CGL logo

Kolekcję starych "gierek" elektronicznych powiększyłem o Puck Monster, staroć z 1982 roku wydaną przez CGL (Computer Games Limited). Jest to jeden z dwóch klonów Pac-Mana wypuszczonych przez tą firmę. Wersja Pocket jest mniejsza, posiada krzyżak i zaopatrzona jest w ekran LCD. Wersja standardowa, którą kupiłem to duży kawał żółtego plastiku, z gałką sterującą i kolorowym wyświetlaczem VFD. Stan konsolki oceniam na bardzo dobry: ekranik nie ma żadnych wypalonych miejsc, całość posiada zaledwie parę rysek, klapka od baterii jest cała (co się rzadko zdarza), a umieszczona na odwrocie instrukcja czytelna. Jedyną ułomnością jest brak naklejki z logo CGL, przez co w lewym dolnym rogu handhelda straszy szpetna dziura. Skombinuję chyba jakiś zamiennik.
Uwielbiam wyświetlacze fluoroscencyjne za ich ostry jak żyleta kontrast i soczyste barwy. Dlatego z chęcią rzuciłem się na bicie kolejnych rekordów w "zjadaczu kropek". Puck Monster posiada dwa stopnie trudności, i dobrze, bo nawet na łatwiejszym rozgrywka nie trwa dłużej niż dwie minuty, przynajmniej w moim wypadku. Pewnie to wina świdrującej muzyczki ;). Po kilku godzinach zabawy, w trakcie której musiałem wymienić czteropak baterii R14, odstawiłem konsolkę na półkę. Wystarczy. Kiedyś dam jej jeszcze szansę, tymczasem wylądowała na półce jako eksponat.
Na koniec parę słów o Computer Games Limited (CGL): był to oddział brytyjskiej firmy telekomunikacyjnej Betacom, zajmujący się importem i dystrybucją elektronicznych gier szachowych i handheldów japońskich firm Tomy, Gakken i Nintendo. Część asortymentu sprzedawał pod własną marką, z logo CGL. Sam Betacom, założony w 1966 roku przez Dennisa Baylina, największy rozwój przeżywał w latach 80-tych, będąc drugim największym dostawcą telefonów w Wielkiej Brytanii. Dekadę później nie szło mu już tak dobrze i został wykupiony przez firmę Amstrad Alana Sugara. W 1997 roku Betacom zmienił nazwę na Amstrad PLC, dwa lata później został odsprzedany kolejnym inwestorom. Ale to już inna historia.

Puck Monster - widok z przodu Puck Monster - widok z tyłu

(20/05/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Pixel nr 79 - 5/2022

Redakcja Pixela zrobiła mi przyjemność i dokładnie w moje 21 urodziny wypuściła 79 numer. Mimo inflacji cena utrzymana (24,90 zł), liczba stron i jakość papieru też, czego chcieć więcej? Biorę więc kartę kolekcjonerską nr 3 do ręki (tradycyjnie robi za zakładkę), przewracam oczami na okładkę z nędzną podróbką Amigi i zaglądam czym prędzej do środka.
Zaczynam tradycyjnie od tego, co mnie najmniej interesuje, czyli nowych gier. Nie ma ostatnio spektakularnych premier, więc tych 13 recenzji to i tak dużo. Cztery produkcje otrzymały znaczek jakości, a wśród nich z najwyższą oceną (94%) i tytułem "premiery miesiąca" GhostWire: Tokyo. Po drugiej stronie kuleje hiszpańska przygodówka Tape: Unveil the Memories, wyceniona na 65%. W sumie też nienajgorzej. Ja w pierwszej kolejności i tak przeczytam inne recki - Trek to Yomi i LEGO Star Wars: The Skywalker Saga. Pierwszy tytuł właśnie ogrywam i mam mieszane uczucia, bo oprócz świetnej oprawy (Junior: "Czemu nie w kolorze i 60 klatkach?") młócka jest co najwyżej średnia, a miodek już wyraźnie słaby. Szymon Goraj dał "tylko" 68% i chyba przybiję mu "piątkę". Co do "legosów", jest to mój świeżo rozpakowany prezent, za który się właśnie zabieram i pewnie recenzja Bazyla (80%) mnie do tego nie zniechęci. Pochwalę się: wszystkie gry z serii LEGO mam wymasterowane na 100%. Śmiejcie się, sam wiem, że jestem dziecinny.
W publicystyce powraca po raz trzeci (a może na stałe) "One Life Left", 16-stronicowy dodatek o telewizji czasów PRL-u autorstwa Tomasza Kreczmara. Cenny to materiał, zarówno dla młodzieży nie pamiętającej komuny, jak i kwiatu geriatrii, pamiętającej ją aż za dobrze. I choć z nie wszystkimi opisami zgadzam się w 100% i nie wszystkie programy/filmy odbieram tak samo jak autor, od "One Life Left" zacznę lekturę Pixela. Obowiązkowo.
Z innych artykułów publicystycznych, najlepszą grą na świecie w tym miesiącu obwołano Loom - przygodówkę, w którą zawsze chciałem zagrać i nigdy nie zagrałem. Ponadto sięgnę po historię gry niespełnionych nadziei - Heart of Darknest - i drugiej produkcji - Pitstop II, w której nigdy nie udało mi się przejść drugiego toru. Poczytam również chętnie o planszowych adaptacjach gier komputerowych, japońskich horrorach i magii Zaxxona. Zerknę też na rozebranego na części pierwsze w Game Study Superhota i pochylę się nad zachwytami Wolfa nad retro konsolą The A500 Mini, choć na 100% tej atrapy "przyjaciółki" nie kupię. Pad do Amigi! Bosze....
Przyznam się, że jak dla mnie, w tym miesiącu Pixel nie czaruje aż taką mnogością ciekawych tekstów. Nie wykluczam, że pozostała część publicystyki powali mnie przy drugim podejściu. Wcześniej zaliczę jednak stałe rubryki (Kosmos, Retro Express, Gramy też bez prądu, 21 klatek, Big Box itd.) i felietony stałej brygady. Dość zrzędzenia, w fotelu już zasiadam, Rubika nastawiam, złocisty płyn zaciągam i lekturę poczynam. Otwieram wpierw dodatek. Przypomnijcie mi, za co tak kocham "Pierścień i Różę"... ;)

Pixel nr 79 - przednia okładka Pixel nr 79 - tylna okładka

(13/05/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
PSX Fan nr 9 - 3/1999

Gdyby spytać większość z tych, którzy pamiętają lata 90-te, jakie ówcześnie emitowano programy telewizyjne dla graczy, większość pewnie jednym tchem wymieniłaby "Joystick", "Telekomputer" i "Escape", a na drugą "nóżkę" dorzuciłaby jeszcze "Multimedialnym Odlotem", "Cyberią" czy całym kanałem Hyper. To były głośne tytuły, występowali w nich znani aktorzy, muzycy (Wojciech Malajkat, Kazimierz Kaczor, Piotr Rubik) czy redaktorzy growi (Emilus robił "Escape'a", Martinez gościł w "Joysticku", a Zooltar prowadził "Review Territory" w Hyperze+). O powyższych programach i ludziach za nimi stojących stojących czytaliście już nieraz czy to w necie, czy na Zapachu Papieru (czyli też w necie). Jeśli jednak wydaje się Wam, że wiecie już wszystko, to co powiecie na "Wirtualną Grę PlayStation"? Że co, że nie słyszeliście? Nie dziwota.
"Wirtualna Gra PlayStation" to materiał realizowany przez tą samą ekipę, która robiła "Multimedialny Odlot". Sponsor - firma Sony Poland, postanowił wypromować granie na konsoli jako rozrywkę dla całej rodziny i przy okazji zniechęcić do używania piratów. Stąd po pierwsze: uczestnikami były rodziny, wspomagane przez aktorów, a po drugie: prowadzący co rusz przypominał telewidzom, by kupowali tylko oryginalne czarne płyty. Drużyny wspomagały gwiazdy ekranu: Kaja Paschalska, Agnieszka Kotulanka i Grzegorz Wons. Wśród rodzin znalazł się natomiast... Marek Suchocki z synem! Tak tak, szef CGS-u i naczelny m.in. Computer Studio, Gier Komputerowych i PSX Fana pomagał i przy okazji wziął udział w premierowym odcinku "Wirtualnej Gry PlayStation" i był również jego gwiazdą. Starzy pompowali materace, dmuchali bańki mydlane i rozwiązywali quizy, młodzi cięli w Gran Turismo, WLS '99 i Bust a Move. Po 20 minutach program dobiegł końca i...
Najpierw premierowy odcinek zaliczył obsuwę, ostatecznie ukazując się na antenie TVP1 14 marca 1999 roku. Potem okazało się, że drugiego odcinka "Wirtualnej Gry PlayStation" nikt już nie robi. Co się stało? Czy, ze względu na słabą oglądalność, z produkcji wycofała się telewizyjna "jedynka", czy drapaka dało Sony Poland, nie wiadomo. Program trochę ssał ( wspomniane pompowanie materaca czy quizy a la "Familiada"), ale może by kilku odcinkach rozwinął żagle. Nie było mu dane. Dziś jest jedynie ciekawostką do oglądnięcia na Youtubie i poczytania w wydawnictwach CGS-u. Dla chętnych zamieszczam artykuł o "Wirtualnej Grze" z magazynu PSX Fan nr 3/1999, do poczytania na Zapachu Papieru Papieru w zakładce "Ciekawe artykuły" - rok 1999.

Wirtualna Gra PlayStation

(04/05/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
PSX Extreme nr 5/2022 (297)

Od dwóch dni nowy, 297 numer PSX Extreme dostępny jest w kioskach. Niebieska okładka z wiedźminowym wilkiem zaprasza na 108 stron wypełnionych po brzegi recenzjami najnowszych przebojów.
Powyższe zdanie to taki żarcik na początek. Nie ma recenzji. Pod względem recenzji tak źle chyba od lat nie było. Zazwyczaj opisywane jest blisko 30 tytułów, tym razem - 13! Wśród tej trzynastki też cudów nie ma, żadna z gier według redaktorów nie zasłużyła nawet na 9/10. Ósemki w różnych konfiguracjach (z plusami, minusami, a nawet "szynami") otrzymały: Tiny Tina's Wonderlands (Gra numeru), Weird West (najwyżej oceniona), Shantae and the Seven Sirens i LEGO Gwiezdne Wojny: Saga Skywalkerów. "Legosy" oczywiście razem z Juniorem kupimy i jak zawsze wymasterujemy, bo kochamy tą serię żaden HIV nam jej nie obrzydzi (no ok, dał nie najgorszą, choć w naszej ocenie i tak za małą notę). A propos shitów, na to niezaszczytne miano w tym miesiącu zasłużyły Outbreak: Contagious Memories i A Memoir Blue. Co ciekawe, ta druga produkcja na Metacriticu notuje oceny na poziomie 70%, więc albo Metacritic się nie zna, albo Komodo nie zjadł przed pisaniem recenzji snickersa.
Gdy nie można pisać o nowych tytułach, trzeba zapchać miejsce publicystyką. W tym zakresie jestem na tak. Trzy tematy numeru brzmią zachęcająco: pierwszy jest o nowej odsłonie Wiedźmina, drugi o propagandzie w grach, a trzeci - o abonamentach na gry oferowanych przez trzech głównych graczy na rynku konsol. Ostatni temat szczególnie mnie zainteresował, bo Game Passa ogrywam, z PS Plusa na razie zrezygnowałem, a o usłudze Nintendo w ogóle niewiele wiem. Poczytam zatem. Z pozostałych topików, na pewno łyknę test A500 Mini (choć jej raczej nie kupię) i towarzyszący mu tekst o nowych grach na "amisię". Z ciekawości (bo to zbrodnia!) zaliczę też tekst o emulacjach starych konsol na nowych Xbox-ach, przegląd anime Mazziego (dla obrazków, bo oprócz "Akiry" i "Death Note'a" jakoś nic mnie nie ciekawi) i art o "Koszmarze z ulicy Wiązów" (od dawna chcę namówić Juniora na seans z Freddym). A na deser skonsumuję historię Commando, gry, która zrujnowała za młodego moje finanse, a w której do dzisiaj nie mogę przejść drugiej bramy.
Mała ilość opisywanych nowości w najnowszym PSX Extreme nie wpłynęłą negatywnie na zawartość pisma. Publicystyka, zarówno wspomniana wyżej, jak i nie wspomniana, rekompensuje grową maliznę. Do tego dochodzą felietony i stałe rubryki, co w sumie daje dużo fajnego contentu, zgodnie z formułą "dla każdego coś dobrego". I choć redaktorzy dobrze się bawią nie zauważając tego, co się wokół dzieje (oprócz Miela), to lekturę najnowszego "szmatławca" z całego serca polecam. Odpalam więc OMD i ze szklaneczką dwuletniego whisky otwieram pismo na stronie 90. Commando, tylko nie to...

PSX Extreme nr 297 - przednia okładka PSX Extreme nr 297 - tylna okładka

(30/04/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Top Games nr 4/00

Bazę czasopism Zapachu Papieru wzbogacił niepozorny egzemplarz Top Games (niestety bez gry) z 2000 roku. Niepozorny, bo chudy (20 stron), podobnie jak wszystkie inne "kioskówki" sprzed lat. Trzydzieści wiosen temu było tego stuffu na rynku bez liku: Cool Games, Top Games, eXtra Gra, Dobra GRA, PC HIT, PC Fun, Ultra Gra itd. Pomysł wydawców był prosty: zaoferować tanie granie tym, którzy niekoniecznie chcą kupować grube, "prawdziwe" czasopisma z pełnymi wersjami. Ot, taka alternatywa. Oczywiście coś za coś - sprzedawane tym sposobem produkcje nie były "killerami" z górnej półki, a jeśli już to miały swoje lata. Standardowy zestaw sprzedażowy składał się pudełka CD/DVD z grą i gazetki z instrukcją. Jedynie w eXtra Grze dorzucali jeszcze tekturkę, która po złożeniu udawała prawdziwego box-a. Ale generalnie robiono wszystko po kosztach.
Jak na tle tak licznej konkurencji prezentował się Top Games? Trzeba przyznać, że całkiem nieźle. Tworzony przez redakcję Świata Gier Komputerowych i wydawany przez Egmont periodyk serwował przyzwoite tytuły (Nascar Racing 2, Silent Thunder: A-10 Tank Killer 2, Shattered Steel) w plastikowej pudełkach i niezłej cenie (19,90 - 29,90 zł). Sama gazetka wydrukowana była na dobrym papierze i zawierała dużo więcej niż tylko suche informacje o grze. W moim świeżo zdobytym egzemplarzu, poświęconemu pinballowi SlamTilt: Resurrection, oprócz instrukcji znalazłem historię flipperów, zasady ich działania, poradnik jak na nich grać, a także opisy najlepszych komputerowych tytułów z tego gatunku. Całość mimo iż krótka (wspomniane 20 stron), jest ciekawa. Po lekturze aż chce się zagrać.

Kartka z kalendarza: Top Games był magazynem z pełnymi wersjami gier, wydawanym w latach 2000-2002. Łącznie ukazało się 13 numerów (dziewięć w edycji normalnej i cztery w edycji "Extra"). Podtytuł (wydrukowany na okładkach pudełek CD) brzmiał: "klasyka gier komputerowych". Według Piotra [Naczelnika] Pieńkowskiego pismo w zamyśle miało być straszakiem na CD Projekt i ich eXtra Grę, nie stałym projektem. Stąd tak niewiele numerów się ukazało. Inna sprawa, że CD Projekt chyba niezbyt się wystraszył, skoro ich seria doczekała się blisko 30 wydań i dotrwała do 2006 roku.

Top Games nr 4/00 - okładki

(20/04/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Tadeusz [Zooltar] Zieliński

Cztery miesiące minęły od ostatniego podsumowania popularności redaktorów pism o grach. W kociołku się miesza, ale "topka" pozostaje niezmienna:

1. Dariusz [Berger] Góralski - 25,9%
2. Marcin [Borek] Borkowski - 12,8%
3. Tadeusz [Zooltar] Zieliński - 11,1%

Dalsze lokaty zajmują wspólnie Krupik i Alex (6,3%), User Jama (6,1%) oraz Smuggler (5,3%).

Berger tym razem parę punktów słabiej, ale to nadal dwa razy więcej niż drugi Borek, który z kolei wyprzedził Zooltara. Do kolejnej trójki z miejsc 4-6 zbliżył się Smuggler, który być może pójdzie jeszcze w górę, o ile jego nowa gazeta odniesie sukces. A tak w ogóle to przed nami nowa edycja Pixel Heaven, na której będzie można spotkać wielu ulubionych byłych i aktualnych autorów (choć raczej nie Bergera). Uśmiech, parę słów i grabka (a niekiedy ciężka impreza :) mogą wiele zdziałać i być może następne notowanie top-listy oldboyów będzie całkiem inne.

Przypominam, że swój głos w ankiecie możecie oddać na stronie głównej www.zapach-papieru.pl.

Podium ankiety autorów

(15/04/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
CD-Action nr 331 - 3/2022

Przez weekend miałem sporo czasu, aby dokładnie przewertować nowy numer CD-Action. Trochę mi zeszło, bo "ekszyn" nr 331 to spora cegiełka. Czy jednak opłaca się wyłożyć 34,50 zł za 164 strony, skoro konkurencja każe sobie płacić dychę mniej za 148 stron? To dobre pytanie, bo choć oba periodyki są drogie, CDA zdaje się trochę przeginać. Obawiam się, że nawet wierni fani mogą złapać się tym razem za kieszeń. Ja mimo wysokiej ceny magazyn kupiłem. Musiałem osobiżcie sprawdzić, co trzeba zrobić, żeby pismo zasłużyło na miano pisma "premium".
Zgodnie z zapowiedziami ze stycznia kwietniowy CD-Action miał być gruby, droższy i ekskluzywnie wydany. Dwa pierwsze punkty zrealizowano, co do trzeciego - no, nie wiem... Specjalistą od gramatury, grubości i innych parametrów jakościowych papieru nie jestem, ale mam wrażenie, że jest on taki... suchy. Przypomina trochę papier używany w pierwszych GameStarach. Nie jest zły: nie przebija, nie targa się przy byle ruchu i nie zostawia odcisków palców, ale kredy będącej symbolem ekskluzywności to tu za wiele nie ma.
Na pewno nowy CD-Action jest inny od swoich poprzedników. To, co od razu rzuciło mi się w oczy to odnośniki "ekszynowych" miejsc w sieci: kanału na YouTubie, konta na Twitterze, forum na Discordzie, a przede wszystkim strony domowej cdaction.pl. Internet - to tam koncentruje się działalność redakcji, a edycja papierowa zdaje się być raczej bonusem, prezentem dla starych fanów papierowego wydania. Wiele artykułów ma odnośniki do swoich internetowych, często rozszerzonych odpowiedników. W tym kontekście pismo wygląda jak jedna wielka reklama serwisu sieciowego.
Największą jednak zmianą jest rezygnacja z recenzji nowych gier. Postawiono na teksty opisujące największe tytuły minionego kwartału. Rasowe recenzje, z ocenami można natomiast przeczytać na stronie CDA (w piśmie są oczywiście odnośniki ;)) albo... u konkurencji. W bieżącym numerze pochylono się tylko nad czterema premierami ostatnich tygodni. Strasznie mało, bo świetnych gier wartych choćby wzmianki było co najmniej dwa-trzy razy tyle. Co ciekawe, te cztery tytuły "zjadły" aż 20 stron, czyli wcale niemało. Dlaczego? Bo sam tekst o Elden Ring zajął 10 stron! Na marginesie, przeczytałem go i był to chyba najnudniejszy moment w moim życiu w ostatnich miesiącach. A tak chciałem kupić Elden Ring, Berlin, naprawdę chciałem... Podsumowując, CD-Action to nie jest już magazyn o grach, jaki znaliście. O nowych grach owszem, możecie poczytać, tylko trzeba zeskanować kod albo kliknąć w odnośnik...
Dość marudzenia! Na koniec zostawiłem sobie coś, co sprawia, że po CD-Action warto sięgnąć. Publicystyka! Grubo ponad 100 stron artykułów i felietonów wszelkiej maści, o grach i nie tylko. Nie sposób wymienić wszystkiego, wspomnę więc tylko o tym, co mi wpadło w oko, zanim na to spojrzałem :). Cieszę się na tekst o fenomenie Star Citizena, produkcji, która nigdy nie zostanie skończona, ale o dziwo, nie wszyscy się tym martwią. ak zwykle cenię artykuliki "sprzętowe", tym razem o Switchu (ma 5 lat!) i Nokii N-Gage (ma prawie 20 lat!), poczytam też chętnie o grach "lochowych", Musou i paragrafowych. Smuggler opowie mi do poduszki o historii pamięci masowych, a Bartek Kluska napomknie o PRL-owskiej "Niewidzialnej ręce" (pamiętam to hasło: "Niewidzialna ręka to także Ty!"). Dorzucę do tego historię Batmana i rzecz o dorosłych fanach LEGO, a na deser zagryzę 12-stronicowym artem Mac Abry o husarii. Wprawdzie w necie śmieszkują, że Mac Abra trochę odpłynął, ale przeleciałem tekst wzrokiem i wiecie co? Jest ciekawy, a i o grach "husarskich" też poczytacie. Generalnie publicystyka jest git!
Pierwsza osłona eksperymentu pt. ekskluzywny kwartalnik CD-Action za nami. Czy pomysł wypalił? Nie wiem jak Wy, ale ja oceniam go pozytywnie, choć nie na "szóstkę". Za taką cenę moim zdaniem powinien być lepszy papier i mimo wszystko więcej stron. Coś jeszcze? Nie wiem, wypowiem się jak przeczytam cały numer, od deski do deski. Póki co ze spokojem czekam na kolejnego "ekszyna", zapowiadanego na koniec czerwca br. A wcześniej na Retro.

CD-Action nr 331 - przednia okładka CD-Action nr 331 - tylna okładka

(11/04/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Pixel nr 78 - 4/2022

Dwa pisma o grach w ciągu dwóch dni i prawie 300 stron do przeczytania, który kraj tak ma?! Weekend mam już zatem zapełniony. Ale zanim wlezę do wanny ze świeżym numerem pierwszego z nich, surowym wzrokiem omiotę jego zawartość. Generalnie nowy Pixel, bo o nim mowa wygląda nieźle: tak jak miesiąc temu mamy 148 stron za 24,90 zł, czyli ani nie podrożał, ani nie potaniał. Bonusowo dostajemy kartę kolekcjonerską z Froggerem, taki gadżecik, w sam raz na fajną zakładkę.
O nowych grach jak zwykle niewiele, i dobrze. Opisano w sumie 11 pozycji, z których cztery otrzymały znaczki jakości. Jest wśród nich okładkowa Syberia: The World Before, do której podczepiono wywiad z jednym z jej współtwórców (nie, nie Benoitem Sokalem). Fani serii (w tym ja) znajdą tu zatem sporo dobra. Zaskoczyła mnie bardzo wysoka nota Martha is Dead (90% i tytuł Premiery miesiąca). Gra jest dobra, ale konkurencja i Metacritic są zgodni co do 70-75%, więc chyba Marcin M. Granat zatracił się odrobinę w uwielbieniu. Z innych tytułów zwróciłem uwagę na Alfred Hitchcock - Vertigo. Lubię wszystko co jest związane z mistrzem suspensu, więc grę zapisałem w notatniku.
Od strony 43 zaczyna się właściwa dla mnie część Pixela. Otwiera go Civilization 2, w którą nie grałem, ale tytułu Najlepszej gry na świecie nie neguję i grę szanuję, tak jak inne produkcje Sida Meiera. Ciekawie zapowiadają się artykuły o historii joysticka i gier z Harrym Pitfallem w roli głównej. Mimo pewnej wtórności chętnie znów poczytam o dziejach ZX Spectrum, może coś nowego odkryję. Ponadto zwrócę uwagę na art o grze Amaurote, gdzie Gawron opisuje wersje na różne platformy. I nie chodzi mi o tytuł, o którym nigdy nie słyszałem, ale o Gawrona, który pierwszy raz od lat coś oprócz przemyśleń egzystencjalnych napisał. Wiele innych tekstów rad bym także polecić, bo bieżący Pixel obrodził wyjątkowo w fajne tematy. Szkoda jednak miejsca, sami sprawdźcie. Wspomnę jeszcze tylko o wkładce "One Life Left" Tomka Kreczmara, z opisem seriali fantastycznych emitowanych w czasach PRL-u. Ja to wszystko oglądałem i uwielbiałem! Już wiem od czego zacznę lekturę.
Jak co miesiąc do zaliczenia jest również kupa stałych rubryk: Vive VR Corner, Retro Extress, Pixel Kids, Indykarium, Kosmos, Big Box, 21 klatek czy nowość - Game Study. Jest tego naprawdę dużo, a dochodzą jeszcze felietony stałego składu i teksty wciąż zacne, o których nie wspomniałem. Nie wiem jak Wy, ale ja się biorę za czytanie. Kylie Minogue nastawiona, litrowy kufel napełniony, zaczynajmy więc. Otwieram wkładkę, a tam "Fraglesi". Jejku, jak ja uwielbiałem Sprocketta...

Pixel nr 78 - przednia okładka Pixel nr 78 - tylna okładka

(08/04/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
NEO Plus nr 115 - 10/2008

Cztery numery NEO Plus z drugiej połowy 2008 roku zasiliły mój stryszek z gazetkami. Tradycyjnie przed umieszczeniem ich w pudełkach obok innych "neonowych" braci, zrobiłem sobie retro prasówkę. Czy pisma i gry sprzed 14 lat zasługują na miano "retro", oto dobre pytanie. Z jednej strony czytam o grach na PS3/Xbox 360, w które wciąż pogrywam, z drugiej widzę też tytuły na PS2 i DS-a, które robią już u mnie za eksponaty muzealne, a i samo NEO Plus to już historia.
Pod kątem gier rok 2008 to był dobry okres dla posiadaczy PS3 i Xboxa 360. Playstation 2 dogorywało, od czasu do czasu otrzymując jeszcze jakiś hit (Yakuza 2), a Wii... cóż, jak to konsola Nintendo, miało swój świat i swoje gry. Natomiast na konsole świeżej generacji, po wysypie pierwszej fali gier często takich sobie, zaczęły pojawiać się "mocne" tytuły. W dużej mierze były to sequele pierwszej fali, jak Killzone 2, Far Cry 2, Saints Row 2, Fable 2 czy Gear of War 2. Przyznam się, że w niektóre tamte tytuły pogrywam do dziś, np. Star Wars: The Force Unleashed, Dead Space czy Guitar Hero: World Tour. Z ówczesnego okresu pozostały mi także kamerki i sporo plastikowego sprzętu, jak gitary, mikrofony, perkusja, wędka czy kontrolery ruchowe. Wtedy to było na topie, dziś leży w szafie. Kto by pomyślał...
Przeglądając numery widzę, jak innym pismem było NEO Plus od PSX Extreme. Oba fachowe, ale tam rządziły humor i luz, tu o grach pisano na poważnie. W NEO Plus rządziły przede wszystkim gry, sam dział newsów liczył kilkadziesiąt stron, a jeszcze więcej recenzje. Publicystyki było relatywnie mniej, tak samo felietonów i kącików. Odpowiednikiem "szmatławcowego" Hardcore był tu Neon, a w nim rubryki i cykle: Kobiecym okiem o grach, Martwe Piksele, KinematoGRAfia, RPGamer, Retrospekcja, Combat Evo, Projekt MGS, FAQ (listy) i inne. Dla każdego coś dobrego. Osobiście bardzo lubiłem NEO Plus, choć raziły mnie maciupeńka czcionka (chyba najmniejsza w branży!) i dużo reklam.

Kartka z historii: NEO Plus był magazynem o grach na konsole, który wyewoluował z NEO (które z kolei wyewoluowało z rubryki konsolowej w Secret Service). Założycielem, pierwszym i jedynym redaktorem naczelnym pisma był Marcin [Gulash] Górecki. Pierwszy numer ukazał się latem 1998 roku, ostatni - zimą 2012 roku. Łącznie wydano 162 numery, jest to więc trzeci najdłużej ukazujący się periodyk o grach w historii polskiego rynku. Pismo zniknęło z rynku dość niespodziewanie, a oficjalną przyczyną była choroba Naczelnego. Do dziś wielu czytelników i byłych redaktorów wspomina NEO Plus z dużą sympatią. Co nie przeszkadza tym drugim (Marcellus, Mielu, Zooltar) pisać obecnie do konkurencji :).

Pisma NEO Plus z 2008 roku

(06/04/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
PSX Extreme nr 296 - 04/2022

Na okładce bryczki z Gran Turismo 7, pod maską 108 stron, za paliwo trzeba zapłacić 14,90 zł. Kwietniowy PSX Extreme trafił do sprzedaży. To dobrze, bo za oknem pada śnieg, a ja nie mam co robić. Poczytam se zatem gazetę.
W najnowszym numerze ograno i opisano 28 tytułów. Chłopaki trochę namieszali, bo ani gra z okładki, ani gra numeru nie mają najwyższych ocen. Najwięcej, bo dziewiątki otrzymały Crusader Kings 3 (mam chrapkę na tą strategię), Destiny 2: Królowa-Wiedźma i Tunic (a cio to?), najmniej - Aztech Forgotten Gods (3/10 - Metacritic by chętnie z Konsolite tą notę przedyskutował) i Babylon's Fall (4/10). Dziwię się, że tej ostatniej pozycji poświęcono aż dwie strony, a inne, dużo lepiej oceniane gry załapały się na zaledwie jedną kolumnę. Wśród ośmiooczkowych produkcji znalazły się wspomniane okładkowe Gran Turismo 7 i cukierkowy Kirby and the Forgotten Land. Tyle statystyk. Czy się zgadzacie, czy nie zgadzacie ocenami z(red.)ów, osądzicie jak przeczytacie.
Jako, że bardzo łatwo kupić mnie zarówno kolorowymi zdjęciami automatów, jak i czarno-białymi fotografiami z przeszłości, kilka tekstów publicystycznych zachęciło mnie samymi obrazkami. Jak art Majka o jego ulubionych grach arcade czy wywiad Łukasza Dziatkiewicza z liderem zespołu "Komety". Ale nie o kometach czy nawet muzyce jest ten wywiad, ale o fliperach, grach telewizyjnych i innych konsolach. Wprawdzie to już nie Kraków, ale Warszawa, ale i tak będzie fajnie ;) Z pewnością warto będzie też przeczytać o wpływie wojny na Ukrainie na branżę gier, assetach do kupienia w sklepie cze nowym handheldzie Steam Deck (Jezu, jaki on drogi!). Na deser łyknę teksty o Kubie Rozpruwaczu i podróbkach przebojowych tytułów.
Jak co miesiąc w PSX Extreme można znaleźć rekordową liczbę felietonów. Wszyscy chcą się wymądrzać, i ci z redakcji, i ci z nie wiadomo skąd. Głowa boli i nie wszystko da się przetrawić, ale zawsze w tym "chwaście" znajdzie się coś ciekawego. Poza tym czekają jak zwykle stałe rubryki, jak Listy (HIV dostał dwie strony, ho ho...), Graczpospolita, Region filmowy czy Myszaq lubi. Do tego trzeba dodać jeszcze kupę rzeczy, których nie wymieniłem i już macie obraz całości. Kupić, nie kupić - wasz sprawa, ja kupiłem. Zasiadam z grzańcem (w kwietniu, co za czasy!) w fotelu, Junior w tle nuci motyw z Top Guna, a ja otwieram "szmatławca" na stronie 25 i lekturę poczynam. O, ja też lubię Final Fight, dziś nawet na Capcomie grałem...

PSX Extreme nr 296 - przednia okładka PSX Extreme nr 296 - tylna okładka

(01/04/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
CD-Action nr 7/2009 (167)

Znaczek pocztowy z 1918 roku, przedstawiający samolot Curtiss Jenny, kosztował kiedyś 24 centy, dziś - 150 dolarów. W wyniku błędu drukarskiego na rynek "wyciekło" 100 sztuk z aeroplanem wydrukowanym do góry nogami. Te "dziwolągi" filatelistyczne, zwane "inverted Jenny", warte są obecnie ponad milion baksów sztuka! Tak mi się przypomniało z lat młodzieńczych, kiedy to zbierałem znaczki. A przyszło mi to na myśl w czasie przeglądania starych numerów CD-Action z 2009 roku. We wstępniaku do numeru 8/2009 (168) przeczytałem bowiem, że część nakładu z poprzedniego miesiąca wydrukowano z błędem - strony 30 i 34 zostały zdublowane. Zaciekawiony wygrzebałem wspomniany egzemplarz z szafy i wiecie co? Rzeczywiście mam dwie identyczne strony! Unikat?! "Inverted Jenny"?! Nie wiem, wkrótce się dowiem, bo zamierzam wystawić swojego "białego kruka" na aukcji. Nie będę od razu wołał miliona dolarów, wystarczy połowa. ;)
Nasza prasa komputerowo-growa nieraz borykała się z błędami popełnianymi czy to przez drukarnie, czy redakcje. W latach 80-tych jeden z nakładów Komputera ze względu na źle odwzorowane barwy wydrukowano dwa razy. Co ciekawe, zamiast zutylizować felerny nakład, wrzucono go na rynek razem z dobrym i oba sprzedały się jak świeże bułeczki (a mówimy o 200-tysięcznych nakładach!). Dekadę później część nakładu Gamblera nr 6/1996 (31) wydrukowano z błędną datą wydania - 6/95 zamiast 6/96. Gdy zauważono pomyłkę, nie bawiono się w finezyjne poprawki - zły rok po prostu "zamalowano", a obok umieszczono prawidłowy. Pierwszy numer PSX Extreme ma ręcznie przyklejony numer indexu na każdym z 10 tys. egzemplarzy (!), bo debiutujący w branży Aju i Fenix nie wiedzieli, że taki numer na okładce to oblig. Wydawcy Computer Studio co jakiś czas robili dodruki poszczególnych numerów, za każdym razem wprowadzając drobne korekty. W efekcie zebrać dzisiaj wszystkie warianty CS-a się nie da.
Moje poszukiwania "dziwolągów" prasy growej związane są obecnie z jednym tytułem - Secret Service. Poluję przede wszystkim na czarno-białe wydanie pierwszego SS-a. Był to mikroskopijny dodruk dla tych, którzy wcześniej zapłacili, a nie otrzymali standardowej, kolorowej edycji. Każdy numer opisany jest ręcznie unikalnym numerem i autografami redaktorów. To taki mój "inverted Jenny". Poszukuję także, choć to raczej podchodzi pod SF, ostatni niewydany numer (96) Secret Service. Krążą plotki, że po ogłoszeniu upadku część nakładu nie zdążono wycofać i został on wydrukowany. Co jakiś czas pojawia się informacja, że ktoś coś ma, po czym okazuje się, że to nieprawda. Chciałem potwierdzić tą pogłoskę u samego źródła, czyli u Pegaza. Kontakt nawiązany, wywiad uzgodniony, pytania przygotowane i nagle prask... Naczelny SS-a się rozmyślił. Szukam zatem dalej (gazety, nie naczelnego).

Patronite.pl BTW W marcu minął 9-ty rok działalności Zapachu Papieru. To więcej, niż niektórych z Was lat mają :) Nigdy się nie spodziewałem, że tyle lat wytrwam w sieci. Dziś jestem dumny z bazy pism, gier, redaktorów i ciekawostek, jaką udało mi się zgromadzić. Dzięki pomocy wielu z Was, a także pełnoletniego już Juniora strona się rozrasta, materiałów do zaprezentowania nie brakuje, pomysłów zresztą też. Chętnie się swoimi zbiorami i wiedzą będę z Wami dzielił przez kolejne 9 lat. Nie ukrywam, że wiele planów miało i ma szansę być zrealizowanych dzięki wsparciu na Patronite.pl, dlatego bardzo dziękuję patronom za każdą wpłatę.

CD-Action nr 167 - strona 30 CD-Action nr 167 - strona 34

(30/03/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
CyberMycha 2/06 - cover CD

Co jakiś czas fani Zapachu Papieru robią mi prezenty, podsyłając za darmo lub prawie za darmo uzupełnienia mojej kolekcji. Ostatnio dostałem kilka coverów z CyberMychy, Gier Komputerowych i CD-Action. Sumiennie uruchomiłem i przeglądnąłem wszystkie płytki. A co na nich znalazłem? Przede wszystkim pełne wersje.
Na krążkach CyberMychy z lat 2006-2007 znalazłem trzy tytuły: Strzel Sobie..., Tajemnica Janatris i Empire of Magic. Gry generalnie budżetowe, oceniane słabo lub bardzo słabo. Tak jak zresztą lwia część "pełniaków" dodawanych do tego pisma dla dzieci. Od czasu do czasu redakcja serwowała kolegom Juniora z przedszkola coś w miarę przyzwoitego, jak Kangurek Kao, Worms World Party czy Disciples 2: Bunt Elfów, większość tytułów to były jednak noname'y. Niewiele lepsze gry wrzucały Gry Komputerowe. Na testowanej płytce z 2009 roku znalazłem Austin S Cooper Racing i Tibor: Baśń i dobrym wampirku. O "mocy" tych tytułów niech świadczy fakt, że miałem kłopoty ze znalezieniem w sieci jakichkolwiek opinii na ich temat. Nikt w nie nie grał! Czasami również w GK zdarzały się przyzwoite produkcje (Europa Universalis Gold, Jagged Alliance 2.5: Unfinished Business, Mortyr), jednak zazwyczaj albo miały dobre kilka lat na karku, albo wcześniej ktoś je już wydał.
Na koniec zostawiłem sobie dwa covery DVD z CD-Action z 2011 roku. Cóż, takie tytuły jak Mass Effect, Rayman czy obie części Syberii nie pozostawiają wątpliwości, kto wtedy rządził w kwestii pełnych wersji. Wielu graczy krytykowało "ekszyna", że komercha i słup reklamowy ketchupów i żyletek, że pozbywa się dobrych redaktorów, że recenzje są nie teges, a Smuggler to arogancki bucefał. Wszyscy narzekali, machali piąstkami, a potem szli do kiosków po najnowszy numer. Ja też.

Płyty z czasopism z lat  2006-2011

(24/03/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Pixel nr 77

Po czterech miesiącach od czasu ostatniego podsumowania postanowiłem sprawdzić, jak obecnie kształtuje się popularność pism growych na Zapachu Papieru. Cóż, większych niespodzianek nie ma:

1. Pixel - 15,1%
2. Secret Service - 12,1%
3. Świat Gier Komputerowych - 11,3%

Pixel prowadzi z dość bezpieczną przewagą. Dalej robi się ciekawie, bo w poprzednim zestawieniu SS i ŚGK były ex aequo na drugim miejscu, a teraz "secret" lekko wyprzedził rywala. Tej dwójce depczą zresztą po piętach Gambler, CD-Action i Top Secret. Kilka procent mniej, choć to wciąż przyzwoity wynik uzyskały Reset, PSX Extreme i IO. Pozostałe pisma to już słabizna lub katastrofa. W waszych rękach jest, by je podźwignąć. Osobiście liczę na skok w górę Retro, po tym, jak ponownie zadebiutuje na rynku. Ale to już pewnie wiecie...

Przypominam, że oddać głos na swój ulubiony magazyn o grach możecie na stronie głównej www.zapach-papieru.pl.

Podium ankiety pism o grach

(18/03/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Horyzonty Techniki Suplement: 64 strony o komputerach

Wpadło mi w ręce wiekowe, 35-letnie wydanie specjalne (a właściwie suplement) Horyzontów Techniki pt. 64 strony o komputerach. W latach 80-tych Horyzonty Techniki wydawane były przez należące do Naczelnej Organizacji Technicznej (NOT) Wydawnictwo Sigma, które rozpowszechniało także słynny Mikroklan, ten jednak redagowany był przez zespół miesięcznika Informatyka. Trochę to skomplikowane, ale w sumie niewiele.
Nie spodziewałem się wiele po lekturze tego dodatku. Początek jest słaby. Wieści ze świata z lat 1985-1986 w periodyku, który ukazał się jesienią 1987 roku wyglądają trochę niepoważnie, ale w PRL-u takie nie były niczym niezwykłym. Na szczęście dalej jest dużo lepiej. W miarę świeża relacja z targów CeBIT, osobne artykuły o popularnych ówcześnie komputerach (IBM, Macintosh, Amiga, Atari ST), teksty o profesjonalnych symulatorach lotniczych czy zastosowaniu komputerów w architekturze dają radę. Ale prawdziwymi hitami są art "Skąd się biorą komputery" Jerzego Szperkowicza i wywiad Zbigniewa Gabrysia z Lucjanem Wendlem. Z pierwszego dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy o polskiej komputerowej rzeczywistości lat 80-tych, popartych danymi, nazwami firm czy zdjęciami m.in. z giełdy. W drugim mamy możność poznać historię i ówczesne plany założyciela LDW i Karen, co fajnie koreluje z artykułami o panu Lucjanie m.in. w Pixelu. Wywiad jest tak ciekawy, że wrzucam go na Zapach Papieru (zakładki "ciekawe artykuły", rok 1987).
Lekturę pożółkłych stron Horyzontów Techniki - Suplement: 64 strony o komputerach mam za sobą. Nigdy wcześniej nie czytałem tego numeru, nie kupiłem go też "za młodego". Mimo 200-tysięcznego nakładu gazety te były nie do zdobycia. I choć czasem język brzmi trochę archaicznie (ech, ten "sztywny dysk" :)) i drętwo, miło było powspominać pionierskie czasy. Kończę zatem ten wpis i idę włączyć na chwilę mojego komozłomka.

Horyzonty Techniki Suplement 87

(15/03/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Jerzy [Mac Abra] Poprawa

W jednym z archiwalnych numerów CD-Action (4/2009) redaktorzy wspomnianego periodyku postanowili zażartować sobie ze swojego Naczelnego, którym był wtedy Jerzy Poprawa. Na Prima Aprilis A.D. 2009 zrecenzowali w rubryce "Magazyn prawie kulturalny" jego pierwszą (i jak dotąd ostatnią) wydaną książkę. Powieść SF "Piloci purpurowego zmierzchu" nie jest dziełem wybitnym, z czego zdawał sobie sprawę sam Mac Abra (wspomina o tym w wywiadzie dla Zapachu Papieru), dlatego robienie sobie z niej jaj mogło mu się nie spodobać. Ale że ponoć nic o spisku kolegów nie wiedział (podrzucili mu do zatwierdzenia nie tą, ale inną stronę pisma, a później zrobili podmiankę), ocena jego "dzieła" sprzed lat do druku poszła.
Jeśli chcecie się przekonać, co sądzą o "Pilotach..." Ghost, CormaC, Hut, Qn'ik i Czarny Iwan, zerknijcie do wspomnianego wyżej numeru CDA albo do notki Mac Abry na Zapachu Papieru. Jest to fajne uzupełnienie wiedzy o literackich dokonaniach Jerzego, tym bardziej że w sieci niewiele o "Pilotach..." znajdziecie, a sama książka jest trudna do zdobycia i raczej sami jej nie ocenicie.

Piloci purpurowego zmierzchu

(11/03/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
PSX Extreme nr 295 - 3/2022

Rzadko się zdarza, bym dwa magazyny o grach kupował w tym samym dniu. Właśnie się tak stało i nie wiem, czy nie pierwszy raz od wielu lat. Pixela otworzyłem i opisałem przedwczoraj, teraz biorę się za PSX Extreme. Szybki rzut oka na okładkę i stwierdzam, że cena została utrzymana, a ruda Aloy jest w formie. To zachęca do zaglądnięcia do środka, zobaczmy więc, co nam na tych 108 stronach przygotowali.
Najpierw recenzje. Konsolometry wszystkich platform wskazują 8-9 stopni w skali Konsoliusza, to dobry znak. Dwa dni temu nadawałem na Pixela za rozdawanie na prawo i lewo znaczków jakości, ale w najnowszym "szmatławcu" wcale nie jest bardziej surowo. Tylu "9-tek" dawno nie widziałem, więc chyba posypię głowę popiołem. Grą numeru (tu bez niespodzianki) został Elden Ring (9+/10), w "topce" znajdują się także Horizon II, Triangle Strategy, Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei i OlliOlli World. Sporo jest "ósemek" i "siódemek". Niewielka garść produkcji dostała po głowie, z CrossfireX (4-/10) na czele. W sumie bieżący numer zawiera aż 25 recenzji, więc jest w czym wybierać. Poza oczywistymi oczywistościami, osobiście najbardziej mnie zainteresowała chodzona bijatyka Sifu. Odkąd przeczytałem biografię Bruce'a Lee, wciąż szukam fajnego tytułu kung-fu.
Przejdźmy do publicystyki. Dwa tematy numeru są o całkiem różnych rzeczach. Pierwszy z nich, o streamowaniu swoich wdzięków na Twitchu, zainteresuje pewnie młodszą część czytelników. Jako że patrząc na zdjęcia, są to głównie wdzięki kobiece, Junior już się do lektury pali. Ja mam wzrok słaby i krew już nie tak gorącą, dlatego rzucę wpierw okiem na drugi z tematów - o hackowaniu ROM-ów. Potem (a może wcześniej) z pewnością zaznajomię się z kulisami powstania pierwszego Uncharted, drugą częścią tekstu o salonowych automatach wyścigowych, barwną historią Petera Molyneux czy cenzurą gier w Niemczech.
W najnowszym PSX Extreme nie zabrakło jak zwykle stałych rubryk: Ohayo Nippon, Dobre, bo polskie, Graczpospolita, Listy (o, dwie strony!), Myszaq lubi, Comix Zone itd. Całości dopełniają felietony stałej brygady autorów z tematyką "od Sasa do Lasa" i nie wspomniane przeze mnie pozostałe teksty okołogrowe (są takie!). Jest full wypas, tylko konkursu żadnego nie znalazłem ;). Czekając więc na wciąż nie wysłaną nagrodę za poprzedni zasiadam w fotelu i otwieram gazetę na stronie 82. Mówiłem, że uwielbiam Nathana Drake'a?

PSX Extreme nr 295 - przednia okładka PSX Extreme nr 295 - tylna okładka

(07/03/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Pixel nr 77 - 3/2022

Półtora miesiąca czekania i wreszcie nowy numer Pixela trafił do saloników prasy. Droższy o piątkę, a na przestrzeni dwóch numerów o dychę. Dużo, to podwyżka prawie o 70% i nie wiem, jak czytelnicy na to zareagują. Ja jeszcze daję radę, ale jeśli trend się utrzyma, już wkrótce będę musiał poprosić szefa o podwyżkę, a nie każdy ma tak kochanego szefa jak ja (mam nadzieję, że to słyszy). Po sprawiedliwości trzeba przyznać, że wyższa cena rekompensowana jest większą objętością pisma - 148 stron, dostajemy także kartę kolekcjonerską. Dodatkowe strony zjadła wkładka "One Life Left", dostępna wcześniej jedynie prenumeratorom i patronom. Dobrze już, dość ględzenia, zaglądamy do środka.
Najpierw nowe gry. Opisano 15 tytułów, z czego aż 9 otrzymało znaczek jakości. Nie jestem zwolennikiem takiego podejścia. Wprawdzie w ostatnich tygodniach miały miejsce premiery długo wyczekiwanych "szpili", jak Dying Light 2, Elden Ring czy Horizon II, ale autorzy Pixela już całkiem powariowali i wszystko im się podoba. Najniżej oceniono Elex II (67%), najwyżej - wspomnianego Elden Ring (96%). A ja nie mam w co grać.
Publicystyka zachęca historiami gier Mystic Tower ("Najlepsza gra na świecie"), Robotron 2084 (słynna arkadówka z "fliperów") i Habitant ("sieciówka" na C-64). Artykuły zacne, jest dużo starych zdjęć (a to lubię), ale nie są to gry z pierwszych stron gazet. Ciekawie zapowiadają się arty o leczeniu grami i najlepszych zręcznościówkach na ZX Spectrum, chętnie też odwiedzę studio Flying Wild Hog i przeczytam wywiad z dyrektorem polskiego studia robiącego motion capture. Ale zanim to wszystko zrobię, zacznę od wspomnianej na początku wkładki "One Life Left" autorstwa Tomka Kreczmara. To 16-stronicowa podróż do czasów PRL-u, czyli mojej młodości. Autor przelatuje przez wszystkie ówcześnie emitowane programy popularnonaukowe, z nieśmiertelną "Sondą" na czele. Przeczytam z wypiekami na twarzy. Dwa razy!
Na koniec tradycyjnie wspomnę o stałych rubrykach Pixela. Żadnej nie brakuje, co więcej, mamy nową - Game Study. Jeśli dobrze rozumiem zamysł autorów, biorą na tapetę jeden z tytułów, który z jakiś względów uważają za wyjątkowy, i rozbierają go na części pierwsze. Pierwszy pod lupę poszedł Firewatch, który miałem przyjemność scalakować. Jego analiza zajęła aż 8 stron i jestem pewien, że jej przeczytanie zajmie mi więcej czasu, niż zajęło przejście gry. Oprócz stałych rubryk nie zabrakło felietonów, popełnianych przez kwartet "artystów": Gawrona, Ł.Orbitowskiego, Alexa i Borka.
Dość, wystarczy ględzenia. Fotel skórzany ustawiam, kufel z nieznaną zawartością przysuwam, jak wypiję i przeżyję, to lekturę pocznę. Wkładka Kreczmara najpierw idzie...

Pixel nr 77 - przednia okładka Pixel nr 77 - tylna okładka

(04/03/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
CD-Action nr 12/2009 (172)

Cztery numery CD-Action z 2009 roku powiększyły ciężar moich pudeł z logiem dyskobola. Mają niby tylko 13 lat (pisma, nie pudła), ale w prasie growej to cała epoka. "Ekszyn" konkurował jeszcze wtedy z co najmniej kilkoma tytułami (jak komputerowe Komputer Świat: GRY, Click! i Play czy konsolowe NEO Plus i PSX Extreme) i bardzo się starał, by nie stracić pozycji lidera. Objawiało się to zarówno poprzez wdrażanie nowych pomysłów (np. wejście w konsole), jak i zamieszczanie wciąż najmocniejszych pełniaków na rynku. Jade Empire, Devil May Cry 4 czy Bloodrayne 2 to tytuły z górnej półki, na dodatek wydane w przyzwoitym czasie od daty premiery i asyście innych, mniej prestiżowych, ale wciąż dobrych gierek. Twórcy CDA zżymali się, że w powszechnej świadomości byli dodatkiem do swoich coverów, no ale co było robić, jeśli te covery były takie dobre?!
Gdy rozmawiam z byłymi/obecnymi redaktorami CD-Action o genezie upadku (no, prawie upadku) ich pisma, lata 2008-2009 wymieniane są często jako te, od których zaczęło się coś psuć. Od strony redakcji wygląda to zawsze inaczej niż od strony czytelnika, a ten biorąc do ręki CDA w 2009 roku z pewnością kryzysu nie dostrzegał. Bo to i papier był jeszcze dobry, i wspomniane wyżej "pełniaki" zacne, a do tego blisko 150 stron lektury i od czasu do czasu jakieś dodatki (książeczki, kalendarz, podkładka pod mysz itd.). Wprawdzie można było zauważyć zalew reklam (wręcz co druga strona!) i to niekoniecznie z branży komputerowej, ale wciąż to wszystko poskładane do kupy wyglądało okazale i na bogato. W owym czasie można było nawet robić zakupy (choć tylko online) używając karty płatniczej z logo CD-Action! Była dołączona w numerze 12/2009 (172). Wprawdzie jeszcze jej nie aktywowałem, ale zrobię to może w przyszłym tygodniu ;). Póki co, zanurzam się w lekturze starych "ekszynów" i jest to naprawdę miłe uczucie.
A tak przy okazji: pamiętacie niejakiego Smugglera? To oczywiście pytanie retoryczne. Otóż, jak pewnie wiecie, Smuggler od lat walczy z używaniem słowa "gazeta" zamiennie z "czasopismem" czy innym "magazynem". Że to niby nie to samo, bo gazety to wychodzą codziennie, a te drugie rzadziej i takie tam. Mękoli o tym od dawna i czasem ta jego gadanina przynosi skutki. Na przykład w moim przypadku. Jakież jednak było moje zdziwienie, gdy przeglądając stary egzemplarz CD-Action (nr 38) znalazłem reklamę miesięcznika Action Plus (satelity "ekszyna"), a w niej napis "twoja ostatnia gazeta ratunku". GAZETA!!! Gdzie ten Smuggler! Jest... No i co, łyso Ci? :)

CD-Action z 2009 roku

(01/03/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Marek [Hammer] Konderski

Rubryka z wywiadami na Zapachu Papieru powiększyła się o kolejny ekskluzywny wywiad, tym razem z Markiem [Hammerem] Konderskim. Hammer bardziej znany jest fanom hardware niż gier, spędził bowiem wiele lat w redakcjach pism komputerowych Axel Springera i Bauera. Ale wcześniej pisał do Resetu i był nawet jego redaktorem naczelnym. A jeszcze wcześniej... nie, o tym przeczytajcie w wywiadzie.
Jak zwykle starałem się nie pytać Hammera o to, co można już znaleźć w sieci, i nie przeciągać zbytnio rozmowy. I tak ją przeciągnąłem, ale warto było. Gdzie zatem przesiadywał 14-letni Hammerek, kto go ściągnął do Resetu, kogo wygryzł i kto go wygryzł, jak się pracuje dla korporacji i czy Salvatore to lachociąg :), a także dużo, dużo więcej, dowiecie się ze świeżo opublikowanego tekstu. Wywiad umieszczony jest w notce Marka, którą również zaktualizowałem. Można go przeczytać klikając biogram autora w zakładce "Redaktorzy/autorzy" lub poprzez zakładkę "Wywiady/relacje".

BTW "Zapachowa" lista redaktorów została uzupełniona o zgr(red.)ów z PSX Extreme, dzięki czemu jest tam już 368 nazwisk. Dużo? Dużo, ale przecież to nie wszystkie pismaki, jakie kiedykolwiek pisały do jakiegokolwiek periodyku growego. Będziemy więc co jakiś czas dosypywać nowych.

Marek Konderski i Salvatore

(26/02/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
PSX Extreme nr 9/1997 (1)

Od dłuższego czasu otrzymuję pytania, dlaczego na Zapachu Papieru nie ma zbyt wielu informacji o PSX Extreme. Nowe numery owszem, opisuję, ale co z historią tego zasłużonego, 25-letniego periodyku? Powiem prawdę: od dłuższego czasu dłubałem przy "szmatławcu", ale analiza jego żywota i przekartkowanie prawie 300 numerów to miesiące pracy wyrwane z życiorysu! Niemożliwe stało się jednak możliwe i od dzisiaj PSX Extreme ma na "Zapachu" swoją podstronę.
Czego się możecie spodziewać po wejściu na profil PSX-a? Z pewnością spisanej rzetelnie historii (choć to nie mnie oceniać), ponad 300 obrazków i zdjęć, kalendarium najważniejszych wydarzeń, ciekawostek, danych statystycznych, spisów rubryk i działów itd. Jest również lista prawie 80 redaktorów i autorów, którzy przewinęli się na przestrzeni lat przez łamy pisma. Już wkrótce pojawią się ich notki, z częścią planuję też zrobić wywiady. Nie powinno być z tym problemu, bo część z nich śledzi Zapach Papieru. Wrzucę też kilku z nich na "zapachową" listę najpopularniejszych autorów, proszę o typy! Nie, Alloy nie wrzucę... ;)
W przeszłości nie byłem fanem PSX Extreme. Drażniły mnie młodzieżowy slang, smarkaczowskie wygłupy i koszarowy humor. Wolałem NEO Plus. Jednak na przestrzeni lat redaktorzy dorośli, spoważnieli (no, może nie wszyscy ;), a humor też jakby wskoczył na wyższy level. Dlatego od dłuższego czasu kupuję pismo regularnie i czytam niemal od deski do deski. Wam też polecam.

Pixel Heaven 2021 - redakcja PSX Extreme

(23/02/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Cover CD - Click! nr 1/2005

Kupiłem od żulika na pchlim targu kilka kompaktów z "pełniakami" dodawanymi kiedyś do magazynów o grach, po złotówce za sztukę. Trafiły mi się cztery płytki z pisma Komputer Świat GRY i trzy sztuki z Clicka!. Siedem złotych za siedem płytek to okazja jakich mało, najwyżej nie wypiję dzisiaj jak co piątek dwupaku "harnasiów".
CeDeki z KŚG to covery z lat 2001-2005, zawierające takie tytuły, jak Caesar II, Hegemonia: Żelazne legiony, Zegarmistrz czy Robin Hood: Defender of the Crown. Co najwyżej dwuletnie (oprócz "Cezara"), solidne tytuły, ale umówmy się: hity to nie są. Za to mają jedną podstawową zaletę: są po polsku! W pierwszych latach nowego millenium wcale nie było to tak oczywiste, ale Komputer Świat GRY zrobił z tego standard, i za to chwała Martinezowi, Alex-owi i spółce. Co do Clicka!, zdobyłem płytki z lat 2005-2007, a na nich The Longest Journey, Tomb Raider: The Angel of Darkness czy Bet on Soldier: Blood of Sahara. Czujecie wyższą ligę? Bo ja tak, mimo iż w momencie wrzucenia ich na cover CD były to już tytuły kilkuletnie. I choć nie zawsze były spolszczone (vide wspomniany Tomb Raider), zawsze fajnie było pograć w tytuł światowej klasy. Podsumowując: oba pisma mimo różnych podejść warte były grzechu. Potwierdzały to liczby: w 2005 roku średnia sprzedaż Clicka! wynosiła 58 tys. egz., a Komputer Świat GRY - 50 tys. egz. W owym czasie rządził na rynku oczywiście CD-Action z prawie dwukrotnie większą sprzedażą, ale do ich "pełniaków" nikt wtedy startu nie miał.
Junior ma rakietę zamiast komputera, oczywiście bez napędu DVD, więc nie ma jak moich płytek odpalić. Ja, ze swoim 12-letnim dinozaurem przeglądam moje nabytki bez problemu. Strasznie mam ochotę w coś zagrać, choć nie mogę się zdecydować. W sumie nigdy nie dałem szansy The Longest Journey, a to gra kultowa. Tylko że te stare przygodówki są takie trudne...

Płyty z czasopism Click! i KŚG

(18/02/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Click! Konsole nr 3 - 8/2002

W latach 2002-2003 polską prasę konsolową tworzyły w zasadzie dwa tytuły: PSX Extreme i NEO Plus. Niewiele jak na pokaźny rynek posiadaczy PlayStation, "Gacków" czy innych Xbox-ów. W tym kontekście w Bauerze dano zielone światło redakcji Clicka! na tworzenie konsolowych numerów specjalnych. Była to pewna nowość, bo inne periodyki growe wydawnictwa były albo w 99% (Click!), albo w 100% (CD-Action) pecetowe.
W sierpniu 2002 roku pojawił się pierwszy numer magazynu Konsole, pod redakcją Piotra [Froggera] Moskala i Michała [Kroogera] Cichego. "Wszystko o grach i sprzęcie" - zabójczy podtytuł sugerował, że znajdziecie w środku co tylko dusza zapragnie. Tak dobrze nie było. Fakt, na 68 (później 76) stronach zdołano upchać sporo informacji o liczących się ówcześnie w Polsce "stacjonarkach" i "pocketach". Były newsy, recenzje, poradniki, tipsy itd. Standard. Problemem dla niektórych fanów mogła być "clickowa" szata graficzna: mnóstwo obrazków i kolorów, mniej tekstu. W efekcie recenzje, które najczęściej były jednostronicowe, w praktyce zajmowały pół strony. Druga połowa to oprawa. Jednym się to podobało, innym nie. Chyba jednak większość była na "nie", było skoro ukazało się tylko sześć numerów.
Udało mi się zdobyć dwa numeru wspomnianego wyżej pisma. Kartkuję je z zainteresowaniem, odczytując tytuły gier, które kiedyś były hitami: Tekken 4, Halo, Pikmin czy GTA: Vice City. Magazyny mimo 20 lat na karku zachowały się w dobrej formie (jedynie jedna karka jest nadgryziona, widocznie ktoś był głodny), są kompletne (plakaty!), niewymęczone i zachowały swój dawny błysk, co jest w dużej mierze zasługą niezłego papieru. Lektura Konsol sprawiła, że zacząłem przeglądać swoje stare growe zasoby. Może sobie w coś zagram?

Click! Konsole nr 1 i 3

(15/02/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Świat Gier Komputerowych nr 37 - 1/1996

W niedawnym wywiadzie dla Zapachu Papieru Piotr [Naczelnik] Pieńkowski przyznał, że konflikty między pismami o grach nie były udawane, trwała wręcz walka na śmierć i życie i nieraz stosowano chwyty poniżej pasa. W jednym miejscu stwierdził: "[...] byliśmy (wg "warszawki" - przyp.aut.) tymi z prowincji, tymi wieśniakami, co nie znają świata." W innym dodał: "[...] faktem jest, że Świat Gier Komputerowych, podobnie jak CD-Action na początku, traktowany był przez panów z Warszawy jako coś gorszego." Według Naczelnika tylko z Gamblerem nie miał nigdy konfliktu.
Jednym z przykładem zagrywek nie fair miał być artykuł z "Rzeczpospolitej", opublikowany prawdopodobnie pod koniec 1995 roku. Napisano w nim, że liczącymi się magazynami w Polsce są Gambler, Top Secret i Secret Service, a ŚGK i reszta to druga liga. Próbowałem odnaleźć ten tekst w sieci, ale bez powodzenia. Jedynym śladem jest wstępniak w Świecie Gier Komputerowych nr 1/1996, w którym Piotr Pieńkowski opisuje całą sytuację i daje upust swojemu niezadowoleniu. Mimo iż cała sprawa była przysłowiową "burzą w szklance wody" (taki też tytuł ma wstępniak), jest dobrym przykładem na to, jak w środowisku walczono o swoje. Jedni to robili mniej, inni bardziej subtelnie, ale nie było chyba miesiąca, żeby ktoś po kimś na łamach pism nie pojechał. Dzisiaj bardzo fajnie wyławia się takie "smaczki", i wiecie co? Gambler wcale nie był taki święty! :)
Naczelnik we wspomnianym wstępniaku zastanawiał się, którzy z redaktorów konkurencji byli zaufanymi informatorami dziennikarza "Rzeczpospolitej". Najbardziej "podejrzani" są oczywiści Ci, którzy wtedy pracowali w faworyzowanej "trójce". Dziś, po latach, ma okazję ich spytać, jeśli tylko by chciał. Są częścią tej samej redakcji - Pixela.

Wstępniak do ŚGK 1/1996

(11/02/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Michał Bakuliński

Dwóch panów redaktorów trafiło do autorskiej bazy Zapachu Papieru - Michał Bakuliński i Marcin Wichary. Michał w sumie już tam był, zaktualizowałem jedynie jego notkę, odświeżając dane personalne i spis artykułów, które napisał. To nie są jego wszystkie teksty, zrobię więc w przyszłości kolejny update. Nie będę się jednak śpieszył, bo nie był to zbyt płodny autor, choć miłośnicy pism o grach wydawnictwa C.G.S. (Computer Studio, Gry Komuterowe, PSX Fan czy PC Solution) znają go dobrze. A jeszcze lepiej zna go reszta komputerowej branży, bo Michał przez lata później pracował w CD-Projekcie, pełniąc kluczowe stanowiska.
Marcin Wichary (znany też jako Jacek Fasola czy Jim Midnite) jest natomiast debiutantem w "zapachowej" alei sław. Jego osobę mogą pamiętać głównie fani Gamblera, gdyż tylko z tym periodykiem był związany. Podobnie jak opisywany wyżej kolega, nie słynął z licznych artykułów, był za to guru miłośników grzebania w game save'ach, dla których prowadził specjalny kącik (DDT) na żółtych stronach. Jego najbardziej znanym dziełem nie jest jednak żaden tekst w "magazynie elektronicznych szulerów", a... grywalny doodle Pac-Mana, który zrobił wiele lat później, w 2010 roku. Świetna "popierdółka", którą możecie znaleźć w zasobach Google'a i osobiście przetestować, a o kulisach jej powstania możecie poczytać w wywiadzie z Marcinem. Link do rozmowy znajdziecie w zakładce wywiady.

Marcin Wichary

(08/02/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
PSX Extreme nr 294 - 02/2022

Od wczoraj można kupić lutowy numer (294) PSX Extreme. Droższy o zapowiadane 3 złote, za to z większą ilością stron (116) i dwiema okładkami do wyboru. Cena do przeżycia, dlatego nabyłem i właśnie przeglądam.
Wiodącym tematem numeru jest podsumowanie roku 2021, zarówno pod względem gier, jak i wydarzeń. Na tą okoliczność, w niezmienionym od lat stylu każdy redaktor przygotował zestawienie swoich typów w 12 kategoriach. Dobre to, bo można porównać gusta poszczególnych autorów i przy okazji sprawdzić ich typy z własnymi. Ja w wielu przypadkach głosowałbym inaczej. Idąc dalej, redakcja przygotowała TOP 50 gier (podium też wybrałbym inne :), a także przedstawiła najważniejsze wydarzenia minionego roku. W sumie wyszło 16 stron "mięska", które bardzo lubię.
Jeśli chodzi o bieżące gry, zamieszczono pięć playtestów (Blacktail zapowiada się nieźle) i 18 recenzji. Najwyższe noty otrzymały Final Fantasy XIV: Endwalker (9/10 i gra numeru) i Unpacking (9-/10), najniższą - Hollow 2 (3/10 i kupa numeru). Najbardziej wyczekiwana produkcja ostatnich tygodni - Dying Light 2: Stay Human z Techlandu - została doceniona, lecz bez nadzwyczajnego entuzjazmu. Junior i tak ją kupi. Mnie najbardziej zainteresował wspomniany wyżej Unpacking. Niby gra logiczna, ale chyba ma to coś, skoro SoQ daj jej aż "dziewiątkę", a wcześniej była bardzo chwalona w pixelowym "Indykarium" (nie, nie przez Borka ;).
Na podsumowanie 2021 roku, o którym wspomniałem na wstępie, "poszły" trzy tematy numeru. W bieżącym numerze doszedł czwarty, opisujący otoczkę fabularną seri Dark Souls. Jeśli zaczynacie już ziewać to poczekajcie chwilę, bo to nie wszystko. Co powiecie na historię arcade'owych wyścigówek? Jeśli myślicie, że ich początki to lata 80- lub 70-tych to zapraszam do artykułu, bo się grubo mylicie. Lećmy dalej. Tekst o nowym "Matriksie" zostawię sobie na koniec, bo od czasów drugiej części nic z tego nie rozumiem, ale już arty o tłumaczeniach fanowskich gier na PSX-ie, piractwie na PS2, silnikach i efektach specjalnych stosowanych w filmach czy dziejach kinowego Super Mario Bros pochłonę z przyjemnością.
Czas na deser. Tutaj zakąszę listami HIV-a (a w zasadzie listem, bo opublikowany został tylko jeden - ta rubryka się kończy), felietonami "tymi co zwykle", standardowymi rubrykami typu "Comix Zone", "Graczpospolita", "Ohayo Nippon" czy "Myszaq lubi" oraz pozostałą "drobnicą" i tekstami, które pewnie jeszcze mnie zaskoczą, ale o których nie wspomniałem. Zydelek zatem przysuwam, Samanthę Fox włączam, grzańca pociągam (bom lekko chory) i do lektury zasiadam. Strona 56. No nie, zombiakom dali tylko ósemkę...

PSX Extreme nr 294 - przednia okładka PSX Extreme nr 294 - tylna okładka

(04/02/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Wydanie Specjalne Commodore & Amiga z 2015 r.

Trzy numery miesięcznika Commodore & Amiga dodałem do swoich zbiorów. Są to numery z lat 1994-1995, a więc z okresu, kiedy redaktorem naczelnym był Krystian Grzenkowicz (wcześniej dowodził Klaudiusz Dybowski). Egzemplarze są w bardzo dobrym stanie, niepomięte, niepopisane, dlatego tak komozłomiarzom, jak i kolekcjonerom mogą służyć przez długi czas. Zaglądam do środka i widzę mnóstwo dobra: opisy sprzętu, poradniki użytkowania programów, recenzje gier, kursy oprogramowania, schematy dla majsterkowiczów, demoscena, a nawet krzyżówki z Cindy Crawford (Junior nie wie, kto to jest, ale ja wiem! :)). Poupychane na 52 stronach, obleczone w bajtkowo-topsecretową szatę graficzną materiały czytało i czyta się wciąż bardzo fajnie, szczególnie jeśli ma się odpowiednie korzenie (katowałem C/Plus 4, C-64, A500 i CD-32). Również gracze mieli w C&A swój kącik, a ich ulubionej rozrywce poświęcano co najmniej kilka stron. Tyle, że w 1995 roku nie było już za bardzo o czym pisać.
Pamiętajcie drogie maluchy: magazyn Commodore & Amiga (w skrócie C&A) ukazywał się w latach 1992-1995, nakładem Wydawnictwa Bajtek. W sumie wydano 46 zeszytów. W piśmie udzielali się autorzy, których możecie znać z periodyków growych: Voyager (Pixel), Jetboy (Top Secret), Rafał Wiosna (Gambler) czy Lifter (późniejszy Smuggler z CD-Action). Nakład pisma utrzymywał się na poziomie 70 tys. egzemplarzy, lecz sprzedaż z biegiem czasu leciała w dół i w październikowym numerze 1995 roku redaktor naczelny uprzejmie pożegnał czytelników. Część poświęconą Amidze postanowiono kontynuować na łamach starszego brata Bajtka, nie na wiele się to jednak zdało, bo on sam upadł rok później.
O wyjątkowym statusie Commodore & Amiga w sercach czytelników świadczy fakt, że wiele lat po zniknięciu z rynku pamięć o nim nie wygasła. Pojawiły się e-ziny C&A Fan (2007-2013) i C&A Games (2009-2014), a także dostępny też w formie papierowej magazyn K&A Plus (2015-obecnie), które tak tematyką, jak i szatą graficzną nawiązują do pierwowzoru. Jeśli łakniecie jednak tylko oryginału, możecie sięgnąć po Wydanie Specjalne Commodore & Amiga, które ukazało się przy okazji Pixel Heaven 2015 i zostało zrobione przez byłych redaktorów pisma (można go policzyć jako nr 47). Ja swój egzemplarz mam.

Commodore & Amiga - numery z lat 1994-1995

(01/02/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
E.T. the Extra-Terrestrial - okładka gry

Na ubiegłorocznym Pixel Heaven nabyłem na Atari 2600 po okazyjnej cenie (dzięki, Micz) grę E.T. the Extra-Terrestrial. W taki oto sposób również ja stałem się posiadaczem legendarnego tytułu, który spowodował krach branży gier wideo w 1983 roku. Wprawdzie cartdridge był w wersji NTSC, a ta na PAL-owskich konsolach wyczynia różne hece z kolorami (np. różowy ekran tytułowy :)), ale grać w to i tak nie zamierzałem. Powszechnie wszak wiadomo, że to najgorsza gra na świecie.
Junior postanowił pośmiać się trochę i uruchomił małego kosmitę na naszej "atarynce". Jakież było moje zdziwienie, gdy po jakimś czasie przyszedł i oświadczył mi, że E.T. to naprawdę fajna gra. Spróbowałem i ja, i wiecie co? Potwierdzam! Gdy się pozna dobrze zasady (ważne!), można się nieźle bawić. Jednak bez zrozumienia reguł gra nie ma sensu. W tą pułapkę wpadło wielu krytyków, m.in. youtuber NRGeek, który sponiewierał "itiego" w swoim cyklu "Zagrajmy w crapa". Gdy patrzę na NRGeek-ową rozgrywkę i słucham tego, co mówi, to wiem, że nie do końca wie, o czym mówi. Chłop kompletnie nie kuma, jak w to grać. A wystarczyło trochę posurfowć po necie, poświęcić więcej czasu na zabawę, włożyć odrobinę serca w rozkminkę zasad albo... otworzyć instrukcję. My z Juniorem tak zrobiliśmy i nagle okazało się, że dziwne przechodzenie z ekranu na ekran da się ogarnąć, irytujące (bardzo!) wpadanie w dziury można ograniczyć (przytrzymując "fire"), przed tajniakiem da się łatwo uciec, a tajemnicze znaki na górze ekranu mają sens i są wręcz kluczowe dla rozgrywki.
E.T. the Extra-Terrestrial nie spowodował zapaści branży gier wideo, to już dzisiaj wiemy. Tysiące zakopanych (a obecnie odkopanych) na pustyni w Nowym Meksyku kartdridży też o tym nie świadczy. Ktoś jednak musiał być winny i E.T. stał się kozłem ofiarnym, co po dzień dzisiejszy skutkuje niepochlebną sławą i mianem "najgorszej gry w historii". Zaufajcie mi - są tytuły gorsze. To nie jest idealna gra, ale w przygody kosmicznego botanika, o ile dacie im szansę, możecie się nieźle bawić. A co naprawdę doprowadziło do słynnego krachu w 1983 roku, możecie przeczytać m.in. w jednym z archiwalnych numerów Piksela.

Gra w E.T. the Extra-Terrestrial

(28/01/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Chris Wilkins - Historia Amigi piksel po pikselu

Po kilkumiesięcznym opóźnieniu (dostawa miała być w październiku 2021) książka Historia Amigi piksel po pikselu Chrisa Wilkinsa trafiła w końcu do mnie i Juniora. Przesyłka zawiera nie tylko książkę, ale także kupę dodatków, stąd ważne było, by porządnie wszystko spakować. W naszym przypadku (bo na fejsie różnie mówią) prawie wszystko dotarło w stanie idealnym, jedynie kalendarz jest trochę pogięty. Zerknijmy zatem, co nam Łopusz za te 60 zł wrzucił do paczki:

  • Książka Historia Amigi piksel po pikselu Chrisa Wilkinsa,
  • Komiks Franko - Legenda blokowisk autorstwa duetu Kluska/Kleszcz,
  • Wydanie specjalne C&A z 2015 roku,
  • Wydawnictwo Action Replay z 12/2021 - stylizowany na Amiga Action magazyn o Amidze i nie tylko,
  • Wydawnictwo Amiga - zbiór najlepszych artykułów o Amidze z Pixela,
  • Kalendarz ścienny na 2022 rok w języku angielskim (?), z grafikami z Amigi oraz wydrukowanymi odpowiedziami kupujących na pytanie: "dlaczego Amiga?" (jak to dlaczego? Wiadomo - ze względu na demo z bałwankiem!),
  • Katalog produktowy Commodore - przetłumaczony przedruk starego niemieckiego katalogu produktowego,
  • Karty pocztowe z grafikami z Amigi - 7 sztuk,
  • Kody do pełnych wersji emulatorów Amigi,
  • Płyta CD "Amiga impressions" z utworami muzycznymi artystów demosceny, znanych także z łam czasopism o grach (Mr. Root, VOyager, Scorpik).

Jeśli dodać do tego brakujące model kartonowy Amigi i numer zerowy PSX Extreme, które mają dojść w maju, robi się z tego całkiem pokaźny zbiorek mniej lub bardziej atrakcyjnych rzeczy. Mnie najbardziej zależało na książce (opiszę ją, jak przeczytam), resztę traktuję jako miły bonus. Wprawdzie niektóre pomysły na dodatki uważam za chybione (karty pocztowe, katalog produktowy, model kartonowy), ale co mi tam - dają, to biorę. Kartki najwyżej wyślę naczelnemu "szmatławca". Wisi mi gadżety redakcyjne za tekst o Samus, to jak dostanie kartkę, może se przypomni :).
Fajna ta akcja. Junior tak się podjarał książką o Amidze, że uderzył na https://wspieram.to/c64 i wpłacił kasę na kolejną - o C-64. Bez mojej wiedzy!

Pakiet dodatków do książki o Amidze

(24/01/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
Pixel nr 76 - 1/2022

Ledwie z lekkim smutkiem przekartkowałem ostatni numer CDA (patrz poprzedni news), a już wpadł mi w ręce najnowszy Pixel. Styczniowy numer sprzedawany jest z kalendarzem z artworkami z Dying Light 2 - fajna rzecz i od razu Junior ją skonfiskował. Kocha żywe trupy do szaleństwa i już zarezerwował 800 godzin z życiorysu na przejście "dwójki".
Nowy Pixel podsumowaniami 2021 roku stoi. Świadczy o tym nie tylko okładka, ale także wstępniak Micza pozującego w kurtce Najmana, 11-stronicowy artykuł z ocenami redaktorów i nostalgiczny tekst wspominkowy o ludziach branży, którzy niedawno odeszli. Po tych retrospekcjach będziecie pewnie chcieli poszukać innych tematów, i tu jak zawsze jest w czym wybierać. Ja wprawdzie nie jest fanem Grim Fandango, Simpsonów i Steampunka, nie grałem w Commander Blood i Xenoblade Chronicles 2, nie przepadam też za Gothicem i Risenem, a nad Disciples przedkładam po pięciokroć "Hirołsów", ale... lubię czasem poczytać o czymś, czego nie znam lub nie cenię. Dobry tekst ma moc może wzbudzić zainteresowanie i zmienić nastawienie, a ja bardzo lubię takie teksty.
Przejdźmy teraz do sekcji nowych gier. W tym miesiącu zrecenzowano 14 tytułów, z których cztery uzyskały znaczek jakości. Premierą miesiąca okrzyknięto Wartales, ale że jest to produkcja PC-towa, w dodatku we wczesnym dostępie, nie zwracam na nią uwagi. Lekko jestem zdziwiony zaledwie "ósemką" dla Halo Infinite, gdy w PSX Extreme i CD-Action zrobili z niej grę numeru. Pixel wyżej ceni za to takie "potęgi" jak Let's Sing 2022 czy Big Brain Academy: Brain vs. Brain. Co śmieszne, ten drugi produkt objechał Zax w "szmatławcu", dając mu zaledwie "5+". Jak widać, opinie redaktorów różnych periodyków czasem mocno się różnią, nie wiadomo, komu wierzyć. Dlatego najlepiej wierzyć mnie :). Wszyscy są natomiast zgodni co do jakości Chorusa i na tą grę napaliłem się najbardziej.
Jak co miesiąc całości Pixela dopełniają stałe działy i czteropak felietonów znanej brygady: Borka, Gawrona, Alexa i Ł. Orbitowskiego. Bardzo lubię ich czytać. Poza tym cieszę się, że na łamach na stałe zagościły planszówki. To dzięki pozytywnym recenzjom skusiłem się ostatnio na zakup "Na skrzydłach", i nie żałuję. Zagrywamy się rodzinnie w "Ptaszki" do upadłego. Cieszę się jak zwykle z rubryk "RetroExpress", "Kosmos", "Big Box" i "21 klatek" (jest galeria z Mózgprocesora!), przekonałem się nawet do "Sidequesta". A reszta, cóż... też może być. W końcu dla każdego coś dobrego. Dlatego dość już kwękania: rozsiadam się wygodnie na kanapie, umoszczenie zrobione, "Żatecky svetly leżak" do kufla wlany, lekturę czas zatem począć. Tylko od czego tu zacząć, skoro nic mi nie pasuje...

Pixel nr 76 - 1/2022 z kalendarzem

(14/01/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
CD-Action nr 330 - 2/2002

Ostatni numer CD-Action leży przede mną, przy czym słowo "ostatni" jest tu kluczowe. Pewnie słyszeliście, że następny numer ukaże się w kwietniu, a pismo staje się kwartalnikiem. Nowe wydania mają być grubsze, bardziej ekskluzywne i zawierać unikalne treści, przynajmniej teoretycznie. I feler jest tylko jeden, że ukazywać się będą od święta. Cóż, to i tak lepsze od losu papierowego PC Formatu, który został całkowicie skasowany. Oficjalnie powodami powyższych decyzji są wzrosty cen papieru i inflacja. Okazało się, że nie trzeba być przebrzydłymi korporatami z Bauera, a zwykłymi "równiachami" z Gaming Techa, by wyciąć z rynku zasłużone tytuły jednym naciśnięciem klawisza.
Tylko że konkurencja boryka się z identycznymi kłopotami (wiem, bo mi Łapusz wciąż nie wysłał książki o Amidze) i zamykać interesu nie planuje. Przyglądam się uważnie ruchom CD-Action w ostatnich miesiącach i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że kryzys pomógł im w tym, co planowali od dawna, mianowicie w przenosinach do sieci. Wersja cyfrowa pisma, odświeżona wersja sklepu internetowego (marzec 2021), nowy serwis informacyjny (grudzień 2021), do tego masa podcastów i duża aktywność na YouTube. Wszystko wspierane facebookową społecznością na poziomie 230 tysięcy like'ów. W obliczu tego wydawanie papierowego magazynu wydaje się bez sensu, tym bardziej, że "ekszyn" według moich źródeł sprzedaje się ostatnio cieniutko. Zrobienie z CD-Action kwartalnika to ukłon w stronę "starej gwardii", ot, tak, na otarcie łez, a nie krok biznesowy. I moim zdaniem nie potrwa długo.
Nie ma sensu opisywać zawartości i zachęcać do zakupu najnowszego numeru CDA. Trzeba go po prostu mieć. Bo to ostatni "ekszyn" wydany w starej formule. Bo następny pojawi się dopiero za kilka miesięcy. A tak w ogóle to nie ma 100% pewności, czy się pojawi, a wtedy ten bieżący będzie rzeczywiście ostatnim. Czy możemy zatem patrzeć z optymizmem na przyszłość papierowego CDA? Historia zna przypadki, kiedy spowalniano tempo ukazywania się jakiegoś tytułu growego (Gry Komputerowe, Świat Gier Komputerowych, GameStar) i finał był zawsze taki sam. Udam, że nie pamiętam, jaki.

CD-Action nr 330 - przednia okładka CD-Action nr 330 - tylna okładka

(12/01/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
CyberMycha nr 22 - 3/2002

Sześć numerów CyberMychy z lat 2000-2002 umieściłem w domowym archiwum. Poprzedni właściciel dobrze się z nimi obchodził i nie musiałem zbyt wiele prostować, wygładzać i sklejać. Jedynym minusem jest brak płyt CD, dołączanych do każdego numeru. Przejrzałem wszystkie egzemplarze w poszukiwaniu ciekawostek i nie zajęło mi to zbyt wiele czasu, bo CyberMycha do grubasów nie należy (34-50 stron). Co do wrażeń, to jako dziecko byłbym zadowolony - mnóstwo kolorów, mało tekstu, dużo obrazków, są plakaty, komiksy, konkursy, quizy, listy, porady, TOP-ki gier itd. Ponadto autorzy starali się nie tylko bawić, ale także edukować. Stąd opisy programów edukacyjnych, artykuły o edytorach tekstu, porady z obsługi systemu czy linki do wartościowych stron w sieci. Generalnie całość sprawia dobre wrażenie. A były jeszcze cover dyski, na których zamieszczano pełne wersje i dema gier odpowiednich dla osób z niskim peselem. "Pełniaki" - cóż, hity to nie były i raczej nigdy o nich nie słyszeliście (Mad Plumber, Pet Jumping, Logos czy Puzzle), ale z drugiej strony nie przeszkadzało to dzieciakom doskonale się bawić, a rodzice przynajmniej mieli gwarancję, że ich latorośle grają w "bezpieczne" tytuły.
A teraz ściąga: CyberMycha to pismo komputerowe dla dzieci, które ukazywało się w latach 2000-2008. Pomysłodawcami tytułu byli Piotr [Naczelnik] Pieńkowski i Krzysztof Wirszyłło ze Świata Gier Komputerowych, którzy wzorowali się na niemieckim magazynie "Cybermaus" (więcej w wywiadzie Naczelnika dla Zapachu Papieru). Pierwszy numer ukazał się w czerwcu 2000 roku, wydany przez Egmont Polska. Redaktor naczelną została i była przez cały okres istnienia pisma Aleksandra Szalbierz, wspierana przez swojego męża Grzegorza. Ukazały się 103 wydania normalne i ponad 30 wydań specjalnych i ekstra. Ponadto z CyberMychy wyewoluowało wydawnictwo satelickie - CyberGra. W czasach, kiedy wychodziła, CyberMycha (poza może Mama, Tata, Komputer i Ja) nie miała na naszym rynku realnej konkurencji.

Magazyny CyberMycha z lat 2000-2002

(07/01/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 
PSX Extreme nr 293 - 01/2022

Trzymam w ręce styczniowy numer (293) PSX Extreme. Roger zapowiadał, że pojawi się w kioskach przed świętami, ostatecznie trafił do sprzedaży w ubiegły czwartek. W sam raz, by powiesić na ścianie dołączony kalendarz gracza i rozpocząć lekturę wraz z nadejściem nowego roku. Czym tym razem zaskoczyli?
W bieżącym numerze zamieszczono trzy playtesty i 21 recenzji gier. Miano "gry numeru" i najwyższą notę (9/10) otrzymało Halo Infinite. Właśnie ściągnąłem je z Game Passa i przymierzam się do zabawy, choć fanem serii nie jestem. Ale jeśli mówimy o kampanii w otwartym świecie, to jak tu nie zagrać?! Co do innych tytułów, "ósemki" zebrały Dusk, The Last Stand: Aftermath, Lacuna: A Sci-Fi Noir Adventure, Solar Ash i okładkowy Chorus. Szczególnie ten ostatni przypadł mi do gustu, gdyż lubię sobie czasami ot tak postrzelać (przy czym "lubię" nie oznacza "umiem", co boleśnie uświadomił mi Cup Head). Dodajmy, że najniżej (4/10) oceniono Asterix & Obelix: Slap them All!, choć Metacritic jest ciut bardziej łaskawy od Komodo (69% od branży, 4.6 od użytkowników).
Tradycyjnie zg(red.)ziole przygotowali trzy tematy numeru. W tym miesiącu to raczej temaciki, nie tematy, bo dość krótkie jak na standardy PSX Extreme. Najpierw wsunę ten o zewnętrznych pamięciach do konsol, bo już prawie zapchałem fabrycznego SSD-eka w moim XSX i trzeba będzie coś dokupić, a nie są to tanie rzeczy. Mam nadzieję, że redakcja PSX-a pomoże (w wyborze, rzecz jasna :)). Kolejne tematy jakoś nie trafiły w moje zainteresowania, bo ani rynek gier na telefony, ani 20 najbardziej obiecujących indyków niewiele mnie nie obchodzą. Telefon mam do dzwonienia, a w indyki (raczej) nie grywam. Kropka. Za to inne arty w PSX Extreme, a zostało ich jeszcze sporo, polecę. Jak kolejną część wywiadu-rzeki z Krzysztofem Janarkiem, właścicielem pierwszych salonów gier w Krakowie. Zaraz, czy ja widzę goszczącego u niego Van Damme'a? Niemożliwe... Nie pogardzę też tekstami o Raccoon City, UFO i serii Tomb Raider. Ten ostatni topik był wałkowany ostatnio w CD-Action, ale o ile Smuggler rozpisywał się o korzeniach, ciekawostkach z procesu developingu czy losach twórców i studia, o tyle kolega Grabarczyk skupił się na... modelkach wcielających się w Larę! Tym znowu tylko jedno w głowie ;).
Przyzwoitość nakazuje wspomnieć jeszcze o pozostałych "dopełniaczach" do 100 stron, a więc pakiecie felietonów (Roger, Konsolite, Zax, Mazzi, Mielu i inni), stałych rubrykach (Ohayo Nippon, Listy HIV-a, Comix Zone, Maszaq lubi, Graczpospolita czy Dobre, bo polskie) i wszystkich innych "popierdółkach", których nie wymieniłem, a które są (jak rozwiązanie konkursu Metroid Prime z opisami wymyślonej broni Samus i pewnym bonusowym tekścikiem nagrodzonym przez redakcję - przeczytajcie go koniecznie! :). Dość gadania, nadszedł czas czytania. Kakao zaparzam, kota jako podnóżek podsuwam, PSX-a na stronie 83 otwieram. No rzeczywiście JCVD był w Krakowie, na zdjęciu arrasy na Wawelu ogląda...

PSX Extreme nr 293 - przednia okładka PSX Extreme nr 293 - kalendarz

(03/01/2022)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku    /   zostań patronem   zostań patronem na Patronite.pl
 

Newsy: 2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013

Powrót na górę strony