Strona główna » Newsy » Książka: Bartłomiej Kluska „Commodore 64: Życie po życiu”

Książka: Bartłomiej Kluska „Commodore 64: Życie po życiu”


Opublikowano: 21/02/2026 | Autor: underluk

Produkcja Commodore 64 zakończona została ponad trzydzieści lat temu (w 1994 roku), a nowe gry na ten ośmiobitowy sprzęt nadal powstają. Jeśli jesteście ciekawi, co tam dobrego ukazało się na ten komputer już po jego śmierci, mamy dla was odpowiednią książkę.

Wydawać by się mogło, że gdy jakiś komputer przestaje być produkowany to trudno spodziewać się, że ktoś będzie jeszcze pisał na niego nowe oprogramowanie. Szczególnie gdy mówimy o maszynach 8-bitowych. Tymczasem wcale tak nie jest. Pewne sprzęty na długo zostają w serduszkach graczy, a i nowi programiści czasem chcą zmierzyć się z architekturą klasyków. Tak powstają nowe tytuły na z pozoru zapomniane komputery, a dowodem na to jest książka „Commodore 64: Życie po życiuBartłomieja Kluski.

Bartłomiej Kluska

Jak sam autor zauważa we wstępie, nie jest to kompletny przegląd nowych gier, które ukazały się na C64 w ostatnich latach. Raczej wybór tych ciekawszych produkcji, które mają udowodnić, że tytułowy sprzęt nadal żyje i ma się dobrze.

Książka… ekhem… książeczka jest bardzo niepozorna. Miękka okładka, szersza niż wyższa i sto trzydzieści sześć stron to nie są parametry przykuwające wzrok. Tym bardziej można się zdziwić spoglądając na tylną okładkę i skupiając się na cenie. 89 zł to jest kradzież w biały dzień. I to dosłownie. Na szczęście nawet w sklepie wydawcy w dniu pisania tej recenzji sugerowana cena to 49 zł, a faktyczna 39 zł, więc boli zdecydowanie mniej.

Zaglądając do środka szybko zorientujemy się, że całość ubrana jest w jeden całkiem miły dla oka schemat. Mamy stronę tytułową, potem dwustronicowy wstęp autora, a na końca spis treści, ale głównym daniem są tutaj opisy gier. Te zostały ułożone w kolejności chronologicznej, zaczynając od 1996 roku, a na 2021 roku kończąc. Łącznie jest ich 64, co jest miłym mrugnięciem oka do czytelnika. W niektórych latach opisanych mamy kilka produkcji, w innych tylko jedną, a trafią się też takie roczniki, gdzie nie ma żadnej. Oczywiście nie oznacza to że dostajemy pustą stronę, tylko że te lata są po prostu pominięte.

Każda gra ma dla siebie przeznaczone dwie strony. Na pierwszej mamy dwa małe zrzuty ekranu, tytuł, wyróżniony akapit wstępu i kilka zdań o samej produkcji. Na drugiej – jeden całostronicowy screen. Prezentuje się to ładnie, schludnie i przyjemnie dla oka. Jednak trzeba mieć świadomość, że nie są to długie teksty, więc próżno szukać jakichś szczegółów. Ot, taka zajawka czym jest dany tytuł, jak się w to gra i czasem jakaś ciekawostka.

Całość można połknąć za jednym posiedzeniem, a Bartłomiej Kluska nie jest debiutantem, więc i lektura płynie przyjemnie… i szybko. I udowadnia, że C64 to nie taki martwy sprzęt, jak wielu mogłoby przypuszczać. Nie jest to może pozycja którą trzeba mieć, ale myślę że warto. Szczególnie gdy się jest miłośnikiem Commodore 64. Tylko, na (tutaj wpisz dowolne bóstwo), nie w cenie okładkowej!

Commodore 64 : Życie po życiu - okładka przód
Okładka przednia
Commodore 64 : Życie po życiu - okładka tył
Okładka tylna
Wstęp
Opis Ice Guys (1997)
Opis Newcomer (2001)

źródła zdjęć:
https://skleppixela.pl/
zbiory własne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

7 Komentarzy

  1. Może i ten mój komentarz (który właśnie czytasz) jest typu „po co go napisałeś?”, ale… ja go musiałem tu dać. Ze względu na kwartały, a raczej półrocza – żeby nie powiedzieć, że lata – dodawania TAKICH właśnie wrzutek tutaj. Ze względu na… sentyment za tamtymi czasami. Ze względu – też – na… po prostu poinformowanie. Ale uprzedziłem – ten mój komentarz jest dziwny. Mianowicie…

    Powyższą pozycję możemy kupić na allegrowym koncie Łapusza.

    https://allegrolokalnie.pl/oferta/ksiazka-commodore-64-zycie-po-zyciu-bartlomiej-kluska-nowa-retro-gry?rep=1089517711

    39zł / 2 sztuki

    1. Ile jeszcze Łapusz ma tego na różnych stosikach, to nie mam pojęcia. Najważniejszy jest fakt, że można tę książkę nabyć (jakby nie patrzeć) u źródła mającego nówki nieśmigane. Jedynego. Gdyż jeśli chodzi o (wspomniany w powyższym artykule) sklep, to tak nie za bardzo, bo jak się tam kliknie tę knigę i podejdzie do kasy, to się przeczyta…

      „Produktu o identyfikatorze 8641 nie istnieje lub jest nieaktywny.”

      Szkodu. Trudnu.

      Ale jest u Łapusza! xD

    2. Miał być 1 komentarz, a wyszły 2, to znaczy na chwilę obecną już 3. Bo ten trzeci to jest (jak zwykle moja) durnowata reklama, a raczej INFO odziane w jej szaty.

      Tęsknisz za czasami swojej młodości? Za wracaniem z budy i od razu graniem? Za beztroskim zaczytywaniem się w… Secret Service Kompendium 2? Ile byś dał hajsu, żeby to powróciło? To znaczy czasy Twojej młodości już nie wrócą. Wracanie z budy i od razu granie też nie. Ale czytanie tego wielgachnego kompendiumiska może. W każdej chwili. Więc tak… ile szmalu byś był skory na to wydać?

      * 150 zeta u „Retronicsów”, ze zapasów Pegaza? – „Jeśli ktoś jest zainteresowany, prośba o maila na biuro@retronics.eu – cena pojedynczego tomu to 150 zł.”

      * 110 zeta na pewnym allegrowym koncie, ale… używane?

      To już chyba lepiej dopłacić i mieć nowe (owszem, styrane upływem czasu, ale… nowe), nie?

    3. Nie będę wrzucał kolejnych linków, jedynie napomknę. Bo to – na swój sposób – boli. Łapusz na tamtym koncie zrobił jeszcze licytację… wydania kolekcjonerskiego gry „Planescape Torment”. I sprzedaje… mysz gamingową (nową, oryginalnie zapakowaną). Oraz tamtą figurkę „Rockforda” – za 120zł (dodając „C64 Polskie piksele w grach” gratis!).

      Łapusz był WYDAWCĄ dwóch magazynów growych na trzy wychodzące. Był ORGANIZATOREM festiwalu gier i popkultury. Teraz… „Rockforda” wartego 250zł – sprzedaje za połowę ceny, dodając książkę wartą 89zł. Kiedy zaczęło się to wszystko… chrzanić? I czy musiało?

      Wróćmy do wyżej zrecenzowanej książki. Dzięki komu ujrzała światło dzienne?