Wszystkiego Najlepszego w 2020 roku!!!

W ostatnim dniu roku czas na podsumowanie mijających 12 miesięcy. Mimo, iż nie zostałem gwiazdą TV i YouTube'a, pod płotem nie czają się paparazzi, a na koncie jak był tak jest debet, jestem zadowolony z utrzymania ulubionego hobby. Przyznam, że rok 2019 był dla mnie trudny i parę razy nachodziła mnie myśl, by zawiesić stronę. No ale potem przychodził jeden, dwa maile od Was, ktoś podesłał pudło z gazetami i już mi japa na powrót pojaśniała. Oto co udało się zdziałać w 2019 roku:

  • Strona Zapach papieru zanotowała kolejne 5 tysięcy wejść i obecnie licznik przekroczył liczbę 28 160. Status quo w stosunku do 2018 roku, a ludzi na świecie jakby nie było przybyło.
  • Swoje zbiory uzupełniłem o kilkadziesiąt magazynów komputerowych i o grach tak z kraju, jak i z zagranicy. Trzy pudła podarowane przez dobrych ludzi wciąż czekają na rozprawiczenie.
  • Bazę redaktorów powiększyłem o 8 nowych biogramów i drugie tyle aktualizacji.
  • Panteon kultowych czasopism wzbogaciłem o podstronę poświęconą CD-Action. Wyszło 15 tysięcy znaków na historię magazynu, dorzuciłem do tego listę 800 "pełniaków" z coverów i ponad 300 zdjęć okładek, do tego jeszcze spis redaktorów, zestawienia stron, nakładu, formatów i innego dobra. Chyba się postarałem się bo Mac Abra powiedział, że może być. ;)
  • Udało mi się tym razem nie uczestniczyć w imprezach branżowych (Krakowskie Retrospekcje, Pixel Heaven), choć na tej pierwszej był przedstawiciel Zapachu papieru.
  • Miałem drobne zaistnienia poza moją dziuplą to tu, to tam. Pomogłem odrobinkę Łukaszowi przy pisaniu artykułu o Zaxxonie, który ukazał się w PSX Extreme 4/2019. Prawiłem też mądrości o krakowskiej giełdzie w świetnym dokumencie Marcina Kiendry Gry, użytki - co dla Ciebie? - materiały dodatkowe, który można oglądnąć na YouTubie.
  • Podczas miesięcznego pobytu w Finlandii opisałem tamtejszy rynek czasopism o grach i najważniejsze tytuły, a także zdałem relacje z odwiedzin w sklepach z grami i sprzętem retro. Kto chce się osiedlić lub jechać na zakupy do kraju św. Mikołaja - ma w prezencie darmową ściągę.
  • Cieszą mnie kontakty zarówno z byłymi, jak i obecnymi Panami Redaktorami, a także (nie)zwykłymi czytelnikami i fanami retro. Trudno uwierzyć, ale nie otrzymałem ani jednego negatywnego posta (no, prawie :))! Szczególnie budująca jest postawa ludzi, których Zapach papieru zainspirował do pomyszkowania w piwnicach i na strychach, wygrzebania zakurzonej prasy i ponownej lektury. Miło, że niektórzy wysyłają bezinteresownie swoje zbiory do mnie. Absolutnym jednak mistrzem jest pewien młody człowiek, który zorganizował dla mnie w szkolę zbiórkę gazet komputerowych! Szacun, Maciek.

Wszystkim graczom i czytelnikom w nadchodzącym 2020 roku składam życzenia Wszystkiego Najlepszego!

Kraków Tauron Arena

(31/12/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Logo Krakow Arcade Museum

Odwiedziłem z juniorem krakowskie Museum Arcade, mieszczące się w części hali dawnego Nomi przy ulicy Centralnej. To drugi, po Krakow Pinball Museum przybytek, który jest prawdziwą świątynią graczy, szczególnie miłośników gier retro. Na miejscu trzeba opłacić wstęp (najbardziej opłacalny jest bilet całodzienny 40 zł - normalny, 20 zł - ulgowy), w cenie którego otrzymuje się nieograniczoną liczbę kredytów na wszystkie arcade'y. A potem można już cofnąć się w czasie o 20, 30, a nawet 40 lat.
Nie ukrywam, że na początku nie bardzo wiedziałem, od czego zacząć, Maszyn jest grubo ponad setka, nie są jednak jakoś specjalnie pogrupowane, stąd obok klasyka stoi automat 20 lat młodszy. Fajnie byłoby to jakoś inaczej poukładać, bo można coś ominąć, zwłaszcza jeśli nie ma się całego dnia na buszowanie po salonie. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że ukochanego Froggera znalazłem dopiero wtedy, gdy już pakowałem się do domu. Większość gier zainstalowana jest w oryginalnych obudowach, ale nie wszystkie. Te "nieoryginały" mają za to tą zaletę, że manipulatory i przyciski są nowe i chodzą jak żyleta. A w oryginalne Moon Patrol prawie grać się nie da, bo przyciski nie do końca łączą, a joy jest rozklekotany. Bardzo dużo gier jest w wersjach na dwie osoby (wyścigi, strzelanki, bijatyki), dlatego wizyta w salonie z towarzystwem nie jest głupim pomysłem. Z dumą pochwalę się, że przeszliśmy z juniorem całe House of the Dead 2 (ale nie pytajcie, na ilu kredytach :)).
Cztery godziny minęły jak z bicza trzasnął. To za mało, by ogarnąć choć połowę dobra zgrupowanego w Krakow Arcade Museum. Dlatego już, wiem, że zagoszczę tam jeszcze nie raz, co i Wam z całych sił polecam.

After Burner OutRun

(28/12/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
CD-Action nr 1 z 4-5/1996

Po roku zbierania materiałów i odkładania roboty na później w końcu ukończyłem podstronę dotyczącą CD-Action. Ogrom pracy, bo i materiału za te 23 lata się nazbierało i jest po prostu o czym pisać. Trzeba jasno stwierdzić: CD-Action to najbardziej "hejcony" (jakby to dzisiaj powiedzieć) magazyn o grach w historii. Ale nie wyobrażam sobie polskiej branży bez nich. Niektórzy z dzisiejszych fanów "retro" urodzili się później, niż Mac Abra i spółka zaczynali. Tak więc podstrona stworzona, tekst sklecony, kilkaset obrazków zrobione. Przede mną i tak wiele aktualizacji podstrony, bo opisać historię CD-Action przy pomocy kilku akapitów nie da się. Wprawdzie ostatnie kroki raczą wskazywać na to, że rok 2020 będzie ostatnim dla CDA, ale kto wie - może się chłopaki od dna odbiją. Czego im z całego serca życzę.

Redakcja CD-Action w 1998 roku

(13/12/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pixel nr 54 z 12/2019

Grudniowy Pixel w kolorze yellow bahama w końcu jest! To dobrze, bo poprzedni numer łyknąłem wyjątkowo szybko i nie było co czytać. To zasługa dobrych artykułów, no może poza jednym - o Texas Instruments. Takiego zawodu dawno nie przeżyłem. Zamiast pełnego ciekawostek artykułu wspominkowego - socjologiczne ględzenie i to na pięciu stronach! Eeech... Dobrze, że o grach na Texas-a pisał ktoś inny. A wracając do bieżącego numeru, na pierwszych stronach rzuca się w oczy brak wstępniaka i dużo tekstu o Krakowie (Bloober Team i krakowskie muzeum arcade). W kwestii muzeum to wstyd powiedzieć, ale mieszkam blisko i nie byłem. Latem waliły tam tłumy i trudno było się dostać, potem o nich zapomniałem. Ale właśnie umówiłem się z juniorem, że w okresie świątecznym uderzymy do salonu pozwiedzać i pograć. Zerkając znów na Pixela, natrafiam na wywiad Micza z Yu Suzukim. No i jak tu Micza nie lubić! Na następnej stronie opis urządzonka Capcom Home Arcade - kolejna retro konsola, wyglądająca jak pulpit sterowniczy nomen amen maszyny arcade. Pomysł świetny i mam nadzieję, że chwyci. Ja tego raczej nie kupię.
Kartkując dalej, trafiam na recenzje i już wiem, co mi Mikołaj przyniesie na gwiazdkę (jakby sierota nie wiedział to podpowiadam: Shenmue III). Najlepszą grą na świecie tym razem okrzyknięto Magic Carpet i pewnie jest w tym jakaś racja, choć ja za nią nie przepadałem (a raczej nie przepadał za nią mój 486 DX4). Co do wspominek o starych systemach, na łamy trafiła masa tekstu o 3DO. Uwielbiam ten sprzęt choćby dlatego, że można go spotkać w różnych wersjach (w zależności od producenta), ale że autorem artykułu jest ten sam socjolog, który pisał o Texas Instruments, zostawię go na szary koniec. Nawet Indykarium przeczytam wcześniej :). Kolejne dwa artykuły obowiązkowe: historia Access Software (kochałem Beach Head!!!) i felieton z cyklu "jak to w latach 70-tych bywało". Z autopsji wiem że bywało super, więc poczytamy. Na koniec jeszcze zapowiadające się nieźle drobiazgi pokroju arta o serialu "Przyjaciele" (dobrze, że podkładali śmiech, bo bym się nie śmiał), kolejny opis big-box-a, tradycyjnie coś z kosmosu i standardowa porcja felietonów mniej lub bardziej znanych autorów. Już prawie zamykając gazetę wyłowiłem dwa ciekawe rodzynki: temat gier dodających coś od siebie do uniwersum Gwiezdnych Wojen i wywiad z Francoisem Lionetem - gościem, którego nie znam, ale logo Amigi sprawia, że chętnie poznam.
Tyle o bieżącym numerze. Fajnych artykułów kupa, będzie co czytać. Szkoda, że z okazji świąt redakcja nie pokusiła się o parę stron więcej. Z drugiej strony Pixel ma obecnie tyle stron, co CD-Action. Ale to nie zasługa Micza i Łopusza, tylko efekt zmian (czytaj: cięć) w CDA. Aż przykro patrzeć. Ale to nie mój problem. Czas herbatę Earl Grey zaparzyć, łoże rozłożyć, muzę świąteczną puścić i można lekturę zaczynać.

Pixel nr 54 - przednia okładka Wywiad z Yu Suzukim

(06/12/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Secret Service nr 1

Po przeszło pół roku od ostatniego zestawienia sprawdziłem ranking najlepszych czasopism o grach, na który można głosować na www.zapach-papieru.pl. Mimo, iż kolejność nie zmieniła się od ostatniego zestawienia, wszystko się powypłaszczało niemiłosiernie. Zresztą popatrzcie na miejsca i procenty:
1. Secret Service - 13,92%
2. Pixel - 13,61%
3. Top Secret - 13,43%
4. Gambler - 13,37%
5. Reset - 11,56%
Od samego początku, czyli 2013 roku w zestawieniach prowadzi Secret Service, a dalej wcześniej długo było nic, teraz jednak pierwsza czwórka jest na podobnym poziomie. Prorokuję, że za pół roku pierwszy będzie Pixel, a to dlatego, że pozostałe pisma to dinozaury i coraz mniej ludzi je pamięta. Część elektoratu pewnie umarła. A Pixel to jedyny periodyk z czołówki, który żyje i póki co ma się dobrze, więc jeśli komuś poniżej czterdziestki będzie się chciało zagłosować, odda głos na Pixela. Ja osobiście mam sentyment do Magii Gier, wiszą mi zresztą do dzisiaj komputer za rozwiązanie konkursu z pierwszego numeru. Tylko że drugi numer już się nie ukazał... ;)

Wyniki ankiety 23.11.2019

(23/11/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Bajtek nr 12/1991 (70)

Dwa stare numery Bajtka kupiłem na targu. Fajny zakup, mimo nienajlepszego stanu gazetek. Są to numery 10/1991 (68) i 12/1991 (70). W środku wciąż piszą dużo o 8-bitowcach, choć czuć już moc rozpychającego się PC (nazywanego jeszcze wtedy IBM-em). Redakcja mocno promuje Atari Portfolio i SAM-a (testy hardware i software, opisywanie ciekawostek, rozdawanie sprzętu jako nagród w konkursach itd.), za co jej się później oberwie od nabitych w butelkę czytelników, którzy, skuszeni reklamą, zdecydują się na zakup szczególnie SAM-a.
W kwestii gier oba numery też są w jakiś sposób przełomowe. W Bajtku nr 10/1991 istnieje jeszcze legendarna rubryka "Co jest grane", z obowiązkowo dwoma opisami na jednej stronie i malowaną ręcznie mapką. Pod mapką podpisany jest Pegaz Ass i mocno wierzę, że to on ją namalował, choć ujawnione po latach fakty (czy to w prasie, czy to w necie, np. przez ekipę Loadingu) świadczą delikatnie mówiąc o jego mocnym wzorowaniu się na czasopismach z Zachodu. Wracając do Bajtków, w drugim z omawianych numerów (12/1991) wdrożono nową formułę prezentacji gier. Zamiast map i opisów pojawiły się recenzje tytułów oryginalnych, otrzymanych od legalnego dystrybutora. Droga to była moralnie słuszna, posiadała tylko jeden minus. Opisywano bowiem nie to, co było na topie, ale to, co dostano. Z drugiej strony jak się chciało poczytać o grach to się sięgało po Top Secret, a ci nie mieli skrupułów używania piratów.
Na koniec chciałem jeszcze wspomnieć o Borku, który w tamtych czasach był szefem klanu IBM i bardzo dużo publikował w Bajtku. Łatwo rozpoznać jego luźny, dowcipny styl, który nie zmienił się od 30 lat! Ten dinozaur to taka klamra spinająca dawne czasy Bajtka z obecnymi Pixela i dowód na to, że można przez całe życie robić to, co się lubi. Oby żył 100 lat (zdaje się niewiele mu pozostało)!

Czasopisma Bajtek z 1991 roku

(15/11/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pismo Labirynt nr 4

Wpadł mi w ręce stary, przedpotopowy, na oko 30-letni numer czasopisma Labirynt, mekki miłośników gier fabularnych, publikowanego przez wydawnictwo MAG. Egzemplarz ten kupiłem parę lat temu na pchlim targu nad morzem, płacąc 2,99 zł. Nieźle jak za coś, co trzy dekady temu kosztowało 15 złotych. Zakup zrobiłem raczej z nawyku, bo nie interesują mnie scenariusze do gier fabularnych, którymi magazyn wypełniony jest po brzegi. Zew Cthulhu, Cyberpunk 2020, Kryształy Czasu to nie dla mnie. Jedynym "papierowym" systemem, jakiemu w życiu uległem i przez dwa lata nałogowo grałem, była karcianka "Doom Trooper".
Dlaczego więc wspominam o Labiryncie? Ano dlatego, że MAG był wydawcą także innego, bardziej popularnego magazynu RPG - Magii i Miecza. W 1994 roku Magia i Miecz oraz Top Secret dokonały wymiany barterowej stron, co zaowocowało artykułami o grach komputerowych na łamach MAG-owego periodyku i równocześnie tekstami z logo Magii i Miecza w Borkowym "topsikrecie". Czemu to miało służyć, doprawdy nie wiem, może wzajemnej reklamie. Pisma połączył także ten sam smutny los - oba padły i oba próbowały się bez powodzenia reaktywować.

Labirynt nr 4 - przednia okładka Top Secret nr 6/1994

(11/11/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pixel nr 53 z 11/2019

Nowy Pixel pojawił się w kioskach i domu Avoka. Czas zatem na przegląd prasy. Na pierwszych stronach oczy przyciąga relacja z PGA 2019, szkoda, że tylko na czterech stronach. Zaraz potem znajdziecie opis najnowszego Switcha w wersji Lite. Szczerze mówiąc nigdy nie rozumiałem tych wersji Lite, które najczęściej są mniejsze, pozbawione niektórych wejść, mają gorsze komponenty i są bardziej delikatne. Switch ze zmniejszonym ekranikiem, którego wielkość jest jego największą zaletą? Dziękuję, postoję.
Z gier recenzowanych w najnowszym numerze najpierw rzucę okiem na reckę Death Stranding, najbardziej oczekiwanej gry ostatnich miesięcy. Czy dzieło Hideo Kojimy zasługuje na miano przeboju? Tak, gdy popatrzeć na Pixelową ocenę (94%), ale ja przeczytałem już wiele recenzji i część z nich jest bardzo krytyczna. "Symulator FedEx-u" - takim mianem złośliwi ochrzcili grę genialnego Japończyka. Dostarcz to, dostarcz tamto...tyle. Chyba nie kupię. Drugą istotną dla mnie recenzją jest Wiedźmin 3 na Switcha. Od dawna szukam nowego tytułu na kurzącą się konsolkę i będzie to chyba trzeci Wiesiek, choć gra podobno zacina się niemiłosiernie.
Z publicystyki tym razem tytuł "najlepszej gry na świecie" otrzymał Dragon's Lair. Niewątpliwie to najładniejsza gra swoich czasów i z pewnością najmniej miodna (pacnij przycisk w danym momencie i nie pomyl kierunku, bo kaput). No i te stosy dyskietek... Interesująco zapowiada się historia firmy Texas Instruments (czarno-białe zdjęcia, jak ja to lubię), u nas chyba najbardziej znanej z kalkulatorów. Artykuł o technice ze Star Treka, stosowanej w obecnych czasach musi być z definicji ciekawy i nie trzeba go reklamować. Potem mamy tekst szkalujący konsolę Supervision (sam tytuł mówi za siebie: "Game Boy dla ubogich"). Zgadzam się, sam mam dwie konsolki tego typu. Ale poszukajmy pozytywów: handheldy te nie były szałowe, ale możne było je zginać! To czyni je wyjątkowymi, choć grać na nich rzeczywiście się nie da.
Wiele innych tekstów w bieżącym Pixelu wartych jest grzechu, choćby artykuł o symulatorach łodzi podwodnych czy grach o zimnej wojnie. Do tego jak zwykle mamy pakiet felietonów znanych i lubianych dinozaurów branży, kosmiczne opowieści Usera Jamy, kącik big box-owych przebojów i wiele, wiele innych atrakcji. Tradycyjnie przeczyta się wszystko. Yerba zakupiona, czas zaparzyć czajniczek... ;)

Pixel nr 53 - przednia okładka Pixel nr 53 - tylnia okładka

(09/11/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Zbigniew [B-Beck] Jankowski

Bazę redaktorów uzupełniłem o notkę Zbigniewa [B-Becka] Jankowskiego. Młodsi pewnie znają go z serwisu Eurogamer.pl, starsi pamiętają jego zaangażowanie w tworzenie e-zinu Załoga G (oj, mieliśmy z sobą dawno temu na pieńku, mieliśmy...:)). Nie wszyscy jednak wiedzą, że przez rok był redaktorem Secret Service. To były jednak ostatnie podrygi tego zasłużonego periodyku i B-Beck kariery w SS-ie nie zrobił.

E-zin Załoga G nr 20 Secret Service nr 84 - przednia okładka

(03/11/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Magazyn Pelaaja nr 204 z 10/2019

Zgodnie z obietnicą złożoną jakiś czas temu w czasie pobytu w Finlandii szukam jak najwięcej informacji o lokalnym rynku graczy, a szczególnie prasie growej. Trudno rzecz jasna oczekiwać po 6 milionowym kraju czasopism na poziomie Game Informera, PC Gamera czy choćby naszego CD-Action. Ale nie jest tak źle. Jakiś czas temu omawiałem najstarszy fiński magazyn growy Pelit, teraz trzymam w ręku jego konkurenta - Pelaaja.
Czym jest Pelaaja (z fińskiego "gracz")? To założone w 2002 roku czasopismo o grach na PC i konsole, mające na koncie ponad 200 wydanych numerów. Cena pojedynczego egzemplarza wynosi 8.90 EUR, czyli jeszcze więcej, niż Pelita. Drożej nie znaczy więcej, a w tym przypadku nawet mniej, przynajmniej jeśli chodzi o objętość (tylko 68 stron!). Do tego dochodzą reklamy, których u konkurencji nie było. I podobnie jak tam brakuje bonusów, kuponów, zdrapek, coverów itd. Tylko czysta informacja. Na plus na pewno jest wysoka jakość papieru, jeszcze lepsza niż Pelita, choć tam już jest bardzo dobrze. Pismo mimo iż ma mniej stron, jest grubsze od rywala! No ale tak czy siak, zawartości jest mniej.
W środku w zasadzie nic innowacyjnego, wszystkie działy gdzieś już widzieliśmy. W najnowszym numerze znajdziemy: relację z targów Tokyo Game Show, artykuł przekrojowy o grach z uniwersum DC i Marvela, opis konsoli Sega Maga Drive Mini, wspominki o pierwszych "Gearsach" na X360, recenzję planszówki Star Wars: Outer Rim (zerżnęli kącik planszówek z Pixela lub Pixel zerżnął z nich ;)) i... w zasadzie tyle z grubsza, reszta to już zapowiedzi i recenzje gier. Z braku miejsca recenzje zajmują zazwyczaj jedną stronę, jedynie tytuły z okładki (w obecnym numerze Gears 5) lub super hity dostają więcej. To plus parę innych detali (layout, prezentacja autorów, wspomniany kącik planszówek) bardzo przypominają mi Pixela, ale pismo Łapusza objętością i zawartością zjada Pelaaja na śniadanie.
Tak jak w przypadku Pelita, tak i w Pelaaja znalazłem polskie akcenty. Najpierw rzuciły mi się w oczy reklama Wiedźmina III na Switcha i notka Gwinta: Iron Judgement, oba tytuły oczywiście RED-sów. Potem namierzyłem jeszcze recenzję Blair Witch studia Blobber Team Recka na jednej stronie - widać nie hit ;). Ocena gry to szósteczka czyli lekko ponad przeciętną (w skali do 10). Nie najgorzej, tym bardziej że Ancestors: The Humankind Odyssey dostało w niniejszym numerze tylko piątkę.
To już drugie fińskie pismo o grach (więcej chyba nie mają), jakie zaliczyłem. Mimo iż oba periodyki są drogie, straszą małą objętością i brakiem bonusów, muszą wiele znaczyć dla miejscowych graczy, skoro tyle lat trwają. Widocznie to, co prezentują wystarczy na potrzeby fińskich graczy. Wyróżniające się jeśli chodzi o szatę graficzną i jakość papieru, Pelit i Pelaaja z pewnością będą ozdobą mojej biblioteki.

Czasopisma Pelaaja

(26/10/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Krakowskie Retrospekcje 8.0 - logo

W minioną sobotę odbyła się już ósma edycja Krakowskich Retrospekcji. Miejsce to samo, ludzie z grubsza ci sami, sprzęt też (no, były wyjątki), a atmosfera... też taka sama jak zawsze, czyli świetna. Retromaniacy trzymają się mocno! Wprawdzie ekipa Zapachu papieru reprezentowana była tylko w 50% (boss szwenda się po Skandynawii) i przez to gazetek nie dowieźli, ale Marcin zrekompensował ubytki polskiej prasy wystawiając swoją zagraniczną kolekcję. My za to zorganizowaliśmy stanowisko z Xbox-em pierwszym i garścią starych kieszonkowych konsolek. Przy okazji wielkie dzięki dla Łukasza za pudło "cedeekszynów" - będzie co przeglądać. Polecam galerię zdjęć z imprezy na stronie www.retrospekcja.net.pl i do zobaczenia tym razem w pełnym składzie za rok!

Stanowisko Zapachu papieru

(21/10/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Sklep z grami w Porvoo (Finlandia)

Doświadczenie mi mówi, że nawet najbardziej nieprzyjazne miejsce dla graczy na świecie, najbardziej zapadła dziura ma swój azyl dla fanów elektronicznej rozrywki. W 50-tysięcznym fińskim Porvoo udało mi się znaleźć taki przybytek zwany "Pelikauppa", czyli po prostu "sklep z grami". Jedyny w mieście, jak zaznaczył właściciel. W tej składającej się z kilku pomieszczeń, ulokowanej w starym budynku suterenie znajduje się sklep z konsolami i grami wideo, starymi i nowymi, a także grami planszowymi. Te ostatnie wręcz rządzą i skupiają miejscową społeczność geeków. W dwóch przygotowanych salkach urządzane są sesje i organizowane turnieje dla fanów karcianek, gier bitewnych, figurkowych i co tam jeszcze rynek oferuje. Podczas mojej obecności w jednej z salek coś się działo, wypełniona była do ostatniego miejsca rozentuzjamowanymi grającymi. Chwilę postałem, posłuchałem i doszedłem do wniosku, że język UFO jest łatwiejszy niż fiński. Przeszedłem zatem do drugiej salki, w której mogłem pooglądać robiące wrażenie wielkie makiety do potyczek w WarZone'a, a może Warhammera 40000?
Co do strefy gier retro, było tam to, co znamy i lubimy. Najstarsze konsole pokroju NES-a czy SNES-a "chodzą" po 99 EUR, ceny gier zaczynają się od 15 EUR. Szukałem jakiejś okazji, lepszych tytułów w niskiej cenie, ale właściciel nie jest głupi i rynek zna. Przykładowo Final Fantasy VII na PSX-a jest do kupienia, a jakże, ale za 50 EUR.
Generalnie sklep w Porvoo bardzo mi się spodobał, choć ceny artykułów są z gatunków drogich albo bardzo drogich. No i nie znalazłem tutaj czegoś absolutnie wyjątkowego, unikatu na skalę światową, rzeczy zrywającej kask z głowy. No, może poza naturalnej wielkości figurami Terminatora, żołnierza-klona i Snake'a. Ale miejsce jest bardzo fajne i jeśli zawędrujecie w okolice, koniecznie "Pelikauppa" odwiedźcie!

Wnętrze sklepu z grami w Porvoo (Finlandia)

(19/10/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pelit nr 298 z 9/2009

Przebywając w Finlandii postanowiłem przyglądnąć się ich rynkowi czasopism o grach. Ciężko było coś znaleźć, ale w końcu udało się. Trzymam w rękach najnowszy, 298 numer magazynu Pelit (czyli po naszemu "Gry"), najstarszego fińskiego periodyku growego. Powstał w 1992 roku (choć korzenie ma jeszcze starsze, sięgające 1987 roku) i zaczynał od opisów na Commodore 64, Amigę, Atari ST i PC. To niesamowite, tyle lat na rynku! A ja jeszcze do niedawna uważałem CD-Action za fenomen w skali światowej. Taki dinozaur uchował się w Finlandii, kto by powiedział.
Co obecnie prezentuje sobą Pelit? Pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne: full kolor, kredowana okładka i dobrej jakości papier, lepszy od tego z Pixela (nie będę się silił na porównywanie z CD-Action, bo tam papier walczy o lepsze z toaletowym). Drugie wrażenie już jest trochę słabsze. Po pierwsze cena: 6,99 EUR to bardzo dużo, a to i tak ponoć obniżka z 8 EUR! Nie chcę porównywać tego z polskimi cenami, ale nawet niemieckie gazety w wielu przypadkach kosztują mniej. Za te niemałe pieniądze dostajemy tylko 76 stron (fakt, że bez reklam), a kiedyś było ich sporo ponad setka! Zapomnijcie również o coverach, płytkach czy zdrapkach z kodami do pełnych wersji gier. To nie Polska. W środku znalazłem jedynie kupon umożliwiający zakupy wydawnictwa z 30% rabatem.
Co do tekstów, trudno się wypowiadać o ich jakości nie znając języka. Najwięcej jest recenzji, w których autorzy generalnie nie znęcają się nad grami, dając wysokie noty w stupunktowej skali. Gdyby porównać noty Pelita z polskimi np. z CD-Action, gusta fińskie i polskie są podobne. Porównajmy przykładowo parę tytułów: Gears 5 - 82 vs 9, Astral Chain - 84 vs 8+, Ion Fury - 82 vs 8+, Remnant: From the Ashes - 85 vs 7+ (no, tu oceny trochę się różnią - fiński optymizm wygrał z polskim malkontenctwem).
Z pozostałych tekstów, znalazłem obszerny przegląd gier z Sylvestrem Stallone, począwszy od czasów 8-bitowców do dnia dzisiejszego. Nie spodziewałem się, że tyle tego było. Są też teksty z polskimi akcentami, a jakże. Pierwszy to wywiad z Remem (po naszemu Remigiuszem) Michalskim, założycielem polskiego studia Harvester Games, mającego na koncie takie indyki jak Downfall czy Lorelai. Drugi to oczywiście temat dyżurny czyli Wiedźmin, tyle że nie jako gra, tylko komiks. Na dwóch stronach opisywana jest publikacja pt. The Witcher: Library Edition vol 1. Chyba się fińskim fanom podoba, bo dostała ocenę 4/5.

Tyle, jeśli chodzi o wrażenia z obcowania z Pelit. Chętnie kupiłbym jakiś archiwalny numer tego pisma, by móc prześledzić ewolucję, jaką w ciągu lat przeszedł. Tymczasem życzę redakcji wszystkiego najlepszego i oby dotrwali do jubileuszu 30-lecia. Tymczasem idę polować na inne skandynawskie tytuły, o ile jeszcze jakieś są. O hokeistach nie miałbym problemu, ale o grach...

Pelit nr 298 z 9/2009 - str.8 CD-Action nr 300 - numer w folii

(13/10/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Jason Schreier - Krew, pot i piksele

Chwile na emigracji poświęcam lekturze. Właśnie skończyłem "Krew, pot i piksele" autorstwa Jasona Schreiera, redaktora serwisu Kotaku. Książka ma podtytuł "Chwalebne i niepokojące opowieści o tym, jak się robi gry", ale niewiele chwalebnych rzeczy tam znalazłem, za to niepokojących całe mnóstwo. "Crunch" to słowo przewijające się przez większość stron. Dla niewtajemniczonych: słowo to oznacza ślęczenie niemal bez przerwy nad tytułem, często śpiąc przy biurku, jedząc byle co i olewając bliskich. Zapominasz o rodzinie i prywatnym życiu, za to zaprzyjaźniasz się ze zmęczeniem i stresem. I tak przez tygodnie, miesiące, a nawet lata!
W książce omawiany jest proces powstawania 10 tytułów (w tym naszego Wiedźmina 3), z których dziewięć, głównie dzięki poświęceniu i crunchowi odniosło sukces. Dziesiąty tytuł (Star Wars 1313) też pewnie by odniósł, ale wstrętny Disney wykupił LucasArts i skasował projekt. Pewnym pozytywem, po wyczerpującym okresie developingu jest satysfakcja ze zrobienia czegoś wartościowego i gratyfikacja finansowa. Negatywy to wypalenie, depresja, problemy rodzinne i poczucie nieodwracalnej utraty czasu.
Próbowałem znaleźć myśl przewodnią tej pozycji i wydaje mi się, że brzmi ona: "crunch w biznesie developingu gier jest nieunikniony, ale satysfakcja z pracy nad wspaniałymi, wyjątkowymi grami rekompensuje wszystko". Brzmi po prostu zajebiście.
"Krew, pot i piksele" powinna być lekturą obowiązkową dla wszystkich tych, głównie młodych zapaleńców, którzy marzą o tworzeniu gier i myślą, że to lekki, łatwy i przyjemny kawałek chleba. Mimo miłości do gier wiem, że ja bym takiego poświęcenia nie zaakceptował. I swojej latorośli też mocno ten biznes odradzam. A książkę polecam.

Jason Schreier - Krew, pot i piksele

(06/10/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
CD-Action nr 300 - 11/2019

Jubileuszowy, 300-tny numer CD-Action trafił do mnie z lekkim opóźnieniem. Niewiele pism o grach na świecie wydało 300 numerów, więc naprawdę duży szacunek dla ekipy z Wrocławia za wytrwałość. Widać bycie redaktorem się opłaca, zresztą jak popatrzyć na fejsa, każdy Mercedesem jeździ.
Samo pismo nie szarpnęło się przy okazji tak dużego święta: paskudna, chyba najbrzydsza w historii okładka, niezły pełniak (Far Cry: Primal), który jednak niedawno wyprzedawany był na Uplay'u za dwie dyszki, do tego sześć stron nudów poświęconych jubileuszowi (zamiast arta z jajem smęcenie redaktorów i zdjęcia, które już kiedyś były) i na deser ani jednego retro artykułu! Bieda. Syn wprawdzie zauważył, że w magazynie znalazł jeszcze kody do ulubionego WoT-a, fajowy mega plakat, który od razu powiesił na ścianie i kilka gorących recenzji (Shenmue III, Ancestors, Gears 5), które jeszcze dziś zamierza przeczytać, ale on młody, niewiele mu do szczęścia potrzeba.
Niezależnie od mych ambiwalentnych odczuć, warto podziękować chłopakom za te 23 lata wspólnego grania i oby tak dalej! A tak przy okazji: ciekawe, dlaczego w CD-Action zlikwidowano stanowisko zastępcy redaktora naczelnego? Nikt nie jest aktualnie godny tego zaszczytu czy nastąpiła zmiana struktury organizacyjnej?

CD-Action nr 300 - przednia okładka CD-Action nr 300 - numer w folii

(01/10/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Innocent Life wersja PSP

Absolutnie, definitywnie i całkowicie przypadkowo trafiłem na tzw. wyprzedaż garażową, zorganizowaną 1 km od mojego domu. Nie miałem wielkich nadziei na zdobycie coś wartego uwagi, ale... spójrzcie na zdjęcie. To było najlepiej wydane 16 złotych w ostatnim czasie. A i ludzie mili, nie śmietnikowa żuleria. Widziałem też Xbox-a 360 z kierownicą, klawiaturą i czymś tam jeszcze, ale tu akurat drogawo było. Tak czy siak, czekam niecierpliwie na następną wyprzedaż.

Wyprzedaż garażowa - skarby

(08/09/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pixel nr 51 z 9/2019

Nowy, 51 numer Pixela pojawił się po wakacyjnej przerwie w kioskach. W środku niespodzianki. Pierwsza to klucz do pełnej wersji Age of Wonders 3, do ściągnięcia z GOG-a. Na pewno to miłe, a darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, ale... ta sama gra była dostępna za darmo na Steamie niecałe dwa miesiące temu. Kto z graczy chciał, to ją już dawno zdobył i ograł (bo Steama mają wszyscy). Drugą niespodzianką jest brak wstępniaka. Jedni się cieszą, innym wynurzeń Micza będzie brakować. Dla mnie zawsze to był jakiś folklor.
Pixel relacją z Gamescomu stoi. Na aż dziewięciu stronach zaprezentowano gry, na które czekacie. Ja czekam prawie 20 lat na Shenmue 3 i chyba się w końcu doczekam. Premiera tej jesieni, a tak się bałem, że nie dożyję. Z tytułów już wydanych i opisanych w bieżącym numerze zainteresował mnie najbardziej (nie, nie wyzierający z okładki Pagan Online, choć lubię hack'n'slashe i wciąż próbuję skończyć Diablo III) Ancestors: The Humankind Odyssey. Pomysł jest genialny: wcielasz się w małpę i poprzez wykonywanie odpowiednich czynności ewoluujesz powoli do homo sapiens. Widziałem rozgrywkę, czytałem opinie i recenzje (ta z Pixela widzę nienajlepsza) i chyba się skuszę.
Dział Hall of Fame w tym miesiącu jak dla mnie słabo: najlepsza gra na świecie to Bioforge, w które nie grałem, przypomniana kultowa seria to Splinter Cell, za którą nie przepadam, a sławny człowiek z SEGI, z którym zrobiono wywiad, to spec... od gier muzycznych. Eeeeech. Sytuację ratuje artykuł o automatach arcade lat 80-tych, z rewolucyjną jak na tamte lata grafiką wektorową. Traciło się pieniążki na Star Wars, oj, traciło.
Zerkam teraz na dział Secret Level. Zaczyna się fajnie, od dużego artykułu zawierającego zestawienie największych wydarzeń w historii elektronicznej rozrywki. Ileż tego typu tekstów już było. Ale ja nie marudzę, lubię je. Zawsze fajnie jest powspominać i ... podyskutować z wyborami redakcji. Następny artykuł to dla fanów zapachu papieru prawdziwy hit: dokładna, kilkustronicowa historia "Crasha" - legendarnego brytyjskiego magazynu o grach na ZX Spectrum. Wielu graczy się na tej gazetce wychowało, czasem nawet o tym nie wiedząc (studiując np. mapki do gier z polskich magazynów komputerowych, które zerżnięto z "Crasha").
Dochodzimy do Credits. Tutaj jak zwykle dużo drobnicy, felietony znanych i lubianych autorów, a także parę nieporywających na pierwszy rzut oka tekstów. No może nie do końca, jest jeden mocniejszy art - o pierwszych wrażeniach z gier. Temat dobry i ciekawe, co autor ma do powiedzenia w tym względzie. Z własnego doświadczenia wiem, że pierwsze chwile z danym tytułem zazwyczaj decydują o jego albo nie być. Pamiętam pierwsze chwile z Red Dead Redemption II - śnieg, góry, jakaś karawana pełna zdechlaków. A gdzie moje ukochane preria, usiana kaktusami pustynia, spalone słońcem skały? Gdzie klimat westernów? Odbiłem się RDRII jak piłeczka, a tyle kasy wydałem! Na razie nie wróciłem.
Tyle na dzisiaj. Po dwóch miesiącach czekania nowy Pixela nie oszołomił mnie dużą ilością ponadprzeciętnych tekstów, przynajmniej na pierwszy rzut oka, ale i tak przeczytam go z przyjemnością. Retro to retro. Kawę już parzę, w pidżamę wskakuję, okulary na nos wkładam...

Pixel nr 51 - przednia okładka Karta z GOG-a z kodem do pobrania Age of Wonders 3

(05/09/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
CD-Action nr 158 - 11/2008

Kilka archiwalnych numerów CD-Action z 2008 roku, których nie posiadałem, wpadło w moje łapki. 11 lat wstecz to takie retro przez małe "r", bo przecież to nie czasy Top Secret czy Secret Service. Z drugiej strony jak otwieram pismo i widzę Ebiego Smolarka i Ronaldhino szczerzących do mnie zęby ze stron, a wszystkie gry wymagają Windowsa XP/Vista to uświadamiam sobie, że to jednak kupa czasu.
Gazetki to takie typowe "ekszynki" niewiele różniące się od tego, co mamy dzisiaj. Kupa tych samych działów, jak Gamewalker, Kaszanka Zone, Action Redaction, Na Luzie itd. (MacAbra twierdzi, że rubryki ewoluowały i to nie to samo, ale ja twierdzę że to jest to samo, a on się nie zna). Oczywiście wtedy "pełniaki" były na płytach, teraz są klucze (błeee), no i nie wszyscy autorzy do dziś się ostali (Qn'ik, EGM (RIP), Czarny Iwan itd.). Acha, i największa różnica - wtedy CD-Action było JESZCZE pismem PC-towym. Chłopcy z redakcji bardzo się pocili by przekonać czytelników, że PC growo ma się świetnie, ale mizerię PieCową widać było na każdym kroku. Zresztą sami redaktorzy płakali za exclusive'ami z konsol, wkurzali się na opóźnienia pecetowych premier czy kasowanie blaszakowych wersji. Wkrótce się przechrzcili, khe khe.
Siedzę, kartkuję numer za numerem i mówię wam że dobrze się czyta te lekko zatęchłe teksty. Miło znowu pośmiać się z AR, gdzie Smuggler i Mr Jedi jadą równo po tych, którzy robią tak z siebie, jak i z nich debili. Miło też znaleźć coś, co kiedyś człekowi umknęło, a teraz mile zaskoczyło. Jak rubrykę "Magazyn prawie kulturalny", gdzie recenzowane są filmy, książki i muzyka. Fajne, ciekawe, konkretne opisy, a nie przeintelektualizowana grafomania, jaką uprawia kolega Walkiewicz u konkurencji. CDA 158 z 11/2008 po raz pierwszy sprzedawany był z dwiema różnymi okładkami. Oficjalnego tłumaczenia nie przełknąłem, uważam, że było to bezczelne naciąganie na zakup obu egzemplarzy takich maniaków pism growych jak ja. I mnie oczywiście naciągnęli.
Naprawdę warto czasami odświeżyć wspomnienia i wrócić do starych czasopism. Szczerze polecam. Człowiek dowiaduje się co rusz rzeczy, o których nie miał pojęcia. Na przykład to, że [..] Smuggler i Mr Jedi to dwa palanty, jak jeden jest "za", to drugi "anty". :).

CD-Action - numery 6-11/2008

(26/08/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pixel - Emulacja

Z pudła pełnego nieprzeczytanych gazet wygrzebałem dodatek do Pixela o emulacji, rozpowszechniany podczas Pixel Heaven 2017. Jakoś dwa lata temu lektura tego małego wydawnictwa przeszła mi koło nosa, bo wolę prawdziwe retro i emulacja to nie moje klimaty. Ale teraz o dziwo pisemko zaciekawiło mnie i połknąłem je w dwa popołudnia. Jest dobrze napisane: z podziałem na platformy sprzętowe (w sumie dziesięć rodzajów maszyn), dokładnym opisem emulatorów (co, jak i gdzie trzeba nacisnąć) i listami najlepszych gier.
Jak zwykle można przyczepić się do Top 10 gier wytypowanych przez redakcję, bo to lista subiektywna, a Bartek [Voyager] Dramczyk, który był odpowiedzialny za ten dodatek, oczywiście się nie zna. Jak można zapomnieć o takich grach, jak Mr Robot, Ninja, Ghostbusters i Barbarian :) na Atari XL, Silk Worm i Platoon na C-64 czy Alien Breed i Swiv na Amigę? Widać można, bo zapomnieli. Pozostaje wybaczyć.
Książeczka warta jest polecenia wszystkim posiadaczom PC, którzy chcieliby poznać kawał historii gier. Wprawdzie emulacja to emulacja i nie zastąpi prawdziwych komputerów i konsol, ale nie każdy ma tyle miejsca, co ja, by pomieścić te wszystkie wspaniałe maszyny. I kasy.

Pixel - Emulacja - środek

(13/08/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Mirosław [Qki] Kuk

Bazę autorów zupgrade'owałem o notkę Mirosława [Qkiego] Kuka, uzupełniłem również biogram Jacka [Randalla] Piekary. Co do Randalla, dopisałem kilka istotnych informacji, choć ominąłem to, co go ostatnio trapi, czyli proces z Dorotą Wellman. Pół bańki w plecy nie dym! Jacek od zawsze miał mocno niewyparzony jęzor i jak to mówią "gdzie drwa rąbią, tam iskry lecą", ale w tym wypadku oberwał za wyjątkowo łagodne stwierdzenie. Sprawiedliwość musi być, dlatego trzymam za niego kciuki.
Co do Qkiego, to nie ma za bardzo pisać o nim jako o autorze, bo jego kariera redaktora growego to rok w Secret Service. Studiował akurat dziennikarstwo i wprawiał się u Pegaza w sztuce pisania. Po zakończeniu edukacji i upadku SS-a ruszył na podbój bardziej "poważnych" redakcji, jak Gazeta Prawna czy Polska Agencja Prasowa. Przez lata szlifował to, czego się nauczył na studiach, pełniąc funkcje reportera, speca od komunikacji społecznej czy rzecznika prasowego. Teraz jest dyrektorem biura komunikacji grupy CIECH. Pewnie w gry już nie gra.

Secret Service nr 89 - przednia okładka Mirosław Kuk

(08/08/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Play nr 2/2007

Pierwsze sześć numerów 2007 roku magazynu Play uzupełniło dziurę w mojej kolekcji. Play tamtego okresu to bida z nędzą: cienki, kiepski papier, zaledwie 64 strony i słabe pełniaki. Przeglądam stare numery i nie widzę nic specjalnego, wyróżniającego periodyk na tle konkurencji, może poza krzyżówką i rozbuchaną na dwie strony top listą gier. Sytuację ratują teksty redakcji złożonej z prawdziwych fachowców, jak Sir Haszak, ManJAk, Pooh, Zooltar, Banan czy Sweter (choć ten jest chyba najbardziej znany z użyczenia facjaty Wielkiej Encyklopedii Gier GRY-Online). Myślę, że mimo ogólnej miernoty jakoś chyba wiązano koniec z końcem, skoro Axel Springer zamknął magazyn dopiero pięć lat później. Może to zasługa Alexa Uchańskiego, który był w owym czasie dyrektorem wydawniczym pisma, a może te 30 tysięcy sprzedawanych miesięcznie egzemplarzy było dla korporacyjnych decydentów do przełknięcia. To jedna z największych niewyjaśnionych zagadek XXI wieku.
BTW A propos dyrektorów, łącznie z Alexem naliczyłem ich w stopce ośmiu! To ci biurokracja. Z dawnych dobrych czasów pamiętam stare (ale jare!!!) korporacyjne powiedzenie: "dyrektorów cała masa, a decyzji podjąć nie ma komu" :).

Play numery 1-6/2007

(23/07/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Krzysztof [Kristoff] Czulec

Baza autorów otrzymała upgrade notki Waldemara [Pegaza Assa] Nowaka (dotychczasowa była już mocno nieświeża) oraz całkiem nowy biogram Krzysztofa [Kristoffera] Czulca. Kristoff może kojarzyć się ludziom, którzy swego czasu czytywali "żółte strony" w Gamblerze, a szczególnie kącik KS Gambler. Poza tym specjalizował się w managerach piłkarskich, co zważywszy na popularność tego typu gier nie stawiało go w czołówce najbardziej rozpoznawalnych redaktorów. Powiedzmy sobie szczerze: pewnie nikt go nie znał. Zważywszy jednak na to, że Krzysiek mimo niewielkiej kariery jako pismak growy jest tak w prasie, jak i branży komputerowej i growej od wielu, wielu lat, pewnie jego nazwisko nieraz przewijało się wam mimochodem przed oczami.

Krzysztof Czulec (z prawej) odczas wywiadu dla yourapps.info

(14/07/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pixel nr 50 z 7-8/2019

Z lekkim opóźnieniem 50-ty, jubileuszowy numer Pixel wpadł w moje ręce. 50 numerów to dużo, to dużo więcej niż IO i PC Gamer Po Polsku i prawie tyle, co kultowe Reset i Top Secret. A miało się nie udać. Brawo! Wybiegając w przyszłość, aby osiągnąć magiczne 100 numerów, potrzeba Łopuszowi i Miczowi jeszcze pięciu lat. Łatwo nie będzie, nawet legendarny Secret Service nie zdobył tego achievementa. Czy Pixel da radę? Osobiście uważam że nie, ale zobaczymy za pięć lat. Chyba dożyjemy.
W bieżącym numerze nie zobaczymy zbyt wielu materiałów odnoszących się do jubileuszu. Wstępniak plus dwie strony, głównie ze zdjęciami - niewiele. Jakby nie było się czym pochwalić. Acha, niby z tej okazji dorzucono jeszcze na dalszych stronach zestawienie "50 najważniejszych wydarzeń w historii elektronicznej rozrywki". Lubię takie zestawienia, ale umówmy się - temat jest tak szeroki, że te 50 wydarzeń to mocno subiektywna kropla w morzu tego co się wydarzyło w branży. 500 byłoby lepszą liczbą, tylko gdzie to zmieścić?
Idąc dalej z artykułów, które chętnie przeczytam "od macha", są relacja z E3 i powiązany z nią materiał o Dying Light 2. Junior strasznie czeka na tą grę. Ciekawie zapowiadają też się historie serii King's Quest (wiele razy próbowałem bez ściągi zaliczyć i nigdy się nie udało) i GTA (to akurat ściągi nie wymaga) oraz wspomnienie filmowych Matrix-ów. Akurat dopiero co odświeżyłem sobie całą trylogię o Neo i potwierdzam - 2-ga i 3-cia część to dno. Wisienką na torcie bieżącego numeru są artykuły Bartka Kluski (którego bardzo cenię jako autora) o dalszych losach Rolanda Pantoły i najgorszej kasecie świata. Miło też, że aktywował się Piotr Pieńkowski, oby częściej, a nie tylko przy okazji jubileuszu.
Ostatnią stronę, okupowaną zwykle przez felieton Borka, zabrała tym razem recenzja Layers of Fear 2. Zrobienie tylnej okładki na wzór głównej plus tekst do góry nogami (pewnie by zwrócić szczególną uwagę czytelników) nie jest niczym nowym w branży, ale osobiście mnie wkurza. Poczytam sobie stare Gamblery (gdzie tekst jest wywinięty na wszystkie możliwe strony) na odtrutkę. A tak na marginesie: ktoś za taką reklamę musiał wyłożyć niezłą kasę :).
Cóż, kawę czas zaparzyć, fotel na pole wynieść, podnóżek ustawić, gazetkę otworzyć...

Pixel nr 50 - przednia okładka Pixel nr 50 - tylna okładka

(07/07/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
PSX Extreme nr 75 z 11/2003

Pięć egzemplarzy PSX Extreme z 2003 roku uzupełniło moje zbiory. Tradycyjnie przekartkowałem świeżo nabyte czasopisma i przeczytałem co ciekawsze artykuły i recenzje.
Co do tamtych czasów, rządziło niepodzielnie konsolowe trio: PS2 / Xbox / GCN, a wśród konsol przenośnych GBA (N-Gage i PSP pojawiły się w zapowiedziach). PSX praktycznie umarł, choć w symbolicznej formie wciąż miał swoje miejsce na łamach pisma (i recenzowano na niego same crapy). O next-genach nawet nie napomykano. Na topie były sequele i trzecie części niedawno wydanych hitów np. JAK 2: Renegade, Soul Calibur 2, Onimusha 3 czy Silent Hill 3. Zgredziole jarali się także świeżo wydanym KOTOR-em na Xboxa, który ponoć sparaliżował pracę redakcji na wiele dni.
Co do samego PSX Extreme, pismo powoli przestawało być magazynem "wykrzywionych gęb" i "robienia trzody", a stawało się dojrzalszym, bardziej profesjonalnym periodykiem. Nie oznaczało to całkowitego ugrzecznienia, wciąż powszechnie używano języka młodzieżowego i dziwnych, ciężko strawnych dla starszych czytelników zwrotów. Panował powszechny, gówniarski seksizm i propagowanie (choć nie wprost) piractwa, ale to i tak nie było już to, co kilka lat wcześniej. Wiele działów było pomysłowych, a tekstów ciekawych i dlatego powróciłem do nich z dużym zainteresowaniem. Podoba mi się dział "Hardcore" z rubryką "Szara strefa", opisującą "nieoficjalne" rozwiązania dotyczące sprzętu i oprogramowania, strefa retro, recenzje OST z gier i oceny nowych filmów na DVD. Wciągający jest "Ohayo Nippon" prezentujący egzotyczne ciekawostki z Kraju Kwitnącej Wiśni, choć czuć, że Loki robi to na odległość. Dopiero kilka lat później Mazzi zaczął redagować rubrykę "od środka", z samej Japonii i to rzeczywiście było widać. Również dział listowy HIV-a jest fajnie prowadzony i czuć chemię między Tomkiem i czytelnikami. Natomiast kąciki tematyczne i "Hyde Park" to najsłabsze ogniwa pisma, według mnie pisane były na siłę.
A propos HIV-a, w nr 75 PSX Extreme zamieszczona jest wkładka z numerem zerowym nowego pisma dla młodzieży LOL, którego został redaktorem naczelnym. Gazetka miała być w założeniu niegrzeczna i taka była, szkoda tylko że przez pięć numerów. To i tak dłużej niż Man!ak.

Czasopisma PSX Extreme z 2003 roku

(01/07/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Rafał [Zulu] Skrzypek

W bazie pism dodałem jeden skan 16-letniego numeru Gier Komputerowych z 5/2003. Ponadto kompendium autorów wzbogaciłem o biogram Piotra [Zulu] Skrzypka. Redaktor ten debiutował w późnym Secret Service (ukazującym się ówcześnie pod nazwą New S Service), a potem zahaczył o Clicka!. Jego przygoda w "Bravo" dla graczy, jak niektórzy nazywali ten periodyk nie trwała jednak długo. Wykopany wraz z cała redakcją przez Bauera wylądował "na swoim", czyli utworzonym przez banitów GameRankingu. W sumie postać raczej drugoplanowa, jednak trochę tych boków w branży powycierał.

Secret Service nr 89 GameRanking nr 4

(21/06/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pixel nr 49 z 6/2019

Czerwcowy Pixel nr 49 pojawił się w salonikach prasy. Kupiłem, przekartkowałem, jak zwykle jest dobrze. Ostatnio szeroko rozpisywałem się na temat zawartości każdego numeru, przez co ginęło to, co w nim najlepsze. Dzisiaj będzie krócej.
Pixel to bardzo bogate pismo, bo Naczelny co rusz serwuje nam artykuły zza oceanu. Tym razem odwiedził Las Vegas i miejsca powiązane z Atari. Lubię te jego nostalgiczne podróże, choć myśl przewodnia tych wycieczek w stylu "tutaj było San Francisco a ostało się ściernisko" jest raczej dobijająca. Z tekstów o teraźniejszości na pierwszy ogień rzucę się pewnie na art o streamingu gier, bo ta technologia to poważny kandydat na zabójcę konsol. Poczytam też o targach gier w Chinach - rynek to tak egzotyczny, że aż ciekawość człeka zżera, w co te półtora miliarda skośnookich ludzików ciupie.
Recenzje świeżych tytułów połykam zazwyczaj na końcu, tym razem zrobię wyjątek dla Days Gone na PS4 - wygląda tak ciekawie, być może rzetelna opinia skusi mnie do zakupu. Co do klasyki, chętnie poczytam o Giana Sisters, w którą zagrywałem się na komozłomie, polskiej Magii, w którą nie miałem okazji zagrać na Atari 800XL (bo je sprzedałem) i o znacznie młodszym Raymanie, w którego grałem na wszystkim, co żywe i na drzewo nie ucieka. Oczywiście potem zaliczę felietony byłych Naczelnych, kosmos Usera Jamy, gry fabularne kogoś innego i wiele, wiele innych rzeczy. Kawę zaparzyć czas...
BTW Nie mogłem być na tegorocznej edycji Pixel Heaven, wielka szkoda. Jeśli nie wiecie czy żałować, zerknijcie na relacje w necie. W bieżącym numerze Pixela znajdziecie też podsumowanie imprezy. I choć złośliwi twierdzą, że było nudno, co roku jest to samo, a największą atrakcją obecnej odsłony była wielgachna kałuża wody na środku hali, mnie nie przekonali. Jak można się nudzić tam, gdzie jest wielka kupa retro złomu? Poza tym w tym roku odbył panel z redaktorami kultowego Resetu. Posłuchać chłopaków, przybić piątkę, zrobić wspólną fotkę i nabyć nowy numer to było moje marzenie. Nie wyszło, cóż... Może w przyszłym roku.

Pixel Heaven 2019 - spotkanie z redakcją Resetu

(02/06/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
NEO Plus nr 32 z 5/2001

Cztery numery NEO Plus dodałem do swojej kolekcji. Są to pisma z lat 2001-2002, a więc czasów, kiedy w świecie konsol kotłowało się nieziemsko. W NEO Plus nr 5/01 mamy sytuację, kiedy na rynku funkcjonują jeszcze cztery konsole: PSX, PlayStation 2, Dreamcast i Nintendo 64. Rządzi niepodzielnie PS2, miażdżąc konkurencję specyfikacją i zalewem tytułów. DC-ek trzyma się mocno, choć jest już po ogłoszeniu SEGI o zaprzestaniu produkcji konsoli i kranik z grami (jak wzmiankują redaktorzy) został przykręcony. Nieoczekiwanie mocno trzyma się pierwszy "plejak", na którego wciąż wychodzi wiele gier, choć nie pierwszoligowych. Natomiast N64 jest już w agonii, co pokazuje liczba recenzowanych w numerze gier (słownie: jedna). Na uwagę zasługuje test świeżo wypuszczonej w Japonii konsolki przenośnej GBA, która została przyjęta entuzjastycznie przez skośnookich braci, bijąc rekordy sprzedaży (poszło ponad pół miliona egzemplarzy w tydzień!).
W październikowym numerze NEO Plus (10/01) jest tuż po japońskiej premierze GameCube (tym samym N64 zniknęło na dobre z łam pisma). Mimo iż obie konsole pochodzą od Nintendo, w odróżnieniu od GBA premiera GCN-a opisana jest jako kompletna klapa. W ciągu pierwszych trzech dni sprzedało się niecałe 180 tysięcy "kostek", co było ponad dwukrotnie mniejszym wynikiem od oczekiwanego. Ale tak to jest, jak się wypuszcza sprzęt z trzema przeciętnymi tytułami startowymi. Niestety, zabrakło magii tytułów pokroju Mario 64. Z pozostałych rzeczy, jest tuż po ECTS i zapowiadanych jest multum tytułów - głównie na PS2. Dobrze zapowiada się też soft na mającego przed sobą premierę Xboxa. Co do DC-ka, zaprezentowano tylko cztery tytuły, co w zasadzie już przekreślało tą świetną poniekąd platformę (jako były posiadacz mam wielki sentyment do "makarona"). W omawianym numerze uwagę moją przyciągnęły też recka Devil May Cry (same dychy!) i reklama GameBoy Magazynu, opracowywanego przez ten sam co NEO Plus zespół. Czy ktoś pamięta taką gazetkę? Ja pamiętam, a nawet ją mam ;).
Kolejny numer to 1/02 z wielkim padem do Xboxa na okładce. Czyli wiadomo, że tematem numeru będzie nowa konsola Microsoftu. Hardware, świeżo po amerykańskiej premierze, redakcja sprowadziła sobie zza oceanu. Chłopaki przetestowali sprzęt i kilka gier (w tym Halo) i uznali, że Xbox jest fajny i ma przyszłość. Prorocze to były słowa. Numer zdominowany jest tradycyjnie przez gry na PS2, a GCN, PSX i DC tylko cienko przędną. Na uwagę zasługuje maksymalna ocena dana Pro Evolution Soccer. Znam ludzi, którzy do dziś wolą grać w tą piłkę na drugim "soniaku" zamiast w nextgenowe futbolówki. O DC przypomniano sobie głównie przy okazji premiery Shenmue 2. No ale dla tej gry warto kupić konsolę SEGI nawet dziś.
Ostatnim archiwalnym zdobytym NEO Plusem jest nr 5/02. Pisemko z innym już wewnętrznym layoutem, ale załoga i działy te same. Tutaj widać już zarysowujący się podział rynku pomiędzy PS2 i Xboxa. Konsola Microsoftu wprawdzie u nas jeszcze kalekuje, ale to wina braku oficjalnej premiery w Polsce. GCN pojawia się głównie w reklamach (mocno wtedy nad tym pracował polski dystrybutor, lecz wiele nie wskórał), choć natrafimy też na recenzję genialnego starwarsowego Rogue Leadera. Dla tej gry kupiłem kiedyś "kostkę". Krótkie opisy gier na PSX grupowane są razem i dostają zazwyczaj marne oceny (to już końcówka "szaraka"). Grą numeru jest Medal of Honor Frontline na PS2 (wiadomo, operacja w Normandii, plaża Omaha i takie tam).
Bardzo lubię przeglądać NEO Plus z tamtego okresu. Prowadzone przez fanatyków gier z Gulashem na czele, pełne kolorów i fajnych, nieprzeintelektualizowanych tekstów. Takie działy jak Pocket, Arcadia, Dece'em czy Gawędy po Fai (Adrian czasem bredzi, ale w ciekawy sposób, więc generalnie jest ok ;) nawet dziś czyta się z wypiekami na twarzy. I wam polecam. Prawdziwe retro.

Czasopisma NEO Plus z okresu 2001-2002

(16/05/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Piotr [Frogger] Moskal

Piotr [Frogger] Moskal to kolejny autor, który właśnie zagościł w mojej bazie redaktorów. Przy okazji uzupełniłem notki Dariusza [Sir Haszaka] Michalskiego i Rafała [Huntera] Gałeckiego. Co do Froggera, postać to w branży gier powszechnie znana. Zahaczył o kilka starych kultowych pism, ale na szersze wody wypłynął dopiero w Clicku! i GameRankingu, czyli nowszej fali prasy growej. Pałeczkę rednacza w Clicku! przejął w sposób pokojowy po Aleksandrze [Krupiku] Cwalinie, a odebrano mu ją w sposób burzliwy i chamski, z ewidentnym pogwałceniem praw człowieka, oddając Tymonowi Smektale. Ja tam nie wiem ale mówiło się, że zespół Froggera dostał z dnia na dzień od Bauera kopa w zadek i po przenosinach do Wrocławia przekazano tytuł jakiejś gałganerii z "cd-ekszyna". Co ciekawe, na łamach Clicka! nie piśnięto na ten temat ani słowa, jakby nic się nie wydarzyło. Był Frogger, nie ma Froggera. Był Randall, nie ma Randalla. Kto bogatemu (czytaj: Bauerowi) zabroni?

Click! nr 18/2001 GameRanking nr 4 z 9/2005

(09/05/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pixel nr 48 z 5/2019

Coraz ładniejsze okładki ma Pixel. Byłem szczerze zdziwiony gdy okazało się, że ozdobnik majowej strony tytułowej, fantazyjny obrazek złotowłosej wojowniczki dosiadającej przerośniętego wróbla pochodzi z gry... strategicznej. Ale o tym dowiedziałem się po zaglądnięciu do środka. Co nam zatem szykuje ekipa Micza w tym miesiącu, zobaczmy.
Na początek Loading. Pierwsze strony okupuje zapowiedź nadchodzącego Pixel Heaven 2019. Co nas czeka, kto nas odwiedzi, przeczytacie na sześciu stronach. To ma być rekordowy zjazd legendarnych postaci branży gier, choć umówmy się, nie wszyscy będą tu pierwszy raz. Kolejny artykuł o pojedynku przygodówek Sierry i LucasArts to jednocześnie zaproszenie do panelu dyskusyjnego na ten temat, który odbędzie się na wspomnianym evencie. Dalej mamy relację z GDC w San Francisco, Indykarium (tradycyjnie przeskoczę i przeczytam na końcu, denerwuje mnie to Borkowe "indyczenie") i wywiad z ludźmi z People Can Fly. Mam dla nich szacunek, szczególnie za Gear of War: Judgement na X360, choć Junior twierdzi, że to najsłabsza część serii.
Play the Game rozpoczyna Driftland: The Magic Revival, czyli wspomniana gra z okładki. Nie grywam w strategie 4X, więc pewnie nie pokieruję pięknymi złotowłosymi wojowniczkami ze strony tytułowej. Z recenzji najwyżej ocenionym tytułem w tym miesiącu jest Sekiro: Shadows Die Twice. Nie śledziłem specjalnie rozwoju tej "souls-like'owej" produkcji, ale wywindowanie oceny do 93% może oznaczać wielki hit. Kocham samurajów, Toshiro Mifune i Richarda Chamberlaina, więc jeśli recenzja mnie zachęci, może się na tytuł skuszę.
Hall of Fame elektryzuje na wstępie nazwą Ghostbusters. Czy to najlepsza gra na świecie? Dla posiadaczy Atari 800XL (czyli też dla mnie) na pewno. Baza tytułów atarynki była znacznie mniejsza niż C-64 i Spectrum i gra bazująca na popularnym filmie, z niezłą grafiką i rewelacyjną muzyką była dla nas jedną z niewielu okazji pochwalenia się "mocnym" tytułem. Pozostałe części serii nie miały już takiej siły przebicia. Z innych artykułów działu widzę wywiad z jednym ze współtwórców Half-Life'a 2 i Dishonored, obszerny tekst o samym Dishonored (grałem w to na X360, taki sobie tytuł), historię serii Gear of Wars (o to to, "gyrosy" to rewelacja) i wisienkę na torcie - 8-bitowe dzieje twórczości Rolanda Pantoły, autora Klątwy, A.D. 2044 i Władcy Ciemności.
Secret Level wita mega artykułem o Lee Felsensteinie, o którym... nigdy nie słyszałem. Ale rozmiar tekstu plus czarno-białe zdjęcia przekonują mnie, że był to ktoś ważny, pionier, innowator itd. Niby żaden problem zerknąć do Wikipedii, ale jednak najpierw przeczytam artykuł. Poza tym w dziale sama drobnica: opis karcianki Keyforge (szczerze mówiąc dość mam karcianek, art na później), felieton Usera Jamy o kosmicznych kapsułach (ciekawie, choć tradycyjnie krótko) oraz mydło i powidło czyli Sidequest i komiks Śledzia (blech...).
Pozostaje dział Credits, pełny jak zwykle felietonów. Mimo że autorów jest aż pięciu, brak po raz kolejny Wojtka Pijanowskiego. Rozumiem, że to już koniec współpracy z nim, a szkoda. Poza tym mamy artykuł o grach 4X (tak, jak wspomniałem wyżej nie grywam w nie, więc pewnie przeskipuję tekst i wrócę do niego potem), historię mordobić (znowu nie moja bajka) i rzecz o retro grach po fanowskim liftingu (o, to zapowiada się super).
Dużo dobrego czytania jak zwykle zaserwowała nam redakcja Pixela. Nie znalazłem wśród artykułów żadnego "killera", wybijającego się ponad poziom pozostałych. Pewnie zacznę od tekstu Bartka Kluski i dalej historii serii Ghostbusters, a potem poleci się po kolei. Jak zawsze. Kawę zaparzyłem, dodatkową lampkę zapaliłem (ślepy jestem, jedno źródło światła to za mało), zagłębiam się w lekturze... Buahahahaha!!! Przepraszam, ale zobaczyłem fotkę Alexa. :) Jaki grzeczny, uczesany chłopczyk, czyżby szykował się do matury? :)

Pixel nr 48 z 5/2019 Alex przed maturą :)

(04/05/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Ankieta

Prawie pół roku minęło od ostatniego podsumowania ankiety na najlepsze w historii czasopismo o grach. Zerknąłem, co się od tamtego czasu porobiło. Nic. Pierwsza piątka pozostała bez zmian, co można tłumaczyć albo stałością uczuć byłych i obecnych czytelników, albo faktem, że przez dłuższy czas ankieta była niedostępna (ech, ten nieszczęsny free4web). Obecny status wygląda następująco: lider Secret Service (19,6%), wicelider Pixel (18,6%), trzeci jest Top Secret (15%). Tuż za podium są Gambler (13%), IO (7,3%) i CD-Action (6,1%).
Dziwię się trochę, że ani jedna duszyczka nie zagłosowała jak dotąd na GameStara, który swego czasu ostro pogrywał na naszym rynku. Grubo ponad 100 stron (w pewnym momencie dobili prawie do 200), cover dyski z dobrymi pełniakami, wsparcie dużego wydawcy - to się nie mogło nie udać! A mimo to nie udało się. Czy to magia, złość graczy na Jacka L. Komudę (redaktora prowadzącego GameStara) za żenujący występ w TVN-owskiej Uwadze!, czy może słupki korporacyjne zadecydowały, ja nie wiem. Ja się do upadku pisma nie przyczyniłem, kupowałem GS-a systematycznie i uczciwie ;).

Podium - stan na 26.10.2018

(27/04/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Wojny konsolowe

Mimo, iż Wojny konsolowe Blake'a J.Harrisa kupiłem wiele miesięcy temu, dopiero teraz znalazłem czas, by przeczytać tą książkę. Świetna pozycja i lektura obowiązkowa dla każdego fana retro. Wojna Segi z Nintendo na konsole 8-, 16- i 32-bitowe została opisana lekkim, z lekka żartobliwym językiem. Co ciekawe, nie trzeba czytać wszystkiego naraz, nawet powrót do lektury po dłuższym czasie jest bezbolesny. Jedynym problemem może być mnogość nazwisk przewijających się przez karty książki, w pewnym momencie straciłem orientację, kto, co, kiedy i dlaczego. No i zakończenie jest cokolwiek smutne (klęska bohatera), choć pocieszeniem może być fakt, że jak zawsze wszystkiemu winni są ONI (czytaj: Japońce).
Zazwyczaj po przeczytaniu wciągającej książki myszkuję po necie, by znaleźć coś więcej o opisywanych w niej ludziach i wydarzeniach. Oglądnąłem reklamy gier z tamtego okresu, relacje z targów, wywiady z bohaterami itd. Okazuje się, że główne postacie dramatu wciąż żyją i mimo ćwierci wieku więcej na karku wciąż (chyba) trzymają się świetnie. Niektórzy z nich to już stare dziadki (Tom Kalinske, Howard Lincoln), część jest nieźle zakonserwowana (Ellen Beth Van Buskirk), a część, hmm... wygląda jak wygląda (Al Nilsen). Polecam Wojny konsolowe przede wszystkim retromaniakom, ale jest to też ciekawa pozycja dla wszystkich marketingowców. No i ładnie prezentuje się na półce.

Tom Kalinske kiedyś i dziś

(22/04/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
PSX Extreme nr 260 z 4/2019

Właśnie ukazała się informacja, jakoby Idea Ahead, wydawca Pixela (czytaj: Robert Łapiński) zawarł przedwstępną umowę na zakup PSX Extreme. W sieci zawrzało i jak zwykle zrobiły się dwa obozy: jedni są załamani tą wiadomością, inni zadowoleni. Załamani twierdzą, że przejęcie PSX-a doprowadzi do zmian w formule pisma, czystek w składzie redakcyjnym i w efekcie powolnej agonii lub połączenia z Pixelem. Zadowoleni mają nadzieję, że z mało ciekawego, pachnącego amatorszczyzną "szmatławca" dla gimbazy uda się w końcu zrobić coś lepszego, bardziej dorosłego (w domyśle: coś na kształt Pixela).
Na chwilę obecną nowy wydawca oficjalnie twierdzi, że nie zamierza ingerować w proces tworzenia periodyku. Osobiście w to nie wierzę, ale nie rozdzierałbym szat z powodu przejęcia PSX-a. Być może właśnie ten ruch może uratować ostatni papierowy magazyn o konsolach w naszym kraju. Należy pamiętać, że obecny wydawca, firma Advertigo, od co najmniej dwóch lat notuje straty. Pozbycie się PSX Extreme można traktować jako odcięcie najmniej dochodowej gałęzi. Jeśli tak jest, to pod innymi skrzydłami pismo ma szansę nie na zgon, ale właśnie dalszą egzystencję. Cóż, pożyjemy, zobaczymy.
Jeżeli już mówimy o PSX Extreme, zachęcam do zakupu ostatniego, kwietniowego numeru. Znajdziecie w nim mnóstwo fajnych materiałów, w tym sporo artykułów o tematyce retro. Polecam szczególnie tekst Łukasza Dziatkiewicza o historii gry Zaxxon (to ta pseudo trójwymiarowa latanka stateczkiem, w której nikt nie umie "złapać" odpowiedniej perspektywy). Nawet nie wiecie, ile wersji tej produkcji powstało na różne, czasem bardzo egzotyczne platformy. Łukasz świetnie to wszystko opisał, wspomagany dzielnie przez innego wybitnego znawcę retro gier w Polsce. Ten wybitny znawca uwielbia zapach papieru starych growych magazynów i prowadzi nawet sajt o tej tematyce. Zgadnijcie, kto to? ;)

Nowa okładka połączonych pism - projekt Zapachu papieru PSX Extreme nr 260 - artykuł o Zaxxon

(13/04/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
CD-Action nr 293 z 4/2019

Kilka archiwalnych numerów CD-Action z 2008 roku dodałem do moich zbiorów. CD-Actiony to takie retro - nie retro, zależy jak patrzeć. Dystans 11 lat nie dym, to już inna epoka i nawet nie pamiętam, jak wtedy wyglądałem. Redakcję ówczesnego CD-Action prowadził Mac Abra, wspierany przez zespół i swego zastępcę Qnika. Jak to często w życiu bywa, Qnik w pewnym momencie zdradził swego szefa, wyrugował ze stanowiska i zajął jego ciepłą posadkę. Mroczna historia ;).
Ale wracając do gazetek, nie ma w nich na razie śladu przerażających wydarzeń z późniejszego okresu, ot, mamy takie typowo wyglądające CD-Actionki: kolorowa okładka z dyskobolem i oszukańczym napisem 2 DVD (nie każdy doczyta maleńkie literki powyżej, ja nie doczytałem), 146 stron, PC na tapecie, konsole gdzieś w kącie, co druga strona reklama i standardowe działy (Gamewalker, Kaszanka Zone, Na luzie, Action Redaction itd.). Czyli to co mamy od 23 lat w prawie niezmienionej formie.
Patrząc na przewijające się wtedy tytuły, z sentymentem myślę o IP pokroju Assassin's Creed, Mass Effect czy Gear of War, które wtedy debiutowały, a w następnym dziesięcioleciu rozrosły się i nabrały miana kultowych. Co do "pełniaków", akurat te pięć numerów CD-A, które przeglądam, poza Deus Ex: Invisible War nie oferuje przebojowych tytułów. Ogólnoświatowy kryzys roku 2008 dotknął widocznie również Smugglera i spółki. Z wpadek znalazłem temat numeru o Aliens: Colonial Marines, napisany przez podjaranego do granic możliwości Qnika. Panie i panowie, prosto z Dallas, tylko u nas opis gameplay'u rewelacyjnej gry... która kilka tygodni później dostała 38% na GameRankings i 45% na Metacritic. To chyba za karę Qnik został potem naczelnym.
Miło się ogląda i wspomina stare numery CD-Action. Być może za kolejne 11 lat będę wspominał bieżący numer, który nawiasem mówiąc jest numerem jubileuszowym. 23 lata! Niesamowite. Jak napisał ktoś w necie: "tyle lat już ich nienawidzę i kupuję". I coś w tym jest. Może więc gazetce z dyskobolem na okładce (zawsze się zastanawiałem: skąd u licha ten dyskobol?) uda się wychować kolejne pokolenie graczy? Czego jej i sobie życzę.

Na strychu wciąż czeka na rozpakowanie (niestety, brak czasu) paczka z czasopismami od Maćka z Gdańska (któremu dziękuję za bezinteresowność), makulatury do przeglądania w najbliższym czasie więc nie zabraknie.

Czasopisma CD-Action nr 147-152 z 2008 roku

(10/04/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pixel nr 47 z 4/2019

Przegląd Pixela nr 47 czas zacząć. Biała, minimalistyczna okładka z grafiką z We. The Revolution bardzo spodobała się juniorowi. Trochę mniej spodobał mu się wstępniak. Nie wiem, co tam wyczytał, bo dyplomatycznie przeskoczyłem na kolejne strony, by nie łapać wrogich klimatów. I tu zaskoczenie.
Niestety, pierwsze 25 kartek przerzuciłem bez zbytniego zainteresowania. Event z Samurai Showdown, artykuł o komórkach z rozkładanymi ekranami, Indykarium czy rzecz o Bandersnatch (filmie interaktywnym na Netflixie) - to nie są wciągające tematy dla retro fana. Jedynie tekstowi o konflikcie na linii Sapkowski - CD Projekt daję szansę, bo temat od miesięcy jest gorący, kontrowersyjny i wcale niejednoznaczny.
Dział Loading również przeleciałem bez zbytniego zainteresowania. Żadnych hitów, na które czekałbym od miesięcy. Zauważyłem aż pięć znaczków "Pixel poleca", moim zdaniem za dużo i w sumie bez sensu. Znak jakości powinien być przyznawany tylko wyjątkowym tytułom, a nie każdemu z oceną powyżej 80%. Tym sposobem wyróżnione są tytuły ocenione zarówno na 81%, jak i na 99%. Umówmy się - prawie 20% robi różnicę.
Po dotarciu do działu Hall of Fame od razu robi się ciekawiej. Lords of Midnight jako najlepsza gra na świecie to bardzo dobry wybór. Od lat darzę ją szacunkiem nie tylko za zawartość, ale przede wszystkim za rozmach - 3904 lokacji (z graficznym odwzorowaniem), i to na ZX Spectrum! A pamiętacie piękną mapę gry w Bajtku - 7 wspaniałych gier? Pewnie, że nie pamiętacie. Kolejnym zachęcającymi tekstami są wywiad z Samem Lake'iem i historia serii Max Payne. Bullet time, klimat noir i te sprawy - jak nie kochać gęby Maxa (a właściwie Sama), nawet jeśli twardziela to on nie przypomina. Kolejnym artem, który z uśmiechem na paszczy pochłonę, jest opis serii Space Quest. Ileż to ja razy podchodziłem do tych gier i nigdy żadnej nie skończyłem. Ale coś w nich było.
W dziale Secret Level chętnie poczytam o Atari Portfolio, które kariery nie zrobiło, ale jako retro sprzęt jest dziś gratką dla kolekcjonerów. No i można przy jego pomocy kraść gotówkę z bankomatów. Jak to zrobić? Obejrzyjcie "Terminatora 2" ;). Mimo braku rubryki "Kartką i kostką" namierzyłem recenzję gry figurkowej X-Wing. Jestem na kupnie jakiejś dobrej gry "bez prądu" i być może skuszę się na produkt z mojego ulubionego uniwersum. Secret Level oferuje jeszcze kilka niezłych artykułów, jak choćby opis stareńkiego, big boxowego F-19 Stealth Fighter, felietony starych "topsecretowych" zgredów czy tekst szukający śladów twórczości Davida Lyncha w grach wideo. Lynch nie jest dla każdego i pewnie gry na podstawie jego dorobku też. Cóż, poczytamy, zobaczymy.
Wygodna kanapa, dobra muzyka w tle, świeży kawowy napar w dłoni i 124-stronicowy Pixel w dłoniach - trudno o lepszą chwilę relaksu. I choć nie znalazłem tyle wciągających tekstów co w poprzednim miesiącu, bieżący numer przeczytam od deski do deski. Młodym przykład trzeba dawać.

Lords of Midnight - mapa

(02/04/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Logo C-64

W sklepie z używanymi komputerami nabyłem ostatnio za niezłe pieniądze fajny retro zestaw: mikrokomputer Commodore 64, magnetofon, stację dysków, cartdridge Turbo oraz kilka kaset i dyskietek - głównie z grami. Przy sprawdzaniu sprzętu poczyniłem wiele ciekawych obserwacji.
Mój mikrokomputer to wersja C-64C z czerwoną diodą w nowej, stylizowanej na C-128 obudowie. Dziś bije po oczach i bawi napis "personal computer", dumnie podnoszący ego ówczesnym łamaczom joysticków. Sprzęt został wyprodukowany w Zachodnich Niemczech, lecz należałoby chyba powiedzieć "złożony", bowiem po otwarciu straszy nadrukami "made in Taiwan" czy "made in Malaysia". Stacja dysków to model 1541-II, a więc najnowszy z dedykowanych C-64. Wśród kaset jest oryginalny Arnie z LK Avalon, wśród dyskietek również mam dwa oryginały - Kickbox Vigilante i Frankenstein - oba z LK Avalon. Reszta software'u to dzieła "laboratoriów komputerowych". Co interesujące, w kilku miejscach na etykietach znalazłem nazwy, nazwiska, adresy i numery telefonów handlarzy z tamtych lat. To dowód na to, że nikt się wtedy nie bał ani "piracenia", ani udostępniania swoich danych osobowych. Może postaram się dotrzeć do tych ludzi, odnaleźć ich po latach, to byłoby ciekawe wyzwanie.
Testowanie sprzętu jak na razie sprowadziło się do wymiany bezpiecznika w kompie i polutowania kabla w zasilaczu. Po tych operacjach SID zagrał i magnetofon ruszył. Z nagranymi kasetami mam jednak problem z odczytem, jedynie oryginalny Arnie chodzi jak ta lala. Do pełni szczęścia brakuje tylko joy'a. Stacja dyskietek musi natomiast poczekać na rozruch, bowiem brakuje mi zasilacza i kabla łączącego z C-64.
Czeka mnie pewnie jeszcze wiele tygodni testowania i "rozkminiania" nowego nabytku, który już teraz sprawił mi i juniorowi mnóstwo radochy.

Zestaw Commodore 64 z akcesoriami

(30/03/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Piotr [Gunman] Rożalski

W bazie autorów napisałem od nowa notkę Piotra [Gunmana] Rożalskiego, a także poprawiłem wpisy Aleksandry [Krupika] Cwaliny i Jacka [Zaqa] Gadzinowskiego. Co do Gunmana, pisał do Gamblera i Secret Service, nie był jednak szeroko znany ze względu na dość wąską specjalizację - symulatory lotnicze. Ale w swoim świecie działał prężnie, mocno rozruszał z kolegami kąciki lotnicze (Aeroklub Gamblera i Danger Zone) w obu czasopismach. Brał także udział w pierwszych internetowych potyczkach myśliwskich jako członek polskiego Dywizjonu 303 (tego wirtualnego, nie prawdziwego rzecz jasna). Dziś robi w telefonii komórkowej.

Aeroklub Gamblera na żółtych stronach Kącik lotniczy Danger Zone w Secret Service

(21/03/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Gry, użytki - co dla Ciebie?

Zgodnie z obietnicą autorów filmu Gry, użytki - co dla Ciebie? dzisiaj zadebiutował na YT pierwszy DLC ;) do tego obrazu, zatytułowany po prostu Gry, użytki - co dla Ciebie? - materiały dodatkowe. Chociaż gdy ma się do czynienia aż z ponad godziną nowego materiału, to w zasadzie można mówić bardziej o drugiej części niż dodatku. W filmie najwięcej miejsca zajmują sceny, które nie załapały się do oryginalnej wersji. Nie oznacza to oczywiście, że są gorsze. To po prostu więcej tego samego, dobrego "contentu". Znajdziecie tu również wcześniej nie publikowane animacje oraz świeżo nagrany wywiad z bywalcem krakowskiego "Karlika". Nie ukrywam - jest nim niżej podpisany :). Ale nie dlatego zapraszam do oglądnięcia materiałów dodatkowych. To (plus "podstawka") po prostu najlepszy, najbardziej kompletny i kompetentny dokument o "tamtych" giełdowych czasach. Brawa dla Marcina Kiendry i jego ekipy!

Gry, użytki - co dla Ciebie? - materiały dodatkowe

(15/03/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Gry, użytki - co dla Ciebie?

Na aukcji w necie nabyłem limitowaną edycję kolekcjonerską o Agencie 47 pt. The World of Hitman. Kolekcjonerka ta została wydana przez Cenegę w 2006 roku. Gustowne pudełko kryje cztery płytki, w tym dwie z grami: Hitman: Kryptonim 47, Hitman: Cichy zabójca, Hitman: Kontrakty i Hitman: Krwawa forsa. Trzeci i czwarty krążek zawierają bonusy: zwiastuny, muzykę, wygaszacze, rysunki, tapety itd. Zestaw uzupełniają instrukcje do gier, a także gruby, kolorowy, 200-stronicowy poradnik do wszystkich tytułów, opracowany przez serwis GRY-Online.pl. To, co mnie cieszy szczególnie, to bardzo dobry stan techniczny kolekcjonerki, która jakby nie było liczy sobie już kilkanaście lat. To najlepiej wydane 45 złotych w ostatnim czasie.

The World of Hitman

(10/03/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pixel nr 46 z 3/2019

Marcowy numer Pixela zawitał właśnie pod strzechę Zapachu papieru. Ładna, estetyczna okładka z przereklamowanym Anthem zachęca do lektury. Zaglądam do środka i...
Natrafiam najpierw na wstępniak. W całości poświęcony jest Jackowi Tramielowi. Pamiętam artykuł z Pixela, o którym wspomina Micz i w zasadzie mam podobne odczucia co do Bossa z polskimi korzeniami. Z chęcią przeczytam o nim artykuł (jest w dziale Hall of Fame), który zapewne zwiera pozbierane do kupy fakty i wnioski ze śledztwa, które swego czasu zdominowało pokaźny wątek na facebookowym profilu gazety.
W dziale Loading Indykarium Borka zagościło już na dobre i nawet rozpiera się na czterech stronach. Tyle samo zajmuje artykuł o mangowych opowieściach, co jeszcze jakiś czas temu skomentowałbym w jakiś niewybredny sposób, ale Junior w sposób ciągły nade mną pracuje i japoński komiks oraz anime zaczynają do mnie przemawiać. Najpierw łyknąłem "Death Note", teraz "Sword Art Online" i wiecie co? Podoba mi się to cholerstwo! A wracając do Loadingu, również trzeci, duży tekst o Netflixie zapowiada się smakowicie.
Na dział Play the Game zerkam tradycyjnie pobieżnie, czytając recenzje tylko tego co głośne, kontrowersyjne lub sam bym chciał zagrać. Z tego względu na pewno zaliczę Anthem (przez innych skrytykowane, a w Pixelu ocenione ponadprzeciętnie, jak zwykle), Far Cry: New Dawn i Metro Exodus, resztę zostawiając na później.
W Hall of Fame najlepszą grą na świecie wybrano tym razem Silent Storm. Nie grałem i wydaje mi się, że jest kupa lepszych, kultowych tytułów, więc przeskakuję na następne strony. A tam wspomniany temat numeru, czyli spisana na 10 stronach historia korzeni wielkiego Jacka Tramiela, do tego wywiad z szefem Commodore Davidem Pleasance'em (topik też powiązany z Tramielem). Na drugie danie pozostają artykuły o początkach grafiki komputerowej (gdy zobaczyłem zdjęcie słynnej piłki z Amigi, jakoś cieplej mi się zrobiło na sercu) i dzieje serii Silent Hill. Mniam!
Secret Level wita nas opisem nowej edycji papierowego Warhammera (tak, wiem, temat nie dla każdego), a po nim dzieli się historią legendarnego czasopisma Informatyka, Komputery, Systemy czyli IKS-a. Polecam fanom starych gazet! Z ciekawych tekstów z pewnością warto zerknąć na User Jamowy opis wycieczki po Układzie Słonecznym. Co do rubryki Side Quest - nie ukrywam, że nie przepadam za tym grochem z kapustą.
Ostatnim, co nie znaczy najgorszym działem jest Credits. Tu z dużą chęcią zacznę buszowanie od gier Zaginionych w Akcji, czyli wspominkach tytułów rokujących, ale niestety skasowanych z list wydawniczych. Z kolejnych tematów z dużym zaskoczeniem odkryłem artykuł o... cmentarzach w grach! He he, jeszcze o tym nie pisali ;). Warto wspomnieć o comiesięcznych wynurzeniach naszych ulubionych felietonistów, wśród których nie ma niestety Wojtka Pijanowskiego, jest za to niegdysiejsza druga połówka Alexa, czyli imć Gawron.
Nowy Pixel zaskakuje dużą ilością atrakcyjnego, ciekawego contentu. Dawno już nie pamiętam tak dobrego numeru zrobionego i wydanego przez spółkę Łopusz-Micz. Świetnych artykułów jest tyle, że nie wiadomo, od czego zacząć (to znaczy wiadomo - od Tramiela). Brawo! Zaparzam czym prędzej kawę, John Cash już nastawiony, otwieram okładki z przereklamowanym Anthem i zaczynam lekturę...

Wywiad z Jackiem Tramielem w Bajtku 1/1987

(01/03/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Click! nr 3/2006 (96)

Przy okazji grzebania w makulaturze znalazłem kilka nie zinwentaryzowanych wcześniej magazynów, w tym starego Clicka! z 2006 roku. Tradycyjnie przekartkowałem numer w poszukiwaniu ciekawostek sprzed lat. O większości opisywanych w numerze gier nikt już dzisiaj nie pamięta, może poza Star Wars: Empire at War, The Godfather: The Game czy Fable: Zapomniane opowieści. W pierwszy tytuł osobiście nie grałem (RTS - brrrr...), drugi skończyłem dawno temu na PSP, w trzeci tłukę teraz - na Xboxie 360. Kult. A wracając do omawianego numeru, sprzedawany był z dwoma CD-kami (lub jednym DVD) z pełniakami: Daemonica (słaba przygodówka z brzydką grafiką) i Pure Pinball 2.0 (znośny fliper). Czyli bez szału. Słabe covery, tylko 68 stron, co druga strona reklama - tak wyglądał Click! A.D. 2006. To cud, że wytrwał jeszcze 3 lata. A mówią, że cuda się nie zdarzają.
BTW na stronie 20 znalazłem info o planowanym wydaniu przez CD Projekt kolekcjonerskiej wersji HoM&M V. Z dumą patrzę na półkę obok mojej głowy, gdzie tkwi skrzyneczka ze wspomnianej kolekcjonerki. Na szczęście nie musiałem wydawać fortuny na ekskluzywną wersję "Hirołsów", wygrałem ją bowiem w konkursie. Dziękujemy Ci, Gry-OnLine. :)

Zapowiedź kolekcjonerki HoM&M V Kolekcjonerka HoM&M V w zbiorach Zapachu papieru

(27/02/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Gry, użytki - co dla Ciebie?

Udało mi się w końcu przejrzeć wszystko i wyprowadzić na prostą bazę moich czasopism, umieszczoną na Zapachu papieru. Wreszcie to, co mam w zbiorach możecie przeglądnąć w dziale "Moja baza pism". Z innej beczki: spędziłem dzisiaj bardzo miłe przedpołudnie w towarzystwie Marcina Kiendry z Retrospekcji, któremu opowiedziałem o starych, dobrych czasach na krakowskiej giełdzie w Karliku. Ma ten "mocny" materiał wykorzystać w rozszerzonej wersji filmu Gry, użytki - co dla Ciebie?, która pojawi się za kilka tygodni. Oby tylko nie puścił tego, co mu powiedziałem poza kamerą :).

Ujęcie z Gry, użytki - co dla Ciebie?

(23/02/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Maciej [Mamut] Ogiński

Nowa notka zagościła w bazie autorów Zapachu papieru. Tym razem opisałem Marcina [Mayka] Poprawę, redaktora New S Service. Szczerze mówiąc nie za bardzo było o czym pisać, bo po pierwsze: Marcin nie pochodzi Z TYCH wrocławskich, słynnych ;) Poprawów (Popraw?), więc nie ma nawet o czym poplotkować, a po drugie: Mayk wielkiej sławy w NSS-sie nie zdobył. Po trzech numerach zniknął na dobre z czasopisma i branży. Mimo to doceniam jego skromne osiągnięcia i umieszczam go w panteonie autorów Zapachu papieru, obok Michała Bakulińskiego i Macieja [Mamuta] Ogińskiego, których biogramy właśnie co odświeżyłem.

(15/02/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pixel nr 45 z 2/2019

Od 29 stycznia 2019 roku można kupić w salonikach prasy nowy tytuł o grach - Gaming. W kilku miejscach w sieci fachowcy wzięli już w obroty to pisemko nie zostawiając zwykle na nim suchej nitki, jak jednak wolałem wpierw zapoznać się z nim organoleptycznie. I właśnie je kupiłem.
Na początek pragnę uspokoić redakcje pozostałych rodzimych pism growych - to nie jest dla was konkurencja. Czasopismo adresowane jest do dzieci (czego nie ukrywa zresztą wydawca) w wieku 7-12 lat. Mnóstwo kolorów, dziecinny język, zaledwie 50 stron i na dodatek dwumiesięczny cykl wydawniczy - to nie będzie rynkowy killer. Z drugiej strony, po upadku wiele lat temu Cybermychy (w 2008 roku) i Mama, Tata, Komputer i ja (w 2009 roku) nie ma dzisiaj na rynku czasopisma komputerowego o grach dla najmłodszych.
A co się znajduje w środku magazynu? Ano artykuły o grach Minecratft, Fortnite, Mario, Pokemon, LEGO itd. Częściowo są to porady (zdaniem mojej młodszej odmiany, gracza Fortnite'a - słabiutkie), częściowo recenzje opisane paroma słowami na krzyż, do tego dwa wielkie plakaty, konkurs, ankieta i... tyle. Acha, jest jeszcze publicystyka: retro tekst o radzieckim muzeum automatów do gry w Moskwie. I znowu mało tekstu, a dużo obrazków, ale od biedy może być. Całe pisemko można ogarnąć w godzinę, tak że z pół filiżanki niedopitej kawy zostanie. Wydaje mi się, że młodociani chyba więcej dzisiaj od gazet wymagają, ale mogę się mylić, bo...
... bo Gaming to tak naprawdę nic innego, jak polska wersja duńskiego magazynu dla dzieci Robot (pewnie nie każdy z Was wie, że Egmont to wydawca prasy o duńskich korzeniach). Skoro u Skandynawów to coś się przyjęło i funkcjonuje, to czemu nie w Polsce? Ano pożyjemy, zobaczymy.
BTW okładka polskiego premierowego Gaminga jest prawie kubek w kubek identyczna z listopadową okładką Robota.

Gaming nr 1/2019 Robot z 27/11/2018

(08/02/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pixel nr 45 z 2/2019

Z lekkim poślizgiem (ten wstępniak) przeglądnąłem całego Pixela nr 45. A co zauważyłem ciekawego, relacjonuję poniżej.
W sekcji Loading na 4 stronach najbardziej oczekiwane premiery 2019 roku. Potem Indykarium Borka. Ostatnio przeczytałem to na końcu i nawet mi się podobało, ale to zasługa raczej stylu Marcina niż treści. Tym razem może skuszę się wcześniej. Jest jeszcze artykuł o Valve, ale jako jeden z kilku graczy w Polsce nie korzystam ze steamu i nie lubię cyfrowej dystrybucji, na razie pooglądam tylko obrazki.
Wiele razy mówiłem, że nie kupuję Pixela dla recenzji nowych gier. Niemniej w Play the Game wyłowiłem dwa tytuły, które zelektryzowały mnie i które wciągnę noskiem już teraz. Pierwszy to Resident Evil 2, remake jak rozumiem kultowego tytułu sprzed lat, który przechodziłem jeszcze na Nintendo 64. To, co wówczas dla mnie jako fanboya N64 było najważniejsze to fakt, że gra wyglądała lepiej i brzmiała nie gorzej od wersji na PSX-a. Druga opisana produkcja to Ace Combat 7: Skies Unknow. Widziałem ostatnio w sieci gameplay z wersji na VR i powiem wam: zakochałem się w tych fajerwerkach! Toż to wygląda kubek w kubek tak jak w kultowym "Top Gunie"! Dla tego tytułu warto kupić gogle.
W Hall of Fame najpierw rzuciłem okiem na opis serii Metro. Przyznam się, że nigdy nie wciągnął mnie świat stworzony przez Dmitrija Głuchowskiego i nie grałem w żadną odsłonę cyklu, dlatego daję małą szansę artykułowi. Natomiast szansę ogromną daję tematowi Twin Galaxies. Nigdy nie słyszałem o tej organizacji i idei tworzenia w czasach bez Internetu bazy rekordów z gier. I to wszystko dało się zrobić za pomocą telefonu i listów! Szacunek. Ostatnim tematem, który mnie przyciągnął historia Lary Croft. No ale któż by nie chciał przeczytać o Larze choćby po raz n-ty? Ja bym chciał, choć franczyza ;) Lary jest eksploatowana do bólu.
Rubryka Secret Level wita nas tekstem a SAM-ie Coupe. Pamiętam artykuły w Bajtku i moje pragnienie posiadania tego cudeńka. Na szczęście nie było mnie na niego stać. Ale dziś chętnie kupiłbym go do kolekcji. Na dalszych stronach znalazłem tradycyjnie felieton Usera Jamy o kosmosie (tym razem coś o niewidocznej stronie Księżyca) i opis wersji box-owej spectrumowego Plutonu. Wiem, że Marcin Kiendra lubi zbierać lakierowane pudełeczka z grami na 8-bitowce i bardzo się cieszę, że się swoimi skarbami dzieli. Fajnie, gdyby z tego powstał jakiś dłuższy cykl.
W Credits od razu w oko rzucił mi się wielki tytuł "Telltale historia" i już wiem, że muszę ten art przesunąć na czoło listy. Bo co by nie powiedzieć o Telltale Games, stworzyli Back to the Future i to mi wystarcza, by uznać ich za bogów. Z pewnością warta grzechu jest także trzecia część "Wariatów z Albionu", podobnie jak dwie poprzednie. Z prawdziwą przykrością odnotowuję natomiast brak felietonu Wojciecha Pijanowskiego. Zakładam, że to jednorazowy wybryk, inaczej byłaby to wielka strata dla poziomu pisma. Pożyjemy, zobaczymy.
Żaden z nagłówków (no, może poza Twin Galaxies) w nowym Pixelu nie wyrwał mnie z butów na pierwszy rzut oka. Mam nadzieję, że to się zmieni po przeczytaniu ostatniej strony naszego retro jedynaka. Kawę zaparzam, paluszki wyjmuję, kota z fotela zrzucam i zasiadam do czytania...

Twin Galaxies

(03/02/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pixel nr 45 z 2/2019

Mam nowego Pixela. Zwykle przy unboxingu (jak to teraz młodzież mawia) wszystkie artykuły przelatuję tylko wzrokiem, ale wstępniak zawsze czytam od deski do deski. Liczę na jakieś Miczowe kontrowersje. Ostatnio aż za spokojnie było, ale tym razem Naczelny mnie nie zawiódł i strzelił z kapiszona do kolejnych niewiernych, tym razem fanów morderczej gry pt. Fortnite.
Fortnite morderczy? Jeśli czujecie się zbici z tropu, witam w klubie. Ku naszemu wspólnemu zdziwieniu Micz właśnie znalazł czarną owcę dokonującą destrukcji młodzieży, a właściwie 12-latków. Czyżby zapomniał o dziesiątkach innych tytułów, przy których nasi milusińscy "...tracą życie i wypaczają sobie osobowość.", jak raczył we wstępniaku wyklarować?
Dlaczego Piotr zaatakował akurat Fortnite'a? Bo to tytuł popularny? Bo ma wielu fanów? Bo gazetki dedykowane Fortnite'owi sprzedają się lepiej niż elitarny Pixel? Możemy tylko zgadywać, niemniej dziwi mnie ten atak Micza na produkt Epic Games, skoro wcześniej nie przeszkadzała mu brutalność w innych grach dla dzieci.
Znacie World of Tanks? Toż to tytuł, który posiada klasyfikację wiekową od 7 lat! Teoretycznie więc Piotr może go bez skrupułów zainstalować swojemu ośmioletniemu synowi. Tylko czy, idąc tokiem myślenia naczelnego Pixela, zasady rządzące World of Tanks nie są równie "brutalne", jak te z Fortnite'a? Tutaj również walczy się o przetrwanie, likwidując żywych przeciwników (nie BOT-ów), ukrytych w czołgach. Na dodatek grafika produkcji Wargaming jest bardziej realistyczna niż ta z kreskówkowego produktu Epic Games. Ale widać Miczowi to nie przeszkadza.
Czyli co, w grze czołgowej dla 7-latków można mordować, a w battle royale (dla 12-latków) nie? World of Tanks otrzymało w Pixelu 85% i znaczek jakości. Nikt z redakcji nawet nie pierdnął, że grę, gdzie się "morduje" dozwolono od lat 7. Były za to z twórcami wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy...
Wstępniak do lutowego Pixela jest zbyt cool, by go nie skomentować, dlatego zapomniałem o całej reszcie. Ją skomentuję jutro.

(01/02/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Gry, użytki - co dla Ciebie?

Z miesięczną obsuwą, ale w końcu udało mi się oglądnąć na YouTubie Gry, użytki - co dla Ciebie? w reżyserii Marcina Kiendry. Podtytuł "historia giełd komputerowych" mówi wszystko o tematyce. Obraz, mający już ponad 42 tysiące odsłon, to w zasadzie nieprzerwany ciąg wypowiedzi bywalców giełd z Warszawy, Krakowa, Trójmiasta i Wrocławia, opowiadających o własnych doświadczeniach bycia zarówno piratem, jak i klientem pirata. Film podzielony jest na rozdziały, dzięki którym dowiecie się, kiedy powstały giełdy, jaki sprzęt i gry były najbardziej popularne, kim byli ludzie giełdy, co im mogła zrobić policja i czym są teraz. Bardzo solidny, prawie dwugodzinny materiał zarówno dla tych, którzy przeżyli zjawisko giełdy osobiście, jak gimbazy (niech się uczy). Na uwagę zasługuje też świetna oprawa graficzno-dźwiękowa. Junior był zachwycony. Szkoda tylko, że głęboki głos Tomasza Knapika towarzyszy nam tylko na początku obrazu, ale i tak brawo, koledzy! Polecam film gorąco.
BTW Jako były rezydent stolika na parterze "Karlika" mógłbym co nieco dodać od siebie, ale obawiam się, że niektóre numery, które odwalaliśmy nawet dziś nie ulegają przedawnieniu. :)

Program X-Copy

(24/01/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Kamil [Kynes] Kacperak

Bazę redaktorską wzbogaciłem o upgrade'y notek Marcina [Borka] Borkowskiego (nie wiedziałem, że ma książkę na koncie - jedni piszą, że rewelacyjna, inni dają 4/10 :)) i Kamila [KaYtecka] Marzęckiego. Dodałem też nowy biogram Kamila [Kynesa] Kacperaka. Kynes pisał przez pół roku do New S Service i wsławił się... no właśnie, czym się wsławił? Chyba niczym, chyba że za sukces uznamy fakt umieszczenia zdjęcia i ankiety na jego temat w NSS 77. Wprawdzie dopiero co dołączył do zespołu, ale że akurat wtedy Pegaz Ass wymyślił sobie prezentację redakcji, to "świeżak" się załapał. Zresztą, zaraz potem z pisma odszedł, no ale ślad po sobie pozostawił, cwaniak... ;)

(17/01/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Pixel nr 44 z 1/2019

Przerwa noworoczna sprawiła, że dopiero teraz dostałem w swe ręce świeży, styczniowy numer Pixela. W środku trochę zmian, część rzeczy wyrzucono (np. Kartką i Kostką), część dodano, w tym dwie całkiem nowe rubryki. Ale po kolei.
- W dziale Loading wita nas redaktorskie podsumowanie 2018 roku. Przelatując pobieżnie opinie autorów widzę, że mimo szacunku dla Red Dead Redemption 2 nie hołubią go jakoś nadzwyczajnie. I dobrze, bo według mnie druga część westernu Rockstar to największe rozczarowanie roku. Miało być realistycznie i ciekawie, a wyszedł z tego nudny, długi i przeładowany informacjami sandbox. Spodziewałem się klimatu rodem z filmów z Johnem Waynem, a dostałem encyklopedię Dzikiego Zachodu. Dziękuję, nie skorzystam, a właściwie już skorzystałem wydając ponad dwie stówy na grę, która leży na półce i się kurzy. A wracając do Loading, pojawiła się nowa rubryka prowadzona przez Borka - Indykarium. Ja wprawdzie lubię Marcina, ale nie lubię gier niezależnych i dlatego przeczytam indycze teksty tego szczupłego mężczyzny na końcu.
- W Play the Game zaskoczyła mnie ocena pierwszej recenzji z brzegu czyli Tetris Effect. Dać grze logicznej na PS4 90% i znaczek jakości to duża odwaga. Ciekawe, jak to uzasadnią. Z pozostałych tytułów nie widzę jakiś killerów, no może poza Super Smash Bros. Ultimate na Switcha, wycenionego przez Voyagera na 94%! No ale wszyscy wiedzą, że Voyager to fanboy Nintendo i pewnie przesadził ;). Na pewno jestem zdziwiony niską oceną Jagged Alliance: Rage! - 50% oznacza, że albo autor się pomylił, albo rzeczywiście coś sknocono. No i jeszcze gra z okładki - 2084 - tytuł na razie dostępny w Early Accessie. Co ciekawe, ten jak dotąd wyceniony przez Pixela na 72% kawałek kodu powstał w czasie zaledwie 72-godzinnego game jamu zespołów Feardemic i Blobber Team. To może być przebój.
- W Hall of Fame wśród tekstów przyciągających oko warto wymienić wywiad z Johnem Cutterem, producentem niezapomnianego Defender of the Crown. Uwielbiam tą grę, choć jakby spojrzeć na nią z dzisiejszej perspektywy, była prosta jak konstrukcja cepa. Ot, taki zlepek kilku zręcznościowych epizodów w lekko strategicznej otoczce. Ale kapitalna oprawa plus fenomenalny klimat sprawiły, że tytuł dorobił się łatki "kultowy". Kto nie zna Defendera, niewiele wie o retro. Drugi z artykułów, który jak tylko zaparzę kawę przeczytam, to opis serii Yakuza.Jak już kiedyś wspominałem lubię te japońskie, podsycane sztukami walki klimaty. Ale Yakuzy nie znam, to i chętnie poznam.
- Dział Secret Level wita nas nową rubryką Side Quest, w której upchnięto krótkie opisy nowości ze świata filmu, seriali, książki, komiksów, karcianek i Bóg jeden jeszcze wie czego. Taki misz-masz. Na razie tego nie kupuję, takie pisanie o wszystkim po troszku uważam za bezsensowne. Za to na pewno nie jest bezsensowne pisanie o kosmosie i z dużą przyjemnością przeczytam kolejny felieton Usera Jamy. Tym razem będzie to coś o lustrach. Kolejnym smakowitym kąskiem wydaje się artykuł o błędach w grach i o tym, jak są one przez graczy wykorzystywane.
- Na koniec został nam dział Credits m.in. z felietonami stałych, ulubionych autorów (Borek, Alex, Wojtek Pijanowski) i jednego debiutanta. Zobaczymy, co Marcin M. Granat ma do powiedzenia, jak to opowie i czy na dłużej zagości w roli felietonisty. Z innych tekstów w tym dziale, można poczytać sobie o serii Devil May Cry i trzeba poczytać o historii powstania Ligii Polskiej Managera'95 - gry, która ponad 20 lat temu pozwala się wcielić w menadżera polskiej Ekstraklasy. Jak zwykle Bartek Kluska dotarł do źródeł, przepytał autorów, zgromadził fakty i wrzucił ciekawostki. Bardzo lubię jego styl.

Zanim zasiądę do spóźnionej lektury wspomnianych i niewspomnianych artykułów najnowszego Pixela, muszę się podzielić pewną refleksją z ostatniego numeru. Mam wrażenie, że niektórzy piszący (na szczęście nie rdzeń redakcji) próbują zabłysnąć używając trudnych i niepasujących do gier słów. Moim zdaniem przydarzyło się to autorowi artykułu o serii Wolfenstein. Nie wiem czemu autor uparł się na używanie co rusz słowa "franczyza". "Franczyza Wolfenstein" - jak to mocno brzmi, prawda?! Nieprawda, brzmi jak część artykułu o sieciach sklepów spożywczych w Polsce. Przecież jest wiele słów brzmiących zrozumiale dla fana gier jak "marka", "seria", "licencja" itd., a ten się uparł na "franczyza" i basta. W pewnym momencie nie mogłem dalej tego czytać.
Ok, dość gadania, czas na zaparzenie kawy (moja ulubiona franczyza to Tchibo Family :) i zasiadam do lektury.

(10/01/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 
Retro Room

Jednym z wyzwań, jakie stały przede mną po ubiegłorocznej przeprowadzce było zorganizowanie i urządzenie mojej nowej retro dziupli. Po kilku miesiącach starań w końcu się udało i całkiem fajnie wyszło. To moja prywatna komórka Harry'ego Pottera, dostępna nielicznym. A w projekcie mieliśmy tam urządzić pralnię ;). Gdy tylko wchodzę, zamykam za sobą drzwi i rozkładam się w fotelu, czuję się o 30 lat młodszy. Wprawdzie na razie pachnie świeżością i jest zbyt czysto i estetycznie, ale jak dołożę sprzętu, założę LED-y i raz czy dwa zapomnę posprzątać, od razu zrobi się klimatyczniej.

Ściana z handheldami Ściana z konsolami
Retro Room Zapachu Papieru

(04/01/2019)  / skomentuj na    skomentuj na Facebooku
 

Newsy z lat: 2021
2020
2018
2017
2016
2015
2014
2013

Powrót na górę strony