich krzyżyk,
CD-Action wciąż trwa, z czego osobiście się cieszę. Co więcej, prorokuję, że przyjdzie nowy inwestor i sypnie groszem. Pismo
rozkwitnie, zwiększy objętość, polepszy papier, zacznie dawać po dwa pełniaki AAA i to na DVD, a na deser wskrzesi Retro. I to jeszcze
w tym roku! Uff, ale mi się marzy...
Ale zanim dojdzie do wspomnianego boomu, cieszmy się z tego co mamy. Obecny numer prezentuje się nienajgorzej, choć można wyczuć atmosferę przygnębienia: we wstępniaku się
żegnają, w Action Redaction dziękują za wspólne lata... Pismo liczy 124 strony (o 12 więcej niż poprzednio), zawiera
18 recenzji gier (ciekawe, że X-COM: Chimera Squad dostało o wiele lepsze oceny niż w Pixelu, muszę doczytać dlaczego) i 20 stron publicystyki
(jest kilka nieźle zapowiadających się artykułów, m.in. dzieje Microsoftu, rzecz o upadku CDP czy historia diaskopu). Do tego technikalia, Na luzie, Action
Redaction, Szpile czyli to, co zawsze. Na zdrapce dostajemy Deep Sky Derelicts, strategię kosmiczną utrzymaną w komiksowym stylu. Junior, który ją posiada
stwierdził, że "w sumie spoko, tylko trochę przegadana". Nie jest to może gra AAA, ale crap również nie.
Jestem ciekaw, jaki będzie następny numer CD-Action, ale na razie biorę się za recenzję X-COM: Chimera Squad. Co ta 9kier
powypisywała...
 |
|
(03/06/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Jerzy [Fred] Kucharz Jerzy [Fred] Kucharz](../autorzy/gfx/fred.jpg) |
Na to, co się teraz dzieje i co się stanie z CD-Action wielkiego wpływu nie mamy. Być może stanie sie cud (nowy właściciel?) i pismo
powstanie jak feniks z popiołów, a może pozostaną nam już tylko wspomnienia.
A jeśli pozostaną wspomnienia to któż ich lepiej nie ubarwi, jak założyciel i pierwszy redaktor naczelny CD-Action?
Po długich, początkowo bezowocnych poszukiwaniach udało mi się w końcu dotrzeć (dzięki, Smuggy :) do Jerzego [Freda] Kucharza, gościa "od którego wszystko
się zaczęło". Jurek jest bardzo miłym człowiekiem lecz tak mocno chroniącym swoją prywatność, że próżno szukać go na portalach społecznościowych lub innych miejscach
w sieci. Próba wyciągnięcia od niego zdjęcia czy informacji, co teraz robi to zadanie niewykonalne. Ale o przeszłości opowiada chętnie i to się przede wszystkim liczy!
Przed wami świeżutki ekskluzywny wywiad, jakiego Jerzy Kucharz udzielił Zapachowi Papieru. Dowiecie się o początkach
CD-Action ciekawych rzeczy, o niektórych usłyszycie pewnie po raz pierwszy. Wywiad znajduje się w notce Jerzego Kucharza w zakładce
"Redaktorzy/autorzy", ewentualnie możecie kliknąć na link w zakładce "Wywiady".
 |
 |
|
(29/05/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Marcin [Campari] Sołtys Marcin [Campari] Sołtys](../autorzy/gfx/campari.jpg) |
Zbliżam się powoli do końca z notkami redaktorów Secret Service. Dziś wrzucam nowy biogram Jakuba [Gunnera] Kaczmarczyka
i dwa uzupełnienia wpisów dotyczących Marcina [Campari] Sołtysa i Krzysztofa [Hunterosa] Wierzbickiego. Z głównych zmian: dołączyłem spis przynajmniej kilku tekstów, które
napisali. Teraz możecie sprawdzić w odpowiednich numerach SS-a, o czym pisali i jak pisali. Grafomania i lanie wody czy profeska kunsztownie napisana? Sprawdźcie.
Minęło dwa miesiące od premiery Zapachu Papieru w serwise Patronite.pl. Chciałbym podziękować tym, którzy zdecydowali się witrynę dofinansować :). Jak dotąd założone cele nie zostały jeszcze osiągnięte. Jeśli więc pochwalasz ideę istnienia takiego site'u jak Zapachu Papieru, chcesz znaleźć swoje nazwisko na liście podziękowań, a także mieć realny wpływ na publikowane treści i rozwój serwisu, to zostań jego patronem. Link do profilu Zapachu Papieru na Patronite.pl: https://patronite.pl/Zapach-Papieru
|
(22/05/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Trzy archiwalne numery NEO Plus z lat 2002-2003 dodałem do pudła z napisem... NEO Plus.
Przed zapuszkowaniem jak zawsze przewertowałem nowy nabytek, by przypomnieć sobie tamten okres i przenieść się na chwilę w czasie...
Wakacyjny numer NEO Plus z 6-7/2002 kusi piękną Millą Jovovich na okładce, co zapowiada recenzję filmu
Resident Evil. Recenzent chwali obraz Paula Andersona i wbrew wielu krytykom zgadzam się z nim całkowicie. Pierwszą część RE świetnie się ogląda i
przekonała mnie do siebie równie mocno co Mortal Kombat, Doom czy Silent Hill. A może nie jestem zbyt wymagający? Jedźmy dalej: w piśmie rządzi niepodzielnie
PlayStation 2, na topie są takie tytuły jak The Gateway, Kingdom Hearts czy Final Fantasy X (z poradnikiem na 18 stron! Tak się kiedyś
pisało). Xbox może pochwalić się jedną poważną recenzją (The Elder Scrolls III: Morrowind), a GameCube... kontrowersyjnymi reklamami ;). Kiedyś pisałem już o reklamie GBA, na której widać było wprasowane w ziemię ciało skoczka,
który zapomniał otworzyć spadochron, bo grał na konsolce w trakcie skoku. Teraz widzimy spoczywającego na hamaku i tnącego na "gejmboju" (w trybie 24/7) luzaka,
który zapomniał o bożym świecie, a w szczególności o swoim psie, o czym świadczy szkielet tego ostatniego. Nawet zabawne. Ciekawe, czy familijna firma Nintendo
wiedziała o tych reklamach? Chyba nie.
Drugi NEO Plus to nr 12/2002. Na okładce i w środku rządzi tym razem GTA Vice City.
I nie dziwota, bo to gra - kult. Mimo iż część fanów krytykuje ją za nazbyt kolorową grafikę, to fabuła, muzyka i klimat Miami lat 80-tych stawiają ją u mnie na pierwszym
miejscu. Nieraz do niej wracam, a radio Emotion 98.3 Fernando Martineza słucham codziennie. Poważnie! Co tam jeszcze dają: pojawiło się więcej dobrych gier
multiplatformowych (Tony Hawk's Pro Skater 4, BloodRayne), trochę dobrych exlusive'ów na gacka (Eternal Darkness) i klocka (Deathrow)
oraz znów cała masa przebojów na PS2: Pro Evolution Soccer 2, WRC II Extreme, Red Faction 2 czy mój ulubioniec
Ratchet & Clank. W dziale pocketów wyłowiłem zapowiedź N-Gage'a zatytułowaną "Nokia wchodzi na ring". Cóż, Anek nie mogła wtedy wiedzieć, że ta przenośna
niby-konsolka zaliczy ciężki nokaut już w I rundzie (sprzedaż na poziomie 6 tys. sztuk w pierwszym tygodniu premiery!) i będzie się słaniać na nogach aż do końca
starcia (3 mln sprzedanych egzemplarzy, niecałe 60 tytułów).
Ostatnia zdobycz to NEO Plus nr 50 z 2/2003. Na okładce panienka z Primala, tytułu ponoć topowego na PlayStation 2, o którym
nigdy nie słyszałem (co jest nie do zaakceptowania zważywszy, że na czarnulę wyszło zaledwie 4,5 tysiąca gier! ;). W środku zaskoczenie: więcej tu Xbox-a niż PS2!
Poza wspomnianym Primalem i Guilty Gears XX niewiele się tu na plejaka dzieje, tymczasem klocek atakuje hitami pokroju
Dead or Alive: Xtreme Beach Volley, Panzer Dragon Orta czy MechAssault. Do tego redakcja prezentuje usługę Xbox Live. Uruchomienie
amerykańskiej wersji trochę trwa (problemy z regionem, adresem, kartą kredytową) ale ostatecznie kończy się sukcesem.
Dziś włączenie usług sieciowych na konsolach jest banalnie proste, ale kiedyś to była frustrująca czynność, kończąca się nieraz "telefonem do
przyjaciela".
Po kilku godzinach zakończyłem przeglądanie moich "nowych" NEO Plusów. Przypomniałem sobie sprzęt, akcesoria, tytuły i fakty z tamtego
okresu. Wróciłem do ulubionych działów i autorów, których cenię. I wiecie co: to był wspaniale spędzony czas!
 |
|
(15/05/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
W ubiegłym miesiącu Pixel trafił do mnie drogą pocztową, a co za tym idzie sporo po kioskowej premierze. W maju
postanowiłem zaryzykować życiem i zdobyć nowy numer tradycyjnie, odwiedzając salonik prasy. Udało się, chyba nic nie złapałem. Niewiele zresztą brakowało, a nie zlokalizowałbym pisma pośród
innych tytułów. To winna okładki: ciemnoszarej, prawie czarnej, z jaśniejszymi miejscami pośrodku układającymi się w kształt krzyża. Najpierw pomyślałem, że to
jakiś magazyn religijny, potem, że może ogłoszono po CDA żałobę (to taki żarcik, wiem - głupi ;). Ostatecznie wyszło, że szarobura okładka jest nawiązaniem do
polskiej gry z Atomic Wolf - Liberated. Niech będzie. No to jedziemy z pocztą.
Pierwsze strony dość energicznie przekartkowałem, bo zawierają Indykarium i Vive VR Corner czyli coś, za czym nie przepadam (indyki) i używać nie będę (hełmy VR).
Na szczęście tuż za nimi czai się interesujący artykuł nt. wykorzystania znanych budynków (np. Pałacu Kultury i Nauki) w grach. Legalne to czy nielegalne? Doczytam.
Dalej wchodzimy w świat recenzji nowych gier czyli coś, za czym nie przepadam, a który, zgodnie z deklaracją naczelnego ze wstępniaka, niestety nie
zniknie. W tym miesiącu żaden z opisanych tytułów nie spowodował u mnie przyśpieszonego bicia serca, łącznie z remakiem Final Fantasy VII, które ogrywałem
jeszcze za młodego na PSX-ie i który zanudził mnie na śmierć. Jedynie recka XCOM: Chimera Squad przyciągnęła mój wzrok na dłużej, w końcu to XCOM. Ocena na
pierwszy rzut oka niezbyt wysoka ale zobaczymy, czy Emilus coś w tej grze zobaczył.
Mamy już 1/3 magazynu za sobą, zerknijmy zatem na to, po co kupujemy Pixela. Na najlepszą grę na świecie wybrano tym razem
Company of Heroes. Moim zdaniem słaby wybór. Nie wiem, jak to autor uzasadni, ale to relatywnie nowa gra (z 2006 roku) i na dodatek rts (moje osobiste
kryterium), więc koło moich najlepszych gier nawet nie stała. Tekst zaliczę później. Ciekawie zapowiada się natomiast artykuł o Phantasmagorii. To
przygodówka, w którą od zawsze miałem ochotę zagrać, a nie zagrałem :( Ćwierć wieku temu screeny gore w gazetach pobudzały wyobraźnię. Co tej pani można jeszcze
zrobić? Hmm... nieważne.
Na artykuł numeru typuję w tym miesiącu opowieść o Świecie Młodych. Osobiście uwielbiałem ten magazyn, kupowałem (mimo, iż nie byłem harcerzem) i nawet do dziś
przechowuję jeden bliski memu sercu numer. Starych nie trzeba zachęcać, ale młodym, dla których czas komuny to abstrakcja, tekst Micza szczerze polecam!
Z pozostałych atrakcji ciekawie zapowiadają się: materiał o automatach arcade "grających" w filmach, wspomnienie Alberta Uderzo (autora komiksów o Asteriksie) i
historia studia Mikro-Gen (czy Spectrumowcom mówi coś Pyjamarama?). Na deser pozostaje garść stałych atrakcji: felietony znanych "branżystów", kosmiczne
ciekawostki Usera Jamy, rubryka big-boxowa (tym razem z Wiedźminem) czy miszmaszowy Autofire. A gdy to to wszystko przeczytam, przyjdzie pora na odrzucone w
pierwszym sorcie teksty, które, jak mam nadzieję, nie zamulą.
Układam właśnie swe muskularne ciało na fotelu. Po lewej mam środki na koronowirusa zalecane przez prezydentów Trumpa (detergenty) i Łukaszenkę (szklanka wódki),
po prawej napój zalecany przeze mnie - mocną czarną. Zapowiada się długi wieczór z lekturą...
 |
 |
|
(12/05/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Nabyłem nowy numer CD-Action. Ostatnio kupowałem go nieregularnie, ale w obliczu nieprawomocnej decyzji o
zamknięciu postanowiłem dołączyć się do bezsensownego moim zdaniem apelu o kupowanie i tym samym zwiększenie szansy na przetrwanie pisma. Niby może to pomoże.
Moim zdaniem decyzja zapadła i nic już nie pomoże, ale kupiłem. I chyba nie ja jeden, bo co rusz czytam komentarze na FC o trudnościach w nabyciu najnowszego
numeru, sam wziąłem z półki ostatni egzemplarz. Chyba, że Bauer zbił nakład do 10 tysięcy i stąd te trudności. Niech Mac Abra potwierdzi.
Nie chcę wypowiadać się co do zawartości bieżącego numeru. Z pewnością redaktorzy robili, co w ich mocy, by w tej trudnej sytuacji zrobić jak najlepsze pismo.
Faktem jednak jest, że wygląd majowego CD-Action to obraz nędzy i rozpaczy. Poza layoutem, który moim zdaniem trzyma jako taki poziom, reszta to tragedia: cienki,
prawie przezroczysty papier, zmniejszona do 112 liczba stron, pełne wersje takie, że lepiej, żeby ich nie było. Jak to określiła moja żona: malizna!
Ale nie to mnie wkurza. Irytujący jest brak informacji o kryzysie i obecnej sytuacji. Po prostu zero! I to tłumaczenie mniejszej ilości stron kwarantanną i
koronowirusem. Żałosne! Oczywiście można powiedzieć, że w chwili ogłoszenia przez Bauer decyzji o możliwym zamknięciu pisma majowy numer był już zamknięty, ale
osobiście w to nie wierzę. Ale dobra, zobaczymy, co będzie za miesiąc (bo podobno jeszcze jeden numer się ukaże). Czy redakcja pokaże klasę i pięknie się pożegna?
Czytelnikom to się należy.
Przypomniał mi się epizod sprzed lat związany z reaktywacją Top Secret. Pismo pod wodzą Borka padło w 1996 roku, restart, przeprowadzony przez Alexa i Martineza
pod skrzydłami Axel Springer, nastąpił 6 lat później. Wypasione 100-stronicowe pismo z dobrym pełniakiem na CD (i świetną książeczką w boksie) to było coś, na co
wielu fanów (w tym ja) od dawna czekało. Niestety, wyniki sprzedaży okazały się dla korpo niewystarczające i po czterech numerach pismo padło. Ostatni numer
wyglądał żałośnie (32 strony!), nawet gorzej niż bieżący numer CD-Action! Co więc zrobiła redakcja? Pisała, jak jest fajnie i nic się nie dzieje? Nie, rękami
prawdopodobnie Alexa (wstępniak jest niepodpisany, ale rozpoznaję styl pana Uchańskiego: soczysty, uroczysty, zalatujący wodolejstwem :) powiedziała prawdę: że
jest źle, że nie są w stanie utrzymać się na rynku, że muszą ciąć co się da, przestają być miesięcznikiem itd. Mimo, iż mówili "do widzenia" wiadomo było, że to
raczej "żegnam". Prawdziwe pożegnanie z klasą! I rzeczywiście następny numer Top Secret się nie ukazał. To znaczy ukazał się 12 lat później, ale zrobił go znowu
Borek i to w ogóle to inna historia... ;)
 |
 |
|
(08/05/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Pół roku minęło od ostatniego podsumowania popularności pism o grach i czas na kolejny ranking. Przypominam, że swój głos możecie oddać na
stronie głównej www.zapach-papieru.pl. Są niespodzianki:
1. Pixel - 14,43%
2. Secret Service - 13,72%
3. Top Secret - 13,28%
4. Gambler - 12,69%
5. Świat Gier Komputerowych - 12,03%
Po raz pierwszy w siedmioletniej historii Zapachu Papieru na pierwszym miejscu nie jest Secret Service. Z piedestału zrzucił go
Pixel i pewnie tak już zostanie. Co ciekawe, przewidziałem to pół roku temu - spójrzcie na mój news z 23/11/2019. Ludzie coraz bardziej
zapominają o starych gazetach, a Pixel jest ich zamiennikiem, wszak to pismo o retro tematyce. Na dalszych miejscach znajdują się
Top Secret, Gambler (oba magazyny utrzymały pozycję) oraz, i tu kolejna niespodzianka -
Świat Gier Komputerowych. Ten zasłużony bydgoski periodyk zawsze był "w plecy" w stosunku do "warszawki", tym razem wbił jednak się do
pierwszej piątki, wymijając o niecałe pół procenta magazyn Reset. Cieszę się na te zmiany, coś się zaczyna dziać. Tylko dlaczego na moje
ulubione Retro nikt nie głosuje?!
 |
|
(06/05/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
W dziale "Ciekawe artykuły" dodałem recenzję programu telewizyjnego o grach "Joystick" autorstwa Emilusa, opublikowaną w
Top Secret nr 16 z 5-6/1993. Nie wszyscy wiedzą, że jedną z gwiazd tego programu z lat 90-tych był Wojciech Malajkat, a jurorem
w potyczkach graczy Marek Suchocki, redaktor naczelny i wydawca m.in. Computer Studio i
Gier Komputerowych.
Bazę autorów uzupełniłem o poprawione notki wspomnianego Marka Suchockiego oraz Krzysztofa [Atora] Woźniaka. W przypadku Atora update powstał dzięki
refleksowi Patryka, który zwrócił mi uwagę, że popularny youtuber pisał kiedyś nie tylko do SS-a, ale także Resetu. Jako bonus
dorzuciłem nowy biogram pierwszego redaktora naczelnego CD-Action - Jerzego [Freda] Kucharza. Znaleźć coś o Fredzie to sprawa beznadziejna -
od lat poza branżą, niewiele wspominek, mało netowych śladów. To nie redaktorzy Pixela, którzy mocno się
promują :). Dzięki uporowi własnemu i wsparciu ze strony cd-ekszynowego dinozaura wpis jednak powstał. Dzięki wielkie, George ;).
 |
|
(01/05/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Temat dnia czyli koniec CD-Action zawładnął polskim Internetem. Również ja powinienem skrobnąć parę słów.
Przewidywałem upadek CDA od jakiegoś czasu. W opublikowanej w grudniu 2019 roku historii pisma wypunktowałem wszystkie zmiany na gorsze, jakie w nim zaszły w ciągu
ostatnich dwóch lat, a które były oznakami coraz bardziej widocznego kryzysu. Dwa tygodnie temu na wieść o rezygnacji z pełnych wersji wyraziłem obawę, czy aby
ukaże się kolejny numer magazynu. A żeby mi język ucięli...
Ale to nie moja wina, że kończy się piękna karta CD-Action. To wasza, a w zasadzie nas wszystkich. Za decyzją o zamknięciu pisma
stoi jego spadająca rentowność, czyli mówiąc wprost malejąca sprzedaż. Przestaliśmy kupować prasę, to mamy za swoje. Korporacja nie zna litości i ma w nosie
sentymenty.
Bauer oficjalnie twierdzi, że na razie CD-Action będzie się ukazywać, a o jego losach zdecydują najbliższe miesiące. Pewne jest,
że ukaże się majowy numer, który jest już w druku, natomiast trudno uwierzyć w jakąkolwiek dobrą wolę wydawcy, jeśli wręczył wypowiedzenia WSZYSTKIM jego redaktorom.
Będziemy wszyscy przyglądać się rozwojowi sytuacji w nadchodzących tygodniach, ale dobrze radzę: raczej nie wykupujcie prenumeraty CDA.
 |
|
(27/04/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Po cenie nieprzywoicie niskiej nabyłem grę telewizyjną Universum Color-Multi-Spiel 4106 (model B) niemieckiej
firmy Quelle. Data produkcji tego klasycznego Ponga to 1981 rok. Konsolę udało mi się nabyć w oryginalnym pudełku z ładną panią na okładce (stan 4/5 -
oczywiście pudełka, nie pani :), z instrukcjami, schematem i gwarancjami. Jest nawet saszetka z kulkami żelowymi pochłaniającymi wilgoć!
Konsola jest koloru brązowego, ze srebrnym panelem operacyjnym zawierającym przyciski, suwaki i przełączniki. Widać, że nie była eksploatowana intensywnie, bo
posiada niewiele rysek czy otarć, wszystko przełącza się/przesuwa płynnie i bez zacięć. Podłączana jest do telewizora przez kabel antenowy,
a zasila ją sześć baterii R14 (można też użyć zasilacza 9V z okrągłą końcówką). Manipulatory w formie suwaków spoczywają w slotach po obu stronach urządzenia i
można je wyjąć w trakcie zabawy.
Universum Color-Multi-Spiel 4106 oferuje cztery wariacje Ponga plus dwie gry na pistolet, którego niestety nie posiadam. Nie wiem,
czy sprzedawany był w zestawie z konsolą, czy oddzielnie, choć na 100% dołączany był w osobnym pudełku. Ale nawet bez niego gra się bardzo fajnie, konsola oferuje
różne modyfikacje rozgrywki: zmniejszanie paletek, ręczne lub automatyczne serwowanie, regulację prędkości piłki czy kąta jej odbicia. Zabawa jest przednia (szczególnie
na dwie osoby), choć to tylko Pong. Sama konsola prezentuje się bardzo ładnie i spoczęła na półeczce obok pongowego brata z wysp brytyjskich.
 |
|
(26/04/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Właśnie otrzymałem pocztą nowy, kwietniowy numer Pixela. Oczekiwanie na przesyłkę dłużyło się odrobinę, ale pismo
w końcu przyszło, co ważne - bezpiecznie zapakowane. Deseczka. Mimo to, jak otworzą galerie, następny numer kupię w saloniku prasy. Jest szybciej. Zaglądnijmy
do pixelowego środka.
Przeleciałem szybko parę tekstów, natrafiając od czasu do czasu na nawiązania do koronawirusa. Na szczęście nie za dużo, co liczę na plus. Na pierwszych stronach
po raz kolejny natykam się na dział Vive VR Corner, zadomowił się już chyba w piśmie na stałe. Następnie widzę relację z amerykańskich targów PAX East 2020, które
zdążyły się odbyć na łamaniu lutego i marca - tuż przed pandemią. Zaznajomię się, bo dali dużo obrazków. Zaraz potem koniecznie poczytam o nowej grze ze studia
Rare, bo Rare to Rare - złych gier nie robi.
W dziale growym w tym miesiącu urodzaj, obrodziło w tytuły ze znaczkiem jakości. Widzę, że chłopaki wyróżnili nowego Half-Life'a (tylko na VR, więc żegnam),
Doom-a Eternal (osobiście nie jestem zainteresowany, poprzednia część czeka na rozkminkę), Ori and the Will of the Wips (jejku jako piękna gra,
szkoda że na X-a), Nioha 2 (jedynkę jeszcze męczę) i Paper Beast (bleeeee...). Ja najpierw rzucę jednak okiem na recenzję Resident Evil 3, bo
mam za niedługo urodziny i szukam sobie prezentu.
Przejdźmy do mojej ulubionej części Pixela czyli strefy retro. Na dzień dobry wpadam na art o serii Speedball, fajna gra choć Bitmap
Brothers pokochałem za Chaos Engine. Dalej jak dla mnie chyba największa atrakcja numeru - wywiad z twórcą Battlezone'a Edem Rotbergiem. To kultowa
gra, na którą zużyłem mnóstwo żetonów. To było tak dawno, że już prawie nic nie pamiętam poza tym, że na stojąco pod szafę wchodziłem. Zachęcająco wygląda też
duży artykuł o Blade Runnerze, ale poczytam go później, gdyż ten świat zawsze mnie mniej fascynował, a bardziej nudził. Na potem przełożę też mega tekst Sir
Haszaka o Footbal Managerze. Lubię styl Haszaka i podziwiam jego upór w pisaniu o rzeczach, w które nikt nie gra. No ale właśnie - ja też nie gram.
Rozpisałem się trochę, a to dopiero 2/3 pisma. Natrafiam na kolejne smaczne rodzynki. Numero uno to wspominki moich ukochanych lat 80-tych - te osiem stron łyknę
równie szybko, co dwupak najlepszego piwa z okolic Żywca. Kolejne dwie atrakcje to tekst o przygodówce The Longuest Journey, którą po skończeniu Syberii
(dopiero teraz!) chciałbym zaliczyć oraz przegląd gier osadzonych w uniwersum Predatora. Pamiętam może 2-3 tytuły, ciekawe, ile autor wygrzebał.
Kończąc przegląd kwietniowego Pixela pragnę jak zwykle przypomnieć o stałych rubrykach (big-box, kosmos, side quest), felietonach
młodszej i starszej młodzieży oraz tekstach, które z pewnością warte są grzechu, choć nich nie wspomniałem. No więc dobrze: w piecu napaliłem, wodę gorącą do
wanny wpuściłem, lampkę wina domowej roboty nalałem. Czas na comiesięczną kąpiel. Dwie godziny namaczania z lekturą w ręku nie moje.
 |
 |
|
(16/04/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Nintendo 3DS to konsola, którą nie sposób nazwać sprzętem retro. Mimo to właśnie dałem skusić się na jego zakup
i to z trzech powodów. Po pierwsze: cena. Za model Aqua Blue w świetnej formie (zero rysek) z peryferiami i grą Super Mario 3D Land dałem jakieś
50% rynkowej ceny. Po drugie: braki w zbiorach. Mam GB, GBC, GBA, NDS-a i Switcha, to jak nie mieć 3DS-a? Po trzecie: ciekawość. Konsolka generuje efekt 3D bez konieczności
wspomagania się okularami. Chciałem sprawdzić to osobiście, bez zaglądania komuś przez ramię. Wprawdzie wielu twierdzi, że trójwymiar męczy wzrok i na dłuższą metę
nie da się na nim grać, ale dzisiejsza młodzież wiadomo - delikatna jest. Kupiłem, włączyłem, gram i jestem zauroczony. No i oczy nie bolą! Na razie wszystko inne
poszło w kąt, a Super Mario 3D Land, choć prostszy od Marianów na N64, GCN czy Switcha, i tak rządzi.
Acha, mimo iż na początku wspomniałem, że 3DS-a trudno zaliczyć do staroci, mój model już nie jest od kilku lat produkowany. Czyli jakieś zadatki na retro-złoma są.
 |
|
(13/04/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Zamieściłem spory update dotyczący CD-Action. Możecie przeglądnąć zawartość pierwszego numeru z 1996 roku (wejście
z podstrony z miniaturkami okładek), do przeczytania jest także jeden z artykułów z owego numeru (dział "Ciekawe artykuły"). Tekst jest warty zapoznania, bo
traktuje o grafomanii, ale sam jest grafomański do potęgi n-tej. Jak to mówi przysłowie: "przyganiał kocioł garnkowi". Uzupełniłem też bazę okładek o
ostatnie cztery numery. Tak na marginesie: ciekawe, jak się sprzeda ostatni CD-Action. Brak "pełniaków" to jest jednak odważny
krok w kontekście stałego spadku sprzedaży. Ja wiem, sytuacja jest wyjątkowa, ale wielu fanów kupowało CDA dla pełnych wersji. Teraz pewnie nie kupią. Miejmy
jednak nadzieję, że kolejny, 308 numer się ukaże.
|
(10/04/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Wygrzebałem spod szafy i zarchiwizowałem trzy zakurzone numery Play'a. Dwa z nich to
Play Konsole - Darmowy Dodatek, 16-stronicowe wrzutki (jeśli dobrze pamiętam) do wydań głównych magazynu. Jak pamiętacie,
Play przez jakiś czas był czasopismem stricte PC-towym, wrzutki o konsolach pozwalały więc blaszakowatym graczom przypomnieć, że
istnieje inny świat, gdzie rządzą Gears of War 2, GTA IV, Little Big Planet czy Killzone 2. Piękny świat. Wkładki niestety nie mają
żadnej numeracji i odnośników do pism, z których pochodzą (prawdopodobnie rocznik 2008), więc na zadanie domowe zleciłem sobie ustalenie ich gazet - matek.
Trzecim periodykiem jest Play Extra - Konsole nr 1/07 z maja 2007 roku. W tym przypadku jest to pełnoprawne, numerowane wydanie
specjalne. Takich "Extra" wydań redakcja Play'a wydawała na pęczki, nieraz o wszystkim i niczym (o przygodówkach, tajnych kodach,
serialu Lost: Zagubieni, najlepszych grach akcji itd.). W sumie ukazało się aż 21 dodatkowych numerów! Akurat omawiany numer o konsolach jest bardzo
ciekawy (wewnątrz znalazło się m.in. obszerne porównanie trzech konkurujących ówcześnie next-genów), zróżnicowany (opisy na siedem rodzajów konsol!) i profesjonalnie napisany.
Nic dziwnego, autorzy to starzy konsolowi wyjadacze: Banan zakładał wcześniej z Gulashem NEO Plus, Zooltar opisywał tytuły na
pierwszego PSX-a jeszcze w Gamblerze, RGB prowadził jakiś czas Oficjalny Polski PlayStation Magazyn, a
Gulash (publikujący gościnnie)... to Gulash, jego przedstawiać nie trzeba. Szkoda, że taki skład wydawał dodatki konsolowe raz do roku. To się nazywa zmarnowany potencjał.
|
|
(03/04/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Właśnie przesłuchałem po raz drugi płytę ze ścieżką dźwiękową do gry MDK. Kompakt z muzyką kupiłem swego czasu u starego dziadka na
pchlim targu za bodaj 3 złote. Dla niewiedzących: MDK (skrót podobno od "Murder, Death, Kill", choć są i tacy, co tłumaczą to jako "Miejski Dom Kultury")
to stareńka zręcznościówka TPP z 1997 roku, zrobiona przez Shiny Entertainment. Swego czasu spory hit. Możecie się sami o tym przekonać, wystarczy zdobyć
Gry Komputerowe z 10-11/2002 z pełną wersją MDK-a na DVD.
Autorem omawianego soundtracka jest Tommy Tallarico, niezwykle płodny amerykański artysta, który stworzył muzykę do ponad 300 gier! Krążek zawiera głównie
dynamiczne, orkiestrowe kawałki, które klimatem przypominają nieco rytmy z Bonda (szczególnie 10-ty utwór: New Territories) czy Indiany Jonesa. Nie jest to jednak
muzyka tak monumentalna jak w przypadku "wielkich" braci, nie posiada też chwytliwego motywu przewodniego. Pierwsze odsłuchanie we wspólnym gronie zakończyło się wykopaniem mnie z salonu przez resztę
rodziny.
Dzisiaj, już w samotni odsłuchałem płytę po raz wtóry i muszę przyznać, że coś w tej muzie jest. Część utworów zaczyna mi się naprawdę podobać i podejrzewam, że po
trzecim razie będzie już git. To widać taka muzyka, która nie wpada od razu w ucho, musi się po kilku razach "przyjąć".
Krążek z soundtrackiem do MDK nie jest nadzwyczajnie wydany i nie będzie ozdobą półki z retro gadżetami. Ot, zwykły CD-box z lat 90-tych z rozkładaną wkładką z creditsami. Na uwagę zasługuje
stan płyty - po 23 latach ani ryski! Czyżbym był pierwszy, który ją odsłuchał, khe he... ;)
|
|
(01/04/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
![Krzysztof [Ator] Woźniak Krzysztof [Ator] Woźniak](../autorzy/gfx/ator.jpg) |
W bazie autorów dodałem update notki Jacka [Randalla] Piekary oraz nowy biogram Krzysztofa [Atora] Woźniaka. Ponadto w zakładce "Wywiady/relacje" wrzuciłem link do
świeżego wywiadu z Rafałem [Rifem] Frąckiewiczem i Leszkiem M. [LMK] Kujawskim. Ekipa Loading jak zwykle wyciągnęła z byłych redaktorów ile się dało i mamy dużo ciekawych informacji z czasów, kiedy Secret Service jeszcze rządził.
Co do nowego biogramu w bazie autorów, Krzysztof [Ator] Woźniak był współpracownikiem Secret Service w końcowej fazie działania pisma. Jak sam nieskromnie
twierdzi, pisał tak dużo, że rednacz musiał zmieniać mu nicki pod tekstami, żeby nie narazić się innym redaktorom. Oczami duszy widzę już Pegaza Assa rozglądającego się trwożliwie na boki,
żeby czasem jakiś Hunter czy inny Anzelmo (który sam używał wielu ksywek) nie nakryli go, jak puszcza teksty Atora. :) Po odejściu z SS-a Krzysiek odkrył nowe potężne medium - Internet,
w którym do dzisiaj bryluje. Nie jestem youtuberem, dlatego nie zdawałem sobie sprawy, jaką gwiazdą jest Ator (ma na YT pół miliona subskrybentów!). Kilka tysięcy filmików nie dym!
Oglądnąłem z ciekawości dwa i miałem dość.
|
|
(26/03/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Trzy numery PSX Extreme z 2005 roku dodałem do mojej kolekcji. Rok 2005 był dla fanów gier wideo ważny i
urodzajny. Ważny, bo jesienią miał premierę Xbox 360 i redaktorzy PSX-a już sobie ostrzyli na niego zęby publikując masę newsów. Na horyzoncie czaił się ponadto PS3. A
urodzajny, bo jak to bywa pod koniec życia mijającej generacji, wśród gier pojawiały się prawdziwe perełki, wykorzystujące na maksa możliwości sprzętu. Dlatego z ciekawością
przeczytałem entuzjastyczne recenzje takich hitów, jak God of War, Gran Turismo 4 na PS2, Splinter Cell: Chaos Theory, Doom 3,
Jade Empire i Forza Motorsport na Xboxa czy Baten Kaitos na GCN. Również dział kieszonkowych konsolek przeżywał rozkwit i było o czym pisać,
bo oprócz starych handheldów pokroju GBA czy Nokii N-Gage (reklamowali na maksa, ale i tak zdechła!) pojawili się nowi gracze: Nintendo DS i Sony PSP.
Co do samego PSX Extreme, prezentowane numery pochodzą jeszcze z katowickich czasów. Nie podobają mi się okładki z tego okresu,
takie jakieś bure, mało kolorowe, z napaćkanymi małą czcionką nazwami gier. Inna sprawa, że ten layout przetrwał dobrych kilka lat, więc fani zdążyli się
przyzwyczaić. Wewnątrz pisemek jak zwykle w bród wszelakiego dobra, od rzeczy fajnych i ciekawych (Ohayo
Nippon, Szara strefa, Muzyka gracza, Ex-Ray, Listy z HC Room-em) po cieniznę (Hyde Park, niektóre teksty w Hardkorze). Wróćmy jeszcze na chwilę do recenzji. Są one
tak skonstruowane, że oprócz oceny głównego recenzenta prezentowane są opinie innych autorów. O dziwo, wszystkie oceny są w 99% identyczne
(różnica pół, maksimum jednego punktu). Taka zgodność trochę śmieszy i wygląda na umówioną, bo nie uwierzę, że wszyscy zgredzi mają identyczny gust ;).
Czas na podsumowanie: bardzo było mi miło cofnąć się 15 lat wstecz i poczytać o tym, czym jarali się ówcześni gracze. To już prawie retro. Przez lata nie kupowałem
PSX Extreme, uważałem je za zbyt prymitywne i szczeniackie, ale to był błąd. Teraz nadrabiam zaległości i Wam, o ile traficie na jakieś
archiwalia, również polecam.
|
|
(20/03/2020) / skomentuj na
/ zostań patronem
|
 |
Szanowni miłośnicy pism retro. Nadeszła w końcu ta chwila, kiedy nawet Zapach Papieru doczekał się konta na
Patronite.pl. Długo o tym myślałem, na początku nie chciałem, ale po kilku latach postanowiłem sprawdzić, jaką wartość ma dla Was zapach starych gazet.
Za dwa tygodnie minie siódma rocznica, od kiedy Zapach Papieru pojawił się w sieci. Na początku było ciężko, pomysł dopiero
dojrzewał, działy ewoluowały, ale koniec końców wszystko dobrze się skończyło. Fajnie, że znam HTML-a. Przez ostatnie lata opisałem wiele kultowych magazynów,
udostępniłem mnóstwo skanów, a także zbudowałem kilka baz danych. Najbardziej jestem jednak dumny z bazy redaktorów pism o grach. Nie ma takiej drugiej w eterze!
Cieszę się z tego, czym Zapach Papieru dzisiaj jest i wciąż nie mogę się doczekać, aż pojawi się w necie konkurencja.
Na razie nie ma.
Jeżeli chcecie, żeby Zapach Papieru się rozwijał, udostępniał więcej nowych treści i częściej się aktualizował, rzućcie grosz
wiedźminowi. Zostańcie patronami mojej strony.
Mój profil na Patronite.pl: https://patronite.pl/Zapach-Papieru.
|
|
(18/03/2020) / skomentuj na
 |
 |
Moja kolekcja konsol wzbogaciła się o nowy eksponat - TV Master MK 10 brytyjskiej firmy Binatone. Jest to klasyczny Pong z 1977 roku, który
udało mi się kupić po bardzo, baaaardzo atrakcyjnej cenie. Binatone produkowała konsole tego typu na licencji Magnavoxa, wypuszczając w latach 1977-1979 aż dziewięć
różnych modeli. To mój pierwszy.
Spójrzmy na świeży nabytek. Cóż, szczęście mi dopisało. Pudełko jest niezniszczone, a wszystkie styropiany na miejscu. W środku znalazłem komplet dokumentacji i
kartę gwarancyjną po angielsku, a także (o dziwo!) polską instrukcję obsługi! Na mój nos jakaś partia tych konsol została sprowadzona do naszego kraju w latach
najpewniej 90-tych i dystrybutor dorzucił przetłumaczoną z oryginału broszurkę. Sam hardware wygląda jak nowy, tak samo kontrolery. Pomarańczowy kolor nie wyblakł
i wali po oczach. Kabel antenowy jest jednym końcem na stałe przytwierdzony do sprzętu i chowa się go pod klapką na baterie. Do wyboru jest 10 gier będących
wariacjami Ponga, w tym klasyczny "celowniczek" na pistolet. Do zestawu nie został zaprojektowany jednak żaden pistolet, celuje się analogową gałką kontrolera.
Zanim TV Master MK 10 powędruje na półeczkę, przetestujemy ją z Juniorem. Musimy tylko kupić zasilacz 9V, bo producent postanowił zaoszczędzić i takowego nie
załączył.
|
|
(13/03/2020) / skomentuj na
 |
 |
Empik coś Pixela nie lubi, dzisiaj nowy numer był do kupienia tylko w Relay'u. Ale jest, trzymam go w ręku, właśnie
przeleciałem wzrokiem i podzielić się wrażeniami zamierzam.
Na początku wspomnę o wstępniaku, w którym Micz dzieli się obawami co do odwoływania branżowych imprez masowych z powodu koronawirusa. Patrząc w ekran telewizora
prorokuję, że jego obawy nie są bezpodstawne. Dobrze napisany wstępniak, z wyczuciem i empatią, to coś, o co dawno nie podejrzewałem Naczelnego. Bałem się raczej,
że znowu chlapnie jakąś "głupotkę" i potem będzie masowo hejtowany w sieci. Ale nie i tym razem szacunek dla Micza za to.
Z hitów bieżącego numeru, najbardziej okazale jak dla mnie zapowiada się wywiad z Przemysławem Rokitą, dawnym pracownikiem Karen, obecnie profesorem Politechniki
Warszawskiej. Wiadomo że dla nas, dzieci PRL-u, każde wspomnienie o firmie Lucjana Wencla zawsze się czyta z wypiekami. Na sąsiednich stronach zaliczę relację
z pokazu gry Outriders, polskich Gears of Wars, autorstwa People Can Fly (którzy notabene jednych oryginalnych "Gyrosów" mają na rozkładzie).
Podobno gra jest super, pożyjemy, zobaczymy. Przeczytam też z zainteresowaniem mocno lansowane przez Micza VR-owe tematy (wywiad z dyrektorem HTC i Vive VR Corner),
choć to dla mnie wciąż ciekawostki i chyba takie pozostaną (organizm mówi: nie).
Miesiąc temu narzekałem, że większość opisywanych w poprzednim numerze gier otrzymało marne oceny. Tym razem autorzy postanowili zrehabilitować się i przegięli w
w drugą stronę. Mamy recenzje samych hitów, z Dreams (95%!), Bayonettą i Vanquishem na czele. Niech będzie. Comiesięczny wybór "Najlepszej gry na świecie" padł
tym razem na serię Need for Speed. Nie mogę tego skomentować, bo fanem ścigałek nie jestem. Jedynym odkurzaczem w historii, który wessał mnie na długie
godziny, był Burnout: Paradise. Patrzmy, co dalej. Oj, ktoś, a mianowicie Sir Haszak mocno się napracował. Wielostronicowe kompendium wiedzy o Football
Managerze już na pierwszy rzut oka wzbudza szacunek. Od zawsze uwielbiałem zaangażowanie i styl pisania Haszaka, ale dlaczego o managerach! Pięć osób
w Polsce to zaciekawi ;).
Wkraczam na drugą połowę pisma i od razu wita mnie spory artykuł o podłych filmach nakręconych na podstawie gier. Cóż, temat dość oklepany, ale chodliwy i ja też
pewnie po raz setny o tym przeczytam. Dalej kusi mnie historia Shiny Entertainment, producenta różnych dziwnych gier, ale przede wszystkim ukochanej przez miliony
dżdżownicy - Earthworm Jima. Wspomnieć muszę jeszcze tekst Bartka Kluski o grach bez zakończeń. Wprawdzie tym razem wziął na tapetę nowsze, przeglądarkowe i
smartfonowe tytuły, ale widzę też nawiązania do Pacmana, Froggera, Moon Patrol czy River Raid, czyli jednak tak całkiem nowocześnie nie
będzie.
Na koniec tradycyjnie przypominam o całej rzeszy stałych punktów pisma, jak felietony wybrańców (tym razem zacznę od Łukasza Orbitowskiego - świetny tekst w
ostatnim numerze!), kosmos, big box, autofire itd. Jeśli dodać do tego artykuły, o których nie wspomniałem, a które mogą się okazać smakowitymi kąskami w
Pixelowej zupie, zanosi się na kilka całkiem mile spędzonych wieczorów. Dziś już nie wychodzę, parówki tylko zjem na
kolację i za lekturę się biorę.
 |
 |
|
(09/03/2020) / skomentuj na
 |
 |
Listę pełnych wersji gier dodawanych do czasopism uzupełniłem o tytuły z CD-Action. Mimo, iż nie jest to pełna baza
"pełniaków" (brak m.in. gier z Clicka!, Play'a czy KŚ Gry), jakie trafiły na
okładki rodzimej prasy growej, już teraz lista obejmuje blisko 1000 pozycji. Tysiąc "pełniaków", rozumiecie?!!! Nikt nigdzie na świecie tak nie ma.
I jak tu się nie cieszyć, że się żyje w Polsce?
Udało mi się zdobyć pierwszy numer magazynu GAMEStation. Brak tego egzemplarza od dawna zaburzał moje feng shui.
Nie to, żeby był to jakiś brylant wydawniczy, bo nie jest. Chodzi o zapełnienie dziury w zbiorach. Samo pismo, mieniące się "nieoficjalnym magazynem PlayStation",
stało niestety na marnym poziomie edycyjnym, miało niewiele stron (68), małe obrazki, pstrokate kolory i teksty na poziomie co najwyżej słabym, a najczęściej tragicznym.
Otwieram gazetkę na chybił trafił i czytam: "Grafika jest taka sobie, ani dobra, ani zła. Wkurza to, że piłka często znika, gdyż engine jest nie za dobry",
"Z muzyką jest już lepiej, fajne kawałki szczególnie w początkowym filmiku. Tak w ogóle jest OK."). I tak w każdym opisie. Szukając jakiś zalet, można
wymienić nienajgorszy papier i niską cenę (4,99 zł). GAMEStation ukazywało od września 1999 roku przez prawie dwa lata, udało się
wypuścić 15 numerów. Dziś jest ciekawym przykładem prasy drugoligowej.
|
|
(06/03/2020) / skomentuj na
 |
![Jerzy [Mac Abra] Poprawa Jerzy [Mac Abra] Poprawa](../autorzy/gfx/macabra.jpg) |
Baza redaktorska powiększyła się o update notki Dariusza [Sir Haszaka] Michalskiego i
nowy biogram (plus link do wywiadu) Jerzego [Mac Abry] Poprawy. Kto Mac Abry nie zna, nie zna prasy growej, również retro (początki CD-Action to
1996 rok!). Postać to z jednej strony nudna (całe życie w jednym czasopiśmie), z drugiej intrygująca (dwie redaktorskie tożsamości). Jeszcze nie kojarzycie?
Toż to ten jegomość, który nie znosi, jak się mówi o CDA per "gazeta". I próbował stworzyć magazyn o starych czasach (Retro), ale
wzięli i skasowali mu tytuł. I wszystko jasne. Rola Mac Abry w CD-Action jest nie do
przecenienia. Wiem, że nie ma ludzi niezastąpionych, jednak patrząc na dorobek tego skądinąd sympatycznego okularnika śmiem twierdzić, że
CDA nie byłoby dzisiaj tym, czym jest i możliwe, że w ogóle by nie było. Oczywiście, facet ma wady jak każdy:
nie wydrukował mojego tekstu o starych handheldach, a obiecał. Czekam już dwa lata!
|
(01/03/2020) / skomentuj na
 |
 |
Udało mi się kupić za całkiem przystępną cenę działający model konsoli Interton Video Computer 4000. Ta wypuszczona
w 1978 roku niemiecka "stacjonarka" należy do drugiej generacji konsol i nie jest tak popularna, jak Atari 2600, Intellivision czy Magnavox Odyssey.
Wyprodukowano na nią tylko 40 tytułów, rozprowadzanych na ponumerowanych kartdridżach. Nie jest znana liczba sprzedanych konsol, ale nie nie może być wysoka,
skoro zaprzestano produkcji VC 4000 już po 5 latach.Tym lepiej dla kolekcjonerów, dla których im coś rzadsze, tym cenniejsze.
Jak prezentuje się dzisiaj Interton VCr 4000? Umiarkowanie efektownie. Konsola jest średniej wielkości, w czarnym kolorze. Cechą wyróżniającą są dwa dołączane fabrycznie
kontrolery, które spoczywają w specjalnie dopasowanych miejscach w obudowie. Kontrolery mają solidne metalowe drążki, które świetnie odbijają i dają możliwość
precyzyjnego sterowania w grach. Dwa czerwone przyciski plus dwanaście czarnych dopełniają obrazu całości. Możecie spytać, po co tyle przycisków na kontrolerze?
Ano po nic. Działają tylko czerwone, czarne to gustowna atrapa :). Gry są na tyle proste, by nie powiedzieć prostackie, że jeden guzik całkowicie wystarcza.
Z dwóch zakupionych tytułów całkiem nieźle bawiłem się przy Air/Sea Battle (kasetka nr 7), który w wersji na dwóch graczy daje radę.
Czeka mnie trochę pracy przy moim Intertonie VC 4000. Konsola wymaga gruntownego wyczyszczenia, może delikatnego liftingu napisów, no i jeden kontroler muszę
rozebrać, bo nie odbija tak dobrze jak powinien. Poza tych zabiegach konsola będzie jak nowa i z pewnością doczeka się własnej półeczki w mojej komórce
Harry'ego Pottera.
|
|
(21/02/2020) / skomentuj na
 |
 |
Po powrocie z ferii od razu wziąłem się za lekturę nowego, lutowego wydania Pixela. Po zaliczeniu wstępniaka, w
którym naczelny grabi sobie u Xbox-siarzy, przeskoczeniu jak zwykle Indykarium i rzuceniu zaledwie okiem na nowości VR (wciąż nie mogę się przekonać do tego
sprzętu), mój wzrok spoczął na tekście o naśladowcy C-64 czyli THEC64. Widzę, że Emilus rozpływa się nad zaletami tego udającego oryginał emulatora, ja jednak jak większość retro fanów
wolę pożółkłe klawisze mojego starego komozłomka. Innych może przekona, mnie nie.
Dział recenzji tym razem wyjątkowo surowy, żaden tytuł nie przekroczył 80%. A za recenzję Wolność, Godność i Niepodległość Bartek Kluska może pożegnać się
z pracą w MEN-ie. O ile rzecz jasna przyjdzie mu do głowy tam aplikować. Jako Najlepszą Grę na Świecie opisano w bieżącym numerze
UFO: Enemy Unknow z przyległościami (znaczy się tytułami wcześniejszymi i późniejszymi) i za to mogę przybić z autorami piątkę. Genialny tytuł,
ponadczasowy! Ileż ja się w to ograłem jeszcze na Amidze CD-32! A jeśli już o przyjaciółce mowa, w środku znajdziecie wywiad z jej współtwórcą, Robertem
J. Micalem. Świetna rozmowa z jednym zgrzytem, gdy Micz nie wiadomo już po raz który dopytuje się kolejnego rozmówcy o wybuchowość Jacka
Tramiela. To już staje się nudne i jest co więcej niepatriotyczne. :) Jacek Trzmiel to był super gość i tego się trzymajmy.
W drugiej połowie zawartości Pixela rzuciły mi się w oczy dwa duże artykuły Michała R.Wiśniewskiego. Autor wartościowy, ale nie trawię jego
stylu. Dlatego na pierwszy ogień przeczytam tekst o głupocie Gwiezdnych Wojen (tytuł jak zwykle prowokacyjny), zostawiając sobie wynurzenia o geniuszu
Death Stranding (już ją opisują w Hall of Fame!) na koniec. Ciekawie zapowiadają się również arty o grach o Wikingach i Dzikim Zachodzie (cóż za rozstrzał
tematyczny!), lubię takie wyliczanki. Polecam tradycyjnie też stałe punkty programu: big box-y, kosmos i felietony dyżurnych ulubieńców, które czytam od najstarszego
(ulubieńca, nie artykułu).
Po przeczytaniu i strawieniu wszystkiego, o czym wspomniałem powyżej warto na deser skonsumować to, o czym nie wspomniałem. Zazwyczaj też warto. Kawa
zaparzona, Alan Walker włączony, termofor zagrzany. Lekturę czas zaczynać...
 |
 |
|
(12/02/2020) / skomentuj na
 |
 |
Wrzuciłem w zakładce "Linki" odnośniki do dwóch stron z retro prasą. Jakże odmiennych, różniących się
właściwie wszystkim.
Pierwsza strona to Fusion Retro Books - witryna oferująca nowe tytuły traktujące
o retro gamingu. Znajdziecie tu w ofercie tradycyjną prasę: pisma, wydania specjalne starych tytułów i książki. Są też wersje elektroniczne oferowanych tytułów. Prawdziwa uczta dla retro fana, niestety
płatna i po angielsku. Ale po pierwsze, ceny są bardzo przystępne (szczególnie PDF-ów), a po drugie - dla kogo angielski jest dzisiaj przeszkodą?
Druga strona to Jaglarz.info - stary, dawno nie
aktualizowany blog Marka Jaglarza, posiadający bazę starych czasopism. Jest dużo zarówno komputerowych, jak i niekomputerowych tytułów. Z tych drugich są np.
Relax, Morze, Modelarz, Kino, Płomyk czy
Świerszczyk (spokojnie - ten dla dzieci, nie ten, który trzymacie pod ubraniami). Spędziłem sporo czasu przeglądając te archiwalia.
Ostrzegam - to wciąga!
|
(31/01/2020) / skomentuj na
 |
 |
Uzupełniłem "Ciekawostki" w zakładce poświęconej Computer Studio po
tym, jak odgrzebałem starego e-maila od Krzyśka, w którym przesłał mi zdjęcie nietypowej okładki CS Wydania Specjalnego nr 2/92.
Byłem w lekkim szoku, bo ja mam inną.
Informacja dla młodszej generacji: Computer Studio jest drugim najstarszym czasopismem o grach w Polsce, a jego początki sięgają
1992 roku. Założony i prowadzony przez Marka Suchockiego i Dariusza Kazika przetrwał cztery lata, serwując czytelnikom zawartość ubogą w formie, ale bogatą w treść.
Niestety niechlujna numeracja, różne wersje tych samych wydań i inne udziwnienia sprawiają, że jest to chyba najgorszy growy magazyn do kolekcjonowania i usystematyzowania.
Niby wiele do zbierania nie ma, raptem lekko ponad 50 numerów. Niestety, wydawca prawdopodobnie w reakcji na zwiększone zapotrzebowanie rynku robił dodruki
różnych numerów, zmieniając przy okazji nowych edycji to i owo. I właśnie to "to i owo" daje najwięcej w kość archiwistom, zwłaszcza tym, którzy chcą i muszą mieć absolutnie wszystko.
|
|
(24/01/2020) / skomentuj na
 |
 |
Cztery numery magazynu Play z lat 2004-2008 uzupełniły moją kolekcję.
To już osiem lat, jak Axel Springer zamknął pismo. Wielu fanów do dziś z sentymentem wspomina ten zasłużony tytuł, który ukazywał się aż 12 lat. Ja akurat wielkim fanem
Play'a nigdy nie byłem, moim zdaniem nie wyklarował na przestrzeni lat unikalnego, własnego stylu, a objętość sześćdziesięciu kilku
stron degradowało go raczej do rangi broszurki, nie pełnoprawnego pisma. Ale faktem jest, że poziom merytoryczny tekstów stał na wysokim poziomie. Autorzy tacy
jak Alex, ManJak, Sir Haszak, Banan, Zooltar i inni byli gwarancją jakości.
Numery z lat 2004-2005, które przeglądam mają na okładce tytuł Play PC, który jakiś czas funkcjonował po wyrugowaniu konsol z łam
pisma. Na cover płytach (najczęściej trzech) zamieszczano po kilka całkiem niezłych pełnych wersji. Jeden z numerów oferuje m.in. Warlords: Battlecry II,
drugi Colina McRae Rally 2.0 i Sudden Strike. W środku trochę tekstów, trochę reklam, komiks Śledzia, plakat i krzyżówka. Tyle.
Numery z lat 2007-2008 nie posiadają już w tytule dopisku "PC", co nie znaczy, że czasopismo stało się w pełni multiplatformowe. Fakt, o konsolach jest pisane
jakby więcej, szczególnie w kontekście premier wielkich hitów czy rychłej konwersji na komputery. Jeśli chodzi o covery, przerzucono się na DVD, serwując wciąż
kilka solidnych "pełniaków". W numerze 6/2008 stoi nawet na okładce: "prawdopodobnie najlepsze fulle na rynku" (akurat dodano Splinter Cella: Pandora
Tomorrow). Stwierdzenie moim zdaniem mocno na wyrost, kluczem wydaje się być słowo "prawdopodobnie". A poza tym w środku jest tak, jak wcześniej: trochę
tekstów, trochę reklam, komiks Śledzia, plakat i krzyżówka. Tyle.
Ciekawostka: Wiedźmin, który w polskiej prasie niemal jednomyślnie uzyskał maksymalne noty i znaczki jakości, w Play'u
"zasłużył" jedynie na ósemeczkę. No cóż, Zooltar zawsze był inny.
|
|
(18/01/2020) / skomentuj na
 |
![Krzysztof [Hunteros] Wierzbicki Krzysztof [Hunteros] Wierzbicki](../autorzy/gfx/hunteros.jpg) |
Uzupełniłem bazę autorów o update notki Jacka [ZAQ-a] Gadzinowskiego i całkiem nowy biogram
Krzysztofa [Hunterosa] Wierzbickiego. Hunteros pisał do Secret Service pod koniec działalności pisma, współpracował też z
CD-Action. Poza tym zamieszczał teksty w pismach i serwisach netowych o tematyce komputerowej. Nie odcisnął trwałego piętna na prasie
growej i jest poza branżą od wielu lat. Za to spełnia się w marketingu i jeździe na rowerze szutrowym.
|
(11/01/2020) / skomentuj na
 |
 |
Nowy, 55 numer Pixela powitałem wraz z Nowym Rokiem. Atari 800XL na okładce sugeruje, co będzie hitem bieżącego numeru.
To oczywiście wywiad z Lucjanem Wenclem, człowiekiem, który sprowadził Atarynki do Pewex-ów i założył firmę Karen, o której 30 lat temu,
w pierwszym numerze Top Secret czytałem z wypiekami na twarzy. Tytuł "Microsoft po polsku " robił wrażenie. Mam, podobnie jak Micz duży sentyment do tego
sprzętu, choć to nie był mój pierwszy mikrokomputer i zaczynałem nie od Preliminary Monty, ale Mr. Robota, Boulder Dasha i Ninji.
Świetna maszynka, tylko te półgodzinne loadingi...
Z całej masy artykułów jak zwykle poczytam najpierw to, co w jakiś sposób przykuło moją uwagę. Na pewno będzie to tekst o Top Ten gier mijającego dziesięciolecia. Ciekawy jestem
opinii redaktorów i już widzę, że z co najmniej połową typów nie zgadzam. Dalej wyłowiłem dwa obiecujące teksty M.R. Wiśniewskiego - o nienawiści w sieci oraz
instruktaż oglądania Terminatora. Nie jestem szczególnym fanem Michała, ale tematy są ciekawe i dam tym artom szansę. Ponadto zafascynowała mnie
ośmiostronicowa (!) historia kontrolerów autorstwa Usera Jamy. Zagadnienie samo w sobie nie wydaje się zbyt interesujące, ale sposób jego podania już tak. Otóż tekst
zaaplikowano w mniejszych i większych okręgach, przez co wygląda superowo i czyta się niestety do d... Ktoś tu był chyba fanem Wariatkowa z Gamblera ;).
Nie zaszokowała mnie tym razem zawartość rubryki Play the Game, a także wybór Yie Ar Kung-Fu na najlepszą grę na świecie (były
lepsze bijatyki na 8-bitowce, jak choćby International Karate, IK+ czy Karateka). Ale i tak wszystko przeczytam, łącznie z tekstami o
big-box-owych grach, kosmosie i felietonami starej ale jarej brygady. Sok malinowy czas zagrzać, Gripex łyknąć (bom lekko chory) i lekturę począć....
|
(04/01/2020) / skomentuj na
 |